Nonsensy z nauki polskiej i zagranicznej
Blog > Komentarze do wpisu

Prowokacja w piśmie "Charaktery"

Dr Tomasz Witkowski, psycholog, dokonał ostatnio interesującej prowokacji. Choć jest ona głównie związana z psychologią - ociera się też o fizykę: mamy tam "pola superkwantowe", "pola morfogenetyczne" i - jakże mogłoby go zabraknąć - Einsteina.

O projekcie powiadomił nas sam autor:

Wielki ukłon dla "Młodych Fizyków". Z pewnością zainteresuje Was następująca historia:

W październiku tego roku w popularnonaukowym miesięczniku Charaktery ukazał się artykuł pt. Wiedza prosto z pola poświęcony nowej psychoterapii. Artykuł zawiera same kłamstwa i fantazje nie mające absolutnie żadnych podstaw naukowych. Mogę to stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, ponieważ jestem jego autorem, występującym pod pseudonimem Renata Aulagnier.

Na stronie projektu www.tomaszwitkowski.pl jest dział forum, gdzie gratulacji nie szczędzą zawodowi psychologowie, tacy jak Jacek Santorski i Ryszard Stocki.


Sprawę docenili też organizatorzy konferencji naukowej "Pogranicza nauki. Protonauka - paranauka - pseudonauka", którą już reklamowaliśmy. Dr Witkowski pisze:

24 października referat m. in. opisujący moją prowokację pt. Zamki na piasku: psychologiczne determinanty sukcesu i trwałości pseudonauki został umieszczony w programie konferencji Pogranicza nauki. Protonauka - paranauka - pseudonauka zorganizowanej przez Instytut Filozofii Przyrody i Nauk Przyrodniczych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego im. Jana Pawła II. Konferencja odbędzie się 15-16 listopada 2007 r. w Lublinie.
sobota, 27 października 2007, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

Komentarze
2007/10/29 22:25:07
bardzo ciekawe, ale wtorne... sokal jednak byl pierwszy, poza tym on (S. ) zrobil to na wieksza skale. No ale zawsze to ciekawy przyklad z naszego polskiego podworka.
-
pfg
2007/11/04 11:32:19
To prawda, to tylko naśladowanie Alana Sokala: physics.nyu.edu/~as2/
Właściwie do Młodego Fizyka kwalifikuje się raczej fakt (świadomego, jak sądzę) naśladownictwa, nie zaś sama prowokacja.
-
pfg
2007/11/05 09:14:03
Komentarz do mojego poprzedniego komentarza: Autor w istocie powołuje się na Sokala, niejako dając szansę redakcji czasopisma, w której opublikował swój tekst, na zdemaskowanie jego własnej prowokacji. Cóż, dowodzi to jedynie faktu, iż owa redakcja niczego się z "Sokal hoax" nie nauczyła, a może nawet o tym nie słyszała, tym niemniej wrażenie intelektualnej wtórności prowokacji pana Witkowskiego pozostaje.
-
2007/11/05 17:38:12
Wg mnie jest to jednak coś trochę innego, niż prowokacja Sokala. On opublikował swój tekst w czasopiśmie socjologicznym, które czytają naukowcy. Tutaj artykuł pojawił się w poradnikowo-popularnonaukowym piśmie o psychologii, które jednakowoż działa pod egidą naukowców (ma radę naukową).

Celem Sokala było pokazanie, że naukowcy potrafią łyknąć każdą modną bzdurę. Celem Witkowskiego jest pokazanie nie tylko tego, że rada naukowa pisma łyknęła bullshit. Witkowski idzie dalej: wydawcy tego pisma (w odróżnieniu od tamtych socjologów) biorą na siebie pewną odpowiedzialność za publikowane porady. To pismo jest w zamyśle skierowane do ludzi potrzebujących jakiegoś rodzaju pomocy psychologicznej.

Co innego wcisnąć głupstwo naukowcom bujającym w abstrakcjach, a co innego ludziom potrzebującym pomocy (i jeszcze zasłaniając się fachowością czasopisma!).

Dodam na koniec, że cała akcja jest związana z książką o "niebezpieczeństwach psychologii", którą przygotowuje Witkowski. Po części, jak sądzę, akcja jest pomysłem na reklamę książki. Ale jednak wskazuje na istotny problem.
-
pfg
2007/11/12 22:22:18
Napisałaś:

"Wg mnie jest to jednak coś trochę innego, niż prowokacja Sokala. On opublikował swój tekst w czasopiśmie socjologicznym, które czytają naukowcy. Tutaj artykuł pojawił się w poradnikowo-popularnonaukowym piśmie o psychologii, które jednakowoż działa pod egidą naukowców (ma radę naukową)."

Witkowski udowodnił zatem, że rada naukowa czasopisma Charaktery jest albo ciałem fikcyjnym, albo też jest niekompetenta, co zresztą ze względów praktycznych na jedno wychodzi. Ma więc to czasopismo status taki sam, jak Wróżka. Rzecz w tym, iż dużo ludzi wierzy w to, co Wróżka napisze, niezależnie od tego, czy pismo to ma jakąś radę naukową, czy nie. Nie dostrzegam jakichś szczególnych "niebezpieczeństw psychologii" - są one tylko jednym z przejawów postawy "napiszmy byle co, a ciemny lud to kupi". Obnażanie głupoty różnych gremiów i redkacji poprzez prowokacyjne podsuwanie im wyssanych z palca artykułów jest może i cenne (choć po Sokalu, co powtarzam, intelektualnie wtórne), ale prawdziwe niebezpieczeństwo leży nie w tym, że ktoś opublikuje nonsensy pisane prowokacyjnie, ale w nonsensach pisanych cynicznie, a także w nonsensach bona fide: w znachorach twierdzących, że ich cudowna terapia raka zadziała tylko wówczas, gdy pacjent porzuci terapię zalecaną przez onkologa, w badaniach Oberonem, o których tyle pisałaś, w terapiach biorezonansem. Nie rozstrzygam tutaj co jest przejawem cynizmu, co zaś bzdurą propagowaną w dobrej wierze. Podobnie - choć na pierwszy rzsut oka mniej groźne - niebezpieczne jest wciskanie ludziom bzdur na temat cudownych wynalazków fizycznych i tłumaczenie procesów fizycznych przez ludzi, którzy nie mają pojęcia jak one naprawdę zachodzą.
-
Gość: koper w?oski, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/10 01:13:55
kolejną różnicę stanowi fakt że Sokal pisał do socjologów językiem fizyki a Witkowski do psychologów o psychologii i językiem psychologii.

ukazał więc inny aspekt mizerii krytyki naukowej.
-
Gość: ?ukasz Ku?, 212.106.166.*
2009/05/06 23:25:03
Nie zgodze sie. Tekst Wrobla obfitowal w pojecie nie wystepujace w akademickiej psychologii. Sa one wzorowane na terminach fizyki. Artykul ten zreszta nie dotyczyl w ogole akademickiej psychologii, lecz psychoterapii, a to dwie zuplenie odrebne dziedzziny.
Zmiana statystyk...
We wrześniu 2009:
8165 użytkowników
9536 wizyt
17330 odsłon