Nonsensy z nauki polskiej i zagranicznej
Blog > Komentarze do wpisu

Ksiądz Sedlak

Warto przeczytać krótki tekst o ks. Sedlaku w Gazecie Wyborczej. Otóż pewna szkoła wyższa zorganizowała konferencję na temat jego dorobku. Szkoda, że red. Cieśliński nie wypunktował dokładniej, co jest nie tak z teoriami Sedlaka. Starają się to zrobić internauci w komentarzach pod artykułem.

Internauta cmoscmos pisze:

Ja czytając w tamtych czasach książkę Sedlaka ("Homo Electronicus", czy jakoś tak) miałem wrażenie, że publikacja jej w naukowej serii "+/- nieskończoność" z podkreśleniem że autor jest profesorem na KUL-u miało na celu kompromitację tej uczelni i kościoła przy okazji. Sorry, ale to był totalny bełkot, taka próba napisania jak największej ilości zdań z przymiotnikiem "kwantowomechaniczny", nie udało mi się tam znaleźć dyskutowalnej tezy, a wszystkie podane w niej liczby i sprawdzalne fakty były błędne. Od tego czasu jestem zdecydowanym przeciwnikiem finansowania KUL-u ze środków państwowych. 

Ja czytałem "Homo electronicus" w roku 1984. Użycie w każdym zdaniu mądrego słowa "kwantowomechaniczny" nie powoduje że to zdanie zaczyna mieć sens. On na przyklad na poważnie wysnuwał teorie, że rozwój mózgu o hominidów był związany ze zmianą postawy na wyprostowaną, bo pola elektromagnetyczne zaczęły działac wzdłuż kręgosłupa, a nie w poprzek. Pomijając nawet bzdurne założenie że kierunek tych pól elektromagnetycznych jest jakoś związany z kierunkiem wektora grawitacji (może na biegunie dałoby się to jakoś uzasadnić, ale skąd tam hominidy?) to taką teorię można obalić jednym paluszkiem - gdzie te wspaniałe mózgi żyraf, które przecież też mają kręgosłup bliski pionu, ale znacznie dłuższy.

No i jeżeli profesor od czegokolwiek uwaźa za tajemnicę dlaczego kiedyś do robienia stali wystarczała dymarka (robił eksperymenty z dymarkami) a teraz potrzeba całej huty to trudno brać poważnie jakiekolwiek jego wynurzenia. Ja rozumiem że wtedy nie było internetu, a w bibliotece KUL-u nie było nic o metalurgii, ale naprawdę można było znaleźć jakąś książkę na ten temat i się dowiedzieć, zamiast bzdurzyć o niewyjaśnionych tajemnicach. A w całej książce nie było sformułowanej ani jednej tezy. Specjalnie szukałem. Ani jednej. Nawet najmniejszej. Tylko nic nie znaczący bełkot ze słowem "kwantowomechniczny" w każdym zdaniu. 

No, może nie w każdym zdaniu, ale można sobie sprawdzić, że Homo electronicus to rzeczywiście bełkot. W innych pismach ks. Sedlaka, nawet o tak intrygujących tytułach, jak Technologia Ewangelii, jest to samo. "Strumień świadomości" pełen mądrych wyrazów, ale nic nie znaczący.

Jednak ks. Sedlak cieszy się w Polsce niezrozumiałą estymą. Jak pisze Katolicka Agencja Informacyjna, miasto Radom ustanowiło rok 2011 rokiem ks. Sedlaka:

W konfesjonale radomskiej katedry, gdzie przez lata spowiadał ks. Sedlak, ma pojawić się tabliczka upamiętniająca wybitnego kapłana.

O Sedlaku przychylnie piszą różne uczelnie. Miesięcznik Uniwersytetu Śląskiego publikuje artykuł: Bóg dokonuje się kwantowo. Kwartalnik naukowy Uniwersytetu Kardynała Stanisława Wyszyńskiego publikuje artykuł: Granice wiedzy i wiary w ujęciu W. Sedlaka na tle współczesnych typów relacji między naukami przyrodniczymi a refleksją teologiczno-filozoficzną. Z tych tekstów wynika, że polska myśl teologiczna (hłe hłe) uważa ks. Sedlaka za prawdziwego naukowca-przyrodnika, w dodatku łącznika z teologią. Najwidoczniej tego rodzaju pseudonaukowe bajania łatwo dają się wkomponować w to, co w Polsce nazywa się uprawianiem teologii katolickiej.

Oczywiście Katolicki Uniwersytet Lubelski, alma mater księdza, poświęca mu dużo wzmianek w internecie. Co ciekawe, studenci są tam uczeni teorii Sedlaka! Tutaj lista zagadnień do kolokwium z jakiegoś przedmiotu. Nie jestem pewna, co to za przedmiot i kto go wykłada, ale pracuje na KULu prof. Józef Zon, uczeń Sedlaka. Czyżby to on? Jest kierownikiem i jedynym pracownikiem Katedry Biologii Teoretycznej KUL.

Na marginesie, ciekawa jest organizacja tej uczelni, bo Katedra Biologii Teoretycznej należy do Instytutu Filozofii Przyrody i Nauk Przyrodniczych. Należy do niego również Katedra Fizyki Teoretycznej. Jeśli chodzi o katedrę fizyki, to część jej pracowników rzeczywiście uprawia fizykę, a część zajmuje się tylko filozofią jakoś tam powiązaną z zagadnieniami fizyki. Natomiast nazwa "Katedra Biologii Teoretycznej" jest myląca, bo nikt nie zajmuje się tam biologią. Prof. Zon poświęca się jedynie filozofii jakoś tam powiązanej z biologią.

Ciekawe jest, że prof. Zon wystąpił na KULowskiej konferencji poświęconej pseudonauce i paranauce z referatem o twórczości ks. Sedlaka: Kryteria demarkacji między nauką, para- i pseudonauką na przykładzie kontrowersji wokół bioplazmy. Brzmi dość dobrze, sugeruje, że ks. Sedlak na bakier z nauką jednak był. Ale ciekawe co było w referacie? Znalazłam dłuższą pracę prof. Zona na ten temat: Bioplazma i plazma fizyczna w układach żywych - Studium przyrodnicze oraz filozoficzne. Jest zadziwiająca. Bo z jednej strony streszcza zarzuty o nienaukowość, jakie stawiano Sedlakowi (str.157), i niby przyznaje im rację, ale podsumowuje:

Po zapoznaniu się z przedstawionymi listami argumentów i opinii negatywnych, sformułowanych w odniesieniu do twórczości Sedlaka oraz Sedlaka jako osoby widać, że zdecydowanie przeważają te o charakterze metodologicznym, metodycznym oraz personalnym. Argumentów rzeczowych jest stosunkowo niewiele.

Czyli tak: Argumenty ad personam są brzydkie. OK. Ale argumenty metodologiczne są jakby przeciwstawione "argumentom rzeczowym". Że niby krytykowano metodologię badań Sedlaka, lecz "rzeczowych" błędów mu nie wykazano. To zabawne, bo czytając strumień świadomości księdza profesora widzimy, że najpierw potrzeba by jakiejkolwiek metodologii, żeby móc sformułować rzeczowe tezy, które można poddać dyskusji. A tych tez, jak napisał cmoscmos, najwyraźniej nie ma.

W dalszym ciągu tego rozdziału autor lamentuje nad tym, że nikt się na Sedlaku nie poznał, bo gdyby oczyścić i usystematyzować jego idee, to na pewno! na pewno! miałyby wartość poznawczą i aplikacyjną. Przecież Sedlak był samoukiem, nie miał wsparcia laboratoryjnego i finansowego. Przecież był ambitny i świadomie narażał się na frontalne ataki. To smutne, ale w Polsce panuje kult dobrych chęci. Tymczasem w naukach przyrodniczych liczą się wyniki, a nie dobre chęci. Takie tłumaczenia są niepoważne.

Prof. Zon jednak brnie jeszcze dalej: Mówi, że cała ta sedlakowska bioplazma to metafora, i że stworzenie owej metafory jest zasługą księdza profesora dla nauk przyrodniczych, bo "metafory mają swoje pełnoprawne miejsce także w języku biologii i biofizyki". A w następnych rozdziałach - autor proponuje dalsze badania nad znalezieniem mimo wszystko "bioplazmy" w organizmach żywych.

sobota, 22 października 2011, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

Komentarze
2011/10/22 11:06:44
Skoro mnie cytują:
To pisałem ja, cmoscmos, płatny pachołek cywilizacji śmieci, drugiej klasy.
Zapraszam na mojego bloga.
-
2011/10/22 11:39:44
Cywilizacja śmieci cywilizacją śmierci.
Lubię twój blog i też go polecam - tak off topic, czytałam twoje niedawne komentarze na Polityce i dzięki temu dowiedziałam się ciekawych rzeczy o finansowaniu Kościołów w Niemczech. Dzięki za kawał dobrej roboty.
-
pfg
2011/10/22 12:34:13
Jako młode dziecię, pacholę, zetknąłem się z opiniami, iż prace Sedlaka to próba pogodzenia nauki, w szczególności fizyki, z wiarą. Próbowałem Sedlaka czytać, ale mi się nie podobało. Po latach spróbowałem ponownie, ale doszedłem do wniosku, że to jest bzdura. Tak więc próba może i była, ale niezbyt udana :-/
-
2011/10/22 13:13:53
A co tu jest do pogadzania?

Jeśli już z jakąś nauką, to teologia katolicka powinna zacząć się godzić z medycyną, psychologią i seksuologią.
-
pfg
2011/10/22 15:53:59
Teologia nie musi godzić się - lub nie godzić - z nauką, gdyż przedmiot ich zainteresowań jest inny. Dlatego żałosne są i próby naukowego dowodzenia, że Boga nie ma, i takież, że Bóg jest.
-
Gość: zaciekawiony, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/10/22 16:32:47
O masz. I to na mojej uczelni! Chyba mnie wtedy nie było bo o jakiejś tam konferencji nic sobie nie przypominam.
-
2011/10/22 17:12:16
@zaciekawiony
O masz. I to na mojej uczelni!

Której? Uniwersytet w Siedlcach (gdzie była konferencja ku czci Sedlaka), czy KUL (gdzie była konferencja o pseudonauce)?
-
2011/10/22 17:13:38
@pfg
W teorii masz rację, ale w praktyce teologia katolicka obecnie wypowiada niektóre sądy sprzeczne ze stanem wiedzy medycznej - czyli jest w sprzeczności z nauką.
-
pfg
2011/10/22 18:14:06
@anuszka - teologia czy może raczej teolodzy? Zresztą to idzie też w drugą stronę, i to jakby częściej. A do tego wielu naukowców wypowiada tezy sprzeczne z nauką, na co dowodów - parafrazując twoje słowa napisane gdzie indziej - dostarcza choćby ten blog.
-
Gość: Kesagiri, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/10/22 23:08:05
"Szukanie bioplazmy w organizmach zywych czyli stworzenie pełne metafor"
Proponuje to jako tytul NAUKOWEJ ;) pracy prof. Zona
-
2011/10/23 11:02:28
UPH w Siedlcach. Już trzeci rok.

W pewnym sensie można Teologię nazwać nauką oderwaną, mniej więcej w ten sam sposób jak oberwane są niektóre dziedziny matematyki. Posługuje się własnym światem pojęć, założeń, zasad i ograniczników, i usiłuje w ramach tego tworzyć nowe konstrukty pojęciowe - a to, że nie koniecznie muszą one bytować w naszym świecie jej naukowości nie zaprzecza. Bo czy widziałaś kiedyś kwadrat o ujemnych bokach? Matematyka dopuszczałaby taką figurę bo miałaby dodatnie pole powierzchni. A widziałaś wniebowstąpienie? Teologia traktuje to jak fakt.

Problemy zaczynają się zatem gdy wnioski wynikłe z "oderwanych" konstrukcji próbujemy przenieść na realność wprost, bez konwersji. I wtedy wschodzą nam takie dziwadła jak urojone masy, ujemne długości czy kwantowane duchem świętym zbawienie elementarne.
A, że Sedlak bredził i jego koledzy nie śmią tego zauważać, to już inna sprawa...
-
2011/10/25 22:40:30
LOL, a o Sedlaku jako paleontologu of "krzemowego życia" jeszcze nic nie było? ;). Jego legenda jako Wielkiego Paleontologa jest tak żywa, że nawet artykuł w GW nie próbuje jej podważać.
-
2011/10/26 08:00:26
To już temat dla jakiegoś Młodego Paleontologa, ja się na tym nie znam.
-
Gość: Esteon, *.e-plan.pl
2011/11/01 19:52:41
Może ja coś przegapiłem na studiach...
Jaki kwadrat o ujemnych bokach, psiakość?! Urojonych mas też jakoś nie widziałem.
Podejrzewam, że to była licentia poetica, ale może takie rzeczy to nie na blogu naukowym; nawet w komentarzach.

-
Gość: przepraszam za śmiałość, *.bialapodlaska.vectranet.pl
2011/11/01 20:54:46
@ anuszka
Piszesz: w praktyce teologia katolicka obecnie wypowiada niektóre sądy sprzeczne ze stanem wiedzy medycznej.
Piszesz: To już temat dla jakiegoś Młodego Paleontologa, ja się na tym nie znam.
Może jakiś konkret? Nie powinno to nastręczac problemów Komuś Młodemu, Kto Zna Się Na Fizyce, Medycynie i Teologii a Nie Zna Tylko Na Paleontologii.
-
2011/11/07 10:23:15
Kościół stara się jakoś pogodzić religię z nauką, bo po prostu to co mówi obecnie nie zgadza się z rzeczywistością i jest to widoczne nawet dla kompletnego idioty.
-
2011/11/08 16:44:31
To z tym kwadratem to autentyk z zadań szkolnych. Jeśli znasz pole powierzchni kwadratu to pierwiastkując je otrzymasz bok. Nauczycielki w podstawówce dają mniej punktów za rozwiązanie, jeśli oprócz odpowiedzi "bok ma X cm" nie uwzględni się alternatywy "bok ma -x cm". No tak, kwadrat liczby ujemnej jest dodatni więc taka figura jest matematycznie możliwa. Ale tylko matematycznie.
-
Gość: Esteon, *.e-plan.pl
2011/11/10 12:46:56
To dowodzi tylko i wyłącznie, że mamy beznadziejne nauczycielki w szkołach podstawowych. Ew. że słabo uczymy nauczycieli.
//Skądinąd pamiętam zadania ze szkoły (nie tak dawno było), gdzie bok figury wyznaczało się z jakiegoś bardziej paskudnego równania --- i dostawało się Karne punkty za podawanie rozwiązań ujemnych.//
Jeszcze raz --- Matematyka nie dopuszcza figur o bokach ujemnej długości!

(osoby pragnące definiować pola figur na rozmaitościach pseudoriemannowskich proszone są o nie czepianie się)
-
Gość: przepraszam za śmiałość, *.bialapodlaska.vectranet.pl
2011/11/11 19:38:49
Obrzydliwe jest praktykowane na tym forum mieszanie naukowców z błotem pośmiertnie. Tak było nieco wcześniej z Gryzińskim, tak jest teraz z Sedlakiem. Tym bardziej, że zainspirowane artykułem w Gazecie Wyborczej, dalekiej wszak od naukowości. I nic to, że dyskutant przyznaje, że nie przeczytał żadnej książki Sedlaka starczy mu, że pisało w gazecie, i zapewne przekonanie, że dokopać KUL-owi jest w dobrym tonie.
Równie wstrętne jest także zamierzone kłamstwo. Informacja o niskiej randze naukowej wydziału KUL, na którym kiedyś pracował ks.prof.Sedlak, a teraz prof. Józef Zon, nie jest prawdziwa. Wydział Filozofii KUL (a nie Matematyczno Przyrodniczy!) został sklasyfikowany na 3 miejscu w Polsce. Mieści się on w 1. (najlepszej!) grupie ministerialnej klasyfikacji jednostek naukowych - Grupa N3 w [a=URL]www.nauka.gov.pl/fileadmin/user_upload/Nauka/Sprawy_Nauki/20110105_Kategorie_jednostek_naukowych.pdf[/a]. Wydział Matematyczno-Przyrodniczy jest stosunkowo młody, za czasów ks.prof.Sedlaka jeszcze nie istniał.
Sposób relacjonowania na tym forum poglądów prof. Zona na (za)wartość publikacji ks.prof.Sedlaka jest stronniczy. Wystarczy zapoznać się (rzetelnie!) z publikacjami prof.Zona (ucznia ks.prof.Sedlaka) na temat bioplazmy, by dowiedzieć się, że problem bioplazmy stawia on jako zagadnienie czysto przyrodnicze, mianowicie: czy plazma fizyczna może istnieć w organizmach? Choć przytacza rzeczowe argumenty na rzecz tej hipotezy, nie wyklucza jednak możliwości, że nie uda się jej potwierdzić.
Fakt, że Zon docenia rolę języka metaforycznego w uprawianiu nauki, nie usprawiedliwia jednak w żadnym wypadku sformułowania, iż brnie on jeszcze dalej w bioplazmę. Zon na stronie 197 cytowanej tu pracy [a=URL]www.kul.pl/files/57/pracownicy/zon/bioplazma/Jozef_Zon_Bioplazma_ksiazka.pdf[/a] pisze: Tak więc jeśli się przyjmie za słuszne przeprowadzone wyżej rozważania i obrazowe sformułowania Sedlaka, w których odnosi się on do bioplazmy, i gdy zostaną one potraktowane jako wyrażenia metaforyczne, nie powinno to umniejszać ani ich heurystycznej wartości, ani wartości wkładu Sedlaka w poznawanie życia. Wyrażenia te spełniałyby swą ważną rolę poprzez ukierunkowywanie badań. W żadnym razie nie można jednak poprzestać na metaforyce plazmowej. Po tej wstępnej fazie powinny nastąpić inne istotne kroki, jak: szczegółowo formułowanych hipotez, doboru metod testowana empirycznego, rewidowania wstępnych założeń i wbudowywania" uzyskanych wyników w kontekst teorii biofizycznych.
Nie przynosi Autorowi(ce?) bloga zaszczytu dywagowanie na temat organizacji nauki na KUL. Nie ma bowiem nic zdrożnego w tym, że wydział, na którym na serio uprawia się filozofię, utrzymuje także fizyków i biologów. To wręcz konieczny warunek rzetelnego uprawiania filozofii, zwłaszcza filozofii przyrody. Nauczanie fizyki i biologii studentów filozofii oczywiście nie jest profilowane na samodzielne prowadzenie kosztownych prac eksperymentalnych, ale czyni ich zdolnymi do pojmowania istoty światopoglądowych i filozoficznych konsekwencji odkryć nauk przyrodniczych. Nie zaszkodziłoby zresztą Szanownemu Gronu Młodych Fizyków liźnięcie nieco filozofii, w tym chrześcijańskiej, a także podstaw teologii. To nie boli.
Śmieszne jest przekonanie niektórych uczestników o własnej wszechwiedzy i nieomylności, w tym także łatwość wypowiadania opinii o teologii i nauce Kościoła i ubliżanie od idiotów komuś kto, z pewną pokorą, zgłasza wątpliwości i prosi o wyjaśnienie. Dla takich mędrców niech karą będzie ich własna megalomania.
I jeszcze jedno. Autora(kę?) dziwi niezrozumiała estyma jaką cieszy się w Polsce ks.prof.Sedlak. Proponuję zapoznać się (rzetelnie!) z Jego życiorysem, chociażby przeczytać np. Jego wspomnienia, albo relacje ludzi którzy Go osobiście znali, to może się rozjaśni, czym można w życiu zasłużyć na szacunek, będąc nie tylko profesorem, ale i księdzem. W GW o tym nie piszą.
-
2011/11/11 20:04:44
@przepraszam za śmiałość:
Równie wstrętne jest także zamierzone kłamstwo. Informacja o niskiej randze naukowej wydziału KUL, na którym kiedyś pracował ks.prof.Sedlak, a teraz prof. Józef Zon, nie jest prawdziwa.

Nie napisałam zamierzonego kłamstwa. Tylko zacytowałam internautę. Przepraszam za umieszczenie niesprawdzonej informacji. Oczywiście ma Pan rację, Wydział Filozofii KUL jest w grupie N3 i ma kategorię 1, dokładnie tak, jak Pan pisze. Internaucie najwyraźniej pomyliło się z Wydziałem Matematyczno-Przyrodniczym KUL.
-
2011/11/11 20:12:59
@przepraszam za śmiałość:
Ta niesprawdzona informacja innego internauty została zacytowana przeze mnie w komentarzu z 2011/10/22 15:35:20 . Pozwolę sobie usunąć ją z widoku, tak żeby nie siała więcej dezinformacji. Jeszcze raz uprzejmie przepraszam.
-
2011/11/12 16:36:38
@przepraszam za śmiałość

"Obrzydliwe jest praktykowane na tym forum mieszanie naukowców z błotem pośmiertnie."

Znaczy jak ktoś umrze to jego prace stają się automatycznie cenne i prawdziwe?

"I nic to, że dyskutant przyznaje, że nie przeczytał żadnej książki Sedlaka starczy mu, że pisało w gazecie, i zapewne przekonanie, że dokopać KUL-owi jest w dobrym tonie."

Moment, ale poproszę o jakiś cytat, który to z dyskutantów krytykujący prace Sedlaka tutaj przyznał, że nie czytał żadnej książki? Ja czytałem i swoje negatywne zdanie podtrzymuję.

-
Gość: trrkwcz, *.san.res.rr.com
2011/11/13 15:12:30
W roku bodajże 1982 prof. Sedlak udzielił wywiadu pismu Kultura. Był to stek bzdur podany językiem pseudonaukowym. Gdy po przeczytaniu kilku dostępnych wtedy książek Sedlaka chciałem napisać ich krytykę, to okazało się, że w PRL był zapis cenzury na taką krytykę! Dowiedzałem się wtedy od mego Ojca, że biolog prof. Bielecki z UMCS od lat usiłował ujawnić pseudonaukowość tzw. bioelektroniki. Mój tekst o Sedlaku jako list zamieściła wreszcie Polityka, bo zdaje się cenzor nie interesiwał się listami. Teraz dowiaduję się, że jest nieprzyzwoitością atakowanie zmarłego oraz, że jego uczniowie dalej brną w bioelektronikę... Rzeczywiście, nauka na KUL-u mocno stoi!

Kuba Tatarkiewicz
dr hab. nauk fizycznych
-
2011/11/13 17:53:46
@ trrkwcz - na początku lat 80 Wierzchowski (były naczelny Kosmosu) gruntownie krytykował Sedlaka, więc (przynajmniej dla niego) zapisu cenzury nie było:
Wierzchowski K. L. 1981. Recenzja książki: W. Sedlak, "Bioelektronika 1967-1977". Kosmos A: 183-194.
Wierzchowski K. L. 1982. Jeszcze raz w sprawie "Bioelektroniki" W. Sedlaka. Kosmos A, no. 1/2: 109-111.

Broniący Sedlaka tekst Zona "ZARZUTY PSEUDONAUKOWOŚCI WOBEC WŁODZIMIERZA SEDLAKA KONCEPCJI BIOPLAZMY" jest tu:
www.kul.pl/files/57/pracownicy/zon/Zon-1998-Zarzuty.pdf

Sytuacja jest o tyle niezręczna, że - tak jak to Zon przedstawia - Sedlak był bezlitośnie tępiony w PRL, więc dziś nawet nie wypada powoływać się na tamte źródła. Czyli trzeba by wykazać pseudonaukowość Sedlaka na nowo. Rzecz jasna nikomu się nie chce, więc Sedlak np. w polskiej Wikipedii jest polskim biochemikiem, biologiem i geologiem, nie ma natomiast żadnego śladu wskazującego na pseudo- czy paranaukowość jego pomysłów i działalności.
-
Gość: przepraszam za śmiałość, *.bialapodlaska.vectranet.pl
2011/11/16 22:34:06
@cmoscmos Nieco wyżej tu, na tym forum, znalazłem taką wypowiedź: Próbowałem Sedlaka czytać, ale mi się nie podobało. Po latach spróbowałem ponownie, ale doszedłem do wniosku, że to jest bzdura. Tak więc próba może i była, ale niezbyt udana. I tak oto jeden z dyskutantów przyznaje, że nie przeczytał Sedlaka.
Natomiast postulat zaniechania pośmiertnego obrzucania błotem nie jest równoznaczne z uznawaniem "z urzędu" prac nieboszczyka za cenne i prawdziwe. Przyczepianie etykiety "pseudonauki" i "pseudouczonego" jest jednak czymś zdecydowanie więcej, niż polemiką na temat naukowej wartości czyichś pomysłów.
-
2011/11/17 15:56:13
Ja czytałem w czasach licealnych i studenckich książki Sedlaka, utkwiła mi w pamięci "Życie jest światłem". Co zapamiętałem i jak na tej podstawie odniosę się do wypowiedzi Dyskutantów oraz Prof. Zona:

1/nie wiem skąd przekonanie, iż ks. Sedlak był "prześladowany" w czasach PRL. Wydal liczne książki, drukowane w wysokich nakładach, nie miał problemów ze zrobieniem doktoratu na UMCS w roku 1951.

2/Właśnie - UMCS! Ksiądz Sedlak opisuje niechętną postawę władzy kościelnej w stosunku do swojej działalności naukowej, m.in udzielenie urlopu/zgody (czy czegoś podobnego - nie pamiętam już dokładnie) na doktorat w KUL. Tymczasem ks. Sedlak nie miał o KUL dobrej opinii, dopiął swego doktoryzując się na UMCS. Jeżeli można napisać o prześladowaniach, czy mniej ostro o niechęci - to raczej ze strony hierarchii kościelnej.

3/Opisując swoja dalszą karierę naukową daje do zrozumienia (przynajmniej ja to tak odebrałem) iż jego związanie się z KUL nastąpiło na skutek nacisku przełożonych, na który zgodził się tylko pod warunkiem zapewnienia możliwości pracy naukowej. Wielokrotnie pomstuje na władze KUL, które jego zdaniem nie rozumiały doniosłości prac prowadzonych w Katedrze Biologii Teoretycznej i traktowały go jak pariasa - chociażby przez fakt niezatrudnienia w katedrze żadnego innego pracownika.

4/To, że rozważania ks. Sedlaka są niczym nie popartym fantazjowaniem było jasne już w latach 70-tych dla bystrego ucznia szkoły średniej, a nie tylko dla innych ludzi KUL-u (warto przypomnieć, że z KUL-u wywodzi się choćby M. Heller). Jak długo w końcu można pisać o rzeczy nie popartej ani jednym badaniem doświadczalnym.

5/Szkoda, że KUL nie kontynuuje metody komentowania dzieł ks. Sedlaka z poprzedniej epoki, którą można chyba określić jako wstydliwe milczenie.
-
Gość: giro, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2011/11/18 11:38:38
@: "On na przyklad na poważnie wysnuwał teorie, że rozwój mózgu o hominidów był związany ze zmianą postawy na wyprostowaną, bo pola elektromagnetyczne zaczęły działac wzdłuż kręgosłupa, a nie w poprzek. Pomijając nawet bzdurne założenie że kierunek tych pól elektromagnetycznych jest jakoś związany z kierunkiem wektora grawitacji (może na biegunie dałoby się to jakoś uzasadnić, ale skąd tam hominidy?) to taką teorię można obalić jednym paluszkiem - gdzie te wspaniałe mózgi żyraf, które przecież też mają kręgosłup bliski pionu, ale znacznie dłuższy. "

Bez wnikania czy wyprostowana pozycja hominidów miała jakikolwiek wpływ na ich mózg i działanie pól elektromagnetycznych, chciałbym zwrócić uwagę, że przykład żyrafy jest nietrafiony. Kręgosłup żyraf trudno uznać za bliski pionu. Odcinek szyjny, złożony, jak u wszystkich kręgowców, z siedmiu kręgów, zwraca oczywiście uwagę, ale to tylko siedem kręgów, a reszta jest jak najbardziej pozioma. Jest to jak najbardziej powszechne w przyrodzie i tak samo zbudowana jest cała plejada zwierząt, zwłaszcza kopytnych, choć ich odcinki szyjne nie rzucają się tak w oczy jak u żyrafy. Ale nie można ich porównywać z hominidami poruszającym się w pozycji wyprostowanej, na dwóch kończynach.
-
2011/11/19 12:06:13
Ja wiem, o co chodzi z tą paleontologią. Otóż ks. prof. Sedlak twierdził, że przed naszym, "węglowym" życiem jakie znamy, na naszej Ziemi istniały i dominowały formy życia oparte na krzemie (istnienie takich form NA INNYCH PLANETACH faktycznie postulują autorzy powieści SF i chyba niektórzy astrobiolodzy ze względu na znaczne podobieństwo chemiczne węgla i krzemu, ale wymagałoby to zupełnie innego zakresu temperatur niż u nas). Co więcej Sedlak twierdził, że odkrył masowo występujące w kambryjskich kwarcytach Gór Świętokrzyskich ślady życia - właśnie organizmów opartych swoją biochemią o krzem. Opisał je jako nowy "rząd" (dlaczego akurat rząd, a nie typ czy wręcz królestwo?) Corallicyathida. Ale ich opis (nie jestem przekonany czy formalnie ważny z punktu widzenia zasad nomenklatury zoologicznej i/lub botanicznej) został ogłoszony jedynie w materiałach z międzynarodowej konferencji nt. kopalnych koralowców. Nie znalazł żadnego odzewu w światowej nauce. Niezwykłe, że Sedlakowi powierzono opracowanie rozdziału nt. prekambru i kambru w wydawanym przez Państwowy Instytut Geologiczny atlasie skamieniałości przewodnich. Jakby w Polsce nie było specjalistów od tych okresów. Z uważanych za pozbawione w ogóle makroskamieniałości kwarcytów GŚ, ks. prof. Sedlak opisywał też glony (krasnorosty), należące do znanych rodzajów. Opisy to obfite kolekcje zdjęć przy minimum opisu i praktycznym braku analizy czy hipotez filogenetycznych:

www.app.pan.pl/archive/published/app25/app25-669.pdf

Wszystkie te odkrycia, zarówno Corallicyathida, jak i glonów, okazały się PSEUDOSKAMIENIAŁOŚCIAMI. To twory nieorganiczne, skutki przyspieszonej krystalizacji kwarcu w spękaniach skał! Tak reklamowany dorobek Sedlaka w paleontologii to dawno obalona pomyłka, która - na szczęście - prawie nie zaistniała na zewnątrz, a rozprawiliśmy się z nią sami w Polsce. Tutaj - dokonujące przeglądu całej sprawy - streszczenie wystąpienia konferencyjnego na konferencji paleontologicznej

www.paleo.pan.pl/conferences/9thPALEOCONF2008/Konferencja_2008.pdf

a tu oryginalne miejsce rozprawienia się z odkryciami Sedlaka:

Bodzioch, A. 2000. Pseudoskamieniałości Corallicyathida z kambru Łysogór. Inst. Geol. UAM, 9: 3946.

co ciekawe Sedlak uważał, że obecne życie węglowe pochodzi od życia krzemowego i pewne - relatywnie niewielkie - biochemiczne znaczenie krzemu w dzisiejszych organizmach to ślad tamtych czasów ;-)
-
2011/11/19 12:46:38
@eptesicus:
Dzięki za ciekawe informacje, poczytam.
-
2011/11/19 13:21:55
oczywiście tych teorii krzemowych nie rozwijał w publikacjach stricte paleontologicznych; posługiwał się typowym dla paleontologii i geologii warsztatem, metodyką, metodologią, aparatem pojęciowym. Był na tyle przezorny, żeby zrozumieć, że to nie miejsce :-)
-
Gość: , *.mtvk.pl
2011/11/21 11:55:05
Sedlak to taki Łysenko.
-
2011/11/25 18:09:00
@przepraszam za śmiałość
"Nieco wyżej tu, na tym forum, znalazłem taką wypowiedź: Próbowałem Sedlaka czytać, ale mi się nie podobało. Po latach spróbowałem ponownie, ale doszedłem do wniosku, że to jest bzdura. Tak więc próba może i była, ale niezbyt udana. I tak oto jeden z dyskutantów przyznaje, że nie przeczytał Sedlaka."

Moment nie nie przeczytał wcale, tylko nie przeczytał całej książki. Przyznam od razu, że ja przeczytałem całą tylko dlatego że byłem młody, miałem trochę czasu i byłem zdecydowany znaleźć jakaś tezę do polemizowania z nią. Gdyby nie to, też bym przestał po najwyżej kilkunastu stronach. I nic bym nie stracił - cała książka była równiutko beztreściowa od początku do końca.

"Przyczepianie etykiety "pseudonauki" i "pseudouczonego" jest jednak czymś zdecydowanie więcej, niż polemiką na temat naukowej wartości czyichś pomysłów.

Znaczy polemizować można, byle by rzeczy po imieniu nie nazywać? Polemizować to można, jak książka zawiera jakąkolwiek dyskutowalną tezę a ja, mimo usilnych starań i dokładnego przeczytania całej książki, takiej nie znalazłem.
-
2011/11/25 18:24:14
@giro
"Bez wnikania czy wyprostowana pozycja hominidów miała jakikolwiek wpływ na ich mózg i działanie pól elektromagnetycznych, chciałbym zwrócić uwagę, że przykład żyrafy jest nietrafiony. Kręgosłup żyraf trudno uznać za bliski pionu. [...] Ale nie można ich porównywać z hominidami poruszającym się w pozycji wyprostowanej, na dwóch kończynach."

Nie aspiruję do bycia fachowcem od tych zagadnień, ale chciałbym zwrócić uwagę że wczesne hominidy też nie były tak całkiem wyprostowane.
-
2011/12/31 18:49:36
Chciałbym się dowiedzieć czy klasyfikacja wydziału w wysokiej grupie ministerialnej klasyfikacji jednostek naukowych czyni wydział naukowym? Tak się składa że język Polski ku uciesze wydziałów idelologicznych różnych partii używa jednogo słowa na nauka (science) i nauczanie (teaching). Nauka Kościoła ani Nauka Lenina to nie jest nauka (science). Podobnie niewiele wspólnego z nauką ma filozofia - poza niektórymi badaniami nad jezykiem gdzie jakieś standardy zbliżone do naukowych obowiązują. Teologia, filozofia, nauka o literaturze, hermeneutyka i psychoanaliza to sa zwyczajne dyrdymały z nauką nie mające nic wspólnego. Do Royal Society takich NIE wpuszczają! Tan jest miesjce dla Newtona, Cricka, Watsona i Higgsa. Wydział filologii albo teologii może być "ceniony" ale nie może być "dobry" (naukowo) bo to zwyczajny logiczny błąd kategorialny.
-
2012/03/01 23:00:05
Uczniowie ks. Sedlaka propagują jego idee! Dziś na seminarium zakładowym gościliśmy dr hab. Marcina Molskiego profesora UAM z Zakładu Chemii Teoretycznej UAM i członka Rady Naukowej Fundacji Bioelektroniki im. Włodzimierza Sedlaka.
W sumie nawet nie załapałem o czym była prelekcja, odniosłem wrażenie że cały seminarium było zlepkiem bełkotu, naukowych terminów, ładnych wzorów i dużej pewności siebie. Autor odkrył, że wzory opisujące jakieś fenomenologiczne prawo wzrostu komórek jest na oko podobne do wzorów z mechaniki kwantowej i z tego wyciąga bajeczne wnioski oraz formułuje fantazyjne tezy. Aby się uwiarygodnić pokazuje, że jego teoria pasuje jak ulał do wyników pracy innego fizyka-teoretyka (uznanego i znanego).
W sumie kupa śmiechu, 3/4 profesorów opuściła seminarium przed końcem. Zastanawiam się, czy na UAMie to wszyscy taką szarlatanerię odstawiają?
Pan Molski publikuje, a jakże na przykład wydał kwantową teorię działania leków homeopatycznych:
www.homeopatia.net.pl/czytelnia/nielok.pdf
-
2012/03/01 23:57:35
www.fuw.edu.pl/event-reader/events/event2408.html
It is proven that the Gompertz function is a special solution of the space-like Horodecki-Feinberg equation for the time-dependent Morse oscillator in the dissociation state. Its eigenvalue represents the momentum of biological growth, associated with a space-like component whose properties resemble those attributed by vitalists to the life momentum or vital impulse.

No to się zdarza, że równania z różnych dziedzin są do siebie podobne i nawet można z tego wyciągnąć różne sensowne wnioski. Ale czy life momentum or vital impulse...?? Ciekawe, jak on definiował te wielkości... Analogie można sobie snuć, ale miarą sensowności modelu jest to, co nowego można za jego pomocą przewidzieć. Czy prelegent coś przewidywał?
-
2012/03/02 19:25:47
Czy prelegent coś przewidywał? W sumie tak - ale to było tzw. machanie rękami. Ale powiem szczerze, wszystko było tak chaotyczne, że nie byłem w stanie śledzić toku rozumowania. Był jakiś wykres, przedstawiający jakąś wielkość - każdy gatunek miał swój punkt na wykresie: od krewetki do krowy. I dopasowana funkcja była podobna do jakiegoś rozwiązania r-nia z mechaniki kwantowej. Potem nagle prelegent zaczął mówić o 'wartości własnej słonia' oraz oddziaływaniach holistycznych i pędzie nicości. Potem już zaczęła się żywiołowa dyskusja i seminarium się skończyło.
Prelegentowi chyba posypała się koncepcja seminarium bowiem okazało się, że na sali było sporo osób z CFT PAN i IFT UW co spowodowało że dyskusja zeszła na inne tory.
-
2012/03/02 20:32:19
oddziaływaniach holistycznych i pędzie nicości

Uff.
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2012/04/09 14:46:51
Agencie Organge - uczestniczyłem w tym samym seminarium i nie widziałem by 3/4 profesorów opuściło seminarium przed końcem. Prawdopodobnie pomyliłeś skalowanie masy m^3/4 w równaniu wzrostu biologicznego ze składem osobowy. To co było prezentowane na seminarium zostało opublikowane w artykule M. Molski, J. Konarski "Coherent States of Gompertzian Growth", Physical Review E 68 O21916(1-7) (2003). To czasopismo nie publikuje bełkotu, o czym możesz się przekonać przedstawiając do publikacji Twoją krytykę, w formie pseudo-naukowego komentarza, który zamieściłeś. Jeżeli twierdzisz, że prelegent produkował bełkot, feruj wyroki dopiero po zrozumieniu przedmiotu sprawy - z Twojego opisu wynika, że nic nie zrozumiałeś, co nie jest winą prelegenta tylko ograniczeń Twojego mózgu. Ponadto nie czytasz artykułów, które krytykujesz - pod podanym adresem była teoria quasi-kwantowa, a nie kwantowa, co czyni znaczącą różnicę.
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2012/04/09 15:26:30
Pęd nicości (momentum from nothing) chociaż brzmi jak termin SF, jest faktem, a nie spekulacją, o czym można się przekonać po przeczytaniu artykułu: Feigel A 2004. Phys. Rev. Lett. 92 020404. Cechą charakterystyczną młodych fizyków jest przekonanie, że poziom ich wiedzy i zrozumienia jest wystarczający do oceniania dorobku naukowego innych. ...Pana teoria jest szalona, ale nie na tyle szalona, by być prawdziwą...ten komentarz N. Bohra warto mieć na uwadze odnosząc się do tzw. pseudo-nauki, pojemnego terminu który ignoranci nadużywają by maskować swą niewiedzę i niekompetencję. Historia odkrycia quasi-kryształów przez Daniela Shechtmana jest wielce pouczająca w tym względzie. W 1982 roku pięciokrotna oś symetrii była traktowana jak pseudo-nauka i herezja. Szef Shechtmana - Cahn, skomentował jego odkrycie: "Co za bzdury! To niemożliwe, takich kryształów nie ma!".
Momentum from nothing, life momentum, vital impulse - co za bzdury, to niemożliwe, tego nie ma!
-
2012/04/09 17:05:36
Dziękuję za podanie odnośników do artykułów!

Cytowany artykuł w PRE wygląda normalnie. Autorzy zauważyli podobieństwo dwóch równań: równania opisującego wzrost komórek oraz równania opisującego ewolucję pewnego układu kwantowego.

Pęd nicości (momentum from nothing) chociaż brzmi jak termin SF, jest faktem, a nie spekulacją, o czym można się przekonać po przeczytaniu artykułu: Feigel A 2004. Phys. Rev. Lett. 92 020404

[a href="arxiv.org/pdf/physics/0304100.pdf]Tutaj jest ten artykuł[/a]. Nie ma w nim sformułowania "momentum from nothing". Również w artykule w PRE nie ma takiego słowa. Nie widzę tam też Momentum from nothing, life momentum, vital impulse.
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2012/04/09 23:14:16
Przepraszam. Momentum from nothing pojawiło się w komentarzu do pracy Feigel'a
Focus: Momentum From Nothing
Published January 23, 2004 | Phys. Rev. Focus 13, 3 (2004) | DOI: 10.1103/PhysRevFocus.13.3
natomiast momentu of life i life impulse zdefiniowano w artykule "Living systems as coherent anharmonic oscillators" Journal of Physics: Conference Series 329 (2011) 012010 doi:10.1088/1742-6596/329/1/012010. To rozwinięcie artykułu z The European Physical Journal D 40 (2006) 411 oraz koncepcji biologicznej koherencji Herberta Fröhlich'a opublikowanej w Int. J. Quantum Chem. 2(1968) 641.
-
2012/04/10 09:26:30
Ale sformułowanie "momentum from nothing" nie znaczy "pęd nicości", tylko "pęd z niczego" i nie jest tutaj żadnym terminem naukowym. To tylko obrazowa przenośnia użyta w [a href="physics.aps.org/story/v13/st3]popularnonaukowym streszczeniu[/a] artykułu naukowego, w którym ktoś przewidział coś trochę podobnego do efektu Casimira. Nie widzę też tutaj niczego wspólnego z zagadnieniami z artykułu z PRE.

Jeśli chodzi o "momentum of life" i "life impulse", to w pracy z Journal of Physics autor po prostu robi tak: Zauważa matematyczną analogię, że funkcja Gompertza (używana do opisu wzrostu komórek, organizmów, etc.) jest matematycznie rzecz biorąc tym samym, co pewne rozwiązanie równania na ewolucję pewnego oscylatora kwantowego. W związku z tym, skoro dla tamtego układu kwantowego istnieje pęd, to i układowi rosnącemu zgodnie z funkcją Gompertza można przypisać matematyczną wielkość analogiczną do pędu.

Jak już mówiłam, jak dla mnie przeprowadzanie takich analogii nie jest niczym złym. Natomiast czy mają sens inny niż zabawa matematyczna, to już zależy od tego, czy dzięki nim można przewidzieć jakieś nowe zjawiska. W tych pracach z PRE i JoP nie ma chyba na razie przewidywań, które mogłyby być sprawdzone eksperymentalnie.

Natomiast ja bym miała taką ogólną uwagę: Wzrost populacji można opisywać wieloma różnymi funkcjami, w zależności od tego, co to za populacja i w jakich warunkach rośnie. Funkcja Gompertza nie jest przecież czymś uniwersalnym. A więc możemy sobie wziąć mnóstwo rozmaitych funkcji i sądzę, że do każdej z nich da się dopasować jakiś układ kwantowy, gdzie dana funkcja opisywałaby np. funkcję własną stanu podstawowego. Bo dlaczego nie? Ale skoro tak, to po co w ogóle to robić?

Jeśli istnieje powód dla takich zabaw matematycznych, to właśnie jedynie taki, że zapisanie modelu w postaci quasi-kwantowej otworzy jakieś nowe możliwości przewidywań. Że powiedzmy da się wyprowadzić jakieś "zasady zachowania" dla wielkości utożsamianych z "pędem", czy coś w tym rodzaju. I konieczne jest, żeby te zasady dało się później zastosować do przyrody i sprawdzić, czy faktycznie działają. A jeśli działają, to czy pozwalają przewidzieć coś, co dotychczas nie było przewidziane, lub zrozumieć coś, co nie było wyjaśnione. Moim zdaniem dopiero wtedy cała praca włożona w to nabiera celowości. Natomiast ja takiej mocy predyktywnej na razie nie widzę tych pracach z PRE i JoP. One zatrzymują się na etapie przeprowadzenia matematycznej analogii i to do jednej jedynej z wielu możliwych funkcji.
-
Gość: , *.icpnet.pl
2012/04/11 23:27:38
Pojęcie "pęd nicości" wprowadził Agent.Orange, który niewiele z seminarium zrozumiał ale i "twórczo" przekonwertował zasłyszane informacje. To przedstawiciel najgorszej odmiany Homo Sapiens - zamiast badać rzeczywistość zniekształca ją. Piszesz Anuszko: ..czy mają sens inny niż zabawa matematyczna, to już zależy od tego, czy dzięki nim można przewidzieć jakieś nowe zjawiska. W tych pracach z PRE i JoP nie ma chyba na razie przewidywań, które mogłyby być sprawdzone eksperymentalnie...Praca z PRE przewidywała istnienie niezerowego pędu dla podstawowego stanu (v=0) nielokalnego czasowo-zależnego oscylatora Morsa. Ponieważ poziom energetyczny zerowy lokalnego oscylatora Morsa jest interpretowany jako energia próżni, otrzymana w PRE wartość własna pędu może być interpretowana jako "pęd próżni". Praca PRE była opublikowana w 2003, natomiast "pęd próżni" odkryto w 2004 roku. Inny przewidziany w PRE efekt to istnienie przestrzennej nielokalnej koherencji pomiędzy sub-składowymi (np. komórki) makro-układu (np. organizm) przypominającej kwantowy entanglement (splątanie). Przypominający, bowiem splątanie było zjawiskiem zarezerwowanym dla świata kwantowego, a w PRE pojawiło się jako efekt makroskopowy. W roku 2011 K. C. Lee et al., Science 334, 1253 (2011) pokazali, że można splatać dwa makroskopowe kawałki diamentu i to w temp. pokojowej. Zatem, splatanie to nie tylko domena świata mikro ale i makro. To przewidywała praca z PRE. Z tego co prezentowano na seminarium wiem, że otrzymany w PRE wynik został uogólniony na inne funkcje wzrostu biologicznego (BioSystems 2010; 100: 47-54) dlatego to nie jest przypadek, a - wszystko na to wskazuje - reguła. Dyskutowane wyniki przekraczają model życia Sedlaka, który "zatrzymał" się na świetle. Świetlna bariera kinematyczna ma dwie strony i dopiero uwzględnienie drugiej (nielokalność) daje (hipoteza) kompletny opis zjawiska życia (B. Josephson, F. Pallikari-Viras "Biological utilisation of quantum nonlocality" Foundations of Physics 21 (1991) 197-207. To obszar perspektywiczny i warty eksploracji, ale - niestety - narażający na dyskomfort kontaktów z takimi przedstawicielami lub przyszłymi przedstawicielami nauki w Polsce jak Agent.Orange. Dla niego to tylko "kupa śmiechu" - twierdzi tak, ale nie odpowie na pytanie: CO się śmieje.
-
2012/04/12 08:07:23
@c154-52.icpnet.pl:
Pojęcie "pęd nicości" wprowadził Agent.Orange, który niewiele z seminarium zrozumiał ale i "twórczo" przekonwertował zasłyszane informacje.

Chwileczkę. Przecież potwierdził to anonimowy internauta es18.internetdsl.tpnet.pl:

Pęd nicości (momentum from nothing) chociaż brzmi jak termin SF, jest faktem, a nie spekulacją

Na marginesie, nie wiem z kim rozmawiam. Czy Pan es18.internetdsl.tpnet.pl jest tą samą osobą, co c154-52.icpnet.pl? Czuję, że tak.

Z tego co prezentowano na seminarium wiem, że otrzymany w PRE wynik został uogólniony na inne funkcje wzrostu biologicznego

Jednak nie odpowiedział Pan na moją wątpliwość: Można wymyślić zupełnie dowolne funkcje matematyczne (opisujące cokolwiek, nie tylko wzrost komórek), a potem dopasować do nich taki układ kwantowy w jakimś tam potencjale, że dana funkcja będzie funkcją własną stanu podstawowego. Z samego takiego przeprowadzania analogii jeszcze nic nie wynika.
-
Gość: , *.icpnet.pl
2012/04/14 12:01:20
W nawiązaniu do Twojego wpisu:

...Wzrost populacji można opisywać wieloma różnymi funkcjami, w zależności od tego, co to za populacja i w jakich warunkach rośnie. Funkcja Gompertza nie jest przecież czymś uniwersalnym. A więc możemy sobie wziąć mnóstwo rozmaitych funkcji i sądzę, że do każdej z nich da się dopasować jakiś układ kwantowy, gdzie dana funkcja opisywałaby np. funkcję własną stanu podstawowego. Bo dlaczego nie? Ale skoro tak, to po co w ogóle to robić? ....

Faktycznie, istnieje mnogość funkcji opisującej wzrost biologiczny ale tylko czterem można przypisać potencjał: funkcja wzrostu Gompertza (potencjał Morsa), Westa-Browna-Enquista (Hua Wei), Unversal Growth Function (Hulthena), funkcja fraktalna t^a (Kratzera-Fuesa). Inne funkcje wzrostu, o ograniczonym zastosowaniu (nawet do jednego organu lub procesu) np. Hilla, Janoschka, Weibulla, Michaelisa-Mentena, nie są powiązane ze znanymi potencjałami. Pytasz: po co to robić? Na seminarium przedstawiono wyniki korelujące minimum energii potencjalnej Morsa z liczbą podziałów komórkowych nowotworów. Podział ustaje w punkcie określającym minimum. To nowy, nieznany w teoriach nowotworzenia parametr charakteryzujący dynamikę powstawania raka. Jak do tego dołożysz dwie predykcje (momentum from nothing, macroscopic entanglement) to chyba - jak na początek nowej teorii - wystarczy. Warto śledzić postęp w tej materii ze względu na potencjalnie nowe zastosowania, nie tylko interpretacyjne.
-
2012/04/15 12:45:18
nie są powiązane ze znanymi potencjałami

Moim zdaniem, słowo "znanymi" nie ma tu sensu. Przecież jeśli zakładamy, że cała metoda polega na tym, iż dana funkcja jest powiązana z jakimś potencjałem, to ten potencjał jakiś jest, co najwyżej my nie znamy jego postaci analitycznej.

Na seminarium przedstawiono wyniki korelujące minimum energii potencjalnej Morsa z liczbą podziałów komórkowych nowotworów. Podział ustaje w punkcie określającym minimum. To nowy, nieznany w teoriach nowotworzenia parametr charakteryzujący dynamikę powstawania raka.

I co on daje nowego? Zdaje mi się, że to samo można otrzymać, np. szukając stanu stacjonarnego równania dx/dt=f(x,t), gdzie x jest to wielkość populacji.

Jak do tego dołożysz dwie predykcje (momentum from nothing, macroscopic entanglement)

A co one przewidują, bo tu właśnie nie rozumiem? I w jaki sposób można to coś zmierzyć?
-
2012/07/29 16:59:13
Widzę, że interlokutor (obecny na seminarium a może nawet je wygłaszający) zna dużo terminów naukowych i potrafi składać naukowo brzmiące zdania ale nie potrafi odpowiedzieć na najprostsze, fundamentalne pytania...
-
Gość: Szum, *.icpnet.pl
2017/05/03 09:45:00
Masakra, chłopie sprawiasz wrażenie krytyka na etacie. Zaproponuj choć jedno własne rozwiazanie, jakąś małą propozycję własnego podejścia do zagadnień nurtujących nieżyjącego ks.prof. Sedlaka.
Zmiana statystyk...
We wrześniu 2009:
8165 użytkowników
9536 wizyt
17330 odsłon