Nonsensy z nauki polskiej i zagranicznej
Blog > Komentarze do wpisu

Zderzak Łągiewki - "Rozstrzygający eksperyment"

W komentarzach pod innym wpisem o zderzaku Łągiewki poproszono mnie o wyjaśnienie tego fragmentu filmu:

Najpierw puszczany jest wózek ze zderzakiem Łągiewki. Urządzenie działa jak klasyczny zderzak - wydłuża drogę hamowania. Równie dobrze mógłby to być amortyzator hydrauliczny, tylko że w amortyzatorze energia zderzenia jest rozpraszana w cieczy, natomiast tutaj jest ona przekazywana obrotowemu elementowi mechanicznemu. Nie ma w tym nic, czego nie opisywałaby klasyczna fizyka. Wózek zderza się ze ścianą za pośrednictwem zderzaka. Zderzak wsuwając się obraca element obrotowy (jest to tutaj chyba walec obracany za pomocą zębatki). Zatem część energii zostaje w ten sposób przekazana obrotowemu walcowi. Zderzak wsuwa sie do końca, ale ponieważ wózek wciąż jeszcze ma pewną prędkość, to odbija się od ściany (na skutek sprężystości materiału ściany oraz wózka) i jedzie kawałek w przeciwnym kierunku. Na wózku leży blaszka. Podczas hamowania wózka bezwładność pcha blaszkę nieco do przodu, póki nie zatrzyma się ona na skutek tarcia o wózek. Blaszka przesuwa się o niewielką odległość, tak że nie spada z wózka.

Następnie puszczany jest wózek, gdzie zamiast zderzaka znajduje się sprężynka o takie długości, jak wcześniej zderzak. Wózek zderza się ze ścianą za pośrednictwem sprężyny. Im bliżej znajduje się ściany, tym wolniej jedzie, a sprężyna coraz mocniej się zaciska. W końcu sprężyna odbija wózek - zaczyna on jechać w przeciwnym kierunku, ale szybciej niż w przypadku ze zderzakiem. Blaszka na skutek bezwładności spada z wózka.

Nie bardzo wiadomo, co autorzy filmu chcą udowodnić tym eksperymentem.

No bo dlaczego blaszka w pierwszym przypadku nie spada, a w drugim spada? Zderzak wywiera mniej więcej stałą siłę hamującą (ergo utrata prędkości jest stała na całej drodze hamowania), natomiast sprężyna wywiera siłę proporcjonalną do jej odkształcenia (czyli utrata prędkości jest tym większa, im bliżej ściany). W obu przypadkach największa siła jest wywarta na wózek w momencie odbicia od ściany - wtedy zmiana pędu w jednostce czasu jest największa - bo pęd zmienia zwrot na przeciwny. Ale w przypadku zderzaka, do chwili zderzenia ze ścianą duża część energii już została przekazana obrotowemu walcowi, dlatego wózek słabo odbija się od ściany i blaszka odczuwa małą siłę bezwładności. Natomiast w przypadku sprężyny, energia jest akumulowana właśnie w tej sprężynie - dlatego po maksymalnym ściśnięciu sprężyna oddaje tę energię i wypycha wózek w przeciwną stronę. Dlatego wózek odbija się mocniej, blaszka odczuwa większą siłę bezwładności i w efekcie spada z wózka.

Błąd tutaj polega na porównywaniu dwóch różnych efektów - zderzak pochłania energię i jej nie oddaje (zostaje ona w kręcącym się walcu), natomiast sprężyna gromadzi energię, po czym ją oddaje wózkowi. W dodatku w przypadku zderzaka siła hamująca jest stała, więc blaszka odczuwa stałą siłę bezwładności na całej drodze hamowania, a w przypadku sprężyny siła hamująca zwiększa się wraz ze zbliżaniem do ściany, więc blaszka odczuwa coraz większą siłę bezwładności.

Gdyby autorzy chcieli zaprezentować wiarygodne porównanie, to powinni porównać zderzak Łągiewki z np. amortyzatorem hydraulicznym o takiej samej długości i stawiającym taki sam opór przy ściskaniu, co zderzak. Zgodnie z zasadami znanej nam fizyki, wówczas w obu przypadkach blaszka powinna zachować się tak samo. Jeśli natomiast jest prawdą to, co twierdzi pan Łągiewka, że jego zderzak w tajemniczy sposób dodatkowo redukuje siłę bezwładności (w co osobiście wątpię), to byłoby widać różnicę: na wózku wyposażonym w zderzak blaszka przesunęłaby się mniej, niż na wózku z amortyzatorem. Ten film jednak tego nie dowodzi.



czwartek, 10 listopada 2011, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

  • Kurek i Kamiński przewracają się w grobie

    Program "Sonda 2" w TVP zapowiada odcinek o zderzaku Łągiewki. Jest mi z tego powodu bardzo smutno. Stara dobra marka Sondy jest używana bezmyślnie do reklamowa

  • Zderzak Łągiewki w Wyborczej

    Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł Człowiek, który przejechał Newtona . ( Tutaj ten sam artykuł na wyborcza.biz, z odrębnym forum do komentowania przez inter

  • Groźny email od Łągiewki

    Pan Przemysław Łągiewka przysłał mi groźnie brzmiącego maila. Twierdzi, że w komentarzach pod jednym z wpisów pojawiły się pomówienia oraz zniewagi pod adresem

Komentarze
Gość: PIX, *.pl
2011/11/11 10:10:12
Pamiętaj o inercji obrotowej akumulatora.
W zderzeniu suma energii i suma inercji (pędów) ma się zgadzać.
W przypadku akumulatora hydraulicznego tak jak proponujesz-pęd obieku czyli jego energia kinetyczna jest spowalniana w trakcie zderzenia przez siłownik hydrauliczny-dzieje się to w tej samej osi,czyli zachowana jest zasada inercji-blaszka spada.
W przypadku EPAR, inrecja obiektu przed zderzeniem zameniana jest na inercję obracającej się masy, "znika" z osi zderzenia- blaszka nie spada.
-
2011/11/11 12:08:18
Nie rozumiem słów, których używasz. "Pęd czyli energia kinetyczna" - to nie to samo. "Inercja obiektu przed zderzeniem zameniana jest na inercję obracającej się masy" - co to wg ciebie jest "inercja"? Używasz tego słowa, jakby była to jakaś mierzalna wielkość fizyczna. Masz na myśli masę? Moment bezwładności?

Jak by nie było, wyobraźmy sobie, że smarujemy wierzch tego wózka idealnym smarem, tak że blaszka ślizgać się może po wózku bez oporów. Popychamy wózek i popychamy blaszkę, tak żeby oba obiekty poruszały się z tą samą prędkością. Wówczas blaszka leży na jadącym wózku. Teraz wózek hamuje. Blaszka jednak dalej porusza się ze swoją prędkością, bo nic jej nie stawia oporu. Blaszka zatem spada z wózka.

Nie ma znaczenia, czy wózek hamuje dzięki siłownikowi hydraulicznemu, czy dzięki zderzakowi Łągiewki - blaszka będzie się poruszała dalej z nadaną jej prędkością. Czy dobrze rozumiem, że wg twierdzeń Łągiewki, to dzięki EPAR ta blaszka nie powinna spaść, nawet gdyby wózek był posmarowany tak, że ona ślizgałaby się bez oporów? Powinna się w tajemniczy sposób zatrzymać razem z wózkiem?
-
2011/11/11 12:40:54
W zasadzie gdyby było tak jak mówił Łągiewka, to model wózka nie odbił by się od ściany a blaszka by się nie przesunęła - bo walec pochłonąłby całą energię. To tak jak na tym sławnym filmie z maluchem uderzającym w przeszkodę - samochód z małą prędkością uderza zderzakiem w przeszkodę; kierowca, starający się siedzieć sztywno z mocnym oparciem o fotel, podskakuje śnieg spada z maski - bezwładność działa.

Ps. a czy słyszałaś, że zderzaki łągiewki mają być montowane w barierach drogowych w Szwajcarii? Pogodno EPAR podpisał kontrakt. Z rysunków wynika, że elementem przekazującym energię jest coś w rodzaju tłoka hydraulicznego.
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/11 12:57:37
Doprawdy jestem pełen podziwu dla archiwistów, którzy odkopują coraz to starsze filmiki.
Zobaczcie proszę na początek tego filmu - powstał on dobrych naście lat temu. Firma, która robiła tą demonstrację już dawno nie istnieje.
Zapewne w sieci i na kasetach VHS, znajdzie się cała masa różnych ciekawych "demonstracji" pokazujących wynalazek Pana Lucjana... Mamy XXI wiek i rok 2011, może warto zacząć roztrząsać się na nowszych i powszechnie dostępnych materiałach:
www.youtube.com/EparProject
-
2011/11/11 13:59:41
@zaciekawiony
a czy słyszałaś, że zderzaki łągiewki mają być montowane w barierach drogowych w Szwajcarii?

Link?

Jeśli gdzieś zderzak Łągiewki jest stosowany, to nie widzę w tym nic dziwnego. To jest zderzak i działa, jak to zderzak. Jedyne, co budzi moje głębokie wątpliwości, to czy on naprawdę działa wbrew znanym obecnie prawom fizyki.
-
2011/11/11 14:02:35
@Quente:
Doprawdy jestem pełen podziwu dla archiwistów, którzy odkopują coraz to starsze filmiki.
Zobaczcie proszę na początek tego filmu - powstał on dobrych naście lat temu. Firma, która robiła tą demonstrację już dawno nie istnieje.
Zapewne w sieci i na kasetach VHS, znajdzie się cała masa różnych ciekawych "demonstracji" pokazujących wynalazek Pana Lucjana... Mamy XXI wiek i rok 2011, może warto zacząć roztrząsać się na nowszych i powszechnie dostępnych materiałach:
www.youtube.com/EparProject


Przecież tam też są filmiki sprzed kilkunastu lat, np. ten: www.youtube.com/EparProject#p/a/u/1/bDsGUNRkTSQ (zderzenie malucha z EPAR, rok 1998).
-
2011/11/11 14:12:17
www.youtube.com/EparProject#p/u/4/p_NCDS5cmA0 Tutaj ten Szwed mówi sensownie, i nie ma mowy o żadnym łamaniu praw fizyki. To jest jak najbardziej OK.
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/11 15:49:33
Anuszka zauważ proszę, że NIKT w EPARze nie twierdzi, że łamie on jakiekolwiek prawa fizyki. Ba! Nawet sam wynalazca w archiwalnych materiałach nigdzie tego nie mówi.
Jeżeli chodzi o zawartość kanału na youtube - to jest tam również kilka ich nowych filmów.

Co do filmiku zderzenia malucha z barierą, do tej pory myślałem że został tam umieszczony jako ciekawostka. Ale po wczorajszych informacjach w TVP1 dotyczących sporu z Cambridge, być może chodziło również o publiczną udowodnienie, że to P. Lucjan znacznie wcześniej demonstrował to, co w 2001r. opatentował Uniwersytet.
Link do ich strony:
www.epar.pl/informacje/10-11-2011-cbr-epar-podpisalo-umowe-z-narodowym-centrum-badan-i-rozwoju/
-
2011/11/11 16:51:18
Anuszka, skończ już się czepiać, i powtarzać że Łągiewka twierdzi (bo obecnie nic takiego nie mówi), że jego wynalazek łamie prawa fizyki - bo dobrze wiemy że nie łamie. A ostatni przykład z UK:
wyborcza.biz/biznes/1,100896,10627638,Batalia_o_zderzak_Lagiewki.html pokazuje dobitnie dlaczego polska nauka jest daleko w tyle. Tam nikt nie toczy bezowocnych dysput nt. praw fizyki. Po prostu zbudowali (skopiowali) własne urządzenie, przetestowali i opatentowali. A u nas nikt przez ponad 10 lat nie umiał, a może raczej nie chciał - bo kto to jest Łągiewka co on za szkołę skończył. Łągiewka to pasjonat może fizyk słaby, ale urządzenie działa i to się liczy.
Pozdrawiam
-
2011/11/11 17:14:27
Przepraszam, tamten drugi cytat nie był z Quente, tylko z gościa apn-77-114-13-45.dynamic.gprs.plus.pl .

@Quente
A tutaj, firma z Cambridge, która jest w sporze z Łągiewką, cytuje materiały dostarczone przez Łągiewkę, chcącego udowodnić pierwszeństwo wynalazku: "The power-splitter of D4 is described as acting against basic laws of physics". D4 był to artykuł z gazety Kurier Karkonoski, 20.5.1998. Następnie cytuje dalej materiał dostarczony przez Łągiewkę: "in D4, page 3: I could not disclose the fact that it worked against Newton... I had to edit the document in such a way that the guys from Warsaw would have no foundations for throwing it to the trash basket. Mr. Ryszard Wozmiak, my patent counsel, ensured it".
-
2011/11/11 17:30:35
@Quente:
Anuszka zauważ proszę, że NIKT w EPARze nie twierdzi, że łamie on jakiekolwiek prawa fizyki.

Na stronie EPAR umieszczone są publikacje, w których stwierdza się, że działanie zderzaka jest odmienne, niż wynikałoby z obliczeń opartych na mechanice Newtona:
www.epar.pl/wp-content/uploads/2011/05/silwoj.pdf
www.epar.pl/wp-content/uploads/2011/05/przeglad_komunikacyjny.pdf
www.epar.pl/wp-content/uploads/2011/05/przeglad_techniczny.pdf
www.epar.pl/wp-content/uploads/2011/05/journal-of-kones.pdf
www.epar.pl/wp-content/uploads/2011/05/journal-of-technical-physics.pdf
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/11 19:58:23
@Anuszka
w których stwierdza się, że działanie zderzaka jest odmienne, niż wynikałoby z obliczeń opartych na mechanice Newtona

Odmienność obliczeń nie oznacza, że ktokolwiek podważa prawa fizyki. One obowiązują i są niezmiennie. Należy jednak mieć otwarty umysł i pamiętać, że nawet Newton mógł do końca nie rozumieć pewnych zjawisk lub je w znacznym stopniu upraszczać.
Powiedz mi proszę tylko (pomijając już kwestie podważania praw fizyki bądź też nie), czy według Ciebie i tego co widziałaś w Internecie, to urządzenie działa czy nie ?
Bo przyznasz sama, że skoro Cambridge to podpatrzył i opatentował to o czymś świadczy ?
-
Gość: AMI, *.dsl.emhril.sbcglobal.net
2011/11/12 06:15:55
Dyskutowany "zderzak" niewątpliwie działa i redukuje skutki CZOŁOWEGO zderzenia. Jest to fakt wynikający z podstawowych zasad fizyki i nie trzeba "wymyślać" ani modyfikować klasycznej mechaniki.
Jest to jednak konstrukcja kuriozalna, granicząca z żartami o nawiedzonych mechanikach. Dokładnie takie same efekty dały by klasyczne amortyzatory olejowe, powietrzne i najczęściej stosowane w zderzakach amortyzatory plastyczne ("strefy zgniotu"). Przerażające jest to, że Ministerstwo "Nauki" propaguje takie głupawe, nikomu nie potrzebne konstrukcje które tylko pochłaniają pieniądze i wysiłek ludzi. A może o to chodzi, aby coś pozornie nakręcało ekonomię.
Odzyskiwanie energii zderzenia w wymyślnym bezwładniku jest głupotą, zważywszy, że ta cała energia zderzenia może najwyżej zagotować szklankę wody.
Podobne urządzenie (prawdopodobnie oto spierają się Anglicy) zwane KERS (Kinetic Energy Recovery System) jest czasami wykorzystywane w samochodach Formuły 1. Z uwagi na ograniczenie pojemności (a więc i mocy) silnika, energia HAMUJĄCEGO samochodu jest odzyskiwana w bezwładniku, który potem zwraca trochę energii do napędu. Tam odzyskiwanie energii ma nieco sensu, zważywszy, że na krętych torach wyścigowych, samochody w czasie wyścigu hamują setki razy.
Jeszcze raz podkreślam: wyposażanie samochodów w konstrukcje Łągiewki nie dawało by żadnych korzyści bezpieczeństwa (w porównaniu z innymi prostszymi rozwiązaniami), natomiast wzrosły by koszty wykonania i eksploatacji samochodów (dodatkowa masa). Nawiedzonych "konstruktorów" nie brak na tym świecie. Proszę zobaczyć ile jest starań o patenty perpetuum mobile.
-
2011/11/12 14:13:02
Szanowni internauci, po przemyśleniu sprawy postanowiłam uczynić niewidocznym komentarz internauty agent.orange z 2011/11/11 14:02:40, ponieważ napisał on tam nieprawdę. Już kiedyś pisali do mnie z EPAR, grożąc sądem i nie mam ochoty, żeby ta sytuacja się powtórzyła, nie mam czasu na zawracanie głowy. Proszę internautów o pisanie własnych opinii, a nie wysuwanie oskarżeń.

Moja odpowiedź z 2011/11/11 14:16:38 na komentarz agenta.orange była taka:

Agencie, jako adwokat diabła powiem, że nie jest prawdą, jakoby nikt nidgy nie widział wynalazku - przecież są filmy, że był pokazywany na wystawach wynalazków. Jeśli chodzi o "wyciągnąć kasę z funduszy europejskich" - firmy zajmujące się EPAR otrzymały dofinansowanie z POIG, można to znaleźć na ich stronach i na stronach rządowych. Rozumiem, że gdy starali się o te pieniądze, to we wnioskach o dofinansowanie nie znalazły się stwierdzenia kontrowersyjne.
-
2011/11/12 14:18:38
@Quente:
Bo przyznasz sama, że skoro Cambridge to podpatrzył i opatentował to o czymś świadczy ?

Hihi, Quente, nie pisz takich rzeczy, bo jeszcze i prawnicy z Cambridge się tu zjawią z oskarżeniami o potwarz. ;-) Skąd ty wiesz, że ktoś coś od kogoś podpatrzył?
-
2011/11/12 14:26:43
@Quente:
Powiedz mi proszę tylko (pomijając już kwestie podważania praw fizyki bądź też nie), czy według Ciebie i tego co widziałaś w Internecie, to urządzenie działa czy nie ?

W mojej opinii to urządzenie działa, i działa w taki sposób, że jego działanie można wyjaśnić za pomocą znanych obecnie praw fizyki. Jest jakieś prawdopodobieństwo, że się mylę, ale moim zdaniem bardzo małe.
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/12 14:41:08
@Anuszka wyposażanie samochodów w konstrukcje Łągiewki nie dawało by żadnych korzyści bezpieczeństwa (w porównaniu z innymi prostszymi rozwiązaniami), natomiast wzrosły by koszty wykonania i eksploatacji samochodów (dodatkowa masa).
Zaczynamy dochodzić już powoli do konkretów:
po 1. Oprócz demonstracji z 1998r. malucha - gdzie jak można zauważyć również NIE JEST zamontowany zderzak z pochłaniaczem EPAR - maluch uderza w urządzenie pochłaniające. To czarne z przodu to kawałek gumy.
po 2. Nie znalazłem na stronie epar.pl, nigdzie informacji o planowanych wdrożeniach w samochodzie.
Zastosowanie wynalazku Łągiewki w barierach drogowych lub odbojnicach portowych ma i sens i uzasadnienie ekonomiczne. Nie wiem jak Cie przekonać, że to urządzenie posiada większą sprawność niż wymieniane przez Ciebie: klasyczne amortyzatory olejowe, powietrzne... Nie da się tego inaczej zaprezentować niż doświadczalnie.

Niestety jakiekolwiek doświadczenie publikowane w Internecie zaraz spowodowało by dodatkową dyskusję, że ten amortyzator to jest taki a taki a tamten producent to ma lepszy, a wielkość tłoka nie taka itp.
Z drugiej strony o ile można o naszych kochanych rządzących, pisać i myśleć różne rzeczy (w kontekście czy powinno NCBiR podpisywać umowę czy nie), o tyle sama przyznasz, że ilość nagród zdobywana na międzynarodowych wystawach jest imponująca a pamiętajmy, że nagrody tam nie przydziela się z "klucza". Można więc spokojnie uznać, że świat uznał, że wynalazek Łągiewki posiada największą sprawność w pochłanianiu energii kinetycznej.
-
2011/11/12 15:56:56
Gość: Quente, ars5.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/12 14:41:08
@Anuszka wyposażanie samochodów w konstrukcje Łągiewki nie dawało by żadnych korzyści bezpieczeństwa (w porównaniu z innymi prostszymi rozwiązaniami), natomiast wzrosły by koszty wykonania i eksploatacji samochodów (dodatkowa masa).


Ja tego nie napisałam, co cytujesz powyżej. To napisał internauta AMI.
-
2011/11/12 16:16:31
Quente: Co masz na myśli mówiąc "największa sprawność w pochłanianiu energii kinetycznej"? Czy mógłbyś zdefiniować "sprawność w pochłanianiu energii kinetycznej", bo nie jest dla mnie jasne, co to oznacza? Chodzi o jakiekolwiek przekształcanie energii kinetycznej, np. rozproszenie jej w postaci ciepła? Czy konkretnie o przekształcenie tej energii kinetycznej w pracę? I największa sprawność w porównaniu do czego? Do innych zderzaków o takiej samej masie? Takiej samej długości?
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/12 18:24:56
@Anuszka - faktycznie, to pisał Ami - ta polemika powinna być skierowana do niego

I największa sprawność w porównaniu do czego? Do innych zderzaków o takiej samej masie? Takiej samej długości?

Proszę - nie zderzaków :)
Zgodnie i ich informacją, nie ma mowy o zderzakach: www.epar.pl/zastosowania-epar/
Chodziło mi o porównanie z innymi klasycznymi amortyzatorami olejowymi, powietrznymi i czymkolwiek, co magazynuje energię kinetyczną.
-
2011/11/12 22:41:44
Ja może skoryguję mój komentarz z 2011/11/11 16:55:47, żeby nie było, że coś pokręciłam.

@Quente:
Anuszka zauważ proszę, że NIKT w EPARze nie twierdzi, że łamie on jakiekolwiek prawa fizyki.

@apn-77-114-13-45.dynamic.gprs.plus.pl:
Anuszka, skończ już się czepiać, i powtarzać że Łągiewka twierdzi (bo obecnie nic takiego nie mówi), że jego wynalazek łamie prawa fizyki - bo dobrze wiemy że nie łamie.

W materiale TVP z 15.10.2011 prof. Stanisław Gumuła z AGH, od dawna zajmujący się zderzakiem, mówi: "Istnieją jednak takie elementy tego zjawiska, które wytłumaczyć na bazie istniejącej fizyki jest trudno, nad tym pracujemy."
tvp.info/informacje/technologie/pochlaniacz-energii-znajdzie-zastosowanie/5472985
-
2011/11/12 22:55:08
@Quente
Chodziło mi o porównanie z innymi klasycznymi amortyzatorami olejowymi, powietrznymi i czymkolwiek, co magazynuje energię kinetyczną.

Amortyzatory przecież nie magazynują energii kinetycznej, tylko zamieniają na energię cieplną!
-
2011/11/13 23:48:22
Jest to jednak konstrukcja kuriozalna, granicząca z żartami o nawiedzonych mechanikach.
Konstrukcja kuriozalna, która działa i zauważ że nie ma być montowana jako zderzak tylko jako bariera, która bedzie pochłaniać energię (póki co takie są plany - planują to montować w portach). System KERS to nic innego jak prądnica prądu podłączona do systemu napędowego, która jest uruchamiana gdy następuję hamowanie dzięki temu cześc energi kinetycznej zamiast zamieniać się w ciepło jest zamieniana w prąd. Mechanizm Łągiweki zamienia energię kinetyczna dostępną w zderzeniu w energię ruchu obrotowego - z KERS nie zrobisz bariery to są dwa różne wynalazki - choć idea ta sama. Czyli jak zamienić energię kinetyczną (w dwóch różnych zjawiskach) aby nie powodowała zniszczeń (klocki hamulcowe - KERS ; pojazd - mechanizm Łągiewki) w użyteczną formę. Dlatego w przypadku zderzeń mechanizm łągiewki ma przewagę nad klasycznymi barierami energochłonnymi (notabene zapożyczone z F1) obecnie montowanymi.
Przerażające jest to, że Ministerstwo "Nauki" propaguje takie głupawe, nikomu nie potrzebne konstrukcje które tylko pochłaniają pieniądze i wysiłek ludzi.
Przerażające jest to że w Polsce nikt przez ponad 10 lat nie przeprowadził rzetelnych badań i nie opatentował tej konstrukcji.
Odzyskiwanie energii zderzenia w wymyślnym bezwładniku jest głupotą, zważywszy, że ta cała energia zderzenia może najwyżej zagotować szklankę wody.
Dzięki tej energi zarówka 14W może świecić przez 1h. Czy odzyskiwanie energi jest głupotą. Głupotą jest spalanie wierzby czy innej biomasy i mówienie że ona nie emituje CO2 ;).
Anuszka to chciałbym aby pan prof. Gumuła powiedział co jest w tym zjawisku czego nie da sie opisać przy pomocy klasycznej mechaniki Newtona. A nie tylko stwierdził że coś takiego jest. Może to zdanie wyciagniete z kontekstu, bo nie chce mi się wierzyć że prof. AGH takie żeczy mówi. Zresztą pan prof. to powinien zebrać ostre cięgi za to że prze tyle lat nie ptrafił doprowadzic do opatentowania nie mówiąc o próbie wdrożenia tego urządzenia w rzeczywistych warunkach. To jest przykład na to o czym juz pisałem - dlaczego polska nauka jest daleko w tyle.
-
2011/11/14 08:47:32
Jeśli o mnie chodzi, jestem daleka od twierdzenia, że wynalazek jako taki jest bezwartościowy. Być może można znaleźć dla niego różne ciekawe zastosowania. Ja tylko mam głębokie wątpliwości, czy rzeczywiście jego działania nie da się opisać w ramach znanej obecnie fizyki.

Jeśli chodzi o bariery drogowe z EPAR - o nich było dużo w mediach - to mam taką wątpliwość: Czy na pewno samochody zderzają się z barierami na tyle często, żeby opłacało się odzyskiwać z tego zderzenia energię?
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/14 12:34:33
Oj Anuszka - chyba nie doczytujesz materiałów :)
Zgodnie z ich stroną, prądnice mają być montowane w odbojnicach portowych z EPAR, tam mają zastosowanie - bo statek stojący przy nabrzeżu cały czas porusza się (zgodnie z ruchem fal).
W barierach drogowych nie ma słowa o prądnicy - tam EPAR ma jedynie chronić ludzi.

Osobiście uważam, że jeżeli pasażerowie samochodu po zderzeniu z barierą EPAR mają przeżyć wypadek - to jestem jak najbardziej za montażem tych urządzeń na naszych drogach. Odpowiadając jednocześnie na ew. krytykę dot. barier - to żadna bariera na naszych drogach nie może być zamontowana bez certyfikatu, którego otrzymanie będzie jednocześnie potwierdzeniem, że to działa.

-
2011/11/14 14:08:21
Bariera drogowa z EPAR będzie prawdopodobnie działała, ale pytanie: po co EPAR w barierze drogowej? Normalne bariery po prostu odkształcają się na skutek zderzenia (energia kinetyczna samochodu jest w ten sposób rozpraszana) i potem się je wymienia. Zderzenia z barierami są rzadkie. Czy opłacać się będzie wstawienie EPAR do każdej bariery drogowej? Co to ma dać? Przecież można też budować bariery drogowe ze złota (złoto jest miękkie, pewnie dobrze amortyzuje), no ale czy to opłacalne?

Druga sprawa, nie jestem pewna, jak bariera drogowa z EPAR zachowa się, gdy dojdzie do zderzenia nie pod kątem prostym do bariery. Przecież rzadko zdarzają się takie zderzenia czołowe. Częściej pod innym kątem. Z tego co widziałam w mediach, bariera z EPAR wydaje się być zaprojektowana do amortyzowania zderzeń czołowych, bo gdy zadziałać na barierę siłą skierowaną pod innym kątem, to nie wiem, czy ten mechanizm się nie skrzywi i zębatki nie wypadną.
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/14 15:42:22
Dlatego właśnie napisałem:
żadna bariera na naszych drogach nie może być zamontowana bez certyfikatu, którego otrzymanie będzie jednocześnie potwierdzeniem, że to działa.
Na moje oko, podczas certyfikacji sprawdza się uderzenia w barierę pod różnymi kątami. Czy będzie lepsza od dotychczas stosowanych - myślę, że tak. Czy w związku z tym będzie droższa - być może. Czy rynek ją przyjmie - tego nie wiadomo :)
-
2011/11/14 19:09:09
Anuszka
Druga sprawa, nie jestem pewna, jak bariera drogowa z EPAR zachowa się, gdy dojdzie do zderzenia nie pod kątem prostym do bariery.

No a jaki w tym problem z punktu widzenia czysto teoretycznego. Prędkość, w chwili zderzenia pod kątem do bariery, można rozłożyć na prostopadłą do bariery oraz równoległą. Będzie pochłaniana tylko składowa prostopadła, składowa równoległa zmniejszy się tylko dzięki tarciu samochód-bariera a to już tylko zależy od materiałów jakie zostały użytę. Ale tak jak napisał Quente potrzebne są badania (testy) i nie żebym się powtarzał, ale dlaczego tego nikt do tej pory nie zrobił ??
-
2011/11/14 21:21:35
i nie żebym się powtarzał, ale dlaczego tego nikt do tej pory nie zrobił ??

Hihi, może dlatego, że wszystkich odstraszały twierdzenia wynalazców, że ten mechanizm łamie znane obecnie prawa fizyki? ;-)
-
Gość: AMI, *.dsl.emhril.sbcglobal.net
2011/11/15 06:53:33
Panie Kuna
Jeżeli po zderzeniu samochodu możemy odzyskaną energią zaświecić 14W żarówkę przez 1 godzinę, to REWELACJA. Samochody powinny się zderzać na każdym skrzyżowaniu i rozświetlić kilka latarni.
Proponuję następne, równie idiotyczne zastosowanie EPARu.
Wmontujmy EPAR do młotka i odzyskujmy energię uderzeń do ładowania baterii do latarki.
Jeżeli nie mamy gwoździ do wbijania, możemy się pukać młotkiem w głowę.
To też działa.
P.S.
Inny model KERS magazynował energię w bezwładniku (jak u Łągiewki). Ale samochody F1 hamują co kilkanaście (kilkadziesiąt) sekund, a nie jak przeciętny samochód, który zderza się z drzewem (lub barierą) raz na życie.
-
Gość: AMI, *.dsl.emhril.sbcglobal.net
2011/11/15 07:11:41
Gość Quente napisał:
"prądnice mają być montowane w odbojnicach portowych z EPAR, tam mają zastosowanie - bo statek stojący przy nabrzeżu cały czas porusza się (zgodnie z ruchem fal)."
Już dawno "wynalazcy" myśleli, aby wykorzystać falowanie NA OTWARTYM MORZU. Okazało się to wysoce nieopłacalne.
W porcie raczej nie ma falowania i statki stoją przy nabrzeżu spokojnie. A drobne ruchy, czy też dojście statku do nabrzeża amortyzują dobrze znane i taniutkie odbojnice.
Prawdziwe inżynierskie podejście do nowych rozwiązań, musi uwzględniać opłacalność.

-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/15 16:58:39
Ami:
drobne ruchy, czy też dojście statku do nabrzeża amortyzują dobrze znane i taniutkie odbojnice.
Tutaj nie do końca masz rację. Nie będę już wchodził głębiej w temat, bo na forum zaczyna być już lekko kuriozalnie. Zaraz opowiedzą się "fachowcy" od statków, odbojnic i portów. Po czym zacznie się analiza pływalności Titanic'a ....

Mam nadzieje, że po tak wielkim zainteresowaniu mediów i jak twierdzą zainteresowaniu kontrahentów, sami się przekonamy czy jest to ekonomicznie opłacalne czy nie.
Dajmy im trochę czasu - warto przypomnieć, że choć wynalazek Pana Lucjana, liczy sobie już trochę lat, to zamienianie go w biznes, rozpoczęło się niecałe 2 lata temu a prawdziwy szum wokół EPAR, zaczął się bardzo niedawno. Więc może warto jeszcze chwilę poczekać co z tego wyniknie.
Bardzo bym chciał abyśmy mieli kolejny Polski towar eksportowy, który będzie doceniany na całym świecie.
-
Gość: dr inż. od zderzeń samochodów praktykujący w przemyśle , *.piaseczno.robbo.pl
2011/11/16 01:47:23
Motłoch co nie ma zielonego pojęcia bije pianę, minister Kudrycka humanistka przesyła gratulacje facetowi który jeszcze 10 lat temu twierdził ze obalił Newtona a nie ma pojęcia o fizyce na poziomie liceum, NCBiR daje 10mln złotych z państwowej kasy na obronę pseudo patentu (urząd pat. RP odmówił i słusznie, bo niedługo to by koło opatentowali, a urząd Europejski dał ciała bo prawie uznał patent jakiegoś "wynalazcy" teoretyka mechaniki który patentuje rzecz skrajnie oczywistą co już stoi w sprzeczności z prawem patentowym) którego nie trzeba nawet bronic bo był opublikowany w TV i nie tylko w latach 90tych.
Media wpadają w lament że polskiego wielkiego wynalazcę pokrzywdzili i stłamsili, a żaden bałwan dziennikarzyna nie zapyta niezależnego eksperta czy słusznie. I tak stajemy się bananową republiką w kwestii nauki (a właściwie inżynierii bo tak prymitywne rzeczy to nauką mogły być w XVII wieku.


ZGROZA.

Co za ekspertów za to ma Ministerstwo Nauki i NCBIR?
Artykuły "naukowe" Gumuły i Łągiewki to ściema i to pozszywana dratwą, metody pomiarowe są nierzetelne (prędkość samochodu na otwartym terenie mierzyli anemomentrem!) , wyniki są skrajnie niespójne nawet w zależnościach kinematycznych (prędkość po zróżniczkowaniu nie daje pokazanego na następnym wykresie przyspieszenia), nie mówiąc o bilansie energii. Profesor Gumuła twierdzi ze fizyka jest tam niezrozumiała.
To znaczy ze profesor Gumuła:
a) jest profesorem od czegoś zupełnie innego i się nie zna
b) został profesorem niezasłużenie i nie ma podstawowych kompetencji
c) jest oszustem

Żaden z panów nie opublikował nawet prostego modelu matematycznego, albo próby jego stworzenia dla tego zderzaka, chociaż podobne zadanka dawałem studentom na pierwszym roku studiów na przedmiocie mechanika teoretyczna i są szczerze mówiąc dość banalne.
Ja sobie taki modelik zrobiłem (15min na kartce A4 + 25min Excel) i widać wyłącznie to że całe to zderzenie masy z listwą zębatą i pędnikiem jest tożsame zderzeniu centralnemu dwóch mas skupionych!!!!
Zachęcam do opisu wzorkiem. To metoda niepodważalna.

A tak a propos pędnika (masy wirującej) to była stosowana w latach 40-tych do napędu tzw żyrobusów w RPA. W necie są nawet fotki.

Względy praktyczne:
-masa: ciężkie jak diabli w stosunku to absorberów innego typu obudowa, trybiki pędnik listwa zębata, sprężyna kontra kawałek rury aluminiowej lub odbojnica pneumatyczna
-charakterystyka: nie jest optymalna - wykres siły zderzenia w funkcji czasu powinien być jak najbardziej płaski żeby nie generować nadmiernych obciążeń obiektów zderzających się a zaabsorbować maksimum energii. To co wychodzi w ich artykule i z prostych równanek to silnie narastająca krzywa.
-ten pomysł działa tylko na obciążenia osiowe!
HOWGH!
-
Gość: Miś, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/16 12:44:43
Ja mam pytanie: O co chodzi z tym AGH?

Gumuła żyruje obalanie Newtona, Bobula sam obala Fouriera czy cokolwiek (jego książka nadal dostępna jest oficjalnie w księgarni IMUJ z nalepką, czyli nie podrzucona), Tadeusiewicz nikogo nie obala, bo On (w autobiogramach pisze o sobie z dużej litery i w trzeciej osobie) nie musi, mając 2x więcej doktoratow honorowych, 2x więcej publikacji i 2x więcej etatów niż Einstein.
-
2011/11/16 18:33:52
AMI
Jeżeli po zderzeniu samochodu możemy odzyskaną energią zaświecić 14W żarówkę przez 1 godzinę, to REWELACJA.


To nie ja napisałem tylko ty:
AMI
...że ta cała energia zderzenia może najwyżej zagotować szklankę wody. ...

Energia potrzebna do zagotowania szklanki wody z gruba wystarcza, aby żarówka 14W swieciła przez 1h. Jęśli dobrze wyliczyłeś i rzeczywiście w trakcie zderzenia jest taka dostepna energia.
Co do KERS to nie znam innego modelu i opatentowany został model z prądnicą a nie z dławikiem (zresztą dławik czy prądnica na jedno wychodzi - element wirujący)
Jeśli chodzi o EPAR to przedewszystkim chodzi o lepszą skutecznośc w 'pochłanianu' energi zderzenia w porównaniu z tradycyjnymi metodami (oczywiści potrzebne są
rzetelne badania)
-
2011/11/16 21:40:07
Zdefiniuj skuteczność w pochłanianiu energii, bo po raz kolejny słyszę ten argument i nie wiem o co wam chodzi.
-
2011/11/16 22:26:23
Źle się wyraziłem (ale dałem w cudzysłów), chodziło mi oto (i ty Anuszka też otym pisałaś w wyjaśnienu tego eksperymentu na filmie) że pochłanianie (przekazywanie energi do wirującego elementu) odbywa się od chwili 'dotknięci' EPAR z przeszkodą (tak jak na filmie) zatem tak jak pisałaś spora część energi zostanie przekazana albo jak kto woli pochłonieta zanim dojdzie do 'rzeczywistej fazy zdarzenia' tzn gdy ten wysunięty element schowa się (patrz film).
-
2011/11/17 09:44:53
Chwileczkę, w takim razie co tu jest do badania? Im cięższy element obrotowy, tym większy opór będzie stawiał. Przy odpowiednio ciężkim wózek wyhamuje do zera zanim zderzak cały się wsunie. Ale to będzie z grubsza równoważne zastosowaniu odpowiednio twardego amortyzatora. No więc co miałoby być lepszego w zderzaku Łągiewki?
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/17 22:49:09
Anuszka, czy jesteś w stanie na swojej uczelni (widzę AGH), zrobić mały eksperyment obalający Łągiewkę ?
Proponował bym ichnią "szklankę": www.youtube.com/watch?v=vJ6_bjnxeco
Ja ze swojej strony obiecuje zdobyć z EPARu, kąt nachylenia bieżni, jej długość, prędkość z jaką poruszał się ten wagonik oraz jego ciężar a może i producenta szklanki. Ty na uczelni zbudowałabyś podobny wagonik i zastosowałabyś dowolny amortyzator. Wrzucając na youtube film z tego eksperymentu, mogłabyś jednoznacznie udowodnić, że amortyzatory są lepsze od EPARu Łągiewki.
Co Ty na to ?
-
Gość: Pit, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/18 09:29:54
Zasada działania zderzaka Łągiewki jest w sumie prosta. Energię kinetyczną ruchu liniowego należy przekształcić w inną postać energii w możliwie jak najkrótszym czasie. Czy to będzie energia ruchu obrotowego wirnika, czy energia cieplna cieczy, jest to z teoretycznego punktu widzenia nieistotne. Problemem jest jednak czas w jakim ta przemiana zachodzi. Jeśli czas będzie odpowiednio krótki, to pasażer pojazdu nie odczuje siły bezwładności w czasie zderzenia. Oczywiście amortyzator hydrauliczny teoretycznie mógłby robić to samo, co zderzak Łągiewki, pod warunkiem, że dobierzemy olej o wystarczająco niskiej bezwładności cieplnej. Natomiast czy jest to wykonalne praktycznie, tego nie wiem, bo nie jestem specjalistą od amortyzatorów hydraulicznych.
-
2011/11/18 09:32:23
Qente
mogłabyś jednoznacznie udowodnić, że amortyzatory są lepsze od EPARu Łągiewki.

Zdefiniuj "lepsze"? Czy urządzenie pięć razy cięższe i siedem razy droższe jest lepsze od zwykłego amortyzatora hydraulicznego , jeśli dzięki temu zyskamy energię do zagotowania szklanki wody? Mówimy o technice - to jest sztuka kompromisów.
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/18 12:52:53
Zdefiniuj "lepsze"? Czy urządzenie pięć razy cięższe i siedem razy droższe jest lepsze od zwykłego amortyzatora hydraulicznego
Dlaczego zakładasz, że urządzenie będzie cięższe od tzw. zwykłego amortyzatora hydraulicznego ? No i dlaczego piszesz o energii elektrycznej ? Czytaj ze zrozumieniem i zajrzyj pod podanego linka, czego dotyczył eksperyment.
W poprzednim pytaniu, rzuciłem wyzwanie tym, którzy chcą udowodnić, że Łągiewka nie ma racji. Ze swojej strony mogę obiecać pozyskanie danych potrzebnych do odtworzenia eksperymentu ze literatką. Różnica, będzie polegała jedynie na tym, że zamiast EPAR, będzie amortyzator, którego działanie spowoduje, że literatka się nie zbije.
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/18 14:36:35
Uzupełnienie do poprzedniego wpisu.
Pogrzebałem trochę w internecie i mi się nie udało znaleźć ani jednego filmu lub prezentacji która obalałaby lub wykazywała nieskuteczność EPAR. Rozpraw teoretycznych i wszelakich twierdzeń jest olbrzymia ilość - pisać jest łatwo ale nigdzie nie ma żadnego filmu, który chociażby poddawał w wątpliwość skuteczność EPARu.
Zatem szanowni malkontenci, niedowiarkowie, oburzeni - do dzieła! Pokażcie, że Łągiewka nie ma racji.
-
Gość: Pit, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/18 15:41:32
Czytając różne komentarze na temat urządzenia EPAR widzę, że często ze strony krytyków pada zarzut, że urządzenie musi być bardzo ciężkie. Zupełnie nie rozumiem na jakich przesłankach opierają oni swoje twierdzenia. Z teorii zderzaka wynika bowiem coś całkiem przeciwnego. Mianowicie aby urządzenie działało sprawnie, wirnik musi przejmować jak najszybciej energię kinetyczną, a w związku z tym najlepiej by było, gdyby miał jak najmniejszy moment bezwładności, a co za tym idzie masę. Oczywiście niewiele wiem o kwestiach konstrukcyjnych EPARu i nie wiem jakie względy konstrukcyjne przemawiają za wyborem takiej bądź innej masy wirnika, ale przynajmniej z teorii trudno wysnuć wniosek, że urządzenie musi być ciężkie. Tutaj widać zasadniczą różnicę między EPAR a zwykłym kołem zamachowym. Zadaniem koła zamachowego jest podtrzymanie ruchu, a zatem nie może ono mieć małej masy, gdyż wówczas jego ruch mógłby ulec szybkiemu wytłumieniu. W zderzaku z kolei chodzi o coś całkiem innego. O jak najszybsze przechwycenie energii zderzenia. Z oczywistych względów wirnik nie będzie sprawdzał się dobrze w roli koła zamachowego, ale przecież nie taka jest jego rola.
-
Gość: niefizyk, *.noname.net.icm.edu.pl
2011/11/19 11:05:50
To jest typowy humbug.
Jakiś pan nie zdołał opatentować urządzenia, które zamienia ruch liniowy na obrotowy (wybaczcie brak precyzji językowej).
I słusznie, bo w każdym silniku tłokowym są korbowody (z kołem zamachowym zresztą połączone), które robią dokładnie to samo.
To, że rząd się w to włączył, to żenada.
Potencjalne zastosowanie owego cuda w samochodach to lipa:
- wzrost masy auta, czyli zużycie paliwa, nie zostanie zrekompensowany odzyskaną energią (KERS ma sens w F1 za sprawą ograniczeń pojemności i mocy silników, nikt by tego nie montował, wybierając mocniejsze silniki).
- w praktycznych samochodach potrzebne będzie małe koło zamachowe na początku zderzenia + sprzęgło + duże koło (czyli legendarna zmora kierowców zwana kołem dwumasowym), bo chodzi nie o odzyskiwanie energii a płynne wyhamowanie ciała kierowcy.
- koszt wyprodukowania, serwisu etc.
- efekt żyroskopowy po zderzeniu dający nieprzewidywalną zmianę kierunku jazdy (kto jeździł na motorze, to wie o co chodzi) w przypadku skrzywienia się osi pojazdu.
- rozkład masy w samochodzie (ciężkie coś z tyłu) i co najmniej dwa cosie z przodu - większość dzwonów odbywa się pod kątem i połową maski.
- na filmiku maluch ponoć jedzie z prędkością 40 km/h - to fajnie, bo wygląda na jakieś 15 km/h i zważywszy na przyspieszenie malucha nie wykonalne jest rozpędzenie go do 40-tki na takim odcinku.
Zrobić z tego bariery drogowe? A po co? Zadaniem barier jest nie tylko wyhamowanie samochodu, ale także utrzymanie go w pasie drogi, więc blachy i liny są lepsze (nie wspominając o kosztach i serwisie).



A jeżeli chodzi o eko-myślenie, to zauważcie, że szkody dla środowiska związane z wyprodukowaniem tego cudeńka będą znacznie większe niż korzyści wynikające z odzyskiwania energii w wypadkach, czyli także nonsens.
-
Gość: Meeijn, *.net.pulawy.pl
2011/11/20 12:51:31
@Quente:
Nie ma też ani jednego filmu/wyliczenia wskazującego, że wspominane w komentarzach barierki ze złota nie byłyby skuteczniejsze. I co? :) Trzeba zadać sobie pytanie, co właściwie mamy udowadniać/obalać? Proszę nie odpowiadać jednym słowem, że np. "skuteczność", tylko konkretnie zdefiniować. Energia przyjęta oraz pochłonięta, stosunek jednej do drugiej (współczynnik tłumienia ), skok zderzaka, wytrzymałość zmęczeniowa? (to nie był pełny katalog wielkości, jakby co). Czy może zgodność z prawami fizyki? :D Bo ta ostatnia akurat ma miejsce.

Owszem, przy jakimś ogólnym znaczeniu słowa "działać" można powiedzieć, że działa. Ale istnieją rozwiązania tańsze, prostsze i bardziej niezawodne, wszechstronne, zajmujące mniej miejsca i lżejsze (niekoniecznie wszystko to naraz :)). Ten zderzak to trochę takie wbijanie gwoździ głową - można, ale po co?

@Pit:
Najszybciej "przechwyci energię" (w znaczeniu, w jakim tego używasz) zderzenia konstrukcja z masą koła zamachowego dążącą do zera. Czyli bez koła zamachowego. :) Mówiąc po ludzku: im cięższe koło, tym mocniejsze walnięcie poczuje pasażer. Ale. Im lżejsze koło, tym mniej energii można praktycznie "wepchnąć" w obracanie się tego koła, a przecież żeby ten zderzak działał, musi się on skutecznie zajmować praktycznie całą energią zderzenia.

Mam przeczucie, że zderzak będzie w trakcie udoskonalania wzbogacany o sprężyny o odpowiednich charakterystykach, elementy gumowe czy amortyzatory hydrauliczne, aż zrobi się z tego coś a la zupa z gwoździa.
-
Gość: Meeijn, *.net.pulawy.pl
2011/11/20 12:58:38
Właśnie uświadomiłem sobie, że wszystko, co napisałem powyżej zostało już w temacie powiedziane, tylko w ubrane w inne słowa. Upraszam wybaczenia. :)
-
2011/11/20 13:30:22
Szanowni internauci, po przemyśleniu sprawy postanowiłam uczynić niewidocznym komentarz internauty agent.orange z 2011/11/11 14:02:40, ponieważ napisał on tam nieprawdę. Już kiedyś pisali do mnie z EPAR, grożąc sądem i nie mam ochoty, żeby ta sytuacja się powtórzyła, nie mam czasu na zawracanie głowy. Proszę internautów o pisanie własnych opinii, a nie wysuwanie oskarżeń.
----------------------------------------


Droga Anuszko,

mój komentarz był moją własną opinią - a co w niej jest to już moja sprawa bo to jest moja opinia. Uważam, że moja opinia została ocenzurowana - niezgodnie z powszechnie panującymi zasadami dyskusji i dobrego wychowania.

Jeśli boisz się ew. pozwów i konsekwencji poruszania niewygodnych spraw i tematów to po prostu zlikwiduj ten blog i zajmij się czymś mniej problematycznym. Ale nie stosuj prymitywnych metod cenzury.
-
2011/11/20 16:48:01
@agent.orange
Naprawdę bardzo mi przykro, ale na bloxie właściciel bloga odpowiada za komentarze.
Regulamin blox.pl: 5.2. Użytkownik Portalu publikuje na stronach swojego bloga wszelkie treści, komentarze, opinie oraz inne materiały wyłącznie na własną odpowiedzialność. Zastanowię się, co z tym zrobić, bo dla mnie też ta sytuacja jest niekomfortowa. Bardzo.
-
2011/11/20 18:37:04
Naprawdę bardzo mi przykro, ale na bloxie właściciel bloga odpowiada za komentarze.
Regulamin blox.pl: 5.2. Użytkownik Portalu publikuje na stronach swojego bloga wszelkie treści, komentarze, opinie oraz inne materiały wyłącznie na własną odpowiedzialność. Zastanowię się, co z tym zrobić, bo dla mnie też ta sytuacja jest niekomfortowa. Bardzo.

------------------------------------------

Zatem daj możliwość użytkownikom (czyli mnie i innym publikującym) poniesienia odpowiedzialności za publikowane komentarze.

Rozumiem, że pan Łągiewka próbuje uciszyć wszystkie głosy zadające niewygodne pytania -- aby nie odgonić potencjalnych inwestorów -- ale to już zaczyna godzić w wolność słowa.

-
2011/11/20 19:07:47
@agent.orange

1. Napisałeś w swoim komentarzu ewidentną nieprawdę, że nikt nie widział wynalazku, bo owszem, został on nawet sfilmowany.

2. Twój komentarz nie został usunięty, lecz jest niewidoczny. Mogę go w każdej chwili przywrócić.

3. Jeśli mi podpiszesz oświadczenie, że pokryjesz mi koszty prawnika w procesie cywilnym, to natychmiast przywrócę twój komentarz.
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/20 20:14:01
@niefizyk:
Potencjalne zastosowanie owego cuda w samochodach to lipa
Pomijając już kwestie faktycznej możliwości montażu tego w autach. To zanim się wypowiesz - przeczytaj chociaż kilka postów wyżej - lub zorientuj się o czym piszesz.
Na stronie EPAR'u wystarczy wejść w link:
www.epar.pl/zastosowania-epar/
i już wiesz, że do samochodów tego nie chcą robić...

@Meeijn: Proponowałem powielenie eksperymentu z literatką tylko zamiast eparu, jakikolwiek amortyzator. Specjalistów od wszystkiego, wypowiadających się na forach jest wielu. Zróbcie, sfilmujcie i pokażcie, że taniej, prościej, łatwiej - nie zbijecie literatki.
-
Gość: Meeijn, *.free.aero2.net.pl
2011/11/20 23:57:58
Quente, rzecz da się zrobić. Tylko widzisz, ciężar dowodu działa w drugą stronę. To wynalazca powinien udowodnić, że jego dzieło jest bardziej od używanych już rozwiązań.
Oczywiście jak podasz wszystkie wielkości z tamtego testu to mogę wrzucić kilka pomysłów (mniej lub bardziej popartych obliczeniami), jaki "normalny" zderzak zastosować.

Byłoby znacznie wygodniej (i zgodnie z regułami sztuki, że użyję tego górnolotnego określenia), gdyby EPAR przetestować w normalnych, zestandaryzowanych warunkach np. jako zderzak dla wagonów kolejowych czy w crash-teście barierek "przydrożnych" pochłaniających energię (te ostatnie są wymienione w zastosowaniach z dosyć ambitną zapowiedzią: "pochłanianie energii kinetycznej uderzeń bez ograniczeń wartości maksymalnych" - przecież to nie zapowiedź z sufitu, musieli to sprawdzać, nie? ;-)). Wtedy wystarczyłby jeden rzut oka. Trochę smutne i mocno zastanawiające, że twórcy EPARu tego jeszcze nie zrobili (albo słabo szukam?).
-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2011/11/21 01:24:51
@ PIT - Rozważanie jak pochłaniana jest energia zderzenia samochodu nie ma w tym wypadku SENSU. Po zderzeniu, cała energia kinetyczna samochodu przekształcona jest na inny rodzaj energii (najczęściej cieplnej) i to czy da się ją odzyskać to śmieszne. Tak jakby po zderzeniu kierowcy musieli biec z wtyczka do najbliższej latarni aby zaoszczędzić kilkanaście sekund "światła".

Ważne jest aby PĘD samochodu redukować - przenosić na inne przedmioty,
w miarę łagodnie, równomiernie i szybko.
(Pęd jest zupełnie innym pojęciem fizycznym niż energia).
Niektórzy, nawet "profesorowie", nie dostrzegają tego, że pęd jest "niezniszczalny" - w większości zderzeń przenosi się na inne ciało (drugi samochód) lub (to nie paradoks) - na obrót Ziemi.
Warunki redukowania pędu samochodu (wcale nie szybko jak Pan sugerował bo wówczas "popęd" i związana z tym "siła bezwładności" są katastrofalnie duże) nie są łatwe do spełnienia, ale znaleziono wiele sposobów w miarę tanich i skutecznych.
Nie ma co promować wymyślnej konstrukcji, która jest droga i znacznie gorsza w zastosowaniu. Można równie dobrze proponować rurę ze złota (jak to zaproponowała Anuszka) zamiast zderzaka, bo złoto jest w miarę miękkie i dobrze "pochłaniało by" energię.
Niestety, nawet (pożal-sie-Boże) profesor mechaniki tego nie rozumie.
Opublikował nawet "artykuł naukowy" w którym dowodzi,
że zderzenia kulek nie spełniają tego fundamentalnego prawa natury.
Nic dziwnego, że nie rozumieją tego również rózni niespecjaliści
zasiadający w tych nikomu nie potrzebnych "komisjach nagród".
-
Gość: niefizyk, *.noname.net.icm.edu.pl
2011/11/21 13:58:25
@Quente
nie do samochodów?
i dlatego prezentacja była na maluchu (to z rzeczy samej nie jest samochód).
-
2011/11/21 17:25:16
Drodzy czytelnicy,

polecam Waszej uwadze ciekawy artykuł:

wyborcza.pl/1,75248,10683578,Polski_wegorz_czyli_bezczelnosc_bez_granic___list.html

co prawda dyscyplina inna ale mechanizmy często pojawiającej się także w fizyce zderzaków :)
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/22 12:18:30
@niefizyk
Pomijając już fakt, że prezentacja jest z 1998r. - a to jednak jest kawałek czasu, to przyjrzyj się uważnie tej prezentacji:
www.youtube.com/watch?v=bDsGUNRkTSQ
Maluszek uderza w barierę z EPARem, to z przodu to tylko kawałek gumy nic więcej.
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/22 12:22:17
@agent.orange
Skoro uznajesz artykuły GW, to wystarczy w ich wyszukiwarce wpisać EPAR:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114877,10624427,NCBiR_da_pieniadze_na_walke_o_patent_dla__zderzaka.html
Sugestie w Twoim stylu stosowane są często przez prawicową opozycję w rządzie a mistrzem w takich gierkach był ś.p. Lepper....
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/22 12:39:47
@Meeijn Tylko widzisz, ciężar dowodu działa w drugą stronę. To wynalazca powinien udowodnić, że jego dzieło jest bardziej od używanych już rozwiązań.
Ależ właśnie to robią. Najśmieszniejsze z tego jest to, że wierzą im na całym świecie - lista nagród imponująca - tylko nie w Polsce.
Wdrożenia (nie tylko w Polsce), trwają jakiś czas. Sam proces certyfikacji (chociażby barier) to około 8-12 miesięcy - nie wspominając o kosztach. Nie dziwie się im, że się nie chwalą gotowymi rozwiązaniami przed wprowadzeniem na rynek.

Zaproponowałem odtworzenie eksperymentu, żeby trochę przyciąć to jałową dyskusję. Pisze się łatwo a jeśli nikogo się nie obraża to admin przyjmie wszystko :).
Zauważ, że w pierwszym poście z propozycją odtworzenia eksperymentu z literatką, pisze bezpośrednio do Anuszki - nawet nie odpowiedziała ;) Również i Ty mówisz o obliczeniach.
Swoją drogą udało mi się z EPARowcami pogadać i będę miał potrzebne informacje najdalej w przyszłym tygodniu - bo teraz siedzą w Kuwejcie.

Więc jeszcze raz głośno pytam - kto jest chętny do odtworzenia eksperymentu ?

-
2011/11/22 18:39:27
@Quente:

To nie jest artykuł dziennikarzy GW tylko list do GW -- przeczytaj raz jeszcze uważnie.
-
Gość: Meeijn, *.free.aero2.net.pl
2011/11/22 20:01:33
"Ależ właśnie to robią."
- Jeśli to zrobią, wejdę pod stół i odszczekam. Dotychczas dowodu nie widziałem i chwilowo obstawiam, że się taki nie pojawi.

Pytaj o ten eksperyment dalej, powodzenia. Na pewno ktoś dla zaspokojenia twojej ciekawości się zobowiąże do odtworzenia czegoś, o czym nie zna żadnych danych, nie może oszacować tego kosztów/czasochłonności i co w dodatku nie udowadnia właściwie nic (z +/- naukowego punktu widzenia). ;

Liczenie ma sens, bo konstrukcje z użyciem standardowych, unormowanych materiałów/części się zazwyczaj liczy, a nie sprawdza doświadczalnie.

Zamiast nagród (których imponującej listy nie znalazłem) i rzekomej wiary pokładanej w wynalazcy przez cały świat wolałbym porządne testy i rzetelne publikacje.

"Maluszek uderza w barierę z EPARem, to z przodu to tylko kawałek gumy nic więcej."
- Dobrze, że zwróciłeś uwagę na ten kawałek gumy. To jeden z ważnych składników wspomnianej zupy z gwoździa.
-
Gość: Quente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/23 12:10:30
@Meeijn
Jeśli to zrobią, wejdę pod stół i odszczekam. Dotychczas dowodu nie widziałem i chwilowo obstawiam, że się taki nie pojawi.
Nie zapomnę poprosić o zdjęcie z tego faktu :)
Zamiast nagród (których imponującej listy nie znalazłem) i rzekomej wiary pokładanej w wynalazcy przez cały świat wolałbym porządne testy i rzetelne publikacje.
www.epar.pl/nagrody/

@agent.orange
Fakt. Ja podałem link do notatki prasowej PAP.
-
Gość: Qente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/23 23:24:25
Materiał największej międzynarodowej agencji prasowej Roter's o EPAR:
wiadomosci.onet.pl/swiat/epar-polski-wynalazek-podbija-swiat,1,4931105,wiadomosc.html
-
Gość: Qente, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/23 23:27:36
*Reuters
-
2011/11/24 08:53:02
Qente
Najśmieszniejsze z tego jest to, że wierzą im na całym świecie - lista nagród imponująca - tylko nie w Polsce.

To się nazywa dowód z autorytetu, który w dodatku żadnym autorytetem nie jest.

Tutaj masz listę nagród ADR Protect Prawda, że śliczna? To co, kupisz sobie kubeczek do modyfikowania struktury wody za jedyne 124 zł?
-
2011/11/24 18:25:53
@rpyzel
O wow, dzięki za tego linka! :-D
-
2011/11/24 20:51:14
I tak przypadkiem zupełnie jeden z autorytetów od cudownego kubeczka (39th International Exhibition of Inventions of Geneva) nagrodził również złotym medalem barierę energochłonną EPAR. Oni tam w tej Genewie chyba innych kruszców, niż złoto nie znają.
-
2011/11/24 22:04:32
Artatama, dzięki za spostrzegawczość! Rzeczywiście to nagroda z tych samych targów, co EPAR.

Dokładniej, to co oni sprzedają to jest cudowna podstawka do kubeczka.
-
Gość: Tomek Mikrut, *.dynamic.chello.pl
2011/11/25 11:00:37
Dzień Dobry,

Trafiłem na blog przypadkiem i przyznam, że tematu EPAR nie zgłębiłem i nie znam aktualnego stanu badań. Nie mam również żadnej praktycznej wiedzy z tematu przekładni oraz fizyki. Nieznany jest mi model fizyczny ekperymentów i przypuszczam dlaczego twórca wynalazku nie chce go ujawnić przed wdrożeniem.

Abstrahując od spekulacji teoretycznych projekt ten wydaje się bardzo trudny do wdrożenia. Chodzi o rozproszenie energii kinetycznej poprzez zamianę jej w ruch obrotowy. Skoro w dźwigach stosuje się wielokrążki do zmiejszania siłu potrzebnej do podnoszenia to z powodzeniem można zastosować przekładnie do zwiększenia siły kompensującej siłę uderzeniową.
Jeżeli np. zastosujemy odpowiednio długą szynę z zębami i będzie ona musiała wprowadzić w ruch obrotowy cały zespół kół zębatych (który ma skompensować maksymalnie energię) rozmieszczonych na długości tej szyny, to może skutecznie zmiejszyć prędkość uderzenia pozostałych elementów stałych mechanizmu. Np. szyna może mieć ruchomość rzędu 18 cm, ale może być długa i przekładni można zastosować wiele.

Wydaje sie problematyczne wprawienie w ruch mechanizmu kół zębatych w ~0,005s. Bo przy prędkości 36m/s (100 km/h) samochód pokonuje 18cm w ciągu 0,005s (pięciu tysięcznych s)!

Bez wątpienia dużym utrudnieniem dla konstruktorów systemu są też drgania przekazywane podczas uderzenia na cały mechanizm w sytuacji występowania dużych sił uderzeniowych. Zwłaszcza, że powierzchnie sa płaskie tylko teoretycznie i gdy są choćby minimalnie zakrzywione rozkład sił uderzeniowych jest trudny do przewidzenia teoretycznie.
Drugim problemem jest ciepło wytwarzane podczas pracy przekładni. Intuicyjnie wyczuwam, że musi być niemałe. Rzeczone v=36m/s, m=1800kg (masa samochodu z pasażerami) - Ek=2,3GJ! Jeżeli ma dojść do kompensacji energii to prosze sobie wyobrazić ile się ciepła musi wydzielić, żeby obiżyć energię o 80%. Oczywiście Ek zamienia się częściowo na energię ruchu obrotowego, ale ciepło wskutek tarcia będzie się wydzielać. Nie piszę tu o samochodach ciężarowych gdzie ta energia może wynieść 20 razy tyle!!!
Dlatego niezbędne są eksperymenty. Skoro coś działa w skali mikro trzeba to opisać i przetestować w skali makro. Minimlana zmiana kątą natarcia (o 0,1stopnia) powoduje podczas crash testów zupełnie inne wyniki (w postaci sposobu wygięcia elementów stalowych samochodu). Nigdy nie będzie identycznych wyników crash testów. W wynikach testów zderzeniowych podaje się poziom bezpieczeństwa w przedziale!

Jeszcze słówko o bezwładności (w przypadku zastosowań do samochodów) Podczas uderzenia siła bezwładności z którą poruszają się ciała zaczyna działać dopiero gdy przedmiot uderzający zetknie się z przeszkodą częścią nieruchomą! W tym wypadku jeżeli przekładnie są tak dobrane, aby skompensować 50% energii uderzenia (przejkładnie dobrane na pewien poziom energii maxymalnej, powyżej której nie następuje kompensacja) to uderzenie w element stały następuje z energią 50% mniejszą czyli siła bezwładności jest ~30% mniejsza. Jest to przypadek teoretyczny-"płaski" bez analizy wektorowej).
Przy kompensacji na poziomie 90% siła bezwładności zmiejsza się o ~70%, co nie daje dostatecznego zapewnienia bezpieczeństwa.

Nie dziwię się, że zainteresował się tym profesor mechaniki, bo EPAR jest projektem praktycznym, a nie teoretycznym.
Żeby ten system zadziałał w 100% musi istotnie przekazywać całą siłę uderzeniową, a to jest o wiele prościej realizować np. w samochodach poprzez tanie elementy kompensujące energię. Nie zapewniają 100% procentowej skuteczności ale są tanie. Stąd podejrzewam jest problem z wdrożeniem.

Nie wieściłbym rewolucji, ale intuicja mi podpowiada, że wynalazek znajdzie zastosowanie w branży dużo bardziej przewidywalnej niż samochodowa (ograniczniki zderzeniowe w windach są dobrym przykładem).

Zaznaczam, że nie jestem fizykiem z zawodu i zastosowałem wzory i wiadomości z zakresu szkoły średniej. Pozostaje życzyc malkontentom więcej optymizmu.
-
Gość: Tomek Mikrut, *.dynamic.chello.pl
2011/11/25 11:06:47
Jeszcze dopiszę tutyłem wyjaśnienia, uprzedzając zbędne komentarze, że podczas opisywania aspektów wystąpienia siły bezwładności i wskazywania momentu w którym konpensacja przestaje działać chodzi mi o zetknięcie się przeszkody z elementem stałym, czyli bryłą sztywną.
-
Gość: Tomek Mikrut, *.dynamic.chello.pl
2011/11/25 11:16:16
I jeszcze jedno granica kompensacji sił bezwładności nawet przy zbliżonej do całkowitej kompensacji energii kinetycznej przez EPAR to jest maxymalnie 90%. EPAR w samochodach nie zlikwiduje poduszek ani pasów bezpieczeństwa. Może jedynie potanić koszt wykonania karoserii samochodowej a i tak w niewielkim stopniu.
-
2011/11/25 11:38:46
@Tomek
Może jedynie potanić koszt wykonania karoserii samochodowej a i tak w niewielkim stopniu.

Karoseria to tylko poszycie auta z cienkich blach lub tworzywa. Jej udział w pochłanianiu energii jest znikomy. To co pochłania energię odkształcając się to nadwozie.
-
Gość: Tomek Mikrut, *.dynamic.chello.pl
2011/11/25 12:02:37
@rpyzel
Tak o to mi chodziło!

Jeszcze tytułem sprostowania - energia powinna być w MJ. Chochlik umysłowy :)
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/25 12:37:06
@Tomek Mikrut
Energia kinetyczna pojazdu poruszającego się 100 km/h i masie 1800 kg wynosi około 694,4 kj (100km/h=28m/s, Ek=1800*28*28/2) czyli około 0,7Mj
-
Gość: Tomek Mikrut, *.dynamic.chello.pl
2011/11/25 12:57:13
@sceptyk1
No to prawda, nie jestem mocny w obliczeniach. Istotnie będzie to 700kJ.
Tym lepiej dla przykładu!

I przez ten sam błąd (100km/h=~28m/s a nie 36m/s jak podałem) czas podany w obliczeniach wydłuży się do 6 milisekund.
-
2011/11/30 00:32:40
Gimnazjaliści z mojej okolicy zamontowali do quada zderzak zbudowany z lewara kolejowego korbowego skok ok 33cm z gumową poduszką od resora przyczepy dł12,5cm . Jako kółko zamachowe zostało zamontowane sprzęgło jednokierunkowe z trybikiem od rozrusznika z jakiejś ciężarówki oczywiście zapadka i korba zostały wymontowane.
Przy prędkości 10km/h działało to zadowalająco tylko trochę hałaśliwie .Lewar +odbój gumowy umożliwiały amortyzację na ok 45cm.Przy większej prędkości podstawa przymocowana 2 śrubami M8 8.8 odpadała śruby ulegały ścięciu. Jako porównanie zamontowany siłownik hydrauliczny w roli amortyzatora napełniony wodą i pozostawiony otwarty otwór ok10mm średnica tłoka siłownika 40mm skok roboczy siłownika 40cm bez dodatkowych elementów sprężystych udało się osiągnąć nieco większą prędkość przy których następowało zrywanie śrub ok 15km/h strumień wody tryskał na prawdopodobnie ok 10m w górę .Podzespoły pochodziły ze złomu przykładowo jak wygląda lewarek łudząco przypominający EPAR allegro.pl/podnosnik-lewar-kolejowy-bardzo-mocny-i1953013444.html.
Jeśli chodzi o bariery drogowe to istnieje norma każda firma produkująca bariery ma je na początku strony www np. z pokazanymi crash testami www.saferoad.pl/Produkty-SafeRoad/Bariery/ Norma PN EN 1317.
Obawiam się że trudno będzie tak zamontować te EPAR-y by po jednej kolizji nadawały się jeszcze do czego. Czytając normę określone są szerokości zajmowane przez barierę oraz jej ''jednorodność '' jeśli chodzi o uderzenie powodujące jej zupełną dewastacje - chodzi o to by jakieś bardzo twarde/masywne /elementy nie narażały uczestników wypadku na dalsze uszkodzenia .
-
Gość: Meeijn, *.free.aero2.net.pl
2011/11/30 15:51:17
Rakuk, "Lewar +odbój gumowy umożliwiały amortyzację na ok 45cm." - tego nie bardzo rozumiem.
Ale poza tym wyrazy szacunku dla tych gimnazjalistów, o których piszesz. Młodzi eksperymentatorzy do rzadkość i cenny gatunek. :)
-
2011/11/30 18:09:34
''skok'' zębatki lewarka ok 33cm +możliwość zmiażdżenia się poduszki gumowej o ok 12cm daje 45cm drogi na której następuje wyhamowanie.
-
Gość: GOŚĆ, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/02 00:44:58
Przestańcie analizować "pochłanianie energii".
Zderzaki mają możliwie ŁAGODNIE wyhamować prędkość samochodu tak rozłożonym w czasie przyspieszeniem ujemnym "a", aby nie występowała katastrofalnie niszcząca siła bezwładności "F" działająca na poruszające się masy - samochodu i człowieka w samochodzie "m" F=m.a . Opisują to prawa zachowania PĘDU (m.v)
Jeżeli ta siła F jest nadmierna, zrywa pasy bezpieczeństwa, rzuca człowieka na kierownicę i szybę, ścina mocowania foteli, zgniata karoserie samochodu itd.
Średnia wielkość ujemnego przyspieszenia "a" jest zdeterminowana czasem redukowania prędkości początkowej samochodu a=v:t - pośrednio, drogą jaką wykonały hamowane masy od pierwszego zetknięcia z przeszkodą do całkowitego zatrzymania się samochodu (często wraku). Czym redukowana jest prędkość samochodu i pasażera (kierowcy) oraz jak "pochłaniana" jest energia kinetyczna, ma tu drugorzędne znaczenie, a stosowanie do tego "pochłaniania" zębatek i wirujących mas jest chorym pomysłem człowieka nie znającego podstaw fizyki. Przerażające jest, że podobny brak podstawowej wiedzy pokazuje również ktoś, mianowany profesorem mechaniki.
Chociaż, jak powiedziano kiedyś w kabarecie "dyplom nie świadczy o posiadanej wiedzy - słoń ma przecież trąbę a nie jest muzykalny".
-
2011/12/04 14:48:34
Epar jest cudownym urządzeniem które wytwarza energię tak przynajmniej wynika z wykresów siły i drogi hamowania -nie spełnia zasady zachowania energii -zamiast ją rozpraszać ona powstaje praktycznie z niczego dlatego to cenny wynalazek ponieważ już został zaadoptowany do wytwarzania energii elektrycznej to tylko krok do do działającego PM .Dlatego ta technologia pomimo prostoty jest tak obiecująca/czytaj przyszłościowa/.
-
Gość: Meeijn, *.free.aero2.net.pl
2011/12/04 21:54:08
Rakuk, dzięki za wyjaśnienie tych 45cm. Szło mi bardziej o to, czy na pewno dobrze rozumiem z tą amortyzacją na jakiejś drodze.

"Przestańcie analizować "pochłanianie energii". (...)"
Szanowny anonimowy gościu. Analizowanie pochłaniania/rozpraszania/magazynowania energii ma sens. Wyobraź sobie, że z tym niewielkim ujemnym przyspieszeniem (alias opóźnieniem) wyhamowuje nasz pojazd wielka sprężyna. Która chwilę później wystrzeliwuje pojazd tam, skąd przybył. Nieprzyjemne i niebezpieczne, prawda? A tak energia idzie w pracę odkształcenia plastycznego i voila.

Druga rzecz: gdzie podziewa się pęd (m*v) po uderzeniu w stojącą przeszkodę, jeśli po uderzeniu i pojazd, i przeszkoda mają v=0? Podejście z zasady zachowania energii jest trochę łatwiejsze do zrozumienia, przynajmniej dla mnie, prostego materiałowca ze wsi. :-).
-
Gość: Gość, *.adsl.inetia.pl
2011/12/05 02:23:00
Z tym "znikaniem pędu" mają kłopot nawet "profesorowie" (co widać z niektórych ich publikacji). Niemniej, właśnie prawo zachowania pędu a nie "przechwytywanie energii" należy w zderzeniach rozpatrywać.
Gdzie pęd "znika"? - przekazywany jest kuli ziemskiej, która oczywiście nawet w swojej masie praktycznie "nie drgnie".
Co do porównywania "zderzaka Łągiewki" ze sprężyną to czysta demagogia. Żaden rozsądny inżynier nie zaproponuje w samochodzie sprężyny jako wyłącznego amortyzatora zderzeń.Taki "kit" eksperymentu z dziecięcymi wagonikami można tylko wciskać ignorantom.
Jeżeli ktoś nie rozumie podstawowych praw fizyki (mechaniki), to może sobie analizować co zechce (na przykład to, że masa samochodu i późniejszego wraku pozostaje ta sama). Tylko, że z tych "analiz" nic nie wynika.
-
Gość: jojo, 91.230.58.*
2011/12/06 12:19:11
-
Gość: cz, 95.154.230.*
2011/12/06 12:59:57
Zacznijmy od tego co to ma byc. Zderzak czy akumulator energii. Jezeli ma sluzyc bezpieczenstwu to magazynowanie energii jest pozbawione sensu a jakikolwiek "akumulator", ktory sie z tym wiaze - mechaniczny, chemiczny czy elektryczny to zbedny balast. Sprawe mozna zalatwic za pomoca amortyzatora - nie sprezynowego (czy innego "akumulacyjnego) , gdyz sprezyna energie bedzie musiala oddac, ale za pomoca jednorazowego, jednostronnego dzialania, np ciernego o odp dobranej progresji lub pneumatycznego / hydraulicznego uzupelnionego zaworem(ami) kontrolujacymi odplyw energii (cisnienia) po przekroczeniu zalozonych wartosci (moglyby to byc elektrozawory sterowane ECU - zaleznie od predkosci - anyway, zeby pozbawic (pojazd) energii odbicia wypuszczajac czynnik roboczy
(podobnie jest realizowane/ kontrolowane cisnienie np w poduszkach powietrznych). Tak naprawde chodzi o zmniejszenie przeciazenia i bedzie to mozliwe w pewnym zakresie ograniczonym dlugoscia konstrukcji (droga jaka moze przebyc element amortyzujacy) i oczywiscie wytrzymaloscia konstrukcji (wieksza w punktach mocowania niz maksymalna sila przenoszona przez "amortyzator") itd
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/06 14:05:10
W rozwiązaniu hydraulicznym zderzaka wcale nie potrzeba będzie elektroniki. Wystarczy w tłoku amortyzatora umiescic zawór grzybkowy ze sprężyną o w przyblizeniu stałej sile naciągu sprezyny. Zapewni to w zasadzie stałą siłę hamowania Dla siły hamowania 100kN i prędkosci 18 km/h (5m/s) będzie to srednica tłoka 10cm, cisnienie robocze 100atm (podczas pracy - w spoczynku będzie niewielkie), srednica zaworu 1 cm, skok zaworu 0,25cm (teoretycznie). To będzie znacznie prostrze, tansze, mniejsze, lżejsze, bardziej niezawodne i trwalsze. Niestety, ale nasz wynalazca jakos przerz te 13 lat nie chce porównac tak banalnego rozwiazania ze swoim. Cały czas kręci, sciemnia, aktualnie nie przyznaje się do swoich wczesniejszych stwierdzen dotyczących łamania zasady d'Alemberta, a cudowne wynalazki zapewniające rzekomo absolutne bezpieczenstwo przemianowywuje na generatory mikroskopijnych ilosci "odnawialnej" energii.
-
Gość: cz, 67.159.36.*
2011/12/06 14:29:04
Zgadzam sie. Rozw, ktore podalem przykladowo (z ECU i elektrozaworami), pozwoliloby poprostu dodatkowo kontrolowac (sile hamowania) co mialoby znaczenie przy dostepnej odp dlugiej drodze roboczej amortyzatora hydraulicznego umozliwiajac dostosowanie (tej sily hamujacej) optymalnie do aktualnych warunkow. Amortyzator cierny moglby byc z kolei skonstruowany na zasadzie "obliczonej" odksztalceniowo (rozciaganie) obreczy (cylindra) i tloka w postaci stozka (ktory rowniez moglby ulegac odksztalceniu / sciskanie) poruszajacego sie w jej wnetrzu. Co rowniez dawaloby pewna progresje. Mam na mysli oczywiscie elementy jednorazowe, jezeli chodzi o odksztalcenia (tansze). Pozdrawiam
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/06 18:34:34
Jeżeli mówimy już o elementach jednorazowych to mozna zaproponowac aluminiowe kształtki zaprojekrowane tak aby ich długosc po "zużyciu" była kilkakrotnie mniejsza niż przed. Rozwiązania typu amortyzatorowego mają to do siebie, że teoretyczna długosc układu musi byc przynajmniej 2x (a praktycznie ok 3x) większa od skoku .Oczywiscie, okreslenie kształtu tych kształtek wymaga złożonej analizy numerycznej w oparciu o teorie plastycznosci i teoretyczne zagadnienia związane ze statecznoscią lokalną. Odpowiednio zaprojektowane kształtki powinny zapewnic w miarę stałą siłę w czasie, byc niewielkie i stosunkowo tanie w produkcji. Jakies 25 lat temu w kultowej "Sondzie" widziałem amortyzacje spadającej windy dokonanej za pomocą dużych starych puszek po lepiku. Pokazywali to w spowolnionym tempie. Puszki sukcesywnie sprasowywały się w idealną harmonijkę tak, że siła zderzenia była cały czas stała.
-
Gość: I-1, *.ostnet.pl
2011/12/26 23:21:16
"EPAR obsypany nagrodami" - to bardzo częsty argument zapodawany w dyskusjach, gdzie niby ma udowodnić, iż za granicą wynalazek doceniono.
Wrażenie robi zwłaszcza " Best Invention of the First Decade of 21st Century" .
Czym więc jest to wyróżnienie?
Próbuje doszukać się jakiejkolwiek informacji na temat - poza tą "newsem" - identycznie zapodanym w polskich mediach. A nic. Żadna strona na świecie dotycząca innowacji, nauki lub technologii nic o nagrodzie nie pisze. Największa innowacja wieku - a echo na świecie zerowe. Strony o innowacjach piszą o facebookach, youtubach, genetyce.... nigdzie nic o EPAR. Są listy TOP Innowacji sporządzone przez CNN, Forbesa, PopularMechanics, businessweek... nigdzie ani zmianki o EPAR.
Jak jest to możliwe?
Z polskich mediów dowiadujemy się, że wybierało "Międzynarodowe jury przy Szwedzkiej Królewskiej Akademii Nauk". Szwedzka królewska Akademia Nauk udziela tez nagrody Nobla! Jak to, że nie znajdziemy najmniejszej niezależnej informacji o tym, że jury jednej z najbardziej prestiżowych i wpływowych akademii świata wybrała największą Innowacje pierwszej dekady 21. wieku?
Na stronie samej IFIA - udzialającej nagrody - ani wzmianki na temat EPAR. Owszem - jest mail na pana, który przyjmował zgłoszenia oraz, że 5. października odbyła się prezentacja wynalazków na targach "The Scandinavian Technical Fair 2011". Na oficjalnej stronie targów żadnej wzmianki na temat - co oznacza, iż imprezę organizowała tylko IFIA w ramach swojej prezentacji/obecności. Nigdzie żadna informacja o jury z Królewskiej akademii nauk.
Jak by nawet szukać, internet nie pokaże wzmianki o tym jakie inne Innowacje były zgłoszone, która była druga, czy trzecia. Ile ich w ogóle było zgłoszonych.
Nie ma żadnego uzasadnienia udzielenia nagrody projektu EPAR - którego zachwalane walory, jak wiadomo, od 1998 roku nikt nie wdrążył jeszcze do praktyki.
Ogólnie jest tylko zachwyt w polskich mediach i powtarzanie nazwy IFIA, o której przed tym nikt nie słyszał. Na stronie IFIA dowiadujemy się, iż to organizacją grupująca i promująca asocjacje wynalazców z całego świata. Siedziba/ sekretariat w Budapeszcie. A więc nie jest to organizacja naukowa, lecz organizacja promocyjna.
Na stronie EPAR opis mówi o nagrodzie IFIA za największą innowacje oraz o wyróźnieniu "Srebry medal przyznany przez Szwedzkie Towarzystwo Wynalazcze Szwedzkiej Królewskiej Akademii Nauk (SUF)".
Czym jest SUF doczytać się można na oficjalnej stronie:
www.uppfinnare.se/?id_item=37
to znów asocjacja promująca wynalazców- członek IFIA. Powiązanie ze Szwedzką królewską akademią nauk? Tylko i wyłącznie w informacjach zapodanych przez EPAR.
W podsumowaniu - jedno i drugie, to nagrody firm promocyjnych a nie nagrody organizacji naukowych. Nagrody, które zapodane a powtarzane w mediach brzmią imponująco - nie mają jednak absolutnie ŻADNEGO znaczenia w świecie naukowym ani żadnym innym. Nagrody otrzymane nie po naukowych badaniach, lecz po standardowych targowych demonstracjach EPAR na targach, których błędna merytoryka podważana na okrągło.
Te nagrody nie udowadniają absolutnie niczego.
Jak wyglądała prezentacja i same targi można zobaczyć tutaj. Brat tłumów dziennikarzy być może jest powodem, dla którego na temat tej nagrody nie ma żadnej informacji na świecie - poza ta rewelacyjną polską...
scanpix.no/spWebApp/preview.action?search.tabId=video&search.refPtrs=sy951a3c
Oczywiście - chętnie poczytam, jeżeli ktoś zapoda linka pochodzącego z innych jak polskich źródeł.
-
2011/12/27 04:03:01
Zgadzam się z tym co piszesz.
Łągiewka to jednak przykład niesamowity talent ala Nikodem Dyzma.
Widzimy w mediach, gnębionego geniusza, jego przełomowe odkrycie, ratujące życie ludzkie i zmieniające nasze pojmowanie świata. Pokazuje się na około siebie zachwyt autorytetów, wielkich instytucji, a swoją firmę tworzy na obraz wielkiej korporacji.
Jednak szukając cierpliwie o nim prawdy znajdujemy człowieka, zaślepionego manią wielkości, człowieka, który zamknął się na argumenty z zewnątrz.
U podłoża jego wynalazku leży ordynarna pseudonauka, niechlujne, naciągnięte pomiary, publikacje "naukowe" o skandalicznym poziomie i nagrody przyznawane przez instytucje, które nie przykładają najmniejszej wagi do rzetelności naukowej.
Jednak udało mu się naciągnąć UE, instytucje państwowe i główne media w Polsce. Podpisały się pod niem osoby wykształcone i pełniące istotne funkcje.
Łągiewka obnażył swoim naiwnym sposobem myślenia, system, który w Polsce powinien weryfikować komu przyznawane są pieniądze i w wsparcie na innowacyjność.
Skoro system nie potrafi zareagować na tak prosty przypadek to co kiedy ludzie występują o dotacje i wsparcie na rzeczy dużo bardziej złożone?
Wstyd nauko polska, wstyd, za to, że siedzisz i milczysz!!!
-
2012/01/09 15:23:22
Dziś do "gry o zderzak" włączyła się Gazeta Wyborcza:
wyborcza.biz/biznes/1,101716,10930128,Czlowiek__ktory_przejechal_Newtona.html?as=1&startsz=x
Kto jeszcze?
-
2012/01/09 16:07:21
No proszę...
-
2012/01/09 17:21:08
No i okazuje się, że wbrew domysłom wielu internautów, to nie "Cambridge się awanturuje" o patent, tylko Łągiewka. To jego firma wszczęła spór. Po drugie, okazuje się, że wbrew teoriom spiskowym nikt nikomu nic nie ukradł, bo nawet rzecznicy patentowi wynajęci przez Łągiewkę przyznają, że Łągiewka wynalazek upublicznił. A jak można ukraść coś upublicznionego?

Po trzecie, może i gadanie o łamaniu praw fizyki przysparza publicity, ale nie ułatwia patentowania, co przyznają ciż sami rzecznicy patentowi Łągiewki.

Po czwarte (- Żeby przetrwać, będziemy zmuszeni sprzedać niektóre projekty - nieoczekiwanie wyznaje Przemysław Łągiewka.) bujna struktura firmy rozrysowana na stronie EPAR może się okazać przedobrzoną...
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/09 18:49:24
Dziwne, pierwsze słyszę, aby Lągiewka inspirował się przepływem wody w strumieniu. To zdaje się była domena Victora Schausbergera.
-
Gość: K_Smiarowski, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/27 12:51:35
Poczytałem komentarze, wiele bardzo dobrych. Proponuje się eksperyment i to jest konkret.

Mam wrażenie, że większość forumowiczów bije głową w mur medialnego powodzenia Szanownego Pana Łągiewki. Tymczasem lepiej jest uderzyć głową w zderzak i doznać olśnienia. Ja tak zrobiłem (wirtualnie oczywiście) i przyznaję mu rację.

Pierwszą zasadę dynamiki należy zmodyfikować tak oto: ciało, na które nie działa siła, porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym do momentu trafienia w przetwornik Łągiewki.

Niestety tak jest. Łągiewka w swej naiwności, czy mądrości (rzecz do doprecyzowania) pomyślał sobie, by zabrać, odessać, przetworzyć pęd poruszającej się masy, powodując tym zmniejszenie (wyeliminowanie) skutków zderzenia. Niewątpliwą jego zasługą jest zastosowanie do tego lekkiego, ale szybko wirującego bąka. Nie jestem w tym spostrzeżeniu oryginalny, bo kilku forumowiczów o tym wspomniało. Pęd to iloczyn masy i prędkości, by równanie się zgadzało można kompensować masę prędkością.

Oczywistym, wręcz filozoficznym pytaniem jest, co się dzieje z siłą bezwładności, jeżeli jej część (całości nigdy się nie da zużyć) została wykorzystana do napędzenia bąka? Bo przecież obowiązuje zasada zachowania energii i pędu!!... Jeżeli siłę grawitacji możemy zrównoważyć siłą odśrodkową i uzyskać stan nieważkości, to czy siły bezwładności nie możemy zrównoważyć podobnie? Przekierowując ją do wydzielonej przestrzeni wirującego bąka?
-
2012/01/28 16:54:08
Tylko jeśłi wytworzysz pole siły np. grawitacja, które będzie działać jednakowo na każdy punkt materialny. Grawitacja i przyśpieszenie są tym samym, istota ogólnej teorii względności.
Zderzak łagiewki to nic innego jak hamulec rekuperacyjny. Nie ma nic cudownego w przekazywaniu energii kinetycznej do koła zamachowego. Da się w ten sposób przekazać, 100% energii jeśli przyjmiemy masę ziemi za nieskończenie wielką, pominiemy tarcie mechanizmu, Ameryka w konserwach. Tylko siły bezwładności wystąpią w takim wypadku, ponieważ: punkt materialny musi swoją energię przekazać innemu punktowi a tamten następnemu... a każdy posiada masę, która wywoła powstanie siły przeciwnie skierowanej, odległości między punktami się zmniejszą, całe ciało zacznie się kurczyć też na coś naciskać.
Nie da się "odessać" od tak całej energii bez pola siły.
-
2012/01/28 23:44:31
Piszesz: Grawitacja i przyśpieszenie są tym samym. W teoretycznych rozważaniach tak. Lecz w realu... Dlaczego piloci mają specjalne skafandry...? By utrzymać ich ciała w kupie, gdy działają na nie olbrzymie siły związane z bezwładnością. Gdy siły przyspieszające przykładane są do zewnętrznych punktów ciała. Pole siły, jak piszesz, działa na wszystkie punkty. Daleko nie trzeba szukać - Ziemia właśnie (styczeń) przyśpieszyła obiegając wierzchołek orbitalnej elipsy. Tych zmian prędkości liniowej Ziemi nie odczuwamy, tłumacząc to działaniem pola.

W tym tkwi cały problem ze zderzakiem Łągiewki... Co z siłami działającymi na pasażera?

Jak już pisałem wcześniej Szanowny Pan Łągiewka, przemiły starszy pan ma święte prawo bronić swego, nie musi wyjawiać szczegółów konstrukcji. On zrobił swoje. Zawiedli recenzenci, blamaż kompletny. Przecież politechnika to nie akademia teologii, klasztor buddyjski, gdzie liczy się anioły na główce szpilki.

Właśnie niechlujstwo informacyjne w sprawie wynalazku rodzi agresję. Szkoda, że o tym się nie chce pamiętać.

Ale ad rem.
Moim zdaniem - mogę się mylić (patrz wyżej) - siła bezwładności wyhamowującej masy w omawianym zderzaku jest rozkładana na dwie składowe: opór zderzaka trafiającego w przeszkodę oraz, poprzez mechanizm przekładni, opór inercji bąka. Siła bezwładności przyłożona jest do osi poruszającej się zębatki, toczącej się po liniowej zębatce zderzaka.

Zatem są trzy punkty przyłożenia siły, podobnie jak w przypadku użycia dźwigni, lub wielokrążka. Siła bezwładności to tylko siła. Możemy ją zwielokrotniać mając punkt podparcia (Archimedes). Możemy też zmniejszyć, wydłużając ramię. Mechanizm przekładni rozpędzających bąka, spełnia rolę przedłużonego, ruchomego ramienia.

Widać z tego, że na zderzak uderzający w przeszkodę zadziała MNIEJSZA siła niżby wynikało to z wyliczenia masa-opóźnienie. Jest to oczywiste! Bo jest to tylko składowa. Druga składowa "oprze się" na bąku.

Gość "sceptyk" na innym wątku tego bloga wywiódł, że będzie bardzo trudno dobrać parametry zderzaka, bo zmieniają się prędkości i masy pojazdów. Ale to już inny problem.
-
2012/01/29 00:19:13
Przeczytałem mój wpis - tworzę go "na pniu". I widzę paradoks.
Na zderzak, a tym samym na przeszkodę zadziała mniejsza siła jako składowa, co oczywiste. Tymczasem na pasażerów zadziała reakcja sumy sił, a więc "normalne zderzenie". Dziwne, ale... Rozumowanie jest wg. mnie prawidłowe.
-
2012/01/29 09:43:38
@k_smiarowski
Nie ja piszę, ja cytuje Einsteina i założenie na, którym została stworzona ogólna teoria względności.
Nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi, spróbuje jeszcze raz, nie najlepiej tłumacze. Np. rakieta w stanie nieważkości kiedy zacznie przyśpieszać wytworzy sztuczną grawitację na ten czas. Będąc w rakiecie poczujemy siły grawitacyjne. Te siły wynikają z przyśpieszenia rakiety, lub siły bezwładności. Siła bezwładności to opór stawiany przez ciało posiadające masę na przyśpieszenie. Będąc w polu siły takim jak grawitacja jesteśmy cały czas poddawani przyśpieszeniu kiedy spadamy lub sile kiedy stoimy na ziemi.
W przypadku pilota do siły grawitacyjnej dodajesz jeszcze siłę wynikającą z przyśpieszenia samolotu, dlatego używane są skafandry regulujące dopływ krwi. Jeśli jednak skorzysta się z przyśpieszenia samolotu przeciwnego do grawitacji to można przez jakiś czas osiągnąć stan nieważkości. Przykładem jest firma ZERO-G oferująca takie loty.
Jeśli było by możliwe wytworzyć sztuczne pole grawitacyjne w kierunku przeciwnym do hamowania to zniwelujemy siły bezwładności. Tym samym tworzymy urządzenie, które chroni pasażera przed działaniem niszczących sił, ale to SF. Takim polem cały czas trzeba manipulować aby nie odczuwać siły bezwładności, to nie tak, że jest i nagle problem rozwiązany.

Pan Łągiewka jest miły, podobno. Czytałem jednak prace, które pisał z prof. Gumułą i niestety są to prace wywrotowe jeśli chodzi o fizykę, tyczące się doświadczeń znanych i sprawdzanych od ponad 300lat. Do tego dochodzi niesamowite niechlujstwo prowadzonych badań, wręcz skandaliczne. Anuszka pokazała to podczas analizy samych wykresów, aparatura pomiarowa z której korzystali była używana poza zakresem czułości, co sprawdziłem porównując urządzenia i wyniki z publikacji, z tym co podaje producent.
Na dodatek, powinni przeprowadzić pomiary przy różnych siłach zderzenia, hamowania. Przy takich zderzeniach jak opisują zachodzi wiele trudnych do uwzględnienia czynników, firmy robiące crash-testy też mają często bardzo rozbieżne wyniki jeśli nie są dokładnie mierzone i analizowane.

"Siła bezwładności to tylko siła. Możemy ją zwielokrotniać mając punkt podparcia (Archimedes)."
Mylisz siłę nacisku dźwigni z siłą bezwładności. Weź dźwignię taką jak katapulta, dłuższe ramię większa prędkość pocisku i zasięg. Jeśli chcesz zachować taką samą siłę bezwładności pocisku to trzeba wydłużyć drogę. Dlatego duża katapulta rozpędza pocisk przy większym łuku.

Tak na zderzak Łągiewki działa mniejsza siła, ale to odkrywanie ameryki w konserwach. W fizyce jest to znane jako zderzenie niesprężyste. Część energii ze zderzenie nie jest oddawana tylko przejmowana przez ciało, przez co siły są mniejsze bo nie dochodzi do dużych akumulacji energii potencjalnej. Na tej samej zasadzie będzie działać poduszka. Jeśli do hamowania mamy drugie ciało materialne to granice w sile bezwładności wyznacza druga zasada dynamiki Newtona. Wydajność zderzaka Łagiewki to już zupełnie inny problem.

Co więcej, znane jest od dawien dawna, coś takiego jak hamulec rekuperacyjny korzystający z koła zamachowego. Jest to sposób hamowania gdzie energia kinetyczna pojazdu jest zmagazynowana do koła zamachowego w celu zatrzymania pojazdu a następnie oddawana w celu rozpędzenia. Można też nie rozpędzać tylko zatrzymać koło zamachowe. Kiedyś budowano samochody a nawet autobusy napędzane kołem zamachowym.
Takie urządzenie działa dokładnie jak zderzak Łągiewki.
Jedyne sensowne zastosowanie zderzaka przedstawione przez Łagiewkę to odbojniki portowe, czy hamowanie statków kosmicznych, czyli hamowanie rekuperacyjne.

Teraz pytanie, kiedy mamy do czynienie z hamowaniem a kiedy ze zderzeniem? Zderzenie to specyficzny przypadek hamowania.

Hamulec samochodowy chroni samochód w 100% przed zniszczeniem!
-
2012/01/29 22:24:59
Skuteczność zderzaka Łagiewki jest mniejsza niż dobrze dobranego amortyzatora hydraulicznego lub np. mechanicznego ciernego-jedyny warunek skuteczności takiego układu hamującego to stała siła =energii kinetycznej podzielonej przez drogę hamowania.
Zderzak Łagiewki nie zapewnia stałej siły na całej drodze hamowania co powoduje większe przeciążenie .
Zastosowanie urządzenia jako odbojnicy portowej w domyśle produkującej energię elektryczną /jeden ze sloganów reklamowych EPAR/ też raczej jest nieporozumieniem,
ponieważ energia kinetyczna statku o masie np.200 000t uderzającego w nabrzeże z
prędkością 1m/s jest poniżej 30kWh a takim mechanizmem nie da się i tak więcej niż połowy tej energii odzyskać. Przy rzeczywistych warunkach cumowania prędkości są rzędu 0,1m/s a wtedy energia to zaledwie 0,28kWh do odzyskanie dużo mniej.
Energia w Polsce jest kilkanaście groszy w skupie, uwzględniając że może to być
energia odnawialna można by uzyskać 40gr za kWh więc takie cumowanie statku to prawie dziesięć 10gr zysków jeśli chodzi o produkcję energii elektrycznej.
Natomiast z wykorzystaniem energii falowania morza jest jeszcze gorzej jeśli chodzi o
produkcje energii elektrycznej- przy pomocy odbojnicy EPAR-tu występuje silne tłumienie przez kadłub statku fal na skutek ich nakładania, więc i w tym przypadku
efektywność niewielka.
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/11 14:24:14
Łągiewka mysli, że odkrył Amerykę. No, tylko te cholerne koncerny nie dopuszczają do upowszechnienia zderzaka, tylko ta polska biurakracja jest skostniała jak zamrożony mamut, tylko ci cholerni ortodoksyjni naukowcy nie przyjmują do wiadomosci postulatów mechaniki energetycznej...
Przy dzisiejszym stanie wiedzy technicznej można zbudowac 4 osobowy samochód palący 0,6l/100km i rozwijający 100km/h, tylko że:
przyspieszenie będie porównywalne z pociągiem (EU 07+8 wagonów),
żywotnosc opon nie przekroczy 1000 km, pozostałych elementów 10000km
żadnego bezpieczenstwa podczas kolizji,
zero ergonomii, pasazerowie będą siedziec jak sardynki, poj. bagaznika 30l,
duże koszty (kevlary, epoxydy),
pewnie nie dopuszczą tego do ruchu.
Można też zbudowac 4 miejscowy samolot o masie 1t palący poniżej 3l/100km, tylko, że pewnie nie wystartuje o własnym napędzie, rozpiętosc 35m, itd.
Kontrolowane strefu zgniotu są własnie kompromisem między bardzo skutecznymi ale ciężkimi i dużymi amortyzatorami a brakiem tych amortyzatorów.
Kwestia chciwosci koncernów to troche inna bajka. Tutaj rzeczywiscie, mogliby robic zderzaki z jakies gumy, która wytrzymyałaby zderzenie do 10km/h a nie z łamliwego plastiku. Gdyby łągiewka wynalazł chociażby system smarowania silnika, który pozwoliłby na przejechanie 1000000km bez "ruszania palcem" wtedy rzeczywiscie moznaby się czepiac koncernów, króre ładują M$ w opracowanie rozwiązań zmniejszających żywotność.
Takie zagadnienie jak opracowanie odbojnicy portowej czy bariery mozna "zlecic" czytelnikom "Młodego Technika" w dziale "klub wynalazców".
-
Gość: sbogus, 212.87.238.*
2012/03/06 00:26:40
Widzę, że niezła dyskusja się wywiązała :D
Jestem w drugiej klasie LO na profilu mat-fiz i od niedawna próbuję zgłębić 'tajemnicę' tegoż wynalazku. Zacznę od tego, że proponuję nie krytykować Sz. P. Łągiewki za 'bezużyteczny pomysł', ktoś chyba wspominał o zastosowaniu tego w portach morskich. Z resztą tacy mądrzy jesteście, czemu tego jeszcze nie zbudowaliście? Dobra, nie kłóćmy się, kultur musi być. Powiem tak:

1. Ten mały 'tłoczek' wsuwający się z przodu można utożsamić z ramieniem amortyzatora olejowego na przykład. Ten element jest ruchomy, jeśli można tak określić, w przód i w tył.

2. Przy uderzeniu na tenże element działa siła, która zachowuje zgodność z III zasadą dynamiki Newtona; można ją obliczyć znając pęd ciała.

3. No dobrze. Tłoczek mamy. I teraz kluczowa część: CO JEST W ŚRODKU? Ano w środku jest zębatka/zespół zębatek o małym oporze. Część 'tłoczka' jest zębatką prostą, to znaczy mamy tam równy pasek ząbków, który zazębia się z zębatką walcowatą:
Przykład
Przez taką właśnie przekładnię tłoczek połączony jest z, nazwijmy ten element kołem zamachowym. Jeżeli znacie choć trochę budowę silnika spalinowego, koło zamachowe odpowiada za zmagazynowanie energii potrzebnej do wykonania pełnego cyklu 'suwów'. W tym urządzeniu siła przyłożona do tłoczka przyspiesza koło, które magazynuje energię zamieniając ją z ruchu posuwistego na ruch obrotowy,

4. I co dalej? Koło się obraca... Ale zębatka prosta się kończy! I tu ukłony w stronę autora na spojrzenie w stronę... Roweru. Tak, roweru. Na bank wszyscy widzieli i wiedzą, że w jedną stronę da się pedałować, ale w drugą... Nie da rady. Za to można to wykorzystać i w trakcie jazdy zrobić sobie przerwę: rozpędzić się i korzystać z chwili odpoczynku. Nazywamy to 'wolne koło'. I właśnie ten mechanizm został zamontowany w kole zamachowym! Koło jest wprawiane w ruch, po czym bezwładnie obraca się. Oczywiście powoli zwalnia, nie pomijajmy oporów łożysk.
Reasumując: siła oddziałująca na 'tłoczek' jest wykorzystana do wprawienia w ruch koła zamachowego, które zamienia otrzymaną energię na energię kinetyczną obrotową.
No ale nie byłoby tejże dyskusji, gdyby nie ludzie którzy uważają, że lepsze są amortyzatory olejowe. Pozdrawiam wszystkich tak myślących, widać, że czynnie uczestniczycie w owej dyskusji. Jest pewien szkopuł, kochani. Tłok amortyzatora olejowego generuje niesamowity opór, co skutkuje tym, że część enegrii nie zostaje przekazana do oleju, lecz do kolidującego obiektu. Zadaniem EPAR jest zminimalizowanie strat. Amortyzator olejowy ma zbyt małą sprawność do czegoś takiego. Rzućmy okiem teraz na urządzenie, o którym ta dyskusja jest. Tłoczek swobodnie się porusza w przód i w tył, opory piasty są też drobne o ile nie była traktowana na przykład piaskiem. Wielu z Was pomyśli teraz: 'A co z bezwładnością koła zamachowego?' No tak. Musi mieć dużą masę, by zmagazynować jak najwięcej energii... A jeśli zmienimy przełożenie? Jak na przykład zębatka o pięciokrotnie mniejszym promieniu niż koło? Czy to coś zmieni? Pamiętajmy, że im większa zębatka, tym koło wolniej się porusza, mniej energii przyjmie. Mniejsza zębatka - dłuższy czas przyjmowania tej energii z kolei. Dorzućmy jeszcze małą, silną sprężynę do 'tłoczka'. Prawda, że przedłuży czas trwania kontaktu w kolizji? Najtrudniejszym jest dobrać odpowiednią masę koła zamachowego, wielkość zębatki, sprężystość sprężyny i długość 'tłoczka'... I mamy świetnie działający system przejmujący energię kinetyczną w kolizji czołowej! Wielu z Was ma rację mówiąc, że na pasażerów jadącego samochodu zadziała ta sama siła co wnormalnym zderzeniu. Macie rację. A gdyby tak ten system zamontować w barierach przydrożnych? Gdyby tłoczek miał długość np. jednego metra? Miałoby to zastosowanie? Sądzę, że tak. Możecie się przekomarzać, że Łągiewka to 'zaślepiony manią wielkości' człowiek, talent 'ala Nikodem Dyzma'. ON wpadł na pomysł zbudowania tego urządzenia, jakoś nikt z Was sam na to nie wpadł... Uszanujcie człowieka i Jego pracę.
-
2012/03/06 08:08:46
@sbogus
Dzięki za wypowiedź. Gratuluję analitycznego myślenia, to chyba rzadkość w dzisiejszych liceach. Twój opis działania urządzenia brzmi sensownie. Analogia do roweru jest moim zdaniem dobra. Mechanizm "wolnego koła" powoduje, że wcześniejsze (nie pamiętam, czy tutaj, czy pod innym wpisem) dywagacje o "pociąganiu" zębatki przez rozpędzone koło przestają mieć rację bytu.

Ja od początku piszę, że sprawę użyteczności i opłacalności tego urządzenia niech rozstrzygają inżynierowie.

Jedyny problem ze zderzakiem Łągiewki to twierdzenia, że łamie prawa fizyki, w cudowny sposób redukując bezwładność.

Możliwe, że istnieją szczególne zastosowania, w których ten wynalazek jest najbardziej opłacalny spośród innych amortyzatorów.

Chociać osobiście, jako nie-inżynier, mam takie zdroworozsądkowe wątpliwości co do konkretnych propozycji zastosowań:

Proponowałeś zastosowanie w barierach drogowych. Mnie osobiście wydaje się, że np. w barierach przydrożnych to nie ma sensu. Gdzieś znalazłam, że tradycyjne bariery są tak zaprojektowane, żeby wginały się na 60 cm do 3 m. Tymczasem bariera Łągiewki musiałaby chyba mieć analogicznie tłok o długości 3 m, zatem zajmować pas przydrożny szerokości 3 m. W dodatku musiałaby być na bardzo sztywno przymocowana do ziemi i w ogóle cała być niespotykanie solidna, żeby się nie zepsuła przy zderzeniu pod kątem, a na drogach będą głównie takie.

Poza tym w pomyśle odbojnic, czy to drogowych, czy portowych, nie do końca rozumiem, jak tłok ma zostać z powrotem ustawiony w pozycji wyjściowej.

ON wpadł na pomysł zbudowania tego urządzenia, jakoś nikt z Was sam na to nie wpadł... Uszanujcie człowieka i Jego pracę.

Szacunek oczywiście się każdemu należy, natomiast przestrzegałabym przed darzeniem kogoś szczególnym szacunkiem za sam fakt pracowania. Ważne są efekty. Szczególny szacunek nie miałby sensu, gdyby okazało się, że ktoś zrobił kawał dobrej, nikomu niepotrzebnej roboty. Więc poczekajmy na efekty.
-
Gość: sbogus, 212.87.238.*
2012/03/06 20:17:36
Anuszka, dzięki za skomentowanie, jak tak sobie pomyślałem o tym co napisałaś i spoglądam na swoją wypowiedź (pisaną widać w jakich godzinach... :D) muszę przyznać swoje niedoinformowanie. Odnośnie zastosowania masz rację, powinni się zająć tym inżynierowie.
Jeżeli chodzi o rzekome łamanie praw fizyki... Ja tu nie widzę żadnych nieprawidłowości ani potrzeby stosowania fizyki relatywistycznej. Moim zdaniem wszystko to można wytłumaczyć w dosyć prosty sposób, to znaczy:

- Reakcja tłoka - III zasada dynamiki Newtona
- Przeniesienie siły na koło zamachowe - w sumie nie wiem jak to nazwać, ale nie wydaje mi się to łamaniem praw fizyki... Zwykła przekładnia mająca swój drobny opór i bezwładność, tyle...
- Po pokonaniu siły bezwładności koło obraca się zgodnie z zasadą zachowania momentu pędu, oraz powoli zwalnia, ponieważ działa nań opór łożysk.

Tak wygląda mój punkt widzenia na sprawę stricte teoretyczną. Nie chcę pochopnie osądzać ludzi, którzy utrzymują, że konstrukcja ta łamie zasady fizyki... Moim zdaniem wszystko się zgadza choć, pamiętajmy, nikt nie jest nieomylny.

Odnośnie statków i powracania tego urządzenia do stanu wyjściowego... Możnaby pomyśleć o zastosowaniu koła zamachowego jako prądnicy, w tym przypadku koło mogłoby być wyposażone w magnesy trwałe, a na zewnątrz mogłoby znajdować się uzwojenie podłączone do kontrolera, który z kolei odpowiednio sterowałby ładowanie akumulatorów, które przy dorbnej pomocy zewnętrznego zasilania (oczywiście zakładam tutaj już niedoskonałość konstrukcji i straty) zapewniłby zasilanie dla mechanizmu przywracającego tłok do pozycji początkowej.

Odnośnie szacunku masz rację, przyznaję. nie wiem co ja wczoraj brałem :D Mam nadzieję że ta dyskusja w pojęciu ogólnym będzie trwała.
-
2012/03/09 22:09:30
Jednak prawa fizyki musi łamać - skoro EPAR jest nawet 30 krotnie skuteczniejszy od innych zderzaków - to cytat ze strony EPAR. Również publikacje w czasopismach przytaczane wyżej ,przedstawiające przebieg eksperymentu zderzenia pokazują ,że zarówno zasada zachowania energii jak i pędu nie obowiązują dla zderzaka Łągiewki.
A pod tym wszystkim podpisuje się prof polskiej uczelni S.Gomuła.
-
Gość: sbogus, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/03/10 17:04:23
Rakuk, czytałem o tym. Ale wiesz, pozostanę przy tym, że nie łamie, z jednego konkretnego powodu. Używając zasady zachowania energii trzeba uwzględnić również energię, która jakby 'ucieka', to znaczy zamienia się w ciepło oraz w siłę oporu. Tu jest pewien myk, ponieważ zauważ, że amortyzator olejowy jest wypełniony olejem w środku, który jest podobnej gęstości jak woda co oznacza, że opór działający na tłok znajdujący się w środku jest ogromny, co skutkuje przeniesieniem o wiele większej części energii na ciało, z którym zderza się amortyzator. W zderzaku Łągiewki opór stanowią zębatki oraz piasta koła zamachowego (no i oczywiście malutki opór aerodynamiczny wirującego koła), które w porównaniu do oporu generowanego przez tłok amortyzatora olejowego są znikome. Pamiętaj, że nie uwzględniamy bezwładności koła zamachowego, ponieważ ona zostaje pokonana przez siłę działającą na urządzenie, w końcu na tym polega asymilacja energii zderzenia, czyli zamiana energii kinetycznej na energię kinetyczną obracającego się koła, jak już pisałem zgodnie z zasadą zachowania momentu pędu.
Odnośnie tej niewiarygodnej różnicy pomiędzy zderzakiem Łągiewki a amortyzatorem podam Ci drobny przykład takiej drobnej 'rewolucji' wydajności. Żarówka, stosowana powszechnie do oświetlania naszych mieszkań i nie tylko, ogólnie stosowana od przeszło 150-ciu lat, oraz dioda LED, wynaleziona w latach 20. XX wieku. Typowa żarówka próżniowa ma sprawność rzędu 2-4%, co oznacza, że 96-98% energii nie zostaje zamieniona na światło! Dioda LED, typowo oświetleniowa, biała zimna, na światło zamienia aż 80-95%, co oznacza, że żarówka o mocy 100W i sprawności 4% może zostać zastąpiona diodą o mocy 4.44W o sprawności 90%. Prawda, że jest różnica? :D
-
Gość: sbogus, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/03/10 17:11:22
Emm... Sprostowanie do mojej poprzedniej wypowiedzi... LED'y mają sprawność 20%. Przepraszam za pomyłkę, pisałem z głowy. Żarówkę 100W o sprawności 4% można więc zastąpić diodą o mocy 20W. Jeszcze raz przepraszam za pomyłkę...
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/03/11 01:24:33
W przypadku zderzaka w zasadzie nie można mówic o sprawnosci tylko o skuteczności. Miarą skuteczności jest max siła podczas procesu zderzenia, ewentualnie jej przebieg. Mozna mówic o sprawnosci konwersji energii, ale ta sprawność niema tu nic do rzeczy. Ile razy trzeba powtarzac, że nie o energię się tu rozchodzi, a o impuls siły.
30krotna skuteczność to tylko chwit marketingowy porównujący zderzenie bez amortyzacji ze zderzeniem z amortyzacją.
-
2012/03/12 21:59:42
Odnośnie sprawności LED-ów to taka ciekawostka www.geekweek.pl/dioda-led-o-wydajnosci-ponad-230-perpetuum-mobile/355214/#more-355214
Co do ''Zderzaka Łągiewki''to jak najbardziej łamie zasadę zachowania energii - mianowicie
energia przekazana przez zębatkę do koła zamachowego powinna być równa sile uderzenia pomnożonej przez drogę zatrzymania /maksymalny ruch zębatki/.
A w przytaczanych tu publikacjach podane są pomiary podczas uderzenia samochodu
www.epar.pl/wp-content/uploads/2011/05/journal-of-kones.pdf
masa 1100kg prędkość 7,2m/s czyli energia kinetyczna 28512 J, droga zatrzymania 0,2m jest podany wykres siły ,jej maksymalna wartość nie przekracza 60kN ,co oznacza
że energia przekazana zębatce na drodze 0,2m przy sile poniżej 60kN nie przekracza 12kJ /ok6kJ odczytując z wykresu/.Natomiast w tej pracy podana jest wartość energii
przekazanej do akumulatora wirnikowego =24200J.
Śmiem twierdzić że jest to dowód na łamanie zasady zachowania energii-skoro wirnik
otrzymuje energii więcej niż jest do niego dostarczane - za chwilę powstanie kolejna spółka tym razem pod nazwą np.EPAR Free energy - przecież to działające perpetuum mobile .
-
2012/03/12 22:34:22
za chwilę powstanie kolejna spółka tym razem pod nazwą np.EPAR Free energy - przecież to działające perpetuum mobile

Ty im lepiej nie podsuwaj pomysłów, co? :-))))))
-
2012/03/12 23:02:54
Przecież oni /EPAR/ wyprzedzają o 20 lat Uniwersytet Cambridge więc PM to pikuś marzenia to pędnik czy hamulec zapewniający anty grawitację- oczywiście można tylko
gdybać ponieważ jest embargo informacyjne www.epar.pl/informacje/stanowisko-wobec-dotychczas-prezentowanego-opisu-dzialania-systemow-epar/
-
Gość: Binio, *.otvk.pl
2012/04/20 15:09:27
Gratuluję twardogłowym twierdzącym że EPAR łamie prawa fizyki, działa jak normalny hamulec, jest dziwadłem i dziecinadą. Gratuluję pustogłowia. Newton liczył np. grawitacyjne oddziaływanie tylko dwóch ciał (Ziemia- Księżyc), więc ci którzy rozpatrują zależności pomiędzy galaktykami a nawet ciałami wewnątrz nich łamią prawa dynamiki? Puknijcie się w twarde czółka i spróbujcie choć raz twórczo wykorzystać to co wam cierpliwie pedagodzy wtłoczyli do główek. Nauka wciąż doskonali swój opis natury, fizyka to dawna filozofia naturalna, więc najważniejsza jest myśl a nie zakuta "wiedza" Łągiewka jest człowiekiem myślącym, jego formalne wykształcenienic nie tu znaczy.Wy macie dyplomy których wartość bez własnej inteligencji dyplomanta równa jest wartości papieru toaletowego. Gratuluję dyplomików...
-
Gość: Binio, *.otvk.pl
2012/04/22 20:15:18
P.s. Anuszko! Przeczytałem twój adres i mnie olśniło. Ty biedaczyno po prostu chciałbyś zająć miejsce prof. Gumuły, stąd twa bezmyślna krytyka. Prof. Gumuła to jeden z ostatnich naukowców, ty możesz być co najwyżej "uczonym". I to, oceniając merytorycznie zawartość twych wpisów, bardzo niskich lotów. Jesteś po prostu pozbawiony wyobrażni przestrzennej, a twa znajomość praw fizyki zamyka się w deklamowaniu przebrzmiałych choć wciąż użytecznych regułek. W sferze dochodzenia do prawdy obiektywnej prezentujesz pustkę. Jesteś biednym bo zawistnym i głupiutkim człowieczkiem, jeśli ci z tym dobrze pozostań takim nadal, ale nie pchaj się na fotel Gumuły. Nauka by na tej zamianie zbyt wiele straciła. Bezpowrotnie...
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/04/22 21:40:43
"więc ci którzy rozpatrują zależności pomiędzy galaktykami a nawet ciałami wewnątrz nich łamią prawa dynamiki? "
Istnieje teoria MOND, która zakłada inną zależność między masą i przyspieszeniem niż 2 zasada dynamiki F=m*a*(a/(a+ao)), a0=1E-10m/s2.
Wyjaśnia ona niezgodności teoretycznych krzywych rotacji galaktyk z obserwowanymi. Niemniej jednak teoria ta nie znalazła potwierdzenia w opisie zachowania się gromad galaktyk
-
Gość: Binio, *.otvk.pl
2012/04/23 13:15:33
Szanuję Cię Sceptyku1, Ty nie twierdzisz że nie bo nie lub tak bo tak. Używasz argumentów i odwołujesz się do analogii. Dajesz przeciwnikowi pomyśleć, a o to na "naukowym" forum chodzi. Zgadzając się z twoimi opiniami, nie polemizuję z nimi.
Anuszka i jej podobni nie dają mi szans na dyskusje merytoryczną bo ich wpisy są treściowo puste. Wkurza mnie ich odwoływanie sie do Newtona i Einstejna, ktorych regułki recytują, choć idei ich nauki nie pojęli. Nie mam o to do nich pretensji, po prostu nie są w stanie. Apeluję jedynie o poskromienie ich ekshibicjonistycznych zapędów.
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/04/23 19:33:51
Niektórzy fizycy są "ortodoksyjni" i nie dopuszczają możliwości, że danego zjawiska nie da się wyjasnić w oparciu o znane prawa. Szukają błędów pomiarów i znajdują, albo temat po cichutku przucają.
Inni, bardziej otwartoumysłowi fizycy dopuszczają istnienie nieznanych praw, ale jak na fizyków przystało, muszą dane prawo doświadczalnie kilkukrotnie potwierdzic. Najlepiej, jak będą to 3 niezależne instytucje.
W przypadku wynalazków Łągiewki tylko prof Gumuła "potwerdził" niezwykłość zachodzących w nich procesów.
Jak wspomniałem wczesniej, badałem jeden z modeli i nie zaobserwowałem żadnych niezwykłości sugerujących złamanie 2 zas Newtona.
-
Gość: Binio, *.otvk.pl
2012/04/24 12:14:25
Nie zaobserwowałeś bo nie mogłeś. Łągiewka i jemu podobni nie łamia fundamentów wiedzy, oni jedynie otwierają kolejne furteczki pozwalające poszerzyć ogląd zjawisk fizycznych. Spodobało mi się twoje stwierdzenie w jednym z wpisow że: uczeni nie potrafią policzyć "efektu trojnika". Trafiłeś tym w sedno problemu. Brak wyobraźni przestrzennej wymusza na nich poruszanie się w dwuwymiarowym świecie, tak go postrzegają, i chcą nas zmusić do tego samego. Nie potrafią pojąć że np. akumulując część energii poza układem (w "magicznym kółeczku" na drodze długości skoku zębatki) można sprawić że ta enrgia nie bierze udziału w zderzeniu i zostanie rozproszona jako tarcie toczne łożysk. Pozostaje energia nie zmagazynowana w "kółeczku" i tylko ona jest rozpraszana w destrukcji strefy zgniotu. Tako rzecze prawo zachowania energii, którego Anuszka poznać lub przywołać nie zechciała. Zważywszy jej miejsce pracy, AGH, mogła bidula nie tylko poznać metodologię badania, mogła przeprowadzić kontrdowód. Gumuła by jej tego nie odmówił. Znam czlowieka, to przemiły i tolerancyjny starszy pan. On nawet szuka poważnych oponentów bo zna znaczenie "adwokata diabła" dla procesu dowodowego. Anuszka woli kąsać z ukrycia i poszczekiwać. Jej prawo. Moim zdaniem EPAR jest odkryciem z rzędu niewielkich, ale w polskiej przaśnej rzeczywistości nabiera większego znaczenia. Jest testem na inteligencję dla rzesz "samodzielnych pracownikow naukowych", testem ich przydatności do zawodu. W/g mnie zbyt wielu go oblewa. Czy jest się czym cieszyc?
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/04/24 19:07:12
Ja nie zaobserwowałem "efektu łagiewki", ale prof Gumuła tak. Policzyłem trójnik 8 lat temu, i obliczenia podrzuciłem anonimowo Łągiewce. O szczegóły nie pytaj, ale uwierz mi na słowo.
Do obliczeń trójnika wystarczy uproszczenie układu do 2 wymiarów. Metody obliczeń nie chce tu zamieszczać, bo i tak pozostanie ona bez odzewu, lub odzew będzie niedorzeczny. Podam jednak wyniki.
Dane : kula1 "sprawcza" m1=1 kg, kula3 lecąca w bok m3=0,1 kg, kula2 lecąca podobnie jak sprawcza m2=0,9 kg , prędkość kuli "sprawczej vo=1m/s.
Wyszło mniej więcej v1=0,835 m/s, v3=1,651m/s, v2=0,183m/s.
Problem w interpretacji moich wyników polega na tym, że kula1 będzie sie dalej poruszać, a według badań Łągiewki zatrzymała się. Nasz wynalazca nie uwzględnił konstrukcji trójnika, która siłą rzeczy nie mogła pozwolić na dalsze poruszanie się kuli sprawczej1. Doświadczenie z trójnikiem składa się w rzeczywistości z dwóch procesów.
1 zderzenie właściwe, kula sprawcza1 porusza się dalej, ale ruch ten trwa jedynie około 0,1s, pozostałe kule poruszają się dalej bez przeszkód
2 uderzenie kuli sprawczej o ogranicznik (tłok nie może przecież wylecieć) i jej zatrzymanie.
Rysunki trójnika są znane z strony jakubw.pl rozmowa cześć III teoria
-
Gość: alg, *.cli.nitronet.pl
2013/01/20 17:23:52
Blisko 30 lat gadaniny o ,,super wynalazku" pana Łągiewki,dziesiątki filmów z rozpędzonymi do zawrotnej prędkości niby to 60 km>h maluchami i innymi pseudopojazdami wpadającymi na szklanki i ciągle nic.Ćwierć wieku jak psu w pupę!
Ludzie!Jeżeli ktoś nie potrafi zbudować przez tak długi czas działającego prototypu ,który rozwiałby wszystkie wątpliwości i zamknął buzie ,,niedowiarkom" to może coś w tym jest?
Albo mamy do czynienia z trwającym ćwierć wieku spiskiem biurokratów,koncernów samochodowych i masonów albo po prostu ten zderzak jest zwykłą głupotą która nie zadziała i nigdy nie będzie w szerokiej skali wykorzystywana.
Odpowiedzcie sobie na to pytanie.
Przy okazji pozdrawiam wszystkich wyznawców teorii spiskowych!Bez was świat byłby mniej ciekawy!
-
2013/01/28 15:53:49
Zgadzam się. Cóż trudnego w tym, żeby pokazać nie malutki model bariery w zderzeniu z toczącym się wózkiem, tylko zrobić taką barierę i walnąć nią na torze crashtestowym do barier, który ma IBOS w Inowrocławiu. Chętnie porównałbym taką barierę z tymi rozwiązaniami: <a target='_blank' href="www.euroinfrastructure.eu/bezpieczenstwo/komunikacja-spoleczna/co-zabija-co-ratuje-zobacz-zderzenia-z-urzadzeniami-na-drogach/>Wielki test urządzeń bezpieczeństwa. Inowrocław 2012</a>

Natomiast EPAR dostał pieniądze na badania w ramach innowacyjnej gospodarki. Co oznacza zdaje się, że bez konsekwencji projekt może się nie udać...

-
Gość: MIRos, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/03 14:58:17
Przypadkowo wszedłem na ten blog, choć nie przypadkowo, bo chciałem znaleźć wzmiankę czy Łągiewka ma jakieś wykształcenie i jakie? To w związku z atakiem pewnej osoby na mnie, że krytykuję "pomysłowych Dobromirów" samouków, a wręcz szarlatanów pragnących zdeklasować prawa fizyki. Dano przykład własnie Łągiewki i jego wynalazku. Kiedyś słyszałem o tym, ale nie wnikałem w szczegóły. Na tym wątku przeczytałęm od dechy do dechy wszystkie wypowiedzi i ... włos mi się zjeżył na głowie.
Komentarze sa tak różne, jak różne podejścia. Patrzę na to z boku, choć zawsze krytycznie - jak na wszystko. Jestem fizykiem. Jedna rzecz mnie zastanowiła, choć zaznaczam, że nie interesuję się tym wynalazkiem - mianowicie, czy Łągiewka ujawnił gdzieś swoje rozwiązanie, czy trzyma w tajemnicy podając jedynie efekty zastosowania? Z komentarzy sądzę, że to drugie. Mając więc analiztyczne podejście - z definicji - przeanalizowałem, co jest w środku tego niby wynalazku? Muszę przyznać, że najbliżej prawdy jest uczeń szkoły średniej, choć w pewnym momencie zagubił swój poprawny tok myślenia.
Wcale się nie dziwie, że UP odmówił opatentowania, bo nie ma czego tam chronić. Nie są też łamane żadne prawa fizyki, a wręcz przeciwnie! Zastanowiło mnie jedno: gdyby elementem napędowym koła była przekładnia zębata, to moment rozruchowy w chwili zderzenia byłby tak duży, że całość rozpadłaby się na kawałki. Zatem, jest coś ....
Nie wnikając w szczegóły konstrukcyjne, taką oto widzę budowę "wynalazku" Łągiewki w pewnym rzecz jasna uproszczeniu:
Urządzenie zawiera sprężynę znacznej sprężystości, która na siebie przejmuje energię kinetyczną pochodzącą od masy auta i jej prędkości. Swobodny koniec sprężyny jest zespolony z zębatką i po wyhamowaniu (a właściwie nieco wcześniej) energia jest oddawana liniowej zębatce, a ta przekazuje ruch posuwu na obrót koła masowego i ... nie ma efektu odboju! Sprężyna odbija, ale nie na masę auta, lecz napędza koło urządzenia. Auto stoi, a koło obraca się aż do zatrzymania na skutek tarcia - jak słusznie zauważa uczeń. Ot i cała tajemnica!
Doprawdy dziwne, że jakiś profesor łamie głowę (albo markuje - jak ktoś pisze)? Konstrukcja prosta jak cepa.
Wynalazek, woszem jest i to prosty. Rzecz jednak w tym, że praktycznie nie do zastosowania, a jedynie do muzem wynalazków. Ponieważ zakres zamiany energii kinetycznej pędzącej masy auta, pasażerów i bagażu, jest nieograniczony, to nieograniczony jest zakres możliwości takiego urządzenia. Można dobrać jakąś sprężystość sprężyny oraz masy i średnicy koła, ale będzie ono zdolne przenieść energię tylko w wąskim zakresie. Trudno wymagać, by masa auta i ładunku wewnątrz była ściśle określona czy prędkość w chwili zderzenia - prawda?
Zatem w autach tego wynalazku nie będzie! Owszem, w F1 można, bo tak mamy masy ściśle określone przepisami a i prędkośc w chwili zderzenia (ta maksymalna) też jest do przewidzenia. Można urządzenie zamontować w portach, bo masy statków też są mniej więcej podobne a prędkości podchodzenia do cumowania także.
Tyle, że wielkość tych urządzeń i ich ilośc musi być dobrana, ale to to już problem inwestora portowego, a do policzenia proste.

Pozdrawiam.
-
Gość: maramm, 91.236.32.*
2013/02/21 18:31:07
Daję sobie głowę uciąć, że ten wynalazek zostanie wdrożony, ale... nie w Polsce. Bo to by się kłóciło z obrazem Polaka i Polski, jaki się właśnie tworzy w przyśpieszonym tempie na całym świecie. Według niego Polak to troglodyta - prymityw, który potrafi tylko kraść, oszukiwać i mordować. Nie widzicie co się dzieje? A co się stało z Grafenem? - ponoć technologię już nam ktoś świsnął?
-
Gość: , *.toya.net.pl
2013/04/13 17:56:38
Deska od kibla też może być trzyczęściowa,żeby małe dziecko posadzić, z mniejszym otworem...
śmiech wzbudzają takie wynalazki.
Widział ktoś taki samochód?Dlaczego nikt tego nie instaluje?
Przecież różne rzeczy ludzie instalują...i nikt nikogo nie kieruje do lekarza.
za ten "wynalazek"powinno się skierować.
-
Gość: mako, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/10/05 18:56:25
Jadący wagonik posiada określoną energię kinetyczną wynikającą z ruchu prostoliniowego.
Ep = E. Po uderzeniu w przeszkodę część tej energii jest zamieniana na energię kinetyczną ruchu obrotowego Eo, część, niewielka, jest tracona w zderzeniu Ez. Nic nam tu nie ginie. Wagonik i wszystko z nim związane zamienia część ruchu prostoliniowego na obrotowy przez co na wagonik działają mniejsze siły wynikłe z prędkości liniowej.
E=Eo+Ep+Ez
W tym rozwiązaniu nie ma żadnej nowej fizyki. Zderzak oczywiście spełnia swoją rolę jak na filmie.
-
Gość: Vito, *.nordiskpolska.pl
2014/08/26 17:26:11
Nie prawda !!! Powiedzmy że mamy klasyczny model z dwoma ciałami czyli zderzak i bariera . Gdy zderzak auta uderza w barierę taką czy siaką na te dwa ciała działają ogromne siły . Drugi model czyli ten łągiewki to model w którym mamy trzy ciała i to trzecie ciało czyli ten rozpedzony żyroskop zabiera energię z pomiedzy tych dwóch ciał i niestety licząc takie równanie metodą newtona a stosując absorber łągiewki kupa Wam wyjdzie LOL
-
Gość: Vito, *.nordiskpolska.pl
2014/08/26 17:27:57
Swoją drogą Pędnik jest najbardziej interesujący :D
-
Gość: Vito, *.nordiskpolska.pl
2014/08/26 18:18:33
Wszystkie znane nam prawa fizyki działają bardzo często tylko w określonych warunkach , wiec wystarczy tylko zmienić te warunki :D i można sobie wsadzić gdzieś bez mała wszystkie prawa fizyki .Siła bezwładności jak to wiki opisuje że nie znane są jej ani mechanizmy powstania ani siły które nią sterują jest smieszne !!! jest to jedna z podstawowych sił we wszechświecie .
-
2014/09/17 18:45:33
@Vito, biedaku, dobrze zaczynasz, ale źle kończysz - prawa mechaniki newtonowskiej działają doskonale we wszystkich rozpatrywanych tu przypadkach, bo na takich zderzających się klocach zostały odkryte i wieeeeeeeeeeelokrotnie potwierdzone. Zderzenie samochodów, pociągów, samolotów, dzisiejszych rakiet wyznacza nam obszar zainteresowań, który znajduje się dokładnie tam, gdzie mechanika klasyczna nie zawodzi. Tak, ruch obrotowy jest jak najbardziej klasyczny. Trywiał.

Niestety (a może stety) mechanik, czy hydraulik nie mają szans nawet otrzeć się o warunki spoza obszaru stosowalności mechaniki klasycznej.

Ktoś, kto nie rozumie pojęcia pędu i tego, co się z pędem dzieje podczas zderzenia, a jedynie gada o energii, nie jest w stanie poprawnie omówić zderzenia. Zmiana pędu w czasie to siła i o siłę chodzi. To nie jakaś energia gnie blachy i miażdży ofiary, Chodzi o działające siły.
-
Gość: prov, *.9-3.cable.virginm.net
2014/11/09 11:22:36
Proste tłumaczenie sceptyków, że w zderzak Łągiewki może być nieco skuteczniejszy jeśli chodzi o redukcję siły bezwładności poprzez wydłużenie jednorodnego czasu jej oddawania mnie nie przekonuje. Uważam, że zderzak powinien być jak najbardziej poddawany badaniom. Na początku wydawało mi się, że chodzi o wydalenie energii poza układ tj., że trójnik pokazuje podobne zjawisko jak na autostradach w USA, gdzie dla bezpieczeństwa na zjazdach stawia się przed barierami beczki z wodą. Przy zderzeniu woda z roztrzaskanych beczek woda rozpryskując się uwalnia energię poza układ albo inaczej z dwu-wektorowego tworzy wielo-wektorowy układ oddawania energii. Jednak może tutaj chodzić o coś więcej o czym nawet Pan Łągiewka sam nie zdaje sobie sprawy. Mam na myśli szczególne zachowania się ciał szybko wirujących. Znamy z autopsji efekt wirującego bączka, który mimo znacznego wychylania się nie chce przewrócić się "łamiąc" nijako zasady grawitacji. Nawet zwykły robotnik operując szlifierką kątową w ręku ma do czynienia z tym efektem doznając dziwnych wyhamowań i przyspieszeń tego elektronarzędzia w jego ręku (nie mówię o silniku tylko o całej masie narzędzia).
-
Gość: marta, *.static.chello.pl
2015/01/14 18:03:21
Zderzak z całą pewnością działa zgodnie z prawami fizycznymi. Jednak żadnej firmie motoryzacyjnej nie jest na rękę wprowadzanie go więc dowód na to nigdy nie zostanie opublikowany. No cóż tak bywa w XXI wieku
-
Gość: lukas, *.internetia.net.pl
2015/04/08 09:39:07
Zderzak Łagiewki nie do opatentowania...okazuje sie że inwerter został wywieziony do ..Tel Aviv`u a patent którego nie przyznano Polakowi trafił do pewnego profesora z Oxfordu który sprzedał prawa za miliony funtów
-
Gość: leoś, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/10 17:37:03
CZego tu nie rozumieć xD..
Zderzak Łągiewki działa tym silniej, im szybciej porusza się pojazd, czyli na początku ta energia jest tłumiona bardziej proporcjonalnie do siły uderzenia, a z czasem hamowanie spada... skutek jest taki, że od początku od momentu zetknięcia następuje ostre hamowanie, które nie ustaje do samego końca.... Da się taki zderzak tak zaprojektować, że hamowanie będzie przebiegać według ustawień.. niesłychanie trudno będzie odwzorować podobne hamowanie przez hamulec olejowy, jak nie niemożliwe..... no i nie ma żadnego odbicia, może powinno nastąpić "wsyśnięcie" zderzaka, z tym że może wynalazca obszedł ten problem xD... Zderzak Łągiewki jest prosty, natomiast jest tajemnicą, dlaczego kradzież wynalazków jest na świecie do tego stopnia rozpowszechniona. Takich ludzi jak Łągiewka powinno się wspierać, to oni mają rewolucyjne pomysły... złodziej potrafi tylko kraść - ucinać im ręce przy samej d. , wtedy może by świat był innowacyjny... złodziejom może warto ucinać ręce - od Donalda może by zacząć ;-) w końcu z OFE to była kradzież w biały dzień... on tego nie robił dla dobra państwa, on kradł, "bo taka jest tradycja", kradł, bo pajac nie potrafi stworzyć państwa silnego gospodarczo, a przeciwnie, dusił je, państwo siada nie daje pełnej mocy i zadłużenie rośnie..... złodziej, to zwykły cymbał.... oni nie robią kariery, oni mordują wynalazczość.. Ta sama sprawa jest z przejmowaniem firm, ktoś coś wynajdzie, firma jest przejmowana przez "biznesmena". Na świecie stosuje się system kradzieży firm, tymczasem warto pozostawić je pod starym kierownictwem, wejść w symbiozę z żywicielem, to będzie lepiej procentować - nie stłumi się kreatywności zespołu...
Świat jest jakby cymbałem rządzony, wszystko jakoś opiera się na głupocie, no bo skoro Bóg proponuje mądrość, to Diabeł musi być w oPOzycji... Diabeł promuje cymbalstwo społeczne ekonomiczne... no ale chyba jego dni są POliczone.... system starej władzy kruszy się, ludzie się buntują.. to już nie POtrwa długo ehehe...
Warto sitko pod mordkę producenta aut podstawić i spytać - po co to robicie, czemu nie stosujecie zderzaka Łągiewki.....
-
Gość: Marek Kaczor, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/06/25 22:21:44
EPAR to lipa. Istotne urządzenie nie działa, ponieważ istotą bezwładności (też momentu bezwładności) jest... bezwładność. W zerowym przybliżeniu w momencie zderzenia zanim wirnik "wejdzie na obroty" synchronizując się obrotowo (poprzez zębatki) z ruchem postępowym, wyłamią się zęby lub pokrzywią suwaki. Odzysk energii to lipa, bo zderzenia są zdarzeniami epizodycznymi. Równie dobrze możnaby pokrywać pola przetwornikami energetycznymi, bo kiedyś na któryś coś upadnie. Amortyzacja to lipa, bo lepszy jest prosty amortyzator np. hydrauliczny, który (inaczej jak sprężyna) od razu może dawać dużą siłę hamującą, zamiast niepraktycznej siły teoretycznie nieskończonej (jak ruszający ze stanu spoczynku element inercyjny). Całe działanie wynalazku umożliwiające udawanie że jest coś wart, wynika z efektów dalszego rzędu, jak sprężystości i podatności elementów, zwłaszcza wmontowanych "pomiędzy" kształtek elastomerowych lub sprężyn itd.
Zmiana statystyk...
We wrześniu 2009:
8165 użytkowników
9536 wizyt
17330 odsłon