Nonsensy z nauki polskiej i zagranicznej
Blog > Komentarze do wpisu

Zderzak Łągiewki w Wyborczej

Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł Człowiek, który przejechał Newtona. (Tutaj ten sam artykuł na wyborcza.biz, z odrębnym forum do komentowania przez internautów.)

Mam do niego kilka komentarzy.

1. Dziennikarz brał udział w eksperymencie z wózkiem:

Zaintrygowani wysyłamy na taką próbę naszego fotografa. Łukasz Giza jedzie do Kowar. Co widzi? Zamiast stadionu - dom kultury, zamiast malucha - aluminiowy wózek na ukośnej szynie. Jeden fotel, pasów brak. Wsiada. Kilka metrów przed nim - fragment bariery drogowej. Pierwsza próba - bez absorbera. Blokada zwolniona, wózek rozpędza się i

- Bach! Brutalne uderzenie metalu o metal. Huk i wstrząs - wózek aż podskoczył. Gdybym nie zapierał się rękami i nogami, wyleciałbym na zbity łeb - opowiada tuż po próbie.

A z absorberem?

- Ogromna różnica - zapewnia Łukasz. - O wiele ciszej i łagodniej. Już nie wyrywało mnie z fotela. Plecy ledwo oderwały mi się od oparcia. 

A gdyby do wózka, na którym jechał red. Giza, przywiązano wielką poduszkę puchową? Ogromna różnica! O wiele ciszej i łagodniej! Cud, panie redaktorze! Opatentować poduszkę! Poduszka łamie prawa fizyki!

To samo dotyczy drugiego opisanego eksperymentu:

W ramach rozgrzewki Przemysław Łągiewka objeżdża z zespołem różne światowe targi i wystawy (wszędzie duże wrażenie robi opisywana wyżej próba zderzeniowa w miniaturze - wózek ma wielkość cegły, a funkcję Łukasza Gizy pełni w nim moneta, która bez absorbera spada, a z absorberem ledwie się przesuwa).

Autorzy artykułu chyba nie zrozumieli, że te doświadczenia nie dowodzą wyższości zderzaka Łągiewki nad jakimkolwiek innym amortyzatorem. Nie dowodzą też łamania praw fizyki przez ten zderzak.

2. Artykuł zaprzecza głosom niektórych internautów, że autorzy EPAR nie twierdzą nic o łamaniu praw fizyki:

W materiale TVP z 15.10.2011 prof. Gumuła powiedział:

-Istnieją jednak takie elementy tego zjawiska, które wytłumaczyć na bazie istniejącej fizyki jest trudno, nad tym pracujemy.

W artykule z Wyborczej prof. Gumuła to potwierdza:

Choć na wytracenie prędkości było tylko 20 cm, zarówno auto, jak i nieprzypięty pasami kierowca wychodzą z tych prób bez szwanku. Jedynym poturbowanym jest Newton, ojciec fizyki klasycznej. Dlaczego? Bo uczestnicy prób utrzymują, jakoby urządzenie minimalizowało siłę bezwładności (która powinna rzucić jadących do przodu). A więc robiło coś, co nawet teoretycznie wydawało się niemożliwe.

Nic dziwnego, że wielu widzów potraktowało pokaz jako cyrkową sztuczkę. Tymczasem

- Siła bezwładności faktycznie ulega zmniejszeniu - przyznaje prof. Stanisław Gumuła z AGH

Tymczasem na blogu Będąc Młodym Fizykiem pokazałam, że udostępnione na stronach firmy EPAR publikacje (w zamierzeniu autorów - naukowe) niczego takiego nie dowodzą. Pokazuję, że w tych publikacjach są następujące nieścisłości:

- Wykres prędkości pojazdu zderzającego się z przeszkodą nie pasuje do wykresu przyspieszenia tegoż pojazdu (przyśpieszenie powinno być pierwszą pochodną prędkości po czasie, a nie jest). Choć przyspieszenie, jak twierdzą autorzy, wyliczone zostało przez nich z wykresu prędkości. Prędkość ta mierzona była z zewnątrz pojazdu.

- Ponieważ siła jest proporcjonalna do przyspieszenia, to wykres siły zderzenia powinien być proporcjonalny do wykresu przyspieszenia. A nie jest.

- Autorzy porównują wykres przyspieszenia mierzonego na zewnątrz pojazdu z wykresem przyspieszenia mierzonego wewnątrz. Wykresy te nie są takie same, przyspieszenie wewnątrz pojazdu jest z tajemniczych powodów mniejsze, a zatem według nich łamane są prawa fizyki. Problem w tym, że trudno uważać wykres przyspieszenia mierzonego na zewnątrz pojazdu za wiarygodny, kiedy nie zgadza się on z wykresem siły zderzenia.

- W dwóch publikacjach pokazane są dwie różne konstrukcje zderzaka, ale te same wykresy doświadczalne. Nie jest wyjaśnione w tekstach, czy pokazane konstrukcje to te, które używano w eksperymencie.

- W publikacjach brak informacji o metodach pomiarów (tylko co do niektórych pomiarów podano, jakie urządzenia zostały tam użyte). Brak też informacji, jaką metodą przeliczono wykres prędkości na wykres przyspieszenia (te dwa właśnie do siebie nie pasowały).

- W publikacji o windzie autorzy ograniczyli się do stwierdzenia, że urządzenie redukuje tam przeciążenia, ale nie podali żadnych danych doświadczalnych, które by to popierały.

Mój wniosek jest taki, że publikacje te nie spełniają kryteriów bycia publikacjami naukowymi. Jestem przekonana, że w recenzowanych czasopismach z listy filadelfijskiej zostałyby z pewnością odrzucone. Publikacji takich nie można uznać za dowód, że wynalazek w niewyjaśniony sposób redukuje siłę bezwładności i łamie prawa fizyki.


3. Artykuł zaprzecza wrażeniu wysnutemu przez wielu internautów z innych przekazów medialnych o zderzaku, jakoby to uniwersytet w Cambridge rozpoczął spór z Łągiewką o patent. Było przeciwnie - spór rozpoczęła firma Łągiewki:

W styczniu 2010 r. zaczyna się korespondencyjny ping-pong między obiema stronami, a ściślej ich kancelariami prawnymi. Serwują Polacy: "Pragniemy zasygnalizować podobieństwo naszego rozwiązania Prosimy o ustosunkowanie się W przeciwnym razie podejmiemy działania zmierzające do zablokowania patentu".

4. Artykuł zaprzecza teoriom spiskowym wysnutym przez niektórych internautów, jakoby wynalazca z Cambridge ukradł wynalazek Łągiewce. Nikt nikomu niczego nie ukradł, bo nawet rzecznicy patentowi, w tym jeden wynajęty przez Łągiewkę, przyznają, że Łągiewka wynalazek upublicznił. A jak można ukraść coś upublicznionego? 

Jerzy Ziółkowski, rzecznik patentowy wynajęty przez Łągiewków. (...) Co mogą wskórać Polacy? - Jedynie unieważnić patent. Bo to, żeby pan Łągiewka stał się jego autorem, absolutnie nie wchodzi w grę. Dlaczego? Ponieważ upublicznił swój wynalazek - twierdzą Adam Pawłowski i Jerzy Ziółkowski. Obaj rzecznicy patentowi są zgodni, że był to kardynalny błąd. 

5. Może i gadanie o łamaniu praw fizyki przysparza publicity, ale nie ułatwia patentowania. Przyznają to sami rzecznicy patentowi - w tym jeden wynajęty przez Łągiewkę:

Drugim błędem Lucjana Łągiewki był sposób, w jaki tłumaczył działanie absorbera. "Gdyby nie mówił, że wywraca to czy inne prawo, lecz po prostu go opisał, losy wynalazku, jak i pewnie samego wynalazcy, potoczyłyby się inaczej. Patrz Smith i jego inerter"


6. Nieprawda, że zderzak Łągiewki nie działa. On działa - w takim sensie, że owszem, amortyzuje zderzenia, przekazując energię zderzenia elementowi obrotowemu.

Natomiast nie zostały zaprezentowane publicznie dowody
a) że łamie on prawa fizyki (patrz punkt 2)
b) że i w jaki sposób jest lepszy od istniejących obecnie zderzaków, amortyzatorów, stref zgniotu, poduszek, etc. Dostępne w internecie prezentacje nie stanowią dowodu, ponieważ albo porównują EPAR ze sprężyną (dlaczego to bez sensu - wyjaśniam tu), albo porównują zderzenie z EPAR ze zderzeniem bez jakiejkolwiek amortyzacji (jak tutaj).

[Dopisuję punkt 6. 13.1.2012, po przeczytaniu dalszych dyskusji pod artykułem.]

wtorek, 10 stycznia 2012, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

  • Kurek i Kamiński przewracają się w grobie

    Program "Sonda 2" w TVP zapowiada odcinek o zderzaku Łągiewki. Jest mi z tego powodu bardzo smutno. Stara dobra marka Sondy jest używana bezmyślnie do reklamowa

  • Zderzak Łągiewki - "Rozstrzygający eksperyment"

    W komentarzach pod innym wpisem o zderzaku Łągiewki poproszono mnie o wyjaśnienie tego fragmentu filmu: Najpierw puszczany jest wózek ze zderzakiem Łągiewki. U

  • Groźny email od Łągiewki

    Pan Przemysław Łągiewka przysłał mi groźnie brzmiącego maila. Twierdzi, że w komentarzach pod jednym z wpisów pojawiły się pomówienia oraz zniewagi pod adresem

Komentarze
2012/01/10 14:23:26
Z czystej ciekawości grzebnąłem po internecie jak to jest z tym angielskim wynalazkiem i stwierdziłem, że są to dwie różne konstrukcje! U Łągiewki małe kółko zamachowe jest napędzane zębatką połączoną ze zderzakiem. U anglika system amortyzacji podwozia w Formule 1 ma postać metalowego cylindra na dwóch piastach, przez którego środek przebiega pręt ze spiralnym rowkiem. Mocny wstrząs przekazywany na pręt najpierw rozpędza walec, który dzięki bezwładności osłabia ruch w jedną stronę a następnie powstrzymuje ruch w drugą.
Żadnego wygaszania bezwładności. Zapewne roszczenia Łągiewki przepadną z kretesem.
-
Gość: jszania, *.acn.waw.pl
2012/01/10 14:50:30
"Ponieważ siła jest proporcjonalna do przyspieszenia, to wykres siły zderzenia powinien być proporcjonalny do wykresu przyspieszenia"

jakby tak bylo, to jego zderzak nie moglby dzialac. a przeciez dziala ;-)
-
2012/01/10 15:55:04
@jszania: Dzięki za zwrócenie uwagi - poprawiłam moje nieścisłe wyrażenie w tekście. Chodziło o to, że oni twierdzili, że wyliczyli przyspieszenie z wykresu prędkości.
-
Gość: DanTe, *.williamhill.co.uk
2012/01/10 16:29:22
Jak najbardziej zgadzam się z Tobą Anuszka.

Ja też wyszukałem patent przyznany prof. Malcolmowi Smithowi, i nie widzę w nim żadnej zbieżności z jego wynalazkiem, gdzie energia kinetyczna ruchu liniowego zmieniana jest w energię kinetyczną ruchu obrotowego.

Najbardziej jednak razi mnie opieszałość Polskich mediów. Od razu się pisze, że Cambridge kradnie, jednak nikt nie pokwapił się dotrzeć do patentu Smitha czy też po prostu porozmawiać z samym Smithem czy też jego prawnikami.

Czytając pracę Łągiewki [www.open-energy.za.pl/download/enm_czI.pdf] widzę, dlaczego urzędy patentowe starają się raczej omijać wynalazcę, który to doprowadził do rzekomego zdetronizowania Newtona, jako ojca Fizyki Klasycznej.

Uważam, że skarga złożona przed Europejskim Urzędem Patentowym zostanie odrzucona, i tak naprawdę niewiele się zmieni, oprócz tego, że Polacy po raz kolejny udowodnią, że są jedynie krzykaczami na arenie międzynarodowej.

Pozdrawiam, gratuluję odwagi i oby tak dalej!

Daniel Drożdżewski
-
Gość: DanTe, *.williamhill.co.uk
2012/01/10 16:32:48
-
Gość: DanTe, *.williamhill.co.uk
2012/01/10 16:37:59
Dwa linki w moich poprzednich postach działają po usunięciu końcowego nawiasu kwadratowego.

Jeśli tylko można prosić autora o korektę, byłbym wdzięczny.

DanTe
-
2012/01/10 17:08:38
@DanTe
Uważam, że skarga złożona przed Europejskim Urzędem Patentowym zostanie odrzucona, i tak naprawdę niewiele się zmieni, oprócz tego, że Polacy po raz kolejny udowodnią, że są jedynie krzykaczami na arenie międzynarodowej.

Może się też tak skończyć: Po fiasku powostanie kolejna legenda o tym, że Polska jak zwykle nie docenia swych najlepszych synów... A świat złośliwie ich sekuje...

Jestem najdalsza od politykowania, ale np. po katastrofie smoleńskiej było podobnie: Media miały w d. zdanie profesjonalistów i pozostał głównie przekaz, że zawinili źli Ruscy. A tymczasem specjaliści, których czytałam, raczej zgadzają się ze specjalistami rosyjskimi. Lecz kogo to obchodzi. I zauważcie, że w sprawie smoleńskiej przecież i tak dużo więcej specjalistów wypowiadało się w mediach. Ale utopiło się to wszystko w męczenniczym sosie... Jaka więc jest szansa, że teraz tak nie będzie?
-
2012/01/11 11:55:47
Pomijając kwestie naukowe, wydaje mi się, że wniosek o unieważnienie patentu Smitha ma niezwykle małe szanse. Oto dlaczego:

1. Albo okaże się, że w patencie Smitha konstrukcja jest opisana w taki sposób, iż da się udowodnić, że jest inna od konstrukcji Łągiewki.

2. Albo okaże się, że konstrukcja Smitha jest taka sama, ale patent mówi o zastosowaniu jej w nowy sposób, inny niż postulował Łągiewka. Co prawda nie można opatentować wynalazku wcześniej ujawnionego. Ale można opatentować wynalazek, który zawiera znaną już konstrukcję, lecz pokazuje, jak zastosować ją w całkiem nowy sposób. Łągiewka publicznie pokazywał swoją konstrukcję zastosowaną jako zderzak. Smith opatentował natomiast konstrukcję, która "rozkłada siły po równo między newralgicznymi elementami". Jeśli tak jest, to również nie ma powodu do uchyleni patentu.
-
2012/01/11 13:15:49
Chciałem zauważyć, że w komentarzach na Twoim blogu było już dyskutowane i pokazane, że konstrukcje występujące u Łągiewki i Smitha są powszechnie znane i występują w wielu wynalazkach jak i produktach powszechnie dostępnych od co najmniej 100 lat. Patenty Smitha i Łągiewki to inne zastosowanie tych konstrukcji. Oba przedstawiane przez nich zastosowania są różna jak noc i dzień.
-
2012/01/12 11:22:59
Wyborcza już wcześniej publikowała o Łągiewce.
wyborcza.biz/biznes/1,101562,10627638,Batalia_o_zderzak_Lagiewki.html
-
2012/01/12 11:26:54
A konkurencja nie śpi i dokonuje sztuki która nie udała się konstruktorowi z Kowar. Brytyjski Uniwersytet Cambridge patentuje rozwiązanie będące istotą "zderzaka"

Niby to samo, a w jakże innym stylu...
-
2012/01/12 11:53:27
Kość nie zgody Łągiewki między Łągiewką a Cambridge to podobieństwo w mechanizmie opartym na kole zamachowym i przekładni liniowej. Właściwości takiego rozwiązania są znane od ponad 100 lat i jako przykład może służyć ten oto patent:
www.google.pl/patents?id=jBIAAAAAEBAJ&pg=PA2&dq=flywheel+%22rack+gear%22&hl=en&sa=X&ei=yLYOT_OMLIK3hAfc4aihAg&ved=0CD8Q6AEwBjgU#v=onepage&q=flywheel%20%22rack%20gear%22&f=false
-
2012/01/12 23:51:46
Schematycznie jak to wygląda w F1:
www.f1technical.net/features/10586
Jest też wpis na Wiki:
en.wikipedia.org/wiki/Inerter_%28mechanical_networks%29
-
2012/01/12 23:53:01
Od razu wrzucę linka do pdfa:
www-control.eng.cam.ac.uk/~mcs/lecture_j.pdf
-
2012/01/13 10:01:04
wyborcza.pl/1,75248,10930128,Czlowiek__ktory_przejechal_Newtona.html?as=2&startsz=x
Odnotowuję, że ten sam artykuł ukazał się na stronie głównej wyborcza.pl - ponieważ to jest na innej platformie, to nie ma pod nim komentarzy, które pisaliśmy pod tamtą wersją.
-
Gość: jep, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/13 16:18:57
Tak jak większość znam się na wszystkim,ale tego nie rozumiem:
jeśli pojazd wyposażony w ten zderzak porusza się na przykład 80 km/h
to pasażerowie wewnątrz również.W momencie zderzenia z nieruchomą
przeszkodą zderzak wykonuje swoją pracę,a co z ludziami?
Zwłaszcza,gdy dla lepszego efektu nie są przypięci pasami?
Może każdy pasażer powinien mieć przyczepiony osobisty Zderzak Łągiewki do czoła?
-
Gość: Piter, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/14 19:38:46
Skoro zderzak Łągiewki niczym nie różni się od zwykłego amortyzatora, to dlaczego jeszcze nigdzie w internecie nie widziałem filmów potwierdzających tę tezę. Demaskatorzy szarlatana z Kowar do dzieła ! Zróbcie doświadczenie z udziałem zwykłego amortyzatora hydraulicznego lub pneumatycznego, w którym uzyskuje się te same efekty co w przypadku zderzaka Łągiewki i pokażcie to na youtubie. Powtórzcie doświadczenie ze szklanką lub blaszką, ale wykorzystując zwykły amortyzator. W ten sposób zamiast bić pianę raz na zawsze utniecie temat zderzaka.
-
Gość: Marek, *.centertel.pl
2012/01/15 10:13:49
Zderzak Łągiewki różni się bardzo od 'normalnego" amortyzatora"
"Normalne" amortyzatory działają bardzo nieliniowo - w momencie zadziałania siła ich oporu przypomina chwilowo impuls Diraca, trudno to zauważyć, do zmierzenia potrzeba bardzo szybkiej akwizycji, prawie jak do impulsu lasera. Amortyzator "normalny" w momencie uderzenia jest praktycznie sztywny, dopiero po pewnej minimalnej chwili tłok rusza i siły spadają. Stąd olbrzymi efekt bezwładności. Aha, po tym "impulsie" udaru "normalny" = hydrauliczny amortyzator ma charakterystykę siły oporu proporcjonalną do kwadratu prędkości! A listwa zębata i koło zamachowe działa zupełnie inaczej - cały czas liniowo! Stąd brak owego "impulsu, udaru" początkowego.
Doskonale pokazuje to eksperyment z monetą na hamowanym wózku - na monetę w chwili spoczynku działa duże tarcie suche, łatwe do pokonania przez dużą bezwładność przy szoku prędkości (wszystkie pochodne idą w górę) - tak jest w przypadku "zwykłych" = hydraulicznych amortyzatorów.
Natomiast przy absorberze liniowo-zębatkowo-inercyjnym siły bezwładności przy liniowym oporze są jednostajne, i nie większe od siły tarcia suchego. Proste jak budowa cepa.
-
2012/01/15 11:43:04
@Marek
Dzięki za te wyjaśnienia.

Amortyzator "normalny" w momencie uderzenia jest praktycznie sztywny, dopiero po pewnej minimalnej chwili tłok rusza i siły spadają.

W pierwszym przybliżeniu, wydaje mi się, że podobnie jest ze zderzakiem Łągiewki. Jeśli element obrotowy jest ciężki, to w momencie uderzenia też będzie praktycznie sztywny (wynika to z jego bezwładności). A jeśli jest lekki, to owszem, łatwo go rozkręcić, bo jego bezwładność jest mała, ale wtedy musi być długa zębatka - długa droga hamowania. Odpowiada to sytuacji, gdy albo amortyzator jest krótki, ale stawia duży opór - albo amortyzator jest długi i stawia mały opór.

Chociaż przypuszczam, że dokładne charakterystyki zarówno amortyzatora jak EPAR (zmiany opóźnienia w czasie da/dt) mogą być nietrywialne. Pewnie nie da się ich w pełni przewidzieć teoretycznie, bo zależą od różnych czynników materiałowych. Nie jestem inżynierem i nie próbuję nawet zgadywać. Dlatego ważne jest dokładne porównanie. Którego nigdzie nie pokazano.

To co pokazuje pan Łągiewka, to jedynie prezentcje EPAR vs. sprężyna, oraz EPAR vs. brak amortyzacji. Te prezentacje wprowadzają w błąd. Problem polega właśnie na tym, że Łągiewka nigdy nie pokazał porównania swojego zderzaka z amortyzatorem.
-
2012/01/15 12:10:52
Chciałem zauważyć, że wydajność zderzaka Łągiewki jest zupełnie inną sprawą.
Kontrowersje budzą następujące elementy:
- w swoich pracach próbuje tworzyć nową fizykę!
- w pokazach stara się pokazać cudowne działanie zderzaka, korzystając z braku zrozumienia ludzi zderzeń sprężystych i niesprężystych.
- wszczął bezpodstawnie walkę z Cambridge przy wsparciu NCBiR.
- proponuje rozwiązania typu zderzak do samochodu, nie biorąc pod uwagę czemu stosowana jest strefa zgniotu i czemu jego zderzak nie zda egzaminu.

Co nie budzi kontrowersji:
- zderzak działa w tym sensie, że chroni jakoś pojazd.
- możliwe, że jet całkiem dobrze zoptymalizowany, w sensie nie powstawania dużych przeciążeń.
- zastosowanie do wychowywania statków czy pojazdów kosmicznych są sensownym zastosowanie jego wynalazku.

Z tym ostatnim punktem rodzi się następujące pytanie, skierowane raczej do prawników.
- Czym zderzak Łągiewki różni się od hamowania rekuperacyjnego? Bo takie hamowanie dokładnie działa jak jego zderzak. Czy można tworzyć patent i ogłaszać wynalazek jeśli mechanizm hamulca stanie się mechanizmem zderzaka?
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/15 16:10:49
Odnoście charakterystyki amortyzatorów i EPAR
Możliwe jest skonstruowanie amortyzarora hydraulicznego o niemal stałej w czasie sile hamowania. Owszem, zwykłe amortyzatory wykorzystują odpowiednio dobrane nieszczelnosci tłoka- wtedy siła hamowania jest wprost proporcionalna do ^2 predkosci i największa jest na początku procesu zderzenia, dochodzi jeczcze tzw uderzenie hydrauliczne (teorteycznie F=nieskonczonosc).
Ale można skonstruowac amortyzator nieco bardziej skomplikowany z otworem w tłoku o zmiennym polu przekroju. Można też zrobic tłok podobny do stosowanego w pompkach rowerowych o odpowiednio dobranej sztywności pobocznicy. Oczywiscie, pobocznica będzie odwrotnie zamocowana, niż w pompce. Pobocznica będzie dolegac do ścianek cylindra podczas spoczynku. Wraz ze wzrostem prędkości ruchu tłoka szczelina między pobocznicą a cylindrem będzie się powiększać utrzymując stałe cisnienie oleju w czesci roboczej a tym samym stałą siłę (F=P*powierzchnia). Zaprojektowanie pobocznicy o stałym docisku do ścianek cylindra niepowinno nastręczyc większych trudności.
Można też zrobić amortyzator cierny rura w rurze scisniętych odpowiednio dużą siłą (F jest stałe).
Oba rozwiązania będzie można stosowac w dosyc szerokim zakresie mas pojazdów.

Teraz o teoretycznych cechach EPAR
Teoretycznie zaleznośc siły od czasu przy założeniu liniowości sprężyny jest połówką sinusoidy. Jest to bardzo zblizone do trapezu (ideał). Siła hamowania będzie zależec od sztywności sprężyny, a w mniejszym stopniu od I koła zamachowego
Ale EPAR ma kilka wad...
-I (masa) koła zamachowego musi byc idealnie dobrany do aktualnej masy pojazdu; przy za duzym I pojazd lekko się odbije (I-nieskonczonosc to odbicie idealnie sprężyste), przy za małym niewyhamuje całkowicie (I-0 tak jakby EPAR nie było),
Dyskwalifikuje to EPAR w zastosowaniach takich jak bariery drogowe, bufory kolejowe, w pewnym sensie też odbojnice portowe.
-Jest duże, ciężkie i zawodne, raczej nie poleci (EPAR air, space), auto też będzie cięższe.
-
2012/01/17 09:15:04
Artykuł "Człowiek, który przejechał Newtona" jest podłączony do głównej strony www.gazeta.pl. Tamto forum ożyło.
-
Gość: Dziennikarz inż., *.warszawa.vectranet.pl
2012/01/20 11:33:26
Czytam, duuuużo tu wiedzy,...... teoretycznej. Jestem PRAKTYKIEM. Byłem, sprawdziłem. Po próbie BEZ hamulca ( na szczęście zapiąłem pasy) miałem później siniaki na barkach. W czasie próby z hamulcem, byłem nastawiony na podobne odczucia. Nic z tego. Opór pasów był chwilowy, ale ledwo odczuwalny. Widziałem również doświadczenie ze szklanką wody. Mój komentarz :
Możecie wypisywać i udowadniać co chcecie
- A jednak się kręci .........
Ciekawe tylko, dla czego Łągiewka był i jest tak zaciekle zwalczany w Polsce przez tzw. "środowisko" ? Dla tego, że nie ma dyplomu inż. lub mgr ? WSI zajmowało się przez rok działaniami debila i ignoranta a nie dyplomowanymi Akademikami z tzw. "dorobkiem"? Co do Angoli to nie mam złudzeń. Tam się POPIERA SWOICH.
-
2012/01/20 12:00:23
Skoro nie masz ochoty czytać, jesteś tzw. "praktykiem" dla zrozumienia problemu proponuję Ci taki eksperyment. Podejdź do ściany odchyl się parę stopni w tył i walnij z całej siły głową. Następnie, jak odzyskasz przytomność, załóż kask ochronny i powtórz pomiar.
Mniej więcej to Ci pokazał Pan Łagiewka przy prezentacji hamulca pokazał.
Nikt tutaj nie twierdził, że zderzak nie działa, tyko jak działa, kontrowersje budzi nowa fizyka, którą Pan Łągiewka przy tym promuje.
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/20 20:28:59
@Dziennikarz inż
Jaki wynalazek opisujesz? ZDERZAK Łągiewki czy HAMULEC dynamiczny, bo to dwa różne wynalazki. Doswiadczenie ze szklanką wody zostało przeprowadzone podczas próby HAMULCA.
Wprawdzie porównywano hamowanie z wykorzystaniem HAMULCA z hamowaniem konwencjonalnym, ale co do rzetelnosci przeprowadzenia "pomiarów przyspieszenia" za pomocą szklanki z wodą mozna miec zastrzeżenia. Filmiki są na stronie
www.jakubw.pl/zderzak/ Film h1, Film h3
Łągiewka ostatnio nic nie wspomina, jakoby pracował kiedykolwiek nad HAMULCEM.
-
2012/01/21 12:14:54
Hamulec proponowany przez Łągiewkę to znany od dawna hamulec rekuperacyjny na bazie koła zamachowego.
-
Gość: AMI, *.dsl.emhril.sbcglobal.net
2012/01/21 19:18:12
Rekuperacja, czyli odzyskiwnie energii (w tym zastosowaniu - energii zderzenia), nie ma najmniejszego sensu.
Można łatwo obliczyć, że mały samochód (1000kg) jadący z prędkością ok 40km/h (11m/s) ma energię ok 125 kJ czyli około dawnych 30kCal (podgrzanie litra wody o 30C lub inaczej, zagotowanie duzego kubka 0,4 litra).
Co innego, jeżeli jest to częste hamowanie w jeździe po mieście - lecz to jest dawno opracowane i stosowane w "hybrydach"..
Absorbcja energii w "hamulcach" hydraulicznych, ciernych (np rurowych) lub w zgniocie jest znacznie tańsza, lżejsza i łatwiejsza w samochodach, gdzie jest już stosowana od dawna. Nie to jest jednak istotne z punktu widzenia klasycznej fizyki.
Jeszcze raz trzeba podkreślić, że absorbcja energii nie ma tu znaczenia. Ważny jest czas i droga przeniesienia PĘDU pasażerów, którego to zamiana generuje niszczącą siłę bezwładności.
Rewelacje "naukowe" wygłaszane przez Łagiewkę (i jakichś niedouczonych "profesorów") to czysty stek bzdur, którego tylko można się wstydzić, że zostały po polsku opublikowane.
Cały ten szum medialny jest generowany przez ludzi zupełnie nie znających się na technice i nie mających podstawowej (ale rzetelnej) wiedzy.
-
2012/01/25 18:20:46
My tutaj sobie gadu gadu o całej sprawie, a pytanie jest takie co jak to odbierają ludzie z EPAR. Pozwolę sobie wkleić ich wypowiedź, z facebooka:
"W kontekście wyników prowadzonych badań oraz analizy przedstawionego modelu teoretycznego, EPAR stanowi temat szerokiego zainteresowania oraz przedmiot licznych dyskusji cechujących się olbrzymią ilością rozbieżności wynikających z niekompletnego i często zniekształconego opisu sprawy oraz analizy jedynie fragmentarycznych materiałów archiwalnych."
Źródło:
pl-pl.facebook.com/pages/EPAR-technologia-zmieniająca-świat/174161982595648

Anuszka, nie wiem czy czytasz ciągle forum wyborczej, ale okazuje się, że wytknięto Ci 2 mniejsze błędy co do opisu zderzeń. Te błędy stają się orężem ludzi od EPARu, chociaż nic w przedstawianym problemie nie zmieniają.
-
2012/01/25 19:44:56
Jakie błędy dokładnie?
-
2012/01/25 20:27:16
Zostały zauważone i przez forumowicza panhamulcowy, na forum pod artykułem. Panhamulcowy nie raczył wpisać swoich uwag tutaj, więc robię to za niego.
W tej chwili to tylko o jedno zdanie w: Zderzak Łągiewki - "Rozstrzygający eksperyment"
Chodzi o zdanie : "W obu przypadkach największa siła jest wywarta na wózek w momencie odbicia od ściany - wtedy zmiana pędu w jednostce czasu jest największa - bo pęd zmienia zwrot na przeciwny."
Stwierdzenie "W obu przypadkach" odnosi się do zderzenia ze sprężynką i z EPARem. W przypadku EPARu na wykresach widoczne jest, że maksimum globalne siły nie występuje w momencie zwrotu. Drugi wniosek z tego zdania wynikający ze stwierdzenia "bo pęd zmienia zwrot na przeciwny." sugeruje, że maksimum globalne siły zawsze występuje przy zwrocie, gdzie przypadek sprężyny jest przypadkiem szczególnym.
-
Gość: x15, *.play-internet.pl
2012/01/26 11:14:35
Nie wiem, czy ktoś to w ogóle zauważył, ale w zderzaku Łągiewki musi gdzieś być jakiś element dopasowujący różnicę prędkości. Prędkość pojazdu jest największa w momenci zetknięcia z przeszkodą, potem spada. Prędkość koła zamachowego przeciwnie. Więc albo musi być jakaś przekładnia bezstoponiowa (raczej nie), albo w układzie musi występować jakaś mniej lub bardziej jawna sprężyna, kóra napina się na początku zanim koło zamachowe nabierze prędkości a potem się rozpręża. Czy jest tam taki element? Pytam z ciekawości, bo wszyscy przyjmują za oczywiste, że zębatka z kołem zamachowym może wywoływać równomierne hamowanie, co wydaje mi się kompletną bzdurą
-
2012/01/26 12:25:22
Tam jest np. sprężyna między zderzakiem a przekładnią liniową. Sprężyna się napina i jednocześnie rozpędza koło zamachowe.
W doświadczeniu ze szklanką ta sprężyna wystaje i dobrze ją widać. W momencie zderzenia napina się i napędza koło zamachowe. Szklanka nie pęka bo część energii przechodzi do koła zamachowego. W drugim zderzeniu koło zamachowe jest zablokowane i szklanka pęka.
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/26 20:20:38
Jeszcze dodam , ze prof. Gumuła w skodzie 120L zastosował zderzak z przekładnią o zmiennym przełożeniu (ale nie wariator). Przełożenie jest najmniejsze w momencie zetknięcia się zderzaka z przeszkodą a największe na końcu procesu zderzenia. Dodatkowo jest tam też sprezyna pneumatyczna.
-
2012/01/26 22:29:24
Mnie zastanawia inna sprawa, czy ludzie od EPARu w to wierzą co przedstawiają?
W historii było masę wynalazców, którzy uprali się co do jednego stwierdzenia i zabrnęli w ślepy zaułek, konstruując perpetuum mobile czy inne szalone wynalazki.
-
2012/01/27 23:51:23
Kiedyś w zbiorach pewnej specyficznej biblioteki natrafiłem na niemieckie wydania publikacji naukowych z okresu Deutsche Physik. Ciężko uwierzyć ale zwykli naukowcy stawali się opętanymi maniakami, publikującymi na potęgę, prace z niemiecką precyzją, stosami danych, aparatem matematycznym..... Niektórzy mieli dobre wcześniejsze prace, po czym pod wpływem ideologii narodowego socjalizmu stawali się szaleńcami wierzący w największe bzdury.
Nauka wielokrotnie była deformowana przez wpływy polityczne, ale nasz kraj się dzielnie trzymał. W znaczny sposób udało nam się oprzeć łysenkizmowi z ZSRR.
Teraz poziom spadł, wygląda na to, że w pewnym stopniu udało się wprowadzić łągiewkizm do mediów i ministerstwa.
-
2012/01/28 12:10:04
Pokręcony Olivierze nie nakręcaj się... Jaki łukaszenkizm..?

Tak jak wielokrotnie podkreślałeś, jest to porażka nauki polskiej... By przez kilkanaście lat nie rozpisać zderzaka Ł. na "równania proste" z wyjaśnieniem co z czego, ile? To przecież prosta konstrukcja, nie jakiś zderzacz hadronów.
-
2012/01/28 14:41:19
Może trochę za bardzo się nakręciłem, ale chodziło mi o to, że podejście naukowe trzeba cały czas bronić, historia pokazała, że wiele razy przegrywał z szarlatanerią.
Naukowiec nie może pozostać bierny na szarlatanerię, musi aktywnie walczyć. W Polsce środowisko naukowe stało się wyższą pier...lencją (przeprasza za takie wyraz ale bardzo mi pasuje do tego zjawiska), elitą, która dyskutuje tylko z tym kogo uważa za elitę. Takie podejście powoduje, że do głosu dochodzą osoby niekompetentne ale dużo mówiące i robiące, a środowisko naukowe milczy bo boi się wypowiedzi, żeby komuś korona z głowy niespadła.
Trofim Denisowicz Łysenko - łysenkizm
pl.wikipedia.org/wiki/Łysenkizm
Lucjan Łągiewka - łągiewkizm
-
Gość: Andrzej, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/08 04:51:00
Ciekawe jest to, że to co miało być największą zaletą i rzeczywistym odkryciem, czyli redukcja siły bezwładności, w ogóle nie jest wspominane na oficjalnej stronie EPAR.

Kwestia porównania do stref zgniotu lub amortyzatorów JEST wyjaśniona, ale w inny sposób:

"Kluczowym atutem technologii EPAR jest sposób oraz forma absorpcji energii kinetycznej obiektów. Dzięki zastosowaniu wirników rotacyjnych, jako elementów absorbujących, możliwe jest osiągnięcie bezkonkurencyjnej sprawności pochłaniania energii zderzeń. Dodatkowo nie dochodzi do wzrostu energii potencjalnej układów, ponieważ formą akumulacji energii kinetycznej obiektu jest energia kinetyczna rotorów układu EPAR. Umożliwia to realizację takich układów, w których pojemność energetyczna jest zmienna i adekwatna do energii zatrzymywanego obiektu. Daje to olbrzymie korzyści i przewagę nad standardowymi metodami rozpraszania energii kinetycznej ( np.: układy cierne, sprężyny, siłowniki, elastomery, strefy zgniotu konstrukcji )."

No chyba, że ten rzekomy brak wzrostu energii potencjalnej, to ma być zakamuflowana redukcja siły bezwładności.

Mam wrażenie, że ze zwykłego koła zamachowego próbuje się robić technologię XXI wieku, ale w takim razie nie pasują tutaj te "rewelacje" profesorów AGH odnośnie problemów z wyjaśnieniem "zjawiska".
-
Gość: AMI, *.dsl.emhril.sbcglobal.net
2012/02/09 05:56:48
"Twórcy" EPAR-u ogłupiają ludzi posługując się pseudonaukowym bełkotem. Niestety, w każdym społeczeństwie jest sporo ludzi niedouczonych, podatnych na demagogię - stąd tyle dyskusji od kilkunastu lat, nad "pomysłem" nie mającym żadnego rozsądnego zastosowania. Energia zderzenia jest paradoksalnie mała (mimo widocznych skutków) i to co się z nią dzieje, nie ma znaczenia, chyba, że zamiast chronić ludzi, chcemy ocalić konstrukcję samochodu. Ochrona przed skutkami zderzenia to głównie czas (i droga) transformacji PĘDU. Niestety, niewielu wie co w mechanice oznacza PĘD i jakie są prawa tym zjawiskiem rządzące
-
Gość: panhamulcowy, *.xdsl.centertel.pl
2012/02/16 11:37:50
"że i w jaki sposób jest lepszy od istniejących obecnie zderzaków" - wygląda na to, że w tym urządzeniu siła jest proporcjonalna do pochodnej prędkości, a nie do prędkości jak w przypadku tłumika, czy całki z prędkości jak w przypadku sprężyny. Co komercyjnie i z sukcesem wykorzystał Smith, a czego ani Łągiewka, ani Ty nie zauważyłaś.
-
Gość: AMI, *.dsl.emhril.sbcglobal.net
2012/02/16 16:54:39
Nie zmieniajmy podstawowych praw fizyki !
W KAŻDYM zderzaku czy tłumiku siła jest proporcjonalna do pochodnej prędkości (czyli do przyspieszenia - dodatniego lub ujemnego F=m.a). Siła bezwładności jest proporcjonalna do zmiany PĘDU a nie do zmiany energii - co błędnie chciał dowodzić Łągiewka i jego "profesorzy".
Całka prędkości (v^2) jest proporcjonalna do energii - ale to nie ma znaczenia dla "sił bezwładności".Oczywiście - ludzie posługujący się tzw. "chłopskim rozumem" zawsze będą się upierali przy swoim.
P.S.
Idea Smitha polega na odzyskiwaniu energii kinetycznej samochodu, co przy ograniczeniach Formuły 1 może mieć pewne korzystne znaczenie. Odzyskiwanie energii ZDERZENA nie ma jednak sensu.
-
Gość: panhamulcowy, *.xdsl.centertel.pl
2012/02/17 13:45:42
AMI, nie masz pojęcia o czym mówisz. Przeczytaj pracę Smitha o wprowadzonym przez niego elemencie o nazwie inerter. Jest on identyczny ze zderzakiem Łągiewki, czy w innym wykonaniu podobny do bąka i realizuje funkcję F= k * d/dt (V2-V1). Smith w przeciwieństwie do Łągiewki, Anuszki, czy ciebie wiedział na czym polega unikatowość tego elementu i gdzie można go komercyjnie zastosować. Nie do odzyskiwania energii, tylko do stabilizacji drgań w amortyzatorze.
P.S W tłumiku siła jest proporcjonalna do prędkości, a w sprężynie do całki z prędkości. II zasada dynamiki to troszkę coś innego. Pomyśl i zrozum!
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/17 15:39:48
No to teraz zadanko dla profesorów
Dla uproszczenia nasz zderzak będzie ski składał tylko z amortyzatora olejowego
Skorzystamy tutaj z 2 podanych wczesniej praw
1 siła jest wprost proporcjonalna do przyrostu prędkości F=m*a=m*v'(t)
2 siła jest wprost proporcjionalna do prędkości zatem F=K*v(t), K-współczynnik "lepkości "
zatem m*v'(t)=K*v(t),
załóżmy vo=1m/s, m=10kg, K=200N/m/s
Wyznacz zalezność prędkości od czasu.
-
Gość: panhamulcowy, *.xdsl.centertel.pl
2012/02/17 21:23:20
E, nie warto. Lepiej rozważ hamowanie samym inerterem. Pochodne się skracają i klops...
-
2012/02/18 11:00:31
@panhamulcowy
Na tym forum praca Smitha była wiele razy poruszana jako przykład opisania teoretycznego tego z czym miał problem Łągiewka. Nie można się przyczepić do innowacyjności zastosowania urządzenia Smitha, które jest zupełnie inne niż Łągiewki. Sam element mechaniczny bazujący na kole zamachowym nie jest niczym nowym, ważne jest jak go zastosować.Łągiewka wykorzystał koło zamachowe jako element jego własnej fizyki i wyszedł mu cudowny zderzak.
-
Gość: Smoke, *.dynamic.chello.pl
2012/03/06 11:25:22
Ciekawy blog, chciałbym zauważyć jedno, o czym rzadko się mówi, w rozmowach o tym "cudownym" zderzaku - projektowane w dzisiejszych czasach strefy zgniotu w samochodach spełniają swoją rolę (działają) w wielu różnych sytuacjach - samochody bardzo rzadko zderzają się "idealnie" prosto, zawsze jest między osiami pojazdów jakiś kąt, mniejszy lub większy (im większy tym, obawiam się, gorzej dla wspaniałego zderzaka). Jestem przekonany że opisywany cudowny wynalazek przy uderzeniu "pod kątem" zwyczajnie zablokowałby się, nie spełniłby swojej roli.

dodatkowo wszystkie pokazywane eksperymenty sprawdzały się jedynie w małej skali, lub przy małych prędkościach. Jestem przekonany, że przy prędkościach rzędu 80-100km/h taki wynalazek po prostu nie ocaliłby pasażerów. W końcu zderzenia przy prędkościach 50-60km/h są już teraz (za sprawą stref zgniotu) względnie bezpieczne, o ile podróżujący mają zapięte pasu bezpieczeństwa.

Dopóki nie zobaczę udanego zderzenia przy wyższej prędkości, oraz pod różnymi kątami, pozostanę sceptyczny, a raczej w zupełności przekonany o braku niesamowitych zdolności tego wynalazku.
-
Gość: yoop, *.173.47.31.tesatnet.pl
2012/03/08 13:24:28
Nie wiem dlaczego, ale większość osób wydaje się nie zauważać, że na niemal wszystkich prezentowanych w internecie filmach z eksperymentem (nie wiem czy na wszystkich, bo pewnie wszystkich nie widziałem) podstawowa różnica pomiędzy hamowaniem z tym tłumikiem i bez niego, to długość drogi (a zatem i czasu) hamowania.
Z zupełnie niezrozumiałych zupełnie przyczyn pan dziennikarz, jak również wielu zwolenników "nowej fizyki" pomija efekt hamowania, który jest zapewniony przez tłumik/zderzak łągiewki (na drodze o długości wyciągniętego tłoka tego tłumika). Nie pokazano nigdzie różnicy w przeciążeniu (nawet na tej monecie o której tam wspominają) wynikającej z zastąpienia zderzaka łagiewki innym (możliwie liniowym) tłumikiem o tym samym skoku.
Eksperyment z 7kg wózkiem który widziałem pokazuje porównanie sprężyny (o skoku X cm) z układem sprężyna+wyciągnięty tłok zderzaka (X+Y cm).
Przecież to jest elementarne i uczą tego w podstawówce że siła zależy od kwadratu czasu, a zatem z dobrym przybliżeniem po prostu od długości drogi hamowania.
Na innym filmie widziałem wózek, który uderza w słoik szklany:
W pierwszym wypadku hamuje go zderzak łągiewki, znowu z wysuniętym na ileśtam centymetrów tłokiem zapewniającym wydłużoną drogę hamowania, a w drugim wózek po prostu uderza w słoik sztywną 'nieodkształcalną' konstrukcją bez jakiegokolwiek hamowania. No litości, to są dwie różne rzeczy pokazujące w najlepszym razie, choć nie wprost, do czego służy strefa zgniotu w samochodzie. Wspomniana tutaj przez autorkę wpisu poduszka pluszowa prawdopodobnie zadziałała by równie skutecznie.

Można się potem spierać, że jeden tłumik jest lepszy od drugiego, bo daje bardziej lub mniej stałą wartość przyspieszenia, mniejszy impuls siły w chwili uderzenia, różne rzeczy można dyskutować, ale zacznijmy od porównywania rzeczy porównywalnych, albo uwzględniajmy różnice, zamiast przymykać oko na fundamentalne różnice
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/03/08 17:54:45
Podejrzewam, że większość czytelników tego forum doskonale wie na czym polega niekompetencja prezenterów epar. Czy to jest tylko niekompetencja, czy sprytne wykorzystywanie powszechnej niewiedzy to już osobny temat. Większość osób znających się dobrze na mechanice po prostu nie zabiera głosu na forum. Gdyby epar był mi znany jedynie z jakiś tam poszlakowych wzmianek w lokalnych brukowcach również bym głosu nie zajmował. Ot Iksiński z Pcimia chce na własną rękę wyprodukować substytut benzoesanu sodu sprawdzić jego rakotwórczość . Ale epar jest w wiadomościach TVP1, tvn. No tak to już nie może być. Należy to jakoś zgłosić do redakcji, napisać list otwarty do izby dziennikarskiej (chyba istnieje cos takiego), do NCBiR. Gdzie są pozostali recenzenci wynalazku, brak siły przebicia? Sprawdzenie skuteczności epar w kontrolowanych warunkach jest znacznie krótsze niż określenie wpływu benzoesanu sodu na prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworu. No tylko, że pan Lucjan aktualnie nie chce wdrożyć zderzaka, działanie którego możnaby szybko sprawdzić. Proponuje natomiast wdrożenie barier i odbojnic, których badania są kosztowne ze względu na skalę urządzeń i raczej szybko nie zostaną przeprowadzone.
Badania naukowe mają to do siebie, że są kosztowne pomimo niewielkich pensji i niemal na całym świecie tak niestety jest. Przykładem jest tutaj kanadyjski Moller Skycar - rodzinny samolot pionowego startu i lądowania mający osiągać 500km/h, który jedynie wzniósł się na 10m robiąc hałas przekraczający wszelkie normy. Na projekt wydano 400M$ a właściciel próbuje to wprowadzić już dobre 20lat.
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/04/22 21:55:54
O innych, tym razem inteligentnych barierach drogowych jest tu
moto.wp.pl/kat,106078,title,Inteligentne-bariery-opracowane-przez-Polakow,wid,14131390,wiadomosc.html?ticaid=1e51d&_ticrsn=3
Nietylko Lucjan Łągiewka ma pomysły na zwiększenie bezpieczenstwa.
Czy prezentowane wyżej rozwiązanie okaże się skuteczne pokaże rzeczywistość
-
2012/10/21 11:42:06
Tak się zaczyna art w GW:
"Lucjan Łągiewka z Polski wymyślił w latach 80. zderzak, który pozwoliłby wyjść bez szwanku z najgorszych wypadków. Nie zdążył go opatentować, ubiegli go Brytyjczycy."
wyborcza.pl/1,75248,12706003,Rzad_chce_powolac_fundusz_venture_capital_Innowacje.html?bo=1

Co oni mają z tym Łągiewką?!
-
Gość: Artatama, *.dynamic.chello.pl
2012/11/01 12:43:11
Nic nie mają, to jest po prostu wykorzystanie motywu Janka Muzykanta. Ktoś przeczyta i się wzruszy. Bywa to przydatne jako ilustracja niesprawiedliwości społecznej itp. Za moich czasów "Janko Muzykant" to była nawet lektura szkolna.
-
2012/11/30 18:33:59
Podobny mit zapoznanego wynalazcy krąży na temat turbinki kowalskiego - że miała super polepszać sprawność, że można było jechać prawie na samym powietrzu, że przy szybkich obrotach cośtam robiła z silnikiem fajnego. Tymczasem cały pic polegał na podniesieniu gaźnika którego pozycja w maluchach utrudnia wymieszanie mieszanki, zaś łopatki turbinki miały skłonność do rozpadania się w trakcie jazdy.
-
Gość: kmp, 78.10.96.*
2012/12/27 16:43:10
Abstrahując od dywagacji technicznych... Wynalazek (odkrycie) Łągiewki zbiera od lat wszystkie możliwe wyróżnienia na najbardziej renomowanych targach wynalazczości. Tam są sami idioci którzy dali się nabrać szarlatanowi? Myślę, że gdyby wszyscy dyskutanci tego bloga żyli w czasach wynalezienia koła to potrafiliby zastosować ten wynalazek co najwyżej do hula ho. Świat naukowy dzieli się na wizjonerów i wyrobników. Nawet jeśli wynalazek Łągiewki nie okaże się istotny to powinien zapoczątkować burzę mózgów a nie burzę krytyki. Ach my Polacy...
-
Gość: sceptyk1, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/12/30 21:00:20
Jakos w 2012 zdobył tyko jedno wyróżnionko -Tytuł Regionalnego Lidera Innowacji i Rozwoju.
-
Gość: Wierus, *.fizyka.umk.pl
2013/09/04 08:25:44
Dochodzą słuchy, że projekt EPAR ma problem, znaczy p. Łągiewka gdzieś się zapodział i nie tylko on podobno...
-
2013/09/04 22:44:58
Skąd to wiadomo?
-
Gość: wisznu, *.play-internet.pl
2014/03/08 09:45:31
ja mam pytanie o inny wynalazek z kategorii motoryzacji:
www.gun-engine.pl/
www.bmw-sport.pl/viewtopic.php?t=54966

czy to ma szanse działać? Bo idea jest słuszna, sprawność silników spalinowych wysoka nie jest, ale opisy są co najmniej dziwne
-
Gość: kAPER, *.85-237-178.tkchopin.pl
2014/08/18 16:13:47
A ja od początku jak zobaczyłem eksperymenty w TVN z maluchem na stadionie jestem pod wrażeniem pomysłu. Przyznanie złotego medalu dla Łągiewki za wynalazek dekady zupełnie mnie nie zdziwił. Powalająca jest prostota tego rozwiązania. W przypadku samochodu całkowita energia kinetyczna pojazdu w ruchu zamienia się na energię kinetyczną wysokoobrotowego pochłaniacza i energię strat wynikających z pośredniczenia elementów pomiędzy samochodem a pochłaniaczem. Ponieważ pochłaniacz ma wielokrotnie mniejszą masę od samochodu i potrzeba niewielkiej siły, aby zaczął się rozkręcać, siłą rozkręcająca nie powoduje deformacji elementów pośredniczących jednocześnie rozkręcając się pochłania energię kinetyczną samochodu nabierając obrotów. Dlatego Łągiewka mówi o przekazywaniu energii z jadącego samochodu do rozpędzającego się pochłaniacza. Uwielbiam tę genialność choć nie znam się na fizyce. . Jak można będąc młodym fizykiem sobie tego nie policzyć.
-
Gość: zbig, *.dynamic.gprs.plus.pl
2014/11/03 19:54:01
chociaż to nie wydaje się praktyczne jako zderzak to może mieć inne zastosowanie. sama możliwość przekierowania energii kinetycznej z dużej masy na małą jest ciekawa przy zmianie kierunku o 90 stopni. Może to sposób na start w kosmos? duża masa rozpędzona na powierzchni ziemi uderzająca w konstrukcję a la Łągiewka , która wyrzuci w górę wielokrotnie mniejszą. Taka jakby kinetyczna przekładnia. Nie wiem czy to technicznie wykonalne ale brzmi kusząco.
-
Gość: kno, *.dynamic.chello.pl
2015/01/26 18:39:16
"W przypadku samochodu całkowita energia kinetyczna pojazdu w ruchu zamienia się na energię kinetyczną wysokoobrotowego pochłaniacza i energię strat wynikających z pośredniczenia elementów pomiędzy samochodem a pochłaniaczem" - nie wolno zapominać o zasadzie zachowania pędu!
Nie cała energia kinetyczna samochodu zostaje zamieniona, tylko jej nadwyżka (która bez wysokoobrotowego pochłaniacza po prostu zgniatałaby samochód/przeszkodę w którą uderza lub powodowała odbicie samochodu od przeszkody).
Można przeprowadzić taki eksperyment myślowy - weźmy dwa samochody, jeden ze zderzakiem Pana Łągiewki (samochód A) i drugi bez (samochód B). Eksperyment polega na wjechaniu tymi samochodami w ścianę i zmierzeniu siły jakiej poddany jest kierowca samochodu. Załóżmy, że stosując pochłaniacz Pana Łągiewki zderzenie jest idealnie niesprężyste, zaś nie stosując - zderzenie idealnie sprężyste, poza tym załóżmy jeszcze, że czas hamowania/odbicia jest taki sam w obu przypadkach (założenia dość skrajne, jednak pozwalają oszacować zysk - zmianę siły działającej na kierowcę- wynikający z zastosowania pochłaniacza). Siła to szybkość zmiany pędu - przy zderzeniu sprężystym ze ścianą pęd samochodu B (kierowcy B) zmienia się z p na -p a przy niesprężystym (A) z p na 0 różnica jest (p - (-p))/ (p - 0) = 2 -krotna.
Jednak zderzenia bez pochłaniacza Pana Łągiewki nie są całkowicie sprężyste a z pochłaniaczem nie są całkowicie niesprężyste -zmiana pędu kierowcy B byłaby mniejsza niż 2p a kierowcy A większa niż p - czyli obserwowany efekt zmniejszania siły jest mniejszy (lub nawet niezauważalny gdy alternatywny 'regularny' zderzak także jest w stanie pochłonąć całą nadwyżkę energii).
Ogólnie pomysł dobry, nadwyżkę energii zamieniamy na ruch obrotowy zamiast zgniatać to i owo - jednak nie doszukiwałbym się tutaj jakiegoś łamania praw fizyki Newtonowskiej, ponieważ daje się to (działanie pochłaniacza) logicznie wyjaśnić w jej ramach. Także o ile wynalazek uważam za użyteczny, o tyle teorię którą Pan Łągiewka próbował dorobić do niego kompletnie niepotrzebną. W dodatku teoria ta jest najprawdopodobniej niepoprawna - jako, że nie znam dowodów na niesprzeczność obu teorii (abym mógł uznać obie) ani wyników dobrze przeprowadzonego eksperymentu w którym coś zachowuje się niezgodnie z prawami Pana Newtona a zgodnie z prawami Pana Łągiewki (co obalałoby Newtonowski opis fizyki klasycznej), a wszystkie opisane doświadczenia popierające teorię Pana Łągiewki zdają się mieć małe błędy (w stylu nie wzięcia pod uwagę interakcji z otoczeniem) pozostanę przy teorii Pana Newtona (która jest całkiem niezłym przybliżeniem służącym opisowi fizyki klasycznej).
-
Gość: Hubert, *.bielskpodlaski.mm.pl
2015/11/22 20:55:25
Widać słabość tego blogu i osoby/osób go prowadzących... Jak mocno podrażnione jest olbrzymie w malutkich móżdżkach :) Tak ciężko przyznać rację prostej konstrukcji, na którą się nie wpadło samemu. Brak większego zaznajomienia się z urządzeniem i zaprzeczanie temu, że jest ciekawym wynalazkiem choć cały Świat tak twierdzi... ŻENADA. Co do pana smitha.... jak ktoś sprawdzi dokładnie zasady działania to zobaczy, że polega na tym samym. Próby kontaktu polskich mediów z mr smith są bezskuteczne gdyż nie chce się wypowiadać strona angielska. Ale my możemy liczyć zawsze na pOLSKICH naukowców biorących tylko pensyjki i smyrających się nawzajem nic po za tym nie robiąc. Żal mi takich ludzi. A o ignorancji świadczy rzekomy brak dowodu na działanie mechanizmu, a dowodem jest choćby wideo, które to zostało ukazane w 1998 roku (maluch z ŻYWYM kierowcą w środku, a nie manekinem ).
Zmiana statystyk...
We wrześniu 2009:
8165 użytkowników
9536 wizyt
17330 odsłon