Nonsensy z nauki polskiej i zagranicznej
Blog > Komentarze do wpisu

O co chodzi z irańskim wehikułem czasu

Irański wehikuł czasu wbudził dużo szumu w internecie. Jednak napiszę o nim, bo pojawiło się trochę nieścisłości i sprzecznych informacji, a już zwłaszcza w polskim internecie. Okazuje się zresztą, że nawet anglojęzyczni dziennikarze, od których nasi zrzynają - i którzy mają nad naszymi przewagę co najmniej jednego dnia w dostarczaniu newsów - też mają problemy ze sprawnym posługiwaniem się google translatorem. Zatem parę wyjaśnień:

Pan Ali Razeghi twierdzi, że wynalazł coś w rodzaju maszyny czasu. Jednak tak naprawdę chodzi o "software i hardware" przewidujący przyszłość (płeć dzieci, śmierć krewnych, kursy walut, wojny, etc. na kilka lat do przodu). Można się tego dowiedzieć z oryginalnego wywiadu w gazecie Sharg.

Ali Razeghi, tabnak.irAli Razeghi, wynalazca systemu przepowiadającego przyszłość

Co ciekawe, wynalazca wspomina jednak, że pracuje też nad właściwym wehikułem do podróży w czasie, ale obecnie wciąż jeszcze ma kłopot ze ściągnięciem podróżnika z powrotem.

Bloger z Iran Pulse - domyślam się, że znający perski - twierdzi, że cały ten wywiad jest utrzymany w komicznym tonie. Z drugiej strony, uważa on, że wywiad jest wynikiem usiłowania irańskich mediów, by zachować twarz po pierwszej, entuzjastycznej notce prasowej, która ukazała się w gazecie Fars News. Wszyscy piszą (np. wspomniany bloger i dziennikarz z Foreign Policy), że Fars News wstydliwie zdjął ze swojej strony tę notkę. I rzeczywiście - ale można ją wciąż odnaleźć w pamięci google. Tutaj jej tłumaczenie.

Niektórzy dziennikarze, w tym polscy, poprzekręcali informacje i piszą, że pan Razeghi zarejestrował swój wynalazek w jakimś "państwowym Centrum Wynalazków". Tymczasem w wywiadzie Razeghi mówi wyraźnie: Centrum Wynalazków Strategicznych to jest jego prywatna firma. Jest on jej dyrektorem, a tak naprawdę to dopiero ją rozkręca. Nawet dziennikarz z Foreign Policy nie bardzo umie znaleźć w internecie więcej informacji o tym centrum. Ostrożnie stwierdza, że Ali Razeghi raczej nie jest znanym naukowcem i raczej nie wynalazł wehikułu czasu.

Tymczasem sprawa jest prosta: Pan Razeghi to biznesmen, robiący pieniądze na firmach zajmujących się szeroko rozumianym doradztwem w sprawach patentów i wynalazków. Tak szeroko rozumianym, że osobiście wątpię, czy one naprawdę coś robią, poza inkasowaniem pieniędzy.

Oto dowód: Reklamy Razeghiego na pewnym portalu ogłoszeniowym. Tutaj np. pan Razeghi, w imię Mahometa, poleca usługi swojej firmy, szumnie nazwanej Pałac Ariów: wspieranie pracy wynalazców, warsztaty myślenia kreatywnego, doradztwo marketingowe i patentowe. A tutaj ogłoszenie o wspomnianym Centrum Wynalazków Strategicznych: Usługi dla ludności Iranu, studentów i nauczycieli - przekuwanie pomysłów w wynalazki pod doradztwem konsultantów, wszelakie doradztwo dotyczące patentów i komercjalizacji wynalazków. Jest numer telefonu, można zadzwonić.

Zatem zagadka rozwiązana. Ali Razeghi, jako sprytny biznesmen, narobił szumu w mediach, żeby zrobić reklamę swoim firmom. Na jednym blogu znalazłam opinię irańskiego internauty, że takie przekręty już się w tym kraju zdarzały - np. jakiś wynalazca twierdził, że odkrył lek na AIDS, a potem zwiał za granicę z pieniędzmi.

piątek, 12 kwietnia 2013, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Meeijn, *.net.pulawy.pl
2013/04/15 16:48:08
"(...) pracuje też nad właściwym wehikułem do podróży w czasie, ale obecnie wciąż jeszcze ma kłopot ze ściągnięciem podróżnika z powrotem."

Nie chcę się chwalić, ale również dysponuję niezawodnym wehikułem do podróży w czasie - porusza się w czasie z prędkością jednej sekundy na sekundę. Również nie ma możliwości ściągnięcia podróżnika z powrotem. ;-D
-
2013/04/22 22:58:59
@ Meeijn, jaka wesoła nowina! Po bardzo długim namyśle (co najmniej sekundowym) doszłam do wniosku, że ja też mam taki niezawodny wehikuł. Tylko niczym pan Jourdain, nic o tym nie wiedziałam.
:-)
Pozdrowienia temu blogu!
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/04/26 22:32:37
Z góry przepraszam za wpis nie na temat: Czy Autorka w dalszym ciągu dysponuje kopią strony inkryminującej docenta J. Buta? Wszystkie informacje na ten temat, jakie udało mi się znaleźć w internecie są zależne od wpisów Autorki na niniejszym blogu oraz Jej artykułów w TP (testis unus...). Można by znowu gdzieś ww. stronę zawiesić, ponieważ oberony i inne harmonizery biofotonowe podbijają Polskę za pomocą telemarketingu i prezentacji.
Zmiana statystyk...
We wrześniu 2009:
8165 użytkowników
9536 wizyt
17330 odsłon