Nonsensy z nauki polskiej i zagranicznej
czwartek, 11 sierpnia 2011

Bloga quantumbbs.com nie polecam nie-fizykom zainteresowanym mechaniką kwantową. (Z góry wyjaśniam w razie, gdyby ktoś wszedł tu przypadkiem z gógla.)

Blog wygląda, jakby autor przepisywał - nie, nie z podręczników mechaniki kwantowej, lecz ze wstępów do nich - takie ogólnikowe stwierdzenia, które stwarzają pozory zrozumiałości. Utwierdzony w przekonaniu, że wie, o co chodzi, okrasza je własnymi przemyśleniami. 

 

Świadomość kwantowa

Wielu lekarzy, neurologów, naukowców, biologów i genetyków, jak i również psychologów uważa, iż kwanty występują nie tylko i wyłącznie we wszechświecie, ale i również wewnątrz organizmów żywych.

Tym samym można pokusić się o teorię według to której nasza świadomość, to nic innego jak mikroskopijne cząsteczki kwantowe, które to niestety same również posiadają świadomość i mogą nami dowolnie sterować.

Jest to teoria bardzo ryzykowna i zarazem wielce nieprawdopodobna w mniemaniu zwykłego człowieka. Dla naukowców jest to jednak kolejny fakt, który należy kiedyś udowodnić. Czy rzeczywiście możliwe jest by w naszych neuronach i przekaźnikach nerwowych występowały swoiste białka, jakie to posiadają mikroskopijne rozmiary i oczywiście są zdolne do wywoływania określonych reakcji.

Jeśli te białka zbudowane są z kwantów, to wnętrze naszych neuronów musi stanowić swoistą czasoprzestrzeń. Jeśli jest to dodatkowo taka sama czasoprzestrzeń z jakiej zbudowany jest wszechświat, to doskonale wiemy, że w takim wypadku zdąża ona do ściśle określonego celu.

 

08:48, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (19) »
czwartek, 04 sierpnia 2011

31-letni Szwed został zatrzymany przez policję za próbę budowy reaktora atomowego we...własnym mieszkaniu. W kuchni mężczyzny znaleziono sprzęt oraz materiały radioaktywne, które fizyk-amator zamówił przez internet.

Jak chciał budować reaktor? "Przeczytałem dużo książek, sporo w internecie"

Gazeta.pl dodała do tego imponujące zdjęcie reaktora, ale nie tego. Prawdziwy reaktor w kuchni Szweda wyglądał tak.

09:33, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (9) »
niedziela, 31 lipca 2011

Fizyka kwantowa określa, że wszystko, co nas otacza, a nawet my sami to energia, gdyż materia jest zbudowana z atomów i cząsteczek elementarnych.

Kwantowa teoria pola wyjaśnia, że aby coś istniało, musi posiadać energię. Czyli energia tworzy materię. Energia tworzy rośliny i zwierzęta. W tym - człowieka. Energia macierzysta jest energia młodości. I to jest cała tajemnica płynu Nef-Ra.

Sześciotygodniowa kuracja płynem ziołowym Nef-Ra kosztuje 390 dolarów (w promocji tylko $269.70). 

Uwaga: Sa prowadzone badania nad ulepszeniem plynu Nef-Ra. Badania te sa bardzo kosztowne gdyz prowadzone sa w Peru gdzie w przyszlosci powstanie osrodek badawczy  oraz Klinika Nef-Ra.

Do tej pory calosc kosztow pokrywal  naukowiec, wynalazca i badacz plynu Nef-Ra Kazimierz Sobiech.

Kazimierz Sobiech, źródło: nef-rahealth.com

Osoby ktorym Nef-Ra pomogla i sa one przekonane o slusznosci tych badan, proszone sa o nawet niewielkie dotacje ktore mozna skladac w sklepie pod adresem: 6154-B W. Belmont, Chicago. Mozna tez umowic sie na spotkanie z tworca  plynu Nef-Ra w celu uczestniczenia  w tak wielkim odkryciu .

 (Nadesłał PFG)

00:07, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (10) »
piątek, 29 lipca 2011

"Ten Pan ma niesamowite teorie, ale nie mogę ich dłużej zgłębiać bo nabawię się zakwasów mięśni brzucha." - napisał mi czytelnik Marcin S.

Dan Winter

Dan Winter (jego strona domowa - szaleńcza!) to nowy guru podbijający rynek polski. Rok temu pod Krakowem odbyło się pierwsze w naszym kraju "seminarium" tego pana (opłata 220 zł za 2 dni, nie licząc noclegów):

Fraktalny Wszechświat i Sekret Życia - tematy (sobota)

  • - Czym jest geometria fraktalna - wprowadzenie
  • - Geometria fraktalna jako narzędzie analizy w fizyce i astrofizyce.
  • - Czy wszechświat ma naturę fraktalną i jest dwunastościanem?
  • - Fraktalna kompresja ładunku elektrycznego jako przyczyna grawitacji i życia.
  • (Złota Proporcja jako rozwiązanie dla teorii Jednolitego Pola Einsteina oraz Tajemnicy Życia)
  • - Geometria ludzkiego DNA
  • - Geometria fraktalna i Nowa Fizyka Świadomości
  • - Czy miłość można zmierzyć?
  • - Prezentacja urządzenia „Heart Tuner” mierzącego biologiczne sprzężenie zwrotne.
  • - Sacred Geometry jako Matryca Stworzenia?

Implozja i Uzdrawianie Wody - tematy (niedziela)

  • - Na czym polega zjawisko implozji
  • - Zasada działania urządzenia „Water Imploder”
  • - Oczyszczanie wody przy pomocy urządzenia „Water Imploder” – praktyczne zastosowanie geometrii fraktalnej.
  • - bioarchitektura i sekret życia

Jak widać, Dan Winter inspiruje się teoriami Emoto o inteligentnej wodzie (o Emoto pisaliśmy tutaj). Polecam przeczytanie przykładowego zapisu z wykładu guru. Dan Winter jest wyznawcą Świętej Geometrii. Z wykładu wynika, że dotarł do mało znanych teorii Griebiennikowa o bioantygrawitacji wywoływanej przez geometryczną strukturę owadzich pancerzyków chitynowych:

Inny przykład struktury biologicznej tworzącej grawitację pochodzi od Grebennikova, który pracował ze szkieletami owadów i odkrył, że posiadały one geometrię dwunastościanu. I w rzeczy samej struktury te były silnymi urządzeniami antygrawitacyjnymi. I faktycznie użył ich potem, by zrobić urządzenie latające... i przeleciał się kawałek używając owadzich szkieletów...

Dan Winter wie, jak sterować grawitacją. Wystarczy mieć Fraktalny Kondensator zrobiony z materiałów organicznych:

Jednym z najbardziej znanych fizyków, który używał kondensatorów, by wytworzyć grawitację był Thomas Townsend Brown. Jednym z najlepszych materiałów do robienia kondensatorów tworzących grawitację było zapiekane białko jajka...

No tak, przecież -

Jajko i szyszka są fraktalami. Mogą dosłownie zasysać ładunek z pola grawitacyjnego. I TO JEST SEKRET ŻYCIA! Cała biologia wkłada wiele pracy by stać się fraktalna, aby zassać ładunek z otaczającego nas efektu pola. I to jest sekret bycia żywym.

Seminarium Wintera zorganizowane zostało przez krakowską fundację Królewski Szlak, która na pierwszy rzut oka wygląda po prostu na organizację wspierajacą ekologiczne budownictwo.

08:59, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (10) »
czwartek, 28 kwietnia 2011

"Ingres Księżyca do fazy Ryb i koniunkcja z Neptunem rozmyły bycze nastroje na warszawskim parkiecie."

Poważny serwis Stooq, zajmujący się informacjami z rynków finansowych, wprowadził nowy dział:

Od dzisiaj rusza dział astrologii finansowej na Stooq.pl
Szymon Marek
28 Kwietnia 2011 10:12


Od dnia dzisiejszego będę komentował sytuację na Wigu20 w kontekście astrologii finansowej.

Przy okazji pierwszego wpisu dziękuję p. Tomaszowi Kulawikowi za zaproszenie mnie na Stooq.pl. Od lat korzystam z tego serwisu i zawsze miałem o nim najlepszą opinię.

Rynki zawsze są ciekawe z tego chociażby powodu, że nikt nie wie, co przyniesie jutrzejszy dzień. Różne są podejścia do radzenia sobie z tą tajemnicą. Na swojej drodze przetestowałem klasyczną analizę techniczną, teorię fal Elliotta, różnego rodzaju geometrie i wynikające z nich układy, a ostatnio przygotowując się do egzaminu na maklera papierów wartościowych i giełd zanurzyłem się w świat analizy fundamentalnej.

Każde z tych podejść daje potencjał prognozowania przyszłości. Na giełdzie jednak wiedza o kierunku ruchu rynku może nie wystarczyć! Często kluczową kwestią jest także wiedzieć, KIEDY to się stanie.

W moim przekonaniu astrologia finansowa daje możliwość wskazania tych momentów z zadowalającą, a czasem szokującą precyzją.

Próbkę mojego podejścia można obejrzeć na blogu, który prowadziłem od początku tego roku. www.astrofund.blox.pl.

Dodam, że to co tu będę pisał, nie jest rekomendacją w sensie przepisów polskiego prawa. Prezentowane przeze mnie treści nie uwzględniają ryzyka, które jest fundamentem efektywnego inwestowania. Nikt nie jest w stanie wiedzieć na 100%, co się stanie w przyszłości. Można tylko z pewnym prawdopodobieństwem zakładać, co może się w przyszłości wydarzyć. Jeśli tak, to kontrola ryzyka jest filarem efektywnego inwestowania. Dodatkowo to, co tu będę pisał, nie uwzględnia sytuacji majątkowej Czytelnika, jego skłonności do ryzyka, czy innych ważnych parametrów zwyczajowo już uwzględnianych w profesjonalnej rekomendacji.

Mam nadzieję, że będziemy się tu spotykali często, oraz że te spotkania będą owocne.

(Dziękuję Marcinowi za wiadomość.)


14:41, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Pan Przemysław Łągiewka przysłał mi groźnie brzmiącego maila.

Twierdzi, że w komentarzach pod jednym z wpisów pojawiły się pomówienia oraz zniewagi pod adresem Lucjana Łągiewki.

Mam w tej chwili dużo pracy i nie mam czasu na tak poważne dyskusje. Nie potrafię się natychmiastowo odnieść do zarzutów. Muszę dokładnie przeanalizować, co zostało tam napisane i przez kogo. Tymczasem odpublikuję rzeczone komentarze (jest techniczna możliwość przywrócenia ich). Zainteresowanym mogę  prywatnie przesłać zarchiwizowaną treść komentarzy, żeby się odnieśli do zarzutów.

List od p. Łągiewki w wersji pdf.

Centrum Badawczo Rozwojowe EPAR sp. z o.o.
Przemysław Łągiewka
CEO, Project EPAR


Do: Serwis internetowy mlodyfizyk.blox.pl

W związku z pojawieniem się na Paostwa serwisie wątku „Zderzak Łagiewki w TVP” oraz zamieszczaniem tam wpisów godzących w dobre imię wynalazcy Lucjana Łągiewki, jak również współpracującego z nim w ramach Projektu EPAR zespołu, informuję zarówno autorów wpisów, jak i administratora bloga, że dopuszczają się pomówienia, które jest przestępstwem kodeksu karnego z art. 212 kk § oraz art. 216 kk §.
Na blogu rozpowszechniane są nieprawdziwe informacje dotyczące rzekomego wyłudzania środków publicznych przez specjalistów z Projektu EPAR. Sugeruje się również, iż mogli oni dopuścid się oszustwa o naturze finansowej. Abstrahuję tu od inwektyw, którymi obrzucane są badania Lucjana Łągiewki i ich rezultaty, które wynikają z Paostwa niekompletnej wiedzy lub niezrozumienia istoty zagadnieo. Prowadzenie bloga to także dziennikarstwo. Etyka dziennikarska wymaga, aby informacje, które się upublicznia zostały zweryfikowane. Byd może zamiast uciekad się oszczerstw, kpin należało zwrócid się do nas o dodatkowe wyjaśnienia lub też przyjechad i osobiście podjąd dyskusję na temat technologii EPAR, w tym opisywanej bariery drogowej. Zapraszamy do skorzystania z tego rozwiązania, zweryfikowania i usunięcia umieszczonych na Paostwa serwisie nieprawdziwych informacji na temat technologii EPAR, a także organizacji działających na rzecz propagowania wynalazków Lucjana Łągiewki. Jeśli powyższa propozycja nie okaże się dla Paostwa interesująca, kancelaria prawna reprezentująca Project EPAR podejmie stosowne kroki prawne, w tym zawiadomienie prokuratury o popełnieniu przestępstwa. Ponadto złożony zostanie pozew przeciw autorom pomawiających wpisów oraz administratorowi serwisu zgodnie z Art. 24 kodeksu cywilnego za naruszenie dóbr osobistych związanych z pomówieniem oraz zniewagą.
Bardzo proszę o powiadomienie jakie jest Paostwa stanowisko w niniejszej sprawie.
Z poważaniem,
Przemysław Łągiewka
Prezes Zarządu
Centrum Badawczo Rozwojowe EPAR sp. z o.o.

Link do materiałów dowodowych 23.03.2011
http://mlodyfizyk.blox.pl/2011/02/Zderzak-Lagiewki-w-TVP.html
Podstawa prawna
Art.212. kk § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyd ją w opinii publicznej lub narazid na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 216. kk
§ 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo chodby pod jej nieobecnośd, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. § 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Art. 24 kc
§ 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądad zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądad, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądad zadośduczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.
§ 2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądad jej naprawienia na zasadach ogólnych.
§ 3. Przepisy powyższe nie uchybiają uprawnieniom przewidzianym w innych przepisach, w szczególności w prawie autorskim oraz w prawie wynalazczym.
Z poważaniem,
Przemysław Łągiewka
Prezes Zarządu
Centrum Badawczo Rozwojowe EPAR sp. z o.o.

EDIT: Moja odpowiedź emailowa:

Witam,
Dziękuję za wiadomość. Nic mi dotychczas nie było wiadomo o pomówieniach lub zniewagach w komentarzach pod notką http://mlodyfizyk.blox.pl/2011/02/Zderzak-Lagiewki-w-TVP.html . Sprawdzę uważnie treść tych komentarzy, czy znajdują się tam treści naruszające prawo. W przypadku znalezienia takich treści, zostaną one usunięte. W tym celu zamknęłam obecnie dostęp do komentarzy pod wyżej wymienioną notką.
Pozdrawiam,
Administratorka bloga, anuszka_ha3.agh.edu.pl

15:06, anuszka_ha3.agh.edu.pl , zderzak Łągiewki (EPAR)
Link Komentarze (41) »
czwartek, 31 marca 2011

Pan Masaru Emoto to Japończyk podający się za naukowca, szefa wielu ośrodków badawczych. Kręci biznes polegający na sprzedawaniu idei "inteligentnej wody". Nakręcił o tym film, wydał wiele książek, w tym dla dzieci.

Jak wiadomo z utworów pana Emoto, woda reaguje na ludzkie słowa, nawet napisane na kartce. Woda staje się dobra, gdy odnosimy się do niej mile, na przykład mówimy jej "dziękuję".

Z okazji katastrofy w Japonii Emoto założył bloga i rozpoczął nową akcję:

List od dr Masaru Emoto

Proszę wysyłać swoje modlitwy miłości i wdzięczności do wody w elektrowni atomowej w Fukushima, Japonia.

Przez ogromne trzęsienia ziemi (wielkości 9) i niewyobrażalnie wielkie tsunami, zginęło ponad 10.000 osób, i nadal ginie … nawet teraz … Od katastrofy minęło 16 dni. Najgorsze jest to, że woda w reaktorach Fukushima zaczęła przeciekać, i zanieczyszcza morze, powietrze i cząsteczki wody na otaczających je terenach.

Ludzka mądrość nie była w stanie zrobić wiele, aby rozwiązać ten problem, tylko stara się ochłodzić materiały promieniotwórcze w reaktorach.

Czy naprawdę nic innego nie można zrobić?

Myślę, że można. Podczas ponad dwudziestoletnich badań Hado, pomiaru i technologii wody, fotografując kryształy wody, byłem świadkiem, że woda może po otrzymaniu czystej wibracji człowieka zmienić swoją strukturę za pomocą modlitwy i to nie ważne, jak daleko ta woda jest.

Formuła Energi Alberta Einsteina E = MC2 naprawdę oznacza, że zużycie energii = liczba osób i świadomości ludzi.

Teraz jest czas, aby zrozumieć prawdziwe znaczenie tego faktu. Weź udział w ceremonii modlitwy, jako współobywateli planety Ziemia. Proszę wszystkich ludzi, nie tylko w Japonii, ale na całym świecie, by pomogli nam znaleźć wyjście z kryzysu planety!

Procedura modlitwy jest następująca:

Dzień i godzina:

31 marca 2011 (czwartek)

12:00 w każdej strefie czasowej

Proszę powiedzieć następujące zdanie:

Wodo z Fukushima,

Przykro nam, że tak cierpisz.

Wybacz nam. Dziękujemy, kochamy cię „.

Proszę powiedzieć te słowa na głos lub w myślach. Można je powtórzyć trzy razy, trzymając swoje ręce w pozycji modlitwy.

Ta Modlitwa jest ważna i potrzebna nie tylko w dniu 31 marca - wtedy jej moc będzie zwiększona poprzez masowe, globalne wsparcie ludzi zebranych w tym dniu. Wsyłajmy tę Modlitwę ze szczerego serca - w każdym czasie i tak często, jak zdołamy.

Dziękuję bardzo z całego serca.

Z miłością i wdzięcznością,

Masaru Emoto

Wysłannik wody

Na tym nie koniec. Pan Emoto prowadzi akcję dobroczynną! Na blogu jest link:

We collect donations to help people in afflicted areas in Japan. Your help is greatly appreciated.

A oto na czym polega akcja dobroczynna za pieniądze naiwnych (jak twierdzi Emoto, przez 16 dni od katastrofy zebrał 2.4 mln jenów = 83 tys. zł):

Pan Emoto postanowił odwiedzić schronisko dla ofiar katastrofy i wesprzeć ludzi chorych na grypę.

The flu has started to go around in the shelters. So, we decided to take “Thank you, Water” to them as our first activity.

Odwiedziny zostały udokumentowane wzruszającymi zdjęciami. Pan Emoto ze swoimi ludźmi przywiózł nie tylko cudowną wodę, lecz także książeczki dla dzieci swojego autorstwa o inteligentnych kryształkach lodu. Jeśli chodzi o leczniczą "Thank you water" do picia dla ofiar, okazuje się, że jest to woda destylowana! Ciarki mi przeszły po plecach, gdy przeczytałam, że zdaniem wdzięcznych mieszkańców będzie ona świetna do picia dla niemowląt:

People there said “the distilled water which is good for infants to drink is very useful and thank you. It will take a long time for people to get the normal life back so we appreciate your supports.”

P.S. Wiadomość dzięki internaucie freoone.

16:28, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Emoto i inteligentna woda
Link Komentarze (16) »
sobota, 26 lutego 2011

Zderzak Łągiewki prezentują dziennikarze znani z popularyzacji nauki - red. Janusz Weiss i red. Wiktor Niedzicki.

Filmy odnalazł nasz czytelnik Artatama na stronie projektu Łągiewki.

21:47, anuszka_ha3.agh.edu.pl , zderzak Łągiewki (EPAR)
Link
środa, 02 lutego 2011

Pomysł, iż nad lotniskiem w Smoleńsku wytworzono sztuczną mgłę, jest tak głupi, że nie wydawał mi się wart komentarza. Ale może niesłusznie. Może i takie głupstwa trzeba cierpliwie tłumaczyć. Dlatego linkuję tekst w Gazecie Wyborczej, w którym prof. Krzysztof Haman, fizyk atmosfery, ostatecznie sponiewierał tę kretyńską ideę:

Czy da się wytworzyć sztuczną mgłę - list eksperta

 

07:56, anuszka_ha3.agh.edu.pl , naukowcy o pseudonauce
Link Komentarze (44) »
niedziela, 30 stycznia 2011

Zderzak Łągiewki (zwany też EPAR) stał się ostatnio popularny w mediach. Jest to urządzenie, które zamienia energię zderzenia na ruch koła zamachowego, zamiast - jak strefa zgniotu lub amortyzator - rozpraszać ją w postaci ciepła. Pomysł jako taki jest interesujący i prawdopodobnie mógłby znaleźć różne zastosowania.

Jednak pan Łągiewka oraz współpracujący z nim pan Gumuła twierdzą, że oprócz tego zderzak łamie znane obecnie prawa fizyki. Jeśli zderzak jest zamontowany w samochodzie, to dzięki niemu przyspieszenie odczuwane wewnątrz samochodu staje się rzekomo kilkakrotnie mniejsze niż opóźnienie wynikające z wyhamowania samochodu na przeszkodzie. Innymi słowy, zderzak jakoby w znacznym stopniu znosi siłę bezwładności, która normalnie wyrzuca pasażerów z siedzeń podczas zderzenia.

Łągiewka otrzymał za swój wynalazek nagrody w kraju i za granicą. Zastanawiam się, w jaki sposób ten wynalazek był oceniany na konkursach wynalazków. Czy za każdym razem testowano jego działanie w laboratorium? A może opierano się na dostępnych obecnie publikacjach panów Łągiewki i Gumuły na temat zderzaka?

Jeśli to pierwsze, to opinia publiczna nie zna wyników tych testów laboratoryjnych.

Jeśli jednak opierano się tylko na istniejących publikacjach, to należy sprawdzić, czy są one wiarygodne. Poniżej przedstawiam analizę czterech znanych mi publikacji na temat zderzaka. Czytelników, którzy nie są koneserami ostrzegam, że będzie dużo technikaliów, ponieważ bez nich nie byłoby sensownej analizy. Dla waszej wygody wytłuszczam najważniejsze problemy podważające wiarygodność tych artykułów.

Wikipedia linkuje 4 różne prace panów Łągiewki i Gumuły na temat zderzaka:

[1] Stanisław Gumuła, Lucjan Łągiewka. Zmniejszanie siły zderzeń. „Przegląd Techniczny”. 2/2005, ss. ..., 28, 2005-01-23. Naczelna Organizacja Techniczna. ISSN 0137-8783 (pol.).

[2] Stanisław Gumuła, L. Łągiewka. CONCEPTUAL DESIGN OF VEHICLES' PROTECTION AGAINST THE IMPACTS OF COLLISIONS USING THE ENERGY TRANSFER METHOD. „Journal of KONES Powetrain and Transport”. 13 (1), ss. 269-277. European Science Society of Powertrain and Transport Publication. ISSN 1231-4005 (ang.).

[3] S. Gumuła, L. Łągiewka. A METHOD OF IMPACT AND INTERTIA FORCE REDUCTION DURING COLLISIONS BETWEEN PHYSICAL OBJECTS. RESULTS OF EXPERIMENTAL INVESTIGATIONS. „Journal of Technical Physics”. 48 (1), ss. 13-27. Polish Academy of Sciences: Institute of Fundamental Technological Research & Military University of Technology. ISSN 0324-8313 (ang.).

[4] Stanisław Gumuła, Henryk Doruch. UKŁADY DO HAMOWANIA I ZABEZPIECZANIA POJAZDÓW PRZED SKUTKAMI ZDERZEŃ POPRZEZ PRZEKAZANIE ENERGII AKUMULATOROM MECHANICZNYM. „VI Sympozjum Naukowo-Techniczne - SILWOJ' 2003”, ss. 209-214. Akademia Marynarki Wojennej & Wojskowa Akademia Techniczna (pol.).

Prace [2] i [3] dotyczą dwóch różnych konstrukcji zderzaka:

Rys. 1. Po lewej: konstrukcja z [2]. Po prawej: konstrukcja z [3].

Tymczasem wykresy z wynikami pomiarów dla tych dwóch różnych konstrukcji są identyczne!!! Proszę spojrzeć poniżej:

[Edit] Dokładniej, nie jest jasno przesdstawione w artykułach, czy do uzyskania opublikowanych wyników zostały użyte konstrukcje z rysunków, czy jakieś inne:

[2]: EPAR może posiadać jeden, dwa (rys. u mnie Rys. 1 lewy) lub więcej akumulatorów mechanicznych. (...) EPAR posiadał mechaniczny akumulator wirnikowy o momencie bezwładności wynoszącym I=0.0125 kg m2.

[3]: Several design options of EADC are available. Some of them were outlined in earlier publications. (...) Two alternative design options were applied. One version is shown in Fig. (u mnie Rys. 1 prawy), the other differs only in that the gear drives are replaced by drives utilizing flexible connectors. (...) The bumper facebar was connected to the car body via the EADC device, equipped with a mechanical rotary accumulator with the moment of inertia I=0.0125 kg m2

Z użycia liczby pojedynczej w [2] wynika, że pomimo rysunku z dwoma wirnikami wykorzystano tylko jeden wirnik, ale nie pokazano jego konstrukcji. W [3] nie wiadomo, czy użyto konstrukcji pokazanej na rysunku, czy innej.  Treść tych artykułów jest tak skonstruowana, że nie można zarzucić bezpośredniego oszustwa polegającego na pokazaniu identycznych wyników jako pochodzących z dwóch różnych doświadczeń. Natomiast zasadą publikowania naukowego jest, żeby nie publikować dwukrotnie tych samych wyników tego samego doświadczenia. Brak jednoznacznego opisu układu doświadczalnego i umieszczenie mylących rysunków dwóch różnych układów powodują tutaj, że te same wyniki tego samego doświadczenia wyglądają na pierwszy rzut oka tak, jak gdyby miały pochodzić z dwócho różnych doświadczeń.

Tak czy inaczej, publikacja wyników doświadczenia bez jednoznacznego opisu, jak wyglądał układ doświadczalny, powoduje, że nie jest ona wiarygodna. [/Edit]

 

Rys. 2.  Prędkość samochodu. Po lewej wykres z pracy [2], po prawej - z pracy [3].

 

Rys. 3. Przyspieszenie samochodu (w jednostkach przyspieszenia ziemskiego) wyliczone na podstawie prędkości z Rys. 2. Jest to po prostu pochodna prędkości po czasie. Tam, gdzie prędkość ma punkt przegięcia, to przyspieszenie ma minimum. Po lewej wykres z pracy [2], po prawej - z pracy [3].

 

Rys. 4. Przyspieszenie (w jednostkach przyspieszenia ziemskiego), inaczej mówiąc przeciążenie, zmierzone w środku samochodu. Po lewej wykres z pracy [2], po prawej - z pracy [3].

Rys. 5. Siła uderzenia samochodu w przeszkodę. Jak została zmierzona? [2] w ogóle nie podaje, jakiego urządzenia użyto do pomiaru i gdzie było umieszczone. [3] podaje, że urządzenie umieszczone było w przeszkodzie, ale nie podaje, jakie to urządzenie. Po lewej wykres z pracy [2], po prawej - z pracy [3].

W obu pracach napisane jest, że Rys. 3 – przyspieszenie samochodu - jest narysowany na podstawie Rys. 2, mianowicie jako pierwsza pochodna wykresu prędkości po czasie.

Sprawdźmy, czy rzeczywiście jeden wykres jest pochodną drugiego. Autorzy nic nie napisali, jaką metodą liczyli pochodną wykresu. A przekonałam się, że nie jest to wcale takie proste.

Wykres prędkości jest poszarpany. Tym bardziej taki się staje, gdy zbieramy dane ręcznie z rysunku. (Nie wiadomo, czy Łągiewka miał dane z urządzenia cyfrowego, czy musiał je spisywać z analogowego wykresu. Nie napisał tego, ani nie podał metody, którą uzyskał pochodną.) Ja zebrałam dane z wykresu za pomocą programu g3data. Z powodów wymienionych powyżej numeryczne liczenie pochodnych daje bardzo mocno poszarpany wykres przyspieszenia. Dlatego zdecydowałam się na metodę dopasowania (tzw. fitowania) funkcji ciągłej. Tutaj z kolei trudno jest dobrać postać funkcji, która pasowałaby na całym zakresie rysunku. Dlatego wybieram mniejszy zakres, by uzyskać lepsze dopasowanie. Za pomocą programu labplot dopasowuję funkcję ciągłą F:

Rys. 6. Do wykresu prędkości z Rys. 2. (kolor czarny) dopasowałam przeze mnie funkcję podaną powyżej (kolor czerwony), żeby móc łatwo policzyć jej pochodną, czyli przyspieszenie.

Znając już prędkość, wyliczam jej pochodną i nakładam ją na wykres z Rys. 3.

Po nałożeniu widać, że nie jest zgodny z moim wykresem:

Rys. 7. Kolor czarny: Wykres z Rys. 3 - przyspieszenie jakoby wyliczone przez Łągiewkę na podstawie Rys. 2. Kolor czerwony: przyspieszenie wyliczone przeze mnie z Rys. 2.

Przypominam, że rysowanie pochodnej takiego wykresu jak Rys. 2. nie jest proste. Mała niedokładność w ustaleniu nachylenia wykresu prędkości może spowodować spore różnice na wykresie przyspieszenia. Dlatego położenie minimum wykresu przyspieszenia silnie zależy od wyboru funkcji, którą dopasowujemy. Autorzy powinni sobie zdawać z tego sprawę i przynajmniej podać metodę, jaką liczyli pochodną.

Jednak nawet biorąc pod uwagę te niedokładności, kształt mojego wykresu mocno nie pasuje do wykresu Łągiewki. W dodatku jego wykres ma minimum dokładniusieńko w t=40 ms, podczas gdy mój wykres niezupełnie. To mało prawdopodobne, żeby tak dokładnie utrafić w okrągłą liczbę. Wnioskuję z tego wszystkiego, że wykres Łągiewki został narysowany ręcznie, a nie wyliczony - tylko po to, by mniej więcej przypominał nachylenia wykresu prędkości.

Łągiewka twierdzi we wszystkich cytowanych pracach, że dzięki jego zderzakowi przyspieszenie mierzone wewnątrz samochodu (Rys. 4) jest kilkakrotnie mniejsze, niż przyspieszenie mierzone na podstawie zmian jego prędkości (Rys. 3 i 7). Byłoby to zachowanie niezgodne ze znanymi dotychczas prawami fizyki. Dlatego Łągiewka i Gumuła twierdzą, że odkryli nieznane nowe zjawisko, którego obecna fizyka nie jest w stanie wyjaśnić.

Rzeczywiście, widzimy, że na Rys. 4 przyspieszenie jest ok. 5 razy mniejsze niż na Rys. 3 i 7. Na obu rysunkach początek zderzenia jest w t=20 ms. Lecz dlaczego maksimum przyspieszenia wewnątrz samochodu (Rys. 4) pojawia się później niż minimum przyspieszenia podczas hamowania samochodu na przeszkodzie (Rys. 3 i 7)? I skąd taki zbieg okoliczności, że maksimum Rys. 4 wypada dokładnie 10 ms później, niż minimum z Rys. 3?

Porównajmy teraz wykres przyspieszenia z Rys. 3 z wykresem siły mierzonej z zewnątrz (Rys. 5). Siła jest proporcjonalna do przyspieszenia. Zatem obie krzywe powinny mieć taki sam przebieg. Maksimum siły uderzenia powinno towarzyszyć maksimum opóźnienia wyliczonego ze zmian prędkości auta. Jest to zgodnie nawet z teorią Łągiewki. Tymczasem maksimum siły wypada 7 do 9 ms później, niż minimum przyspieszenia (Rys. 7). Słowem, siła nie jest tu w ogóle proporcjonalna do przyspieszenia. Sądzę, że wykres prędkości (Rys. 2) pochodzi z innego eksperymentu niż wykres siły (Rys. 5).

Teraz pora na artykuł [1]. W tym tekście maksima na rysunkach bardziej pokrywają się. Lecz znów z niewyjaśnionych powodów maksimum przeciążenia wewnątrz samochodu występuje później, niż maksimum siły zderzenia. Powtarzam procedurę ze sprawdzeniem pochodnej prędkości po czasie. Dopasowuję funkcję

Rys. 8. Wykres z artykułu [1]. Kolor czerwony - moje wyliczenie, jak powinien wyglądać.

Co prawda położenie minimum w czasie się zgadza, ale już reszta krzywej mocno różni się od wyliczonej przeze mnie. Nie tylko wykres przyspieszenia, ale też wykres prędkości w tym artykule wygląda na narysowany ręcznie.

W pracy [4] pokazano 2 modele zderzaka. Na wykresach porównywana jest droga przebyta przez pojazd (windę) i siła. Nie ma tu żadnych porównań przyspieszeń lub sił mierzonych na zewnątrz i wewnątrz, które mogłyby świadczyć o rzekomym łamaniu praw fizyki. Pomimo to  autorzy twierdzą, że zderzak łamie prawa fizyki, ponieważ powoduje, że przeciążenia mierzone z zewnątrz i odczuwane wewnątrz pojazdu nie są równe. W tej pracy nie jest to poparte żadnymi wynikami.

Wszystkie cztery artykuły zostały opublikowane na łamach, które nie są liczącymi się czasopismami naukowymi. Żadne z nich nie znajduje się na liście filadelfijskiej.

Ponieważ wielokrotnie zarówno publikowałam w czasopismach z LF, jak i recenzowałam dla nich prace, zaręczam, że żaden z artykułów [1-4] nie miałby szansy na akceptację w nawet najsłabszych czasopismach z tej listy. Przytoczone artykuły są przykładami bardzo, bardzo, ... , bardzo słabych prac naukowych. Właściwie naukowymi mogę je nazwać tylko dlatego, że zakładam dobre chęci autorów.

 

03:38, anuszka_ha3.agh.edu.pl , zderzak Łągiewki (EPAR)
Link Komentarze (209) »
sobota, 15 stycznia 2011

Przez pewien czas miałam dobrą passę w znajdywaniu ciekawych artykułów w czasopismach z branży chłodniczej (piramidki, pola torsyjne, mądra woda). Tym razem pora na odmianę – artykuł na portalu Ogrzewnictwo.

Nadchodzi nowa rewolucja techniczna? Kwantony nośniki energii przyszłości.

Obecnie, jak się wydaje, zbliżamy się do nowego okresu rozwoju naszej cywilizacji dzięki fundamentalnym odkryciom w dziedzinie fizyki kwantowej. W 1996 r. z udziałem naukowców rosyjskich (m.in. W.S. Leonowa) ogłoszono dwie nowe teorie fizyczne, a mianowicie teorię sprężystego skwantowanego środowiska i teorię jednolitego pola elektromagnetycznego. Osiągnięcia te w sposób zasadniczy zmieniają dotychczasowe poglądy na procesy uzyskiwania i przekształcania energii, wyznaczając kierunek rozwoju nowych technologii energetycznych w bieżącym stuleciu. Jeśli sprawdzą się przewidywania ich twórców, problemy energetyczne ludzkości zostaną niebawem rozwiązane, a świat końca XXI wieku zmieni się nie do poznania.

Punktem wyjścia dla nowych teorii jest zmodyfikowane podejście do przestrzeni fizycznej. Już A. Einstein, zastąpiwszy XIX-wieczną ideę mechanicznego eteru, rewolucyjną koncepcją czasoprzestrzeni, nie uważał jej (nawet próżni) za absolutną pustkę, lecz przypisywał jej formę pola. Niestety wielu naukowców XX wieku nie podzieliło jego stanowiska i nadal traktowało czasoprzestrzeń jako zupełną pustkę pozbawioną struktury. To mylne podejście zostało obalone dopiero przez odkrycie kwantu czasoprzestrzeni nazwanego kwantonem. Ten najmniejszy element składowy otaczającej nas przestrzeni posiada symetryczną strukturę (kształt) czworościanu foremnego, w wierzchołkach którego znajdują się pozbawione masy elementarne ładunki elektryczne i magnetyczne o przeciwnych znakach.

Nasz czytelnik, Paweł Krawczyk, który nadesłał mi ten artykuł, znalazł również jego wersję z ilustracjami (niestety dostępną po zalogowaniu). Pozwolę sobie zacytować jedną z ilustracji:

Dalej w tekście następuje opis wykorzystania teorii kwantonów do tzw. "energetyki kwantowej". Władimir Siemionowicz Leonow rzeczywiście napisał książkę Quantum Energetics. O jego teorii można przeczytać na stronie quantonenergy.ru. Można też znaleźć jego zgłoszenia patentowe:

METHOD FOR GENERATING AND RECEIVING GRAVITY WAVES AND DEVICE FOR CARRYING OUT SAID METHOD

METHOD FOR PRODUCING PROPULSION IN A VACUUM AND A FIELD ENGINE FOR SPACE VEHICLE (VARIANTS)

Z "energetyką kwantową" związanych jest też dużo biznesów paramedycznych.

16:23, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla konesera
Link Komentarze (9) »
wtorek, 21 grudnia 2010

Dziś Światowy Dzień Orgazmu - akcja polegająca na tym, żeby jak najwięcej ludzi na świecie miało orgazm. Popieram, bo czemu nie.

Tylko fizyki kwantowej proszę w to nie mieszać...

Our minds and our biology influence Matter and Quantum Energy fields, so by concentrating our thoughts before, during, and after orgasm on peace and loving-kindness, the synergy of high orgasmic physical energy combined with the power of positive visualization could help reduce global levels of violence, hatred and fear.

Organizatorzy akcji powołują się na projekt Globalnej Świadomości, wątpliwe przedsięwzięcie szargające honor uniwersytetu w Princeton, o którym już kiedyś pisałam...

10:55, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (2) »
środa, 07 lipca 2010

Mam ogromy poślizg z przeglądaniem poczty do Młodego Fizyka. Dlatego list internauty Przema dość długo przeleżał się w skrzynce.

Przeczytałem i nie umarłem ze śmiechu, bo już dużo w życiu widziałem, ale dobiły mnie dwie ostatnie linijki tekstu.


Kliknij by powiększyć

Artykuł został później zmieniony przez onet, ale oryginał zachował się w pamięci google oraz wielu serwisów newsowych. Jest to przykład szczególnie twórczego tłumaczenia z angielskiego na polski.

18:56, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (15) »
piątek, 25 czerwca 2010

Gazeta Wyborcza donosi:

Naukowcy promują otwarcie Centrum Nauki Kopernik. Do otwarcia Centrum Nauki "Kopernik" zostały ponad dwa miesiące, ale już zaczęła się pierwsza akcja promująca to wydarzenie. Na 60 słupach ogłoszeniowych w Warszawie zawisły plakaty z sylwetkami i cytatami sześciu wybitnych polskich naukowców. Zaprojektowała je Grupa Twożywo.

Fantastycznie! Nie macie pojęcia, jak miło było mi zobaczyć na ulicy twarz starego dobrego Mariana Smoluchowskiego... Ale dlaczego on występuje w towarzystwie pierwotniaków?

Akurat przypadkiem wiem, że odkrycia Smoluchowskiego - jakby ktoś był ciekaw, przystępnie opisane tutaj - pozwalają dziś na zrozumienie również wielu zjawisk zachodzących w żywych komórkach. Ale  nie jestem pewna, czy artysta akurat to miał na myśli.

Artysta najprawdopodobniej w życiu nie słyszał, jaką rolę gra zjawisko dyfuzji w chemii i w szczególności w biochemii. Na pewno nie słyszał np. o motorach Brownowskich. Gdyby słyszał, to wątpię, żeby wybrał na motyw przewodni akurat zielone, włochate pierwotniaki - aluzja zbyt odległa.

Jeśli w ogóle ktokolwiek próbował artyście wytłumaczyć, czym zajmowała się postać, której portret zamówiono - wątpię, czy ktoś próbował - to artysta i tak nic z tego nie zrozumiał. Zatem skomponował plakat z pierwszych lepszych miłych dla oka elementów. Takich, żeby w każdym razie było naukowo.

Przeciętny przechodzień stwierdzi, że zielony Marian Smoluchowski z pierwotniakami w głowie nie mógł być nikim innym, jak biologiem.

Wybrałam się na witrynę Centrum Kopernik, żeby sprawdzić, co dalej. Dalej jest tylko gorzej. Centrum Nauki Kopernik - instytucja, której celem jest  jakoby oświecanie społeczeństwa polskiego - jeszcze zanim została otwarta, już w swych materiałach promocyjnych szerzy ciemnotę:

- Nazwisko braci Montgolfier pisze z błędem. (Dopisek 27.6.2010: Internauta mogolfier w komentarzu zwraca uwagę, że jest to prawdopodobnie stara pisownia tego nazwiska, więc wygląda na to, że niepotrzebnie się czepiam.)

- Pisze, że Lavoisier "odkrył tlen" (to niezupełnie tak było...).

- Niestety, co gorsza, pisze, że socjolog Florian Znaniecki "służył we francuskiej Legii Honorowej".

- A także: "Atomy i molekuły (...) są przyczyną niebieskiej barwy nieba." (No dobra, gdyby nie było atomów i molekuł, to i nie byłoby niebieskiego nieba, ale nie całkiem o to chodzi... Chodzi o rozpraszanie światła na mikroskopijnych fluktuacjach gęstości powietrza, które biorą się z losowych ruchów cząsteczek. I właśnie te losowe ruchy to działka Smoluchowskiego.)

Dlaczego, no dlaczego nie można w Polsce nic zrobić profesjonalnie? Dlaczego nie istnieje w naszym kraju perfekcjonizm, solidność, dopinanie na ostatni guzik?

I dlaczego, do ciężkiej cholery, ta chała jest odstawiana za nasze pieniądze? Chciałabym wiedzieć, ile zarabia osoba odpowiedzialna za promocję Centrum Kopernik? (To ona zatwierdzała te bzdury!) Ile zapłacono za ułożenie tekstów promocyjnych jakimś analfabetom, którzy nie umieją sklecić pięciu zdań bez błędu? A już zwłaszcza ciekawość mnie zżera, ile  dostał artysta z Twożywa za tego Smoluchowskiego?

Dziękuję Pawłowi F. Górze i internaucie wb40 za zwrócenie uwagi na kiksy w materiałach promocyjnych.

21:56, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (17) »
czwartek, 01 kwietnia 2010

Przepraszam wszystkich zainteresowanych. Usunęłam poprzednią notkę, ponieważ doszłam do wniosku, że ten blog - jako związany bardziej z działalnością profesjonalną niż z życiem prywatnym - nie jest jednak dobrym miejscem do prywatnych wojen.

14:58, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link
poniedziałek, 08 marca 2010

Trzy lata temu pisałam o bioantygrawitacji, wynalazku rosyjskiego entomologa Griebiennikowa. Tego, co to latał na platformie antygrawitacyjnej nad Nowosybirskiem, ale że antygrawitacja okazała się powodować niewidzialność, więc nic dziwnego, że nikt go nie zauważył. (Tu relacja z lotu, gdzieś tak w 2/5 tekstu.)

Przy okazji zwróćcie uwagę - w owej relacji Griebiennikow twierdzi, że  razem ze swoją platformą nie rzucał nawet cienia. A tu na zdjęciu - cień jest! No cóż, jednak cień okazał się niezbędny, żeby pokazać, że uczony lata...

Właśnie dzisiaj ktoś z portalu NewWorldOrder odkrył zapomnianego entomologa na nowo.

Powoli jednak naukowcy, co prawda nieśmiało, ale wycofują się ze swych negatywnych opinii. Profesor Aleksander Konkretnyj z Rosji stwierdził, że "najwidoczniej jakiś efekt jednak zaobserwowano", zaś pracownik rosyjskiej Akademii Medycznej Jurij Czeredniczenko po śmierci Grebiennikowa opublikował artykuł, w którym stwierdził, że wynalazek entomologa nie jest tylko wytworem jego fantazji, a ludzie, którzy tak sądzą, "popełniają gruby błąd".

Warto przeczytać cały uroczy artykuł.

Blog de Bart to raczej coś w rodzaju "Będąc Młodą Lekarką". Ale ponieważ

George Ashkar nie jest lekarzem: ma tytuł doktora fizyki zdobyty na Uniwersytecie Łomonosowa w Moskwie

- to czemu by nie zareklamować jego ostatniej notki na Młodym Fizyku?

Czas na hardkor. Czujcie się ostrzeżeni: pod tym linkiem (...) obejrzycie zdjęcia ze stosowania cieciorki. Aż gula rośnie na myśl, że taką inwazyjną, niebezpieczną, bezsensowną i bolesną metodę wciska się chorym na raka.

Nie, nie podam bezpośrednio hardkorowego linka. Przeczytajcie całą notkę Barta.

09:12, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (2) »
wtorek, 23 lutego 2010

Ja wiem, że kiosk w hallu Instytutu Fizyki UJ to prywatna firma. Ale dr Bobula nie bez kozery wykorzystał jego strategiczne położenie:

Informujemy o wydaniu książki autorstwa Eugeniusza Bobuli p.t. "Teoria cząstek elementarnych. Holly'ego teoria dystrybucji".
Książka do nabycia w Instytucie Fizyki i Matematyki w Krakowie przy ul. Reymonta, w księgarni, na parterze Instytutu.

Cena książki 30 zl.

W książce znajduje się artykuł Holly'ego, mówiący o jedynym wyniku naukowym w historii nauki (jego cześć zamieszczona w Math. Nachr. 2003).

www.bobula.pl

Książka rzeczywiście tam jest. (To kiosk, nie żadna księgarnia.) Jeden z Czytelników bloga przesłał mi zdjęcia:


(Kliknij na zdjęcia, aby powiększyć. Zwróć uwagę na autograf autora!)

O dr. Bobuli pisaliśmy już wcześniej. Dr Konstanty Holly to nieżyjący już matematyk z UJ. Opublikował 3 prace w czasopismach z listy filadelfijskiej. Prócz tego ogłaszał swoje artykuły w wydawnictwach związanych z AGH. Nawiasem mówiąc, ciekawe, że Bobula opublikował artykuł kolegi w książce, której sam jest jedynym autorem.

Notka na okładce podsumowuje:

Author explained all phenomenon in nature.

Opis książki – sądząc po stylistyce, pióra samego Bobuli - można przeczytać tutaj:

...Ostatecznie tekst przesłany (wszystkim ważnym) uniwersytetom świata, a dodajmy, żaden nie znaslazł najmniejszego powodu dla najmniejszej krytyki przedsięwzięcia Autora, które przecie zdominowała naukę, kilka chciało współpracować. (...)

Największy umysł od czasu Banacha, przełomu XX-XXI wieku, Konstanty Holly zbudował dla Autora nową teorię dystrybucji (eliminując teorię Schwartza, Mikusińskiego i koncepcję Diraca). Holly napisał, że Autor pogodzi teorię elektromagnetyzmu z teorią grawitacji a odbyło się to w czasie gdy publikacja Autora na ten temat jeszcze nie ukazała się w Acta Mathematica). (...)

Teoria Autora zastępuje wszystkie poznawcze wysiłki ludzkości. Dlatego pokazuje on to co dotąd niemożliwe. Strukturę wnętrza jądra atomu. (Ale i dalsze struktury fraktala masy, który jeszcze nie jest penetrowany, i którego poznania nie wypowie zderzacz hadronów, chyba że Autor będzie analizował jego osiągi).

Tagi: bobula
11:34, anuszka_ha3.agh.edu.pl , dr Bobula
Link Komentarze (22) »
środa, 16 grudnia 2009

Miesięcznik "Forum Akademickie" ma bardzo sympatyczny stały dział: "Z archiwum nieuczciwości naukowej". Zwykle opisuje tam plagiaty i tego typu naukowe przekręty, co samo w sobie bywa lekturą pouczającą, ale nie pasuje do profilu Młodego Fizyka. Jednak w najnowszym numerze pojawiło się coś dla nas.

Miesięcznik "Przemysł Drzewny" znajduje się na liście czasopism punktowanych Ministerstwa Nauki (czyli że za publikacje w tym piśmie twój instytut dostanie bonusy). Jak pisze "Forum Akademickie", czasopismo podobno (!) jest nawet recenzowane...

Na tych znamienitych łamach pojawiła się fałszywka. Ktoś podszywający się pod naukowców z SGGW opublikował tam artykuł:

Grupa badaczy z Wydziału Technologii Drewna SGGW w Warszawie pod kierownictwem dr. hab. Adama Krajewskiego (w skład której wchodziła jeszcze Maryla Kupczyk i dr Piotr Witomski) raportowała, jak to przy pomocy odbiornika GPS super dokładnie wyśledzili prędkości żerowania larwy spuszczela pospolitego (Hylotrupes bajulus) w drewnie sosny zwyczajnej. Ta 4,5−stronicowa praca, ilustrowana wspaniałymi kolorowymi fotografiami stadiów rozwojowych larw (które od kilku mm dorastają do 1,5 cm), opisywała nową technikę śledzenia ich ruchu w pniach drzew. Podana metodyka badań stwierdzała, że małym 3−4−milimetrowym larwom, będącym w początkowym stadium rozwoju, pod kontrolą mikroskopu skaningowego (sic!) wstrzykiwano nanonadajniki GPS (sic!) za pomocą nano−strzykawki (sic!).

Nadajniki były wyskalowane na śledzenie prędkości larwy od 0 do 50 mm na dobę (sic!) i kilkumilimetrowe larwy spuszczela wprowadzano w odpowiednio spreparowane drewno sosnowe. Jak podali autorzy, ruch larw śledzono poprzez odbieranie 3000−bitowych depesz nawigacyjnych, nadawanych przez satelity, zawierających: czas GPS, parametry poprawek zegara, efemerydy satelitów i informację o ich stanie technicznym. Każdy satelita wysyłał informację o położeniu i stanie larw żerujących w drewnie, co było podstawą do wyliczania ich prędkości.

Więcej w artykule Larwy na start w "Forum Akademickim".


 

14:02, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (23) »
piątek, 04 grudnia 2009

Napisał do mnie pewien pan z pewnej firmy. Poprosił o recenzję książki. Gotów był zapłacić i dowieźć mi książkę osobiście na terenie Warszawy. Jeśli nie ja, dodał, to może koleżanka z bloga Świat: Jak to działa? Ciekawe, dlaczego nie kolega? Bo kobiety bardziej naiwne są i łase na pochlebstwa?

Zapoznawszy się z Pani osiągnięciami ...
Byłaby Pani wręcz wymarzoną recenzentką ...
... publikacji, która powinna szczególnie zainteresować osoby takie jak Pani...

Z osiągnięciami trochę nie trafił, bo są one skromne. Ale że książka mnie zainteresuje - tu akurat trafił w dziesiątkę! Dlatego nie zwlekając zasiadłam do pisania recenzji. Fragmenty książki są dostępne w internecie, oszczędzę więc memu korespondentowi fatygi z dowozem. Z honorarium rezygnuję, boż przecie to dla dobra nauki.

Jak łatwo zgadnąć, nazwisko autora - John Freeslow - jest pseudonimem. Autor jest Polakiem:

...czy jest jakaś uczelnia, która w swej dyspozycji ma takie laboratorium jakie miałem ja? Żyłem w dwóch systemach: w polskiej odmianie radzieckiego socjalizmu i w polskim kapitalizmie, który po nim nastał w 1991 roku.

O czym jest książka:

Fizyka Życia to nauka o zasadach i prawach, które doprowadziły do tego, ze jesteśmy tym kim jesteśmy i zachowujemy się tak jak się zachowujemy.

Z tego bije po oczach, że skojarzenie tematu książki z fizyką jest mylne.

Czy Fizyka Życia jest czymś w rodzaju paranauki, czy też jest to prawdziwa nauka?

Dziedziny wiedzy, podobnie jak ludzie, mają swój wiek dziecięcy, młodzieńczy, dojrzały a czasem i starczy. Fizyka Życia wiek dziecięcy ma już dawno za sobą – jej prapoczątki sięgają szóstego stulecia przed naszą erą. Obecnie wchodzimy w wiek młodzieńczy – jeszcze nie ma wyrafinowanych układów równań matematycznych, ale już możemy formułować prawa uogólnione i dawać stosunkowo dobre wytyczne.

O "fizyce życia" można powiedzieć wiele - ale nie to, że jest fizyką. Nie jest w ogóle nauką przyrodniczą. Autor po prostu spisuje swoje przemyślenia i obserwacje. Zresztą -

Bazuję na obserwacjach nie tylko swoich. Uwzględniam badania naukowe i obserwacje innych osób. W kolejnych rozdziałach okaże się, że w Fizyce Życia doskonale mieszczą się myśli i obserwacje świętych i papieży oraz takich kanalii jak komendant obozu śmierci.

Bełkot znajdzie tu fizyk:

Rozpoczniemy od dualizmu natury rzeczy, którego prapodstawą jest fakt, że “rozsypane we wszechświecie cząstki grupują się”, ale gdzieś w tym Wszechświecie w wyniku tego grupowania pojawiają się strefy, w których oddziaływania grawitacyjne są na tyle małe, że cząstki znajdują się jakby w “stanie zawieszenia”. Stan ten przejawia się tym, że niektóre z nich w dalszym ciągu grupują się lecz są też i takie, które dążą do utrzymania stanu rozsypania. W strefach tych ogromną rolę zaczynają odgrywać oddziaływania inne niż grawitacyjne.

Bełkot znajdzie tu i biolog:

Drugim etapem będzie dokładne omówienie ewolucji biologicznej w oparciu o jej najprostszy model - proces doskonalenia ewolucyjnego. Następnie sformułujemy definicję życia, nieco odmienną od obecnych i odkryjemy mechanizmy samodoskonalenia się obiektów żywych.

Cele książki nakreślone zostały z dużym rozmachem:

Oczywiście będziemy musieli również odpowiedzieć na pytanie jak życie powstało, wyjaśnić zagadnienie śmierci i omówić powstanie organizmów wielokomórkowych.

Po czym, znając już podstawy, przejdziemy do tematów o wiele nam bliższych, czyli współistnienia szczególnych obiektów żywych – nas samych. Dowiemy się za pomocą jakich mechanizmów oddziałujemy na siebie na wzajem i spróbujemy przeanalizować takie zagadnienia jak funkcjonowanie nas samych w społeczeństwie, narodzie, biurze, fabryce i rodzinie.

Autor zapewnia jednak:

Na pewno nie jest to książka “oszołoma”, który pragnie odsłonić „prawdę absolutną”.

Książkę można zakupić w księgarniach internetowych oraz poprzez specjalną stronę internetową.

Co ciekawe, pod koniec października autor próbował kryptoreklamy w Wikipedii. Wikipedyści jednak szybko usunęli to hasło. Pozostało ono jeszcze w pamięci Google, ale ponieważ wkrótce pewnie zniknie, tutaj można obejrzeć kopię.

Nadążność - rozbudowany rodzaj oddziaływania pomiędzy dwoma lub więcej obiektami, które w sposób sobie tylko właściwy dążą do jakiegoś celu[1]. Owo dążenie nie musi być uświadomione, a celu częstokroć nie daje się precyzyjnie zdefiniować. Przykładem nadążności jest pościg rakiety samonaprowadzającej się na cel. Podczas wykładów z teorii stabilności, zagadnienie to było omawiane przez profesora Romana Gutowskiego z Politechniki Warszawskiej. W XXI wieku poruszył je John Freeslow w książce pt. "Fizyka życia".

Fizyka. Nadążność jest jedną z podstawowych relacji zachodzących pomiędzy obiektami materialnymi. Fizycy tradycyjnie wywodzą ją poprzez analogię z grawitacją. Tak jak ciała fizyczne przyciągają się z pewną siłą (proporcjonalną do ich masy i odległości między nimi), tak też obiekty żywe lub sterowane za pomocą układów scalonych oddziałują na siebie, dążąc do określonych celów. Owe cele może być rozmaite; przeważnie jednak stanowią one razem naturalny konflikt interesów, gdyż realizacja celu przez jednego z nich oznacza niezrealizowanie zadania przez drugiego.

Biologia. Wiele oddziaływań spotykanych w przyrodzie okazuje się być zjawiskami o charakterze nadążnym. Celem antylopy uciekającej przed gepardem jest umknięcie drapieżnikowi i w konsekwencji przeżycie. Celem geparda podejmującego pogoń jest dopadnięcie ofiary i pożywienie się.

Socjologia. Pełne działań nadążnych są również rozmaite interakcje społeczne, w których dochodzi między ludźmi do konfliktu interesów. Tu także osiągnięcie celu przez jedną ze stron z reguły wiąże się ze stratą czy porażką drugiej osoby bądź grupy społecznej. Za przykład w tym względzie posłużyć może chociażby spór o przysłowiową miedzę.

Hm, wygląda na to, że moja recenzja zamieniła się w zbiór cytatów. Cytaty zrecenzowały się same. Nie mam nic do dodania.

12:29, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (21) »
poniedziałek, 30 listopada 2009

Onet donosi:

Naukowcy bułgarscy rozmawiają z przedstawicielami cywilizacji pozaziemskich, otrzymali od nich odpowiedzi na kilkadziesiąt pytań, które obecnie odszyfrują, i spodziewają się bezpośrednich kontaktów w najbliższych 10-15 latach - powiedział wicedyrektor Instytutu Badań Kosmicznych Bułgarskiej Akademii Nauk prof. Łaczezar Filipow.

Zdaniem Filipowa istoty pozaziemskie krytykują Ziemian za zbytnią ingerencję w przyrodę, nie rozumieją takich kwestii jak np. sztuczne zapłodnienie. Przyczyną globalnego ocieplenia według nich jest infrastruktura inżynieryjna. Na pytanie, kiedy zakończy się globalny kryzys gospodarczy, kosmici odpowiedzieli: "Koniec broni, jednomyślność".

Profesor zastrzega jednak, że akademia nauk jako instytucja naukowa nie jest zaangażowana w sprawy kontaktów z kosmitami.

O ile dobrze zrozumiałam bułgarski system stopni naukowych, Łaczezar Filipow jest doktorem nauk, a w instytucie zajmuje stanowisko docenta (associate professor). W latach 1988-2005 był wicedyrektorem do spraw naukowych Instytutu Badań Kosmicznych Bułgarskiej Akademii Nauk. Teraz piastuje stanowisko wicedyrektora do spraw współpracy z zagranicą w tymże instytucie. Opublikował 65 artykułów, z czego znaczna część w zeszytach pokonferencyjnych, a zaledwie kilka, w latach 80., w Advances of Space Research, czasopiśmie o mało imponującym impact factorze 0.86.

Dla zainteresowanych stanem bułgarskiej nauki ciekawą będzie lektura raportu o pracy instytutu w latach 2004-2008 w połączeniu z listą publikacji w roku 2008. Najważniejsze osiągnięcia tego instytutu miały miejsce w latach 80., w czasach współpracy nad programem kosmicznym ZSRR. Jednak pozytywnie mnie zaskoczyło istnienie takiego krytycznego raportu w języku angielskim. Wygląda na to, że wstąpienie do Unii Europejskiej spowodowało przynajmniej próby reform.

 


 

P.S. Jak mogłam nie zauważyć!

Pod koniec notki PAP czytamy:

Instytut Badań Kosmicznych pracuje nad aparaturą związaną z napięciem elektrostatycznym na stacji orbitalnej Mir, mającą duże znaczenie dla bezpieczeństwa jej załogi.

Stacja kosmiczna Mir ponad 8 lat temu spaliła się w atmosferze, a resztki spadły do Pacyfiku o nieopodal wysp Fidżi.

Albo Bułgarska Akademia Nauk, albo PAP żyje w przeszłości. Stacja spadła, ale uczeni nadal w pocie czoła pracują nad bezpieczeństwem jej załogi.

10:15, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (10) »
wtorek, 13 października 2009

Nie wtrącając się w dyskusję o ociepleniu klimatu, bardzo polecam tekst z bloga Doskonale Szare o tym, jak się robi newsy naukowe w Polsce, a jak w cywilizacji.

Zresztą nawet w cywilizacji nie zawsze współpraca z mediami wychodzi:

Kliknij tu

 

16:24, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (69) »
czwartek, 01 października 2009

O radości! Dziś odnalazłam nowość w internecie - dla koneserów twórczości zapoznanego krakowskiego  geniusza:

bobula.pl

Jest również jego blog.

23:11, anuszka_ha3.agh.edu.pl
Link Komentarze (3) »
piątek, 25 września 2009

We środowej Gazecie Wyborczej prof. Magdalena Środa opublikowała tekst "Męska energia jądrowa". Cytuję zdanie, które wywarło na mnie głębokie wrażenie:

Może więc pora najwyższa (...) zacząć dyskutować, po pierwsze, o alternatywnych źródłach energii (wiatr, woda, słońce, biomasa), które w Polsce cieszą się wyłącznie pogardą decydentów, tak jakby wiatraki i baterie słoneczne były mniej męskie niż energia jądrowa.

Prof. Środa diagnozuje, że dla polskich polityków elektrownie jądrowe są dobre, bo nie-feministyczne! Czy ktoś z Czytelników natknął się w mediach na wypowiedź choć jednego decydenta, który by deklarował takie akurat kryteria oceny projektów energetycznych?  Bo ja nie. Kryteria te bywają rozmaicie głupie, ale nie takie.

Są więc dwie możliwości: a) Prof. Środa ma  genialnie wnikliwy psychoanalityczny wgląd w podświadomość polskich polityków. b) Albo to ona sama sprowadza kwestię wyboru źródeł energii dla Polski - do wojny płci.

Sądzę, że zachodzi ta druga możliwość. Niektórym wszystko się z dupą kojarzy, lecz prof. Środzie akurat wszystko kojarzy się z jądrem.

Na pocieszenie pani profesor podam tego linka, pod którym można sprawdzić, że  pozory mylą: Wśród naszych sąsiadów to właśnie Polska i jeszcze Białoruś są istnymi - jeśli można się tak wyrazić - matecznikami matriarchatu.

 

11:37, anuszka_ha3.agh.edu.pl
Link Komentarze (27) »
sobota, 25 lipca 2009

Tygodnik "Przekrój" poświęca najnowszy numer ciekawym zjawiskom polskiego internetu. Młodego Fizyka umieszcza na liście 33 blogów wartych uwagi!

 

00:33, anuszka_ha3.agh.edu.pl
Link Komentarze (8) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Zakładki:
Gwiazdy "dziennikarstwa" "naukowego"
Prawdziwi fizycy
Prawdziwi dziennikarze naukowi
Inne nasze projekty
Nasz rosyjski odpowiednik
Czytają nas
Niekoniecznie nonsensy
O mnie
Polecamy
Polecamy bramkę sms
Tagi
Zmiana statystyk...
We wrześniu 2009:
8165 użytkowników
9536 wizyt
17330 odsłon