Nonsensy z nauki polskiej i zagranicznej
poniedziałek, 26 marca 2007

Dr Paweł F. Góra z Instytutu Fizyki UJ naprowadził mnie na trop pewnej zabawnej instytucji, która jednak - w odróżnieniu od wielu tutaj opisywanych - nie wyrzucała w błoto pieniędzy podatników. Za wielką szkodę nie można uznać przejedzenia przez nią 10 milionów dolarów darowanych dobrowolnie przez ekscentrycznych milionerów.

Jedyny problem, jaki stwarzał Princeton Engineering Anomalies Research Lab - to szarganie honoru Uniwersytetu Princeton. Jednak chyba szarganie owo nie było aż tak bolesne, bo pomimo zakłopotania władz uniwersyteckich laboratorium działało przez bite 28 lat. Jak pisze New York Times, "prawie nie otrzymywało dofinansowania od uczelni". Niestety lub na szczęście, instytucja została właśnie zamknięta.

Kierownikiem pracowni był Robert G. Jahn, niegdyś uznany ekspert od napędu odrzutowego. Laboratorium zajmowało się badaniem bezpośredniego wpływu ludzkich myśli na działanie maszyn. Typowym eksperymentem był pomiar wpływu dobrych i złych myśli na elektroniczny generator liczb losowych.

Wyników badań PEAR nie udało się opublikować w żadnym piśmie naukowym. Znana jest odpowiedź redaktora jednego z takich pism: Rozważymy publikację, jeśli prześlą mi Państwo ten artykuł drogą telepatyczną.

Laboratorium zostało rozwiązane z końcem lutego. Nie podało powodów zakończenia działalności. Sprzęt po nim odziedziczą inni zainteresowani, np. firma Psyleron.


Tymczasem Roger D. Nelson, do 2002 roku związany z PEAR, uruchomił niezależnie (choć również pod patronatem Uniwersytetu Princeton!) projekt "Globalnej Świadomości". Pomysł polega na rozmieszczeniu w kilkunastu punktach kuli ziemskiej generatorów liczb losowych, nieprzerwanym zbieraniu ciągów tych liczb i badaniu, czy występują korelacje pomiędzy nimi, a w razie ich wystąpienia - czy są związane z jakimiś szczególnymi wydarzeniami na świecie. Oznaczałoby to, że jakaś "globalna świadomość" wpływa jednocześnie na działanie wszystkich tych generatorów rozstawionych w różnych miejscach globu.

Autorzy projektu twierdzą, że zanotowali takie korelacje w dniu śmierci księżnej Diany, w dniu ataku na WTC, podczas katastrofalnego tsunami na Dalekim Wschodzie i pod innymi datami, z których każdą łatwo udało się dopasować do jakiegoś nieszczęścia, które właśnie wydarzyło się gdzieś na świecie.

Co więcej, jako ważny wynik przedstawiono szczególne korelacje pojawiające się co roku w Sylwestra w momencie zmiany daty... Korelacje te występują pomiędzy generatorami leżącymi w tych samych strefach czasowych...

Pierwszą myślą, jaka w tym momencie przychodzi do głowy, jest hipoteza o zależności generowanych liczb od jakiegoś software'u. Autorzy projektu twierdzą, że ich generatory liczb losowych są hardware'owe i produkują nieskorelowane liczby. Ale już nic nie mówią o sposobie mierzenia czasu przypisywanego każdej z tych liczb... A przecież synchronizacja precyzyjnych zegarów elektronicznych jest nieraz przeprowadzana w taki sposób, że w momencie zmiany roku na nowy dodaje się pewną drobną poprawkę do pokazywanego czasu. Jednak badacze z Princeton wolą pominąć rozsądne hipotezy i z góry wyjaśnić zjawisko "globalną świadomością". Ze strony www projektu łatwo wyczytać, czym kierują się badacze: Szczególnie wzruszający jest apel o creative and poetic perspective - w interpretowaniu danych, jak rozumiem - zwraca uwagę dr Góra.



00:21, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (7) »
sobota, 24 marca 2007
...ale warte zareklamowania:

Blog o dziwacznych, ale wcale niekoniecznie bezsensownych badaniach naukowych - kandydatach do nagrody IgNobla.

Definicja IgNobla:

The Ig Nobel Prizes honor achievements that first make people laugh, and then make them think.



22:31, anuszka_ha3.agh.edu.pl
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 19 marca 2007
Sensacyjna wiadomość: Firma związana z Łągiewką nawiązała współpracę z rosyjską firmą ze stajni Akimowa. Co więcej, współpraca skończyła się wykantowaniem strony polskiej przez stronę rosyjską...

Polskie przedsiębiorstwo Macrodynamix zajmuje się badaniem i wdrażaniem zderzaka Łągiewki - tajemniczego urządzenia rzekomo likwidującego siłę bezwładności. Macrodynamix nawiązał współpracę z rosyjską firmą Akoil, która produkuje równie tajemnicze wirowe generatory ciepła. Rosyjscy uczeni z komisji do spraw walki z fałszerstwami w nauce wskazują na bliskie związki producentów tych generatorów z pseudonaukowcem Anatolijem Akimowem - genialnym oszustem, który naciągnął na grube miliardy rządy Rosji i kilku innych państw oraz szereg firm prywatnych.

Fantastyczne właściwości zarówno zderzaka Łągiewki jak i wirowych generatorów ciepła zostały już dawno zdemaskowane przez poważnych naukowców jako wyssane z palca.

Współpraca polskiego przedsiębiorstwa pseudonaukowego z podobnym przedsiębiorstwem rosyjskim zakończyła się źle. Strona rosyjska oszukała stronę polską, sprzedając jej generator wirowy niezgodny z zamówieniem, dostarczony z opóźnieniem, oraz dodatkowo zardzewiały. Na koniec - zaraz po podłączeniu generator spalił się.

Do opisanych wydarzeń doszło w styczniu 2007. Firma Akoil do dziś nie odpowiada na reklamacje Polaków. Na swej stronie www Macrodynamix całą współpracę podsumowuje z żałością:

Targają nami sprzeczne uczucia. Z jednej strony poznaliśmy uroczych ludzi, pełnych inwencji i za pomocą wdrażanych wynalazków chęci niesienia pomocy innym, godząc to z interesem. Z drugiej strony napotykamy na niesolidne zachowanie i jawne lekceważenie, w zamian za wyrób, naszym zdaniem nie wart zapłaconych pieniędzy.
Nie wiemy co o tym myśleć.
00:12, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Pola torsyjne
Link Komentarze (45) »
środa, 14 marca 2007
Niejaki Wiktor Pietrowicz Bowbałan, dziennikarz, podobno również wykładowca na Uniwersytecie Kijowskim, wpadł na twórczy pomysł wykorzystania krajowych i międzynarodowych funduszy badawczych.

Przedsiębiorstwo "Biokorinter" założone przez Bowbałana istnieje po dziś dzień. Zajmuje się ono sterowaniem pogodą.

Bowbałan twierdzi, że urodzaj na Ukrainie w latach 1990, 93 i 94 jest wyłącznie jego zasługą. Ma też na swym koncie inne osiągnięcie: 15 kwietnia 1993 roku udało mu się przemieścić cyklon z Islandii na Morze Barentsa.

W 1995 roku ukraińskie ministerstwo rolnictwa - przeczuwając nadchodzący katastrofalny nieurodzaj - przyznało kwotę 375 milionów karbowańców (ówczesna waluta ukraińska) na przetestowanie idei Bowbałana. W tym celu wyznaczono specjalistów z państwowego Centrum Hydrometeorologii do sprawdzenia efektywności nowatorskiej metody. Centrum zawarło z Bowbałanem umowę o przeprowadzeniu "eksperymentu pokazowego": korekcji ruchu masy zimnego powietrza nad regionem kijowskim i dniepropietrowskim. Firma "Biokorinter" wypełniła postawione zadanie.

Szef Centrum Hydrometeorologii Nikołaj Kulbida ostrożnie stwierdził, że naukowcom dość trudno było rozróżnić, gdzie fronty atmosferyczne zmieniły trajektorie same z siebie, a gdzie pod wpływem Bowbałana. Według uzyskanych danych, rola "Biokorintera" była tu minimalna - tym niemniej była!

Z ostatecznymi wnioskami nie spieszył się również Ukraiński Instytut Hydrometeorologii. Starając się nie nazywać Bowbałana ani geniuszem, ani szarlatanem, dyrektor instututu Władimir Wołoszczuk wypowiedział się oględnie: "Energia frontów atmosferycznych jest bardzo duża. Żeby na nie wpłynąć, potrzeba by potencjału elektrowni atomowej. Lecz mimo wszystko... może?"

Bowbałan nie ujawnił nikomu, na czym polegają szczegóły jego metody. Wiadomo jedynie, że polega ona wykorzystaniu siły woli. Bowbałan opracował metodę samodzielnie - początkowo nauczył się sterować pogodą w zasięgu pola widzenia, później również - spoza horyzontu.

Aferę ukraińską wykryto już rok później.

Ostatnio w 2002 roku firma "Biokorinter" była wymieniona (wraz z kilkoma podobnymi instytucjami z Rosji i Kazachstanu) w propozycji programu ekologicznego "Sterowanie pogodą i zapobieganie spontanicznym katastrofom metodami głębokiej ekologii", skierowanej do Regional Environmental Center w celu uzyskania odpowiedniego grantu. Mamy nadzieję, że wniosek został rozpatrzony z należytą uwagą:

Proponuję współpracę w duchowym sterowaniu pogodą, stworzenie sieci miast i grup operatorów pogody (...). "Ciemne siły" zniewoliły duchy przyrody, naturalne pierwiastki, Księżyc - i stąd pochodzą katastrofy. Gdy Duch Gór jest "chory", w górach dochodzi do lawin błotnych i obsunięć gruntu...

09:49, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 12 marca 2007
"Niekonwencjonalne" technologie poszukiwań ropy naftowej to pomysł nienowy. Te firmowane przez Akimowa doczekały się wzmianki w Nature. Pewne wcześniejsze oszustwo przypomina zaś New Scientist.

Dostęp do Nature (418(6894) 2002, 118) jest tylko dla subskrybentów, dlatego przytaczam tłumaczenie fragmentu:

Poszukiwacze ropy korzystają z przepowiedni tajemniczych cząstek

Firma wiertnicza pracująca w Wielkiej Brytanii planuje poszukiwania czarnego złota poprzez wykrywanie emisji pewnych cząstek subatomowych. Niestety plan ma defekt: według fizyków owe cząstki nie istnieją.

Technology Investment and Exploration, firma zarejestrowana na wyspie Guernsey, dostała od Departamentu Handlu i Przemysłu zielone światło dla rozpoczęcia poszukiwań ropy w trzech lokalizacjach w Anglii i Walii. Firma zamierza w tych miejscach monitorować emisję "mikroleptonów" - małych członków rodziny leptonów - które rzekomo są wydzielane przez podziemne złoża ropy.

Jednakże mikroleptonów brakuje w podręcznikach fizyki. "Nie ma dowodu ich istnienia" - mówi Martin Perl [Nobel 1995 za odkrycie leptonów tau], fizyk z Uniwersytetu Stanforda, gdzie według przedstawicieli firmy opracowano teorię, która stoi za ich technologią - od czego jednak Perl się odcina. Cząstki te były jednak obiektem badań rosyjskich w latach 80., a poszukiwacze ropy nie są pierwszymi, ktorzy im uwierzyli. "Z internetu można dowiedzieć się, że pewne filozofie New Age i uzdrawiacze korzystają z idei mikroleptonów. - mówi Perl - Zdaje się, że głupota ludzka nie ma granic."

Znalazłam również inny komentarz do sprawy:

Robin Marshall, specjalista od fizyki cząstek z Uniwersytetu Manchester odkrył że technologia mikroleptonowa opiera się na pracy rosyjskiego fizyka Anatolija Ochatrina, zamieszczonej w piśmie Dokłady z 1989 roku. "Musiał być szalony, pijany, albo zaślepiony - mówi Marshal - Umieścił kilkukilogramowy wirujący stożek ołowiu przed kamerą otworkową i twierdził, że sfotorgafował "poświatę" otaczającą stożek, która została spowodowana przez mikroleptony". (...) Licencja na lądową eksplorację złóż jest zawsze cennym punktem w CV firmy.

Strona firmy już nie istnieje, ale w pamięci googla pozostały jej resztki.

Z kolei New Scientist cytuje list od czytelnika - pracownika Obserwatorium Genewskiego - który przypomina, że:

Wasz raport o poszukiwaniu ropy za pomocą "detektorów mikroleptonowych" wygląda na remake afery "samolotów węszących".

W istocie sprawa sięga jeszcze roku 1976. Dwóch "inwestorów" przekonało zarząd koncernu Elf, że opracowali urządzenie zdolne do wykrywania pól naftowych przy użyciu czegoś takiego jak "skierowane neutrony". Pole naftowe zostało nawet "wykryte", lecz wiercenia nie wydobyły ani kropli ropy. Oszustwo wykryto w 1979, ale ujawniono publicznie dopiero w 1985, po audycie. Koszty całej afery poszły w miliardy franków, a skandal obszernie referowały francuskie media.

Interesująca jest duża liczba paraleli z przypadkiem brytyjskim: Kierownictwo nie słuchające specjalistów (młodszy pracownik techniczny Elfa został nawet wyrzucony z pracy za wyrażanie wątpliwości); używanie tajemniczych cząstek elementarnych - nie istniejących "mikroleptonów" i "pamięci neutronów"; używanie samolotów do wykrywania pól naftowych; wreszcie - zezwolenia na wiercenia przyznane przez władze.


08:23, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Pola torsyjne
Link Komentarze (4) »
środa, 07 marca 2007
Świeże informacje z rosyjskiego tygodnika "Ogoniok" dowodzą, że Akimow i jego wspólnicy są wciąż aktywni. W ostatnich latach prowadzili interesy z rządami dwóch państw Unii Europejskiej. Szanowni Rodacy! Miejmy się na baczności, bo może wkrótce Akimow zapuka i do naszych drzwi... Co wtedy zrobi polski rząd? Strach się bać...


"Ogoniok" nr 1-2 2007 (1-14.1.2007)
Jelena Żurawliowa

Gorąca piątka afer paranaukowych, które wstrząsnęły światem

[wersja angielska]

Już od 8 lat istnieje w naszym kraju Komisja do spraw Walki z Pseudonauką i Fałszerstwami w Badaniach Naukowych, powołana z inicjatywy prezydium Rosyjskiej Akademii Nauk. Jednakże - pomimo wszystkich wysiłków akademików, pseudouczonych wcale nie ubywa. Miniony rok okazał się pod tym względem wręcz szczególnie urodzajny. Specjalnie dla "Ogońka" członek Komisji, akademik Jewgienij Aleksandrow sporządził ranking najbardziej skandalicznych "osiągnięć".


1. Wirowe generatory ciepła [znane też pod angielską nazwą: "vortex thermal generators"]

Mit

Palma pierwszeństwa przysługuje "torsjonistom". Po raz pierwszy świat dowiedział się o ich działalności jeszcze w 1991 roku, gdy z inicjatywy Akazemii Nauk ZSRR odbyło się specjalne śledztwo, w toku którego wyszło na jaw, że szereg radzieckich ministerstw straciło 500 milionów rubli na pseudo- a wręcz anty-naukowe prace nad polem spinorowym (lub torsyjnym, lub też mikroleptonowym). Po tych wydarzeniach jedni torsjoniści przeszli do podziemia, a inni obrócili swoje spojrzenie na zagranicę. Na przykład, kilka lat temu pewna firma mająca rosyjskie korzenie otrzymała od rządu brytyjskiego licencję na poszukiwanie ropy naftowej w rolniczych rejonach Anglii przy pomocy "najnowszych technologii mikroleptonowych".

Śledzące sprawę czasopismo Physics World doszło do wniosku, że za pomocą taniej brytyjskiej licencji aferzyści zamierzali sprzedawać "innowacyjną technologię" krajom Trzeciego Świata. I rzeczywiście, później rosyjscy "królowie poszukiwań naftowych" pojawili się w Australii [tak w tekście ;) - przyp. red. Młodego Fizyka].

Inna znów firma, zawarłszy umowę z urzędnikami bułgarskimi, próbowała zachęcić to państwo do zakupu "wirowych generatorów ciepła". W listopadzie 2006 roku, jak podała bułgarska dziennikarka Wieliana Christowa, Bałkany odwiedził guru pól torsyjnych Anatolij Akimow, który postanowił zaprezentować publiczności swoją nową "technologię szóstej generacji" - pewien aparat służący do "wczesnej diagnostyki chorób autoimmunologicznych".

Rzeczywistość

Najbardziej interesujące w tej historii jest, że żadne "pola torsyjne" w ogóle nie istnieją w przyrodzie. Eksperymenty dowodzą, że sprawność całego tego "generatora wirowego" jest niższa niż zwykłego domowego grzejnika wody, lecz jego cena jest nieporównywalnie wyższa - bo ok. 5 tysięcy dolarów.

Akademik Aleksandrow dzieli się swymi wrażeniami: "Jedynym - za to bezspornym - osiągnięciem torsjonistów jest stworzenie "systemu odpałów", który polega na tym, że urzędnik państwowy przepuszczający wniosek o finansowanie "badań" otrzymywał procent od przydzielonej kwoty. Na tych zasadach jeszcze w czasach sowieckich urzędnicy od nauki byli gotowi sfinansować każdy, nawet najbardziej niedorzeczny projekt. Nie mówiąc już o epoce dzikiego kapitalizmu."

2. Broń psychotroniczna

Mit

W październiku 2006 generał-major Federalnej Służby Ochrony Rosji Borys Ratnikow wystąpił w prasie z sensacyjną informacją o astralnych bitwach, które przeprowadzali rosyjscy czekiści z z potencjalnym przeciwnikiem. O magicznej praktyce dawnych kapłanów, wyprowadzonej przez specsłużby na poziom nauki. O potężnej broni psychotronicznej, pozwalającej nie tylko oddziaływać na psychikę ludzi, ale też czytać w ich myślach. [Naoglądał się Straży Nocnej? - przyp. red. Młodego Fizyka] Tak, w szczególności, nasze dzielne specsłużby "podłączyły się do podświadomości pani sekretarz stanu USA Madeleine Albright", w której wykryły "patologiczną nienawiść do Słowian".

Rzeczywistość

"Generał-major Ratnikow opisuje tę część historii torsjonistów, która zahacza o interesy wywiadu - stwierdza akademik Aleksandrow - Jeszcze w czasach sowieckich w tych kręgach były bardzo popularne baśnie o wszechmocnych "generatorach psychotronicznych", mających jakoby wpływ na psychikę człowieka. W rzeczywistości generatory te były zwykłymi makietami. Ale funkcjonariuszy KGB zwiodło to, że naiwnie uwierzyli w telepatię - przecież nie ma lepszej pokusy dla wywiadu. Tymczasem, do dziś nie ma ani jednego eksperymentalnego potwierdzenia telepatii i innych zjawisk paranormalnych. Ponad dziesięć lat temu znany amerykański iluzjonista James Randi zorganizował fundację, która obiecuje wypłacić milion dolarów każdemu, kto przedstawi jej komisji jakikolwiek "cud". Potężni telepaci wciąż są oczekiwanie pod ardesem www.randi.org. Pracownicy fundacji oferują kandydatom zaproszenie i opłacenie wizy.

 

3. Energia alternatywna

 

Mit

Ofiarą własnej niekompetencji padł też zastępca sekretarza Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Nikołaj Spasskij, który w kwietniu 2006 roku, podczas spotkania Grupy G-8, oznajmił, że zbliża się "przełom w energetyce". Do przełomowych kierunków zaliczały się jego zdaniem "kontrolowana synteza termojądrowa, energia wodorowa i energia próżniowa".

Rzeczywistość

"Z całej "listy Spasskiego" mniej lub bardziej realna jest tylko energetyka oparta na wodorze - mówi Jewgienij Aleksandrow - Sam wodór jako taki nie jest źródłem energii, lecz jej nośnikiem. W tej roli ma szereg przewag nad inymi rodzajami paliw chemicznych. Jednak jego użytkowanie i produkcja (znów z ropy naftowej i węgla!) nastręcza wiele problemów technologicznych, które są jeszcze dalekie od rozwiązania." Kontrolowanie reakcji termojądrowych jest w zasadzie też w pełni realne, ale otrzymywanie z nich energii stanie się opłacalne nie wcześniej niż w 2050 roku. Jak dotychczas projekty syntezy termojądrowej opierały się na reakcji deuteru i trytu, mającej niski próg inicjacji i zachodzącej przy wybuchu bomby wodorowej.

Początek 2006 roku odznaczył się sporym szumem wokół projektu wydobycia helu-3 na Księżycu, anonsowanego przez szefa RKK Energia Nikołaja Sewastianowego. "Eksperci przeliczyli nawet, że na pokrycie rocznych wydatków energetycznych całej ludzkości wystarczy przetransportować z Księżyca jakieś 100 ton helu-3. Co prawda, do tego potrzeba skruszyć księżycowy regolit na przestrzeni 23 tysięcy kilometrów kwadratowych (!) i na głębokość 10 metrów, aby wydobyć z niego hel. Pozostaje przeliczyć, ile ekwipunku należy dostarczyć na Księżyc, nie zapominając przy tym że przesłanie na Księżyc tony ładunku kosztuje miliard dolarów. To już nie pseudonauka, a próba obrabowania budżetu państwa i to w gargantuicznej skali!" - śmieje się akademik Aleksandrow.

Lecz nawet ten projekt wieku blednie w obliczu próby wydobywania energii z... próżni. Informacje o tym pojawiają się w mediach z podziwu godną regularnością. Liczba grup, które produkują takie perpetuum mobile, mnoży się w oczach. Ich sprzedawcy wspominają o hipotezie o istnieniu "ciemnej" lub "próżniowej" energii, która jakoby prowadzi do szybszego rozszerzania się Wszechświata. Prawda jest taka, że ani astrofizycy, ani specjaliści od fizyki wysokich energii nigdy nie twierdzili, że ta "ciemna" energia może być wydobywana.


4. Antygrawitacja

 

Mit

Z kolei dyrektor firmy NTC Intrafizyka Władimir Nikitin dotarł do samego prezydenta Federacji Rosyjskiej - dokładniej, do jednego z jego doradców, który przedstawił jego materiały do recenzji w Rosyjskiej Akademii Nauk. Akademicy przeczytali i popłakali się. Punktem wyjścia do części praktycznej projektu była Zunifikowana Teoria Pola, nad której stworzeniem już od 50 lat biedzą się najtęższe umysły ludzkości. "Wszystkie te wzory nie mają żadnego sensu, grają tylko rolę imitacji tekstu naukowego - akademik Aleksandrow ledwie powstrzymuje wybuch słusznego gniewu - Za to jakie otwierają się perspektywy! Superbroń, super-pojemne akumulatory, telekomunikacja nowego typu i nawet środki transportu o napędzie antygrawitacyjnym!" Fantaści nerwowo wyczekiwali, paląc papierosa na korytarzu.

Rzeczywistość

Podstawą wszystkich tych cudów techniki okazały się tzw. "K-chwytliwe źródła energii". Autorzy twierdzą, że w pierścieniowej komorze prąd zainicjuje reakcje jądrowe, a otrzymana energia może być spożytkowana na usunięcie odpadów radioaktywnych lub substancji toksycznych. "Żadnych ocen prawdopodobieństwa zajścia reakcji, tym bardziej z wydzieleniem energii, w projekcie nie ma - zauważa akademik Aleksandrow - Brak również porównania z innymi projektami usuwania radioaktywnych odpadów i substancji trujących, co jest ogólnoświatową praktyką. Ale w danym przypadku mamy do czynienia nie z nauką, lecz z fantastyką - dla której nie istnieją żadne reguły."

Zaproponowano też, aby użyć tegoż samego pierścieniowego pojemnika jako elektronowo-dynamicznego akumulatora o pojemności 7 miliardów gigadżuli. Tak wstrząsający rezultat ma być osiągnięty za pomocą wirującego pierścienia elektronów, utrzymywanego przez zmienne pole elektromagnetyczne. Cóż, współczesna fizyka zgromadziła już ogromne doświadczenie w konstruowaniu takich układów, które co prawda wymagają wiele ekergii, ale wcale jej nie przechowują. Jednak podobne drobiazgi wcale nie smuciły autorów badań. Nawiasem mówiąc, prawdziwą sensacją powinna stać się "broń elektromagnetyczna do unicestwiania szybko poruszających się celów kosmicznych". Jako dodatkowy bonus - autorzy zwracają uwagę, że urządzenie nie posiada lufy, nie ma odrzutu przy strzelaniu i nie potrzebuje amunicji, choć "wyrzuca grudę elektronów o masie do 90 kg" (?!). Cóż, w obliczu tego faktu wydaje się już zrozumiałe samo przez się, że pojemniki pierścieniowe mogą wytwarzać także i antygrawitację, co umożliwia "stworzenie zasadniczo nowych środków transportu - takich jak pojazdy kosmitów".


5. Latający talerz

Mit

Latający talerz jest w ogóle złotym snem rosyjskich konstruktorów lotniczych. Któż nie obiecywał zbudować w najbliższym czasie tego cichego i ekologicznego środka transportu, odznaczającego się dużą prędkością i łatwością manewru? W tym roku na firmamencie przemysłu ufologicznego zabłysł Instytut Naukowo-Badawczy Systemów Kosmicznych. Dyrektor instytutu Walerij Mieńszykow twierdzi, że jako podstawę projektu przyjęto... szkice konstrukcyjne latającego talerza Trzeciej Rzeszy. Nie wchodzi w szczegóły zasad działania innowacyjnego napędu, zauważa tylko, że "talerz może rozpędzić się do nieskończoności".

Rzeczywistość

"Niech lepiej przesiądą się na miotłę" - radzi akademik Aleksandrow. - A co? Dobry transport, opisany w wielu źródłach, wytrzymał próbę czasu, a przede wszystkim - nie przeczy zasadom fizyki, w odróżnieniu od latających talerzy. Bo jakież niezwykłe właściwości UFO obiecują nam oni odtworzyć? Nieograniczenie wielkie przyspieszenie (oczywiście niemożliwe, bo zgodnie z prawami Newtona potrzeba na to nieskończonej siły napędu), możliwość przekroczenia prędkości światła i przy tym stania się niewidzialnym (niezgodnie z teorią względności Einsteina), "ruch bez bezwładności" (narusza zasadę zachowania pędu).

00:32, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Pola torsyjne
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 05 marca 2007
Polscy uczeni prowadzą całkiem świeże badania nad zastosowaniem zjawisk "odkrytych" przez Emoto oraz spółkę Akimow & Szypow. W październikowym numerze periodyku "Technika chłodnicza i klimatyzacyjna" z 2006 roku znajdujemy artykuł "Zagadkowe fale torsyjne a oszczędności w chłodnictwie", autorstwa Henryka Pacochy oraz dr. inż. Waldemara Targańskiego.

Dr inż. Waldemar Targański jest pracownikiem Politechniki Gdańskiej, ostatnio zresztą odznaczonym przez swą uczelnię za wyróżniającą działalność dydaktyczną.

Henryk Pacocha jest szefem firmy PPHU TORST, już od 1990 roku zajmującej się zastosowaniami pól torsyjnych w różnych dziedzinach gospodarki i przemysłu.

Jeśli chodzi o ich wspólny artykuł, to warto przejrzeć zwłaszcza odnośniki do literatury:

[1] Ray E.: Teoria próżni jest naukowym dowodem na istnienie Boga?Gwiazdy mówią”, 1999, nr 51.

[2] Akimov A., Tarasenko V.: Models of polarized states of the physical vacuum and torsion fields, Sov Phys. J., March 1992.

[3] Figura M.: Fala jest polem – rozmowy o fizyce. Wywiad z fizykiem rosyjskim, Gennadijem Szypowem. „Czwarty Wymiar” 2004, nr 2, 3, 4, 5.

[4] Bagrov V. et al.: Possible manifestations of the torsion field. Sov. Phys. J., March 1992.

[5] Emoto M.: Woda – obraz energii życia. Wydawnictwo Medium, 2004.

[6] http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto.html

[7] Filin S.: Niezwykłe własności zwykłej wody. „Technika Chłodnicza i Klimatyzacyjna”, 2005, nr 8.

[8] DeSabbata V., Gasperini M.: Torsion production by electromagnetic fields. Lett. Nuovo Cimento, March 1981,vol. 30, nr 12.

[9] “Człowiek, Kosmos i Kanon Piękna”, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, 1994.

[10] Akimov A., Shipov G.: Torsion fields and experimental manifestation. Proc. Internat. Conf. on New Ideas in Natural Sciences, St. Petersburg, June 1996.

[11] Ickiewicz J.: Energia jako podstawa aktywności inżynierskiej (zrównoważone systemy energetyczne). Zeszyty Naukowe Politechniki Białostockiej, 2003.

[12] http://www.torst.pl

Koniecznie należy też obejrzeć strony www firmy TORST, gdzie:


Wydaje się, że pola torsyjne to również w Polsce doskonały biznes.

01:28, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Pola torsyjne
Link Komentarze (3) »
niedziela, 04 marca 2007
Jeśli ktoś z państwa chciałby być uszczęśliwiany przez odwiedziny i listy od licznych amatorów pseudo-nauki, to polecam pracę w obserwatorium astronomicznym. Jest to pierwszy adres, jaki przychodzi do głowy delikwentom. Oprócz tego najlepiej jest specjalizować się w teorii względności. Popularność wśród maniaków murowana.

Tomasz Stachowiak z Obserwatorium Astronomicznego UJ nadesłał nam ciekawy przykład:

Zdarzyło mi się też dostawać listy od ludzi tego pokroju reklamujących swoje teorie, ostatnio na przykład od niejakiego Dimi Chakalova. Wysłał do mnie jednego e-maila, w którym kluczowe zdanie to: "Szanowny kolego, zakładam, że nie traktujesz OTW jak hobby.", a dalej był link: www.god-does-not-play-dice.net. Po przeczytaniu części tego co tam ma, dochodzę do wniosku, że on zapewne właśnie tak OTW traktuje :)

Wystarczy śledzić jego stronę razem z listą do rozpoznawania "crackpotów", do której link jest na Twojej stronie - częste cytowania Einsteina, narzucanie się znanym współczesnym fizykom, czy jakieś niejasne włączenie tajemnicy mózgu w całą historię. Poniżej kilka szczególnie udanych wyimków.

O niedobrych liczbach:

A 'number' is a static, frozen mathematical entity. It does not necessarily have to be exact (one good example are the irrational numbers), yet we know that under certain conditions we can obtain an exact, rational number from irrational ones (e.g., by multiplying sq. r. from 3 with sq. r. from 12 we obtain +/- 6).

O niedocenionej, acz ścisłej, kontynuacji myśli Einsteina:

I anticipate severe resistance from the established physical community, since I strictly follow Einstein and do not talk about God with anthropomorphic concepts. We're talking science here. God could be a bare mathematical "point" hidden inside the instant 'now' from the universal time arrow. Always been there, always will. Unlike religion, this statement can indeed be verified. It's a matter of math and clear thinking. Nothing else. "The rest are details" (A. Einstein).

O tym, jak należy dzieciom tłumaczyć:

Let me sum up with my explanation of the bi-directional "talk" of matter and geometry [3], which I offered to my 11-year old daughter. Suppose you do in a china shop, and the manager there tells you that there is a white dancing elephant in his shop, but it's sort of invisible. Even more: each and every piece of fragile china requires fixing of its state by the white dancing elephant, so he has to constantly dance and jump around. Of course, he doesn't break anything, for the simple reason that the states of all pieces of china that you look at (in the good old 3-D space) have been already fixed by this white elephant before you look at them, so you cannot actually see the dancing elephant. Moreover, in case you worry, you can easily go to any place in the shop and make this white dancing elephant vanish completely (by a simple co-ordinate transformation, of course [6]).

O prefosjonalnych terminach poetyckich w fizyce, oraz innych epitetach:

linear time variable t [...] is (1) unobservable, and (2) crap.

1. It is unobservable, in the sense that it cannot exist: with a linear time variable, we cannot, even in principle, observe the non-linear "talk" online, as it evolves along the cosmological time arrow. Professionally speaking , the so-called 'linearized gravity' is an oxymoron.

2. The linear time variable t is total crap, because it cannot, even in principle, describe the self-acting faculty of matter fields coupled to gravity: recall Baron Munchausen and read the explanation below the red line.

O tym, co powinniśmy byli przeczytać na początku:

Let me start with a cautious warning: I was never able to understand
Einstein's General Relativity (GR), hence everything said here could be wrong.

Wytłuszczenia moje :) To tyle, bo chyba więcej nie ma sensu. Można by jeszcze dodać, że jego pracę moderatorzy usunęli z arxiv - a ja myślałem, że to się nigdy nie zdarza... Jeszcze dorzucę ostatnie zdanie z abstraktu tej pracy: "The discussion is kept at conceptual level, to make it accessible to the general audience." I wszystko jasne :)
17:10, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla konesera
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 lutego 2007
Z tego co przysłał nam nasz wierny czytelnik Neratin wynika, że Dziennik, oprócz wyśmianego przez nas do cna red. Średzińskiego, niejednego jeszcze kwiatka hoduje na swej rabatce. Dziś zakwitnie nam red. Piotr Dębek, autor artykułu Komputer kwantowy - marzenie szpiegów i hakerów.

Neratin komentuje:

Moja propozycja do waszego bloga to artykuł 'Kanadyjczycy pokazali prototyp supermaszyny' Piotra Dębka. Przeczytałem go rano i trampki mi opadły...

Pierwsze cztery akapity zawierają przerażającą ilość bredni:

"Prototyp pierwszego komputera kwantowego przeznaczonego na sprzedaż zaprezentowała niedawno kanadyjska firma D-Wave Systems. Maszyna o nazwie Orion ma wprost niewyobrażalną moc obliczeniową, a do sklepów trafi już na początku przyszłego roku - pisze DZIENNIK."

Orion ma moc obliczeniową mniejszą od kalkulatora kieszonkowego. Nawet zakładając, że faktycznie robi to, co mówi D-Wave (niektórzy mają co do tego wątpliwości - i póki D-Wave czegoś nie opublikuje w recenzowanym czasopiśmie naukowym, tak pozostanie), jego 16 qubitów to za mało by zrobić cokolwiek sensownego.

D-Wave zapowiada natomiast, że pod koniec 2008 roku uda im się zwiększyć skalę do 1024 qubitów - i jeśli im się uda, to będzie to już interesujące.

"Komputer kwantowy w okamgnieniu rozwiąże równanie zbyt złożone dla dzisiejszego superkomputera."

Niektóre tak, niektóre nie.

"Dzięki temu, że potrafi on równocześnie sprawdzić wszystkie możliwe rozwiązania dowolnego równania, znalezienie skomplikowanego hasła potrwa sekundy."

Bzdura. Prawa mechaniki kwantowej powodują, że 'równoczesne sprawdzanie wszystkich możliwych rozwiązań' nie jest możliwe, co udowodnili Bennett, Brassard, Bernstein i Vazirani w 1996 roku: arxiv.org/abs/quant-ph/9701001

"Dzisiaj sprawdzenie wszystkich kombinacji zwykłego hasła bankowego (128-bitowego) za pomocą miliarda komputerów, z których każdy badałby miliard kombinacji na sekundę, zajęłoby więcej czasu, niż istnieje wszechświat. Nad złamaniem szyfrów 2048-bitowych, dostępnych nawet dla prywatnych osób, nawet nie warto się zastanawiać. Tymczasem komputer kwantowy poda pasujące rozwiązania niemal natychmiast."

Bzdura. Przy łamaniu haseł metodą siłową (korzystając z algorytmu Grovera - który jest w tym względzie optymalny, patrz dowód powyżej) komputer kwantowy radziłby sobie lepiej od klasycznego, ale 'tylko' z przyspieszeniem kwadratowym: czyli 128-bitowy jest dla komputera kwantowego trudny jak dla klasycznego 64-bitowy, 256-bitowy jak 128-bitowy, itd. Oznacza to oczywiście, że wystarczy zwiększyć długość klucza (2048 bitów wystarczy z nawiązką), by szyfr stał się nie do złamania przez komputer kwantowy metodą siłową.

"W praktyce oznacza to, że wraz z jego rozpowszechnieniem wszystkie hasła na świecie będą czytelne niczym otwarta księga. Uratują nas dostępne od kilku lat urządzenia do szyfrowania kwantowego, zabawki przeznaczone głównie dla bogatych instytucji finansowych."

Bzdura. Jedyne szyfry, które komputery kwantowe mogą efektywnie łamać, to te oparte o problem faktoryzacji (jak RSA) i logarytmu dyskretnego (jak ECC). Orion zresztą, z tego co wiem, nie potrafi na razie tego robić, bo nie znany jest adiabatyczny odpowiednik algorytmu Shora.

Szyfry takie jak DES, przy zwiększonej długości klucza, w dalszym ciągu są bezpieczne. Problemem jest natomiast stworzenie praktycznego protokołu z kluczem publicznym, który zastąpiłby RSA. Jednym z takich protokołów jest NTRU, który jest odporny na ataki kwantowe:
www.ntru.com/cryptolab/faqs.htm#twentyoneA

Co do reszty artykułu: faktycznie, jeśli D-Wave udało się to co twierdzą, że im się udało - to jest to wspaniałe osiągnięcie (sam im zresztą kibicuję). Szkoda jednak - nawet pomijając kwestię błędów merytorycznych i zerowego zrozumienia tematu - że pan Dębek nie zadał sobie trudu, by sprawdzić dlaczego środowisko informatyków kwantowych jest oględnie mówiąc sceptyczne wobec tych doniesień.

Dodam jeszcze komentarz redaktora meisnera, który też ma coś niecoś do
czynienia z problematyką komputerów kwantowych:

Jeśli faktycznie zrobili 16 kubitów to są faktycznie świetni. Jak rzucisz okiem na pracę http://arxiv.org/abs/cond-mat/0410161 to zobaczysz że liczba kubitów musi być << 100 (czyli w praktyce ~10), inaczej obecne pomysły na komputer kwantowy sie załamują... Zatem musieli wymyślić coś zupełnie nowego, szczególnie gdyby 1024 kubity miały okazać się prawdą . To byłby naprawdę przełom.

Artykuł w Dzienniku to stek bredni, komputery kwantowe są dużo szybsze bo mogą przetwarzać równolegle, i działają na liczbach rzeczywistych ale to nie są żadne cudowne i magiczne urządzenia...

Dla własnej weryfikacji tego artykułu polecam wykład
th.if.uj.edu.pl/~ufjacekd/KK-wyklad.pdf
21:05, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (4) »
niedziela, 25 lutego 2007
Pani dr Zofia Gołąb-Meyer z Instytutu Fizyki UJ nadesłała nam kolejną perełkę do kolekcji.

Portale ekologika.pl i darmowa-energia.eko.org.pl promują ekologiczne źródła energii. Ten pierwszy wspierany jest przez specjalistów ze stopniami naukowymi. Obydwa publikują reklamy firm produkujących różne urządzenia przyjazne środowisku. Wszystko to budzi zaufanie internauty. Witryny zawierają sporo ciekawych i kompetentnych informacji, lecz niestety - tragicznie przemieszanych z bzdurami. Internauci - czy to biznesmen szukający pomysłu na ekologiczną inwestycję, czy uczeń zainteresowany nowinkami technicznymi - mogą nazbyt zaufać tym źródłom informacji.

Wygląda na to, że jeszcze nieraz wrócimy do tych portali. Dziś popastwimy się nad artykułem Odkrycie Maseru Emoto o japońskim "badaczu" wody:

Przed kilku laty japończyk Masaru Emoto w wyniku swoich eksperymentów odkrył, że woda reaguje na nasze myśli i słowa oraz że potrafi je odzwierciedlić. Zależnie od tego, jakie wysyłano słowa w kierunku kropli wody, jej kryształki po zamrożeniu ukształtowały się w zupełnie różne formy krystaliczne.

Grunt do dobrze się sprzedać. Pan Emoto w artykule przedstawiany jest jako badacz ze stopniem naukowym, szef kilku ośrodków badawczych. W rzeczywistości jednak jego życiorys powiela schemat cv innych szarlatanów:

Ukończył studia w kierunku bynajmniej nie przyrodniczym - mianowicie stosunki międzynarodowe. Rzekomy stopień naukowy oznacza tytuł "doktora" medycyny alternatywnej, który otrzymał od pewnej szemranej "uczelni". Ośrodki "badawcze" to po prostu kierowane przez niego firmy-krzaki, dzięki którym reklamuje się i zarabia. Jest to konieczny sztafaż, bo książki o pseudo-nauce będą bestsellerami tylko wtedy, gdy ich autor jest szefem kilku międzynarodowych firm prowadzączych zaawansowane projekty badawcze.

Na polu reklamy pan Emoto osiągnął - jak widać - duże sukcesy, gdyż doprowadził nawet do nakręcenia paradokumentalnego filmu łączącego propagandę swych osiągnięć z reklamą pewnej sekty. Autor artykułu twierdzi, że film wyprodukowano w Hollywood, jest jednak wręcz przeciwnie - tamtejsze wytwórnie odrzuciły propozycję produkcji, co chyba nawet dodało dziełu splendoru "filmu niezależnego". W każdym razie obraz zyskał sobie sporą popularność w amerykańskich kinach i w sprzedaży dvd, jako "pierwszy film o fizyce kwantowej, który przyciągnął tak szeroką publiczność".

Co tak elektryzującego odkrył Masaru Emoto?

Rezultaty jego doświadczeń są zdumiewające, wręcz niewiarygodne. Próbki wody poddane wcześniej pozytywnym słowom czy myślą krystalizują zdecydowanie inaczej (wykazują niezwykłe piękno form) od tych, które poddane zostały myśleniu negatywnemu (są po prostu brzydkie).

Wodę pochodzącą z tego samego źródła poddawano oddziaływaniu różnych czynników, różnych rodzajów muzyki, naklejano na pojemniki napisy o różnym zabarwieniu emocjonalnym, ustawiano naczynia na różnych fotografiach i po jej zamrożeniu okazywało się, że obraz krystaliczny jest w każdym przypadku inny, co potwierdziło, że woda ma właściwość zapisywania w swojej strukturze dźwięków, obrazów, myśli i emocji.

Znając doskonałe efekty muzykoterpii, Emoto wykonał doświadczenie, pokazujące jaki wpływ ma muzyka na wodę. Umieścił wodę destylowaną pomiędzy dwoma głośnikami, na czas jednej godziny. Następnie wodę zamroził i sfotografował jej kryształy. Poniżej zdjęcia efektów doświadczenia.


Symfonia "Pastoralna" Beethovena


Piosenka ludowa Kawachi


Muzyka Heavy Metal

Emoto z zespołem naukowym przeprowadził doświadczenie, jak myśli i słowa wpływają na kształt kryształów destylowanej wody. Okazało się, że istnieje duża różnica pomiędzy wykrzyczanym ze złością - "Ty głupku", a powiedzianym przyjaźnie - "Ty głuptasie". Zdecydowano się więc przeprowadzić badania wody poddanej działaniu słowa pisanego. Wodę rozlewano do dwóch takich samych szklanych buteleczek. Potem na jedną z nich naklejano kartkę z wydrukowanym słowem np. "dziękuję". Na drugą butelkę naklejano słowa np. "ty głupcze" i pozostawiano butelki na jedną noc. Następnego dnia wodę zamrażano i fotografowano uformowane kryształy.

Kryształy powstałe z wody opisanej hasłem "Adolf Hitler" wyglądają podobnie, jak kryształy, które poddane zostały działaniu słów - "Czynisz mnie chorym" i "Zabiję cię". Za każdym razem rezultat badania był taki sam - miedzy dwiema butelkami wykryto zauważalne różnice.


Przez Ciebie choruję.
Ja Ciebie zabiję.


Dziękuję


Adolf Hitler


Matka Teresa


Badacz daje nam szansę doświadczalnej weryfikacji jego idei w warunkach domowych:

Na jednym z wykładów Emoto ktoś z widowni podzielił się wynikami następującego doświadczenia. W eksperymencie tym gotowany ryż włożono do dwóch słoików. Następnie każdego dnia do jednej próbki mówiono "Dziękuję", a do drugiej "Ty głupku". Obserwacje prowadzono przez miesiąc. W wyniku eksperymentu ryż do którego mówiono "Dziękuję" częściowo sfermentował i zaczął wydzielać przyjemny aromat. Natomiast ten, do którego mówiono "Ty głupku" sczerniał, zgnił i wydzielał wręcz okropny odór. Później to samo doświadczenie wykonało więcej osób i uzyskały one identyczne rezultaty.

Zachęcamy czytelników do powtórzenia eksperymentu i podzielenia się jego wynikami.

13:21, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Emoto i inteligentna woda
Link Komentarze (41) »
czwartek, 22 lutego 2007
Kilka dni temu cytowaliśmy wiadomość z Onetu na temat profesora Kaka, który "wreszcie rozwiązał paradoks bliźniąt". Informacja ta zrobiła oszałamiającą karierę medialną, poczynając od internetowych portali informacyjnych, a kończąc na Polskiej Agencji Prasowej - która już skasowała tę wiadomość, lecz za nią zdążyły ją opublikować Onet, Wirtualna Polska, a nawet TVP.

Ostatnio internauta neratin_ceka poinformował nas, że Subhash Kak opublikował swój pomysł w pewnym recenzowanym czasopiśmie naukowym. Rzeczywiście, artykuł znajduje się pod tym linkiem. (Dostęp do tekstu jest płatny, chyba że z sieci uczelnianych, które posiadają odpowiednią subskrypcję. Jednak jego bezpłatny preprint znajduje się tutaj.) International Journal of Theoretical Physics miał w 2005 roku impact factor 0.5. Co ciekawe, w radzie naukowej pisma zasiadają m.in. Roger Penrose i Steven Weinberg.

Przedstawiłam tę ciekawostkę dr. hab. Leszkowi Sokołowskiemu, specjaliście od teorii względności z Obserwatorium Astronomicznego UJ. Oto jego opinia:

Przeczytalem pierwsze dwa paragrafy tego artykulu i przerwalem lekture, by nie zamulac sobie umyslu.

To jest popis niewiedzy tego autora. Wyliczenie wszystkich falszywych stwierdzen tam zawartych i podanie w najwiekszym skrocie dlaczego sa falszywe zajeloby wielokrotnie wiecej miejsca i nie warto tego czynic. Proponuje zignorowac ten tekst, czyli zaliczyc go do gigantycznej literatury o STW [szczególnej teorii względności] i paradoksie blizniat, pisanej przez ludzi, ktorzy wyrzucali z siebie swoje watpliwosci zamiast zapytac fachowca jak to jest naprawde.

Int. J. Theor. Phys. nie ma dobrej reputacji, ukazywalo sie tam duzo slabiutkich i chybionych prac dotyczacych podstaw fizyki, ktorych autorzy nie calkiem zdawali sobie sprawe jakiej rangi problem usiluja rozwiazac. Tym niemniej przykre, ze puszczono tak bzdurna prace. To, ze w radzie naukowej zasiadaja Weinberg i Penrose niewiele znaczy - pewnie nie wypadalo im odmowic. Rada naukowa jest raczej organem dekoracyjnym, ranga czasopisma zalezy od jakosci redaktora i jakich dobiera on recenzentow.

W sumie: wyrzucic i zapomniec.

Swoja droga, nie przypominam sobie podrecznika, w ktorym paradoks blizniat bylby wyjasniony poprawnie i porzadnie. (...)

Mam tylko jedna dodatkowa uwage. Tego czlowieka nie mozna na podstawie tego jednego artykulu (ktory przeczytalem w czesci) od razu kwalifikowac jako pseudo-naukowca. On raczej nalezy do licznej grupy tych, ktorzy rozpaczliwie usiluja pogodzic zdroworozsadkowe i wyniesione z fizyki newtonowskiej wyobrazenia o czasie i przestrzeni z twierdzeniami STW. Nie rozumieja, ze jest to niemozliwe i jedynie kreuja pojeciowe potworki. On w swojej dziedzinie fizyki (pracuje w jakims laboratorium pozauniwersyteckim) moze byc calkiem rzetelnym badaczem. Niestety jest jednym z wielu, ktorzy dali sie zwiesc pozornej prostocie matematycznej i fizycznej STW i w konsekwencji paradoks blizniat rozwiazuje niczym krzyzowke w gazecie.

Zycze powodzenia w redagowaniu tej strony internetowej i zarazem ostrzegam: kontakt z takimi tekstami szkodzi zdrowiu intelektualnemu.

Redakcja dziękuje Panu Doktorowi - postaramy się jak najdłużej pozostać przy zdrowych zmysłach.

17:18, anuszka_ha3.agh.edu.pl , obalanie Einsteina
Link Komentarze (19) »
wtorek, 20 lutego 2007
W gazecie Dziennik znajdujemy fantastyczny przykład "dziennikarstwa" "naukowego". Nosi on tytuł Niepokojące badania NASA. Naukowcy ostrzegają: Za pięć lat koniec świata i barwnie opowiada o przesuwaniu się biegunów magnetycznych Ziemi:

Co to znaczy? Według jednej z teorii na temat przebiegunowania, w 2012 roku ziemskie bieguny zamienią się miejscami. Miałoby to nastąpić po serii gwałtownych zaburzeń pola magnetycznego Słońca.

Od tego momentu autor chyba zaczyna mylić bieguny magnetyczne z geograficznymi. Oprócz tego pozostaje dla nas zagadką, skąd wiadomo, że gwałtowne zaburzenia na Słońcu nastąpią akurat w 2012... Dziennikarze jednak już przewidują dramatyczne skutki tychże:

Nie wiadomo jednak, co się stanie, jeśli bieguny gwałtownie zamienią się miejscami. Jeśli zajmie im to raptem kilka lub kilkanaście dni, może to skończyć się globalnym kataklizmem. Potężne tsunami zalewające całe kontynenty albo Warszawa w okolicach równika, palmy kokosowe za oknem oraz mieszkańcy Afryki, którzy musieliby się nauczyć żyć jak Eskimosi, w 40-stopniowym mrozie - tak wygląda czarny scenariusz.

"Teoretycznie jest to możliwe" - twierdzi prof. Demiański. "Aktywność Słońca jest dokładnie śledzona od 300 lat. To prawda, że stwierdzono czasowe wzrosty okresu aktywności naszej gwiazdy, jednak nigdy nie odstępowały one od normy".

Obawiam się, że profesor Demiański nie jest zachwycony sposobem w jaki go zacytowano, zwłaszcza że umieszczony został w dość osobliwym towarzystwie:

Tymczasem belgijski badacz i pisarz Patryk Geryl, który napisał książkę "Proroctwo Oriona na rok 2012", uważa, że dokładnie za pięć lat nasza planeta gwałtownie się przebiegunuje.

Powołuje się przy tym na zapiski starożytnych Majów, Egipcjan i Sumerów. Kalendarz Majów, plemienia uważanego za doskonałych astronomów, kończy się właśnie na roku 2012. Pojawia się nawet dokładna data - 21 grudnia. To wtedy ma dojść do kataklizmu, po którym Ziemia całkowicie zmieni swe oblicze.

Według autora książki, Słońce co 11,5 tysiąca lat przeżywa stan hiperaktywności. Z zapisków starożytnych Majów wynika, że ostatni raz miało to miejsce blisko 10 tysięcy lat przed naszą erą. To cykliczne zjawisko ma się powtórzyć właśnie w 2012 roku. Gdyby rzeczywiście tak się stało, Ziemia zamieniłaby się w gigantyczną cewkę elektromagnetyczną. A wtedy bieguny mogą "przeskoczyć" z miejsca na miejsce.

Co ciekawe, według geologów 11 tysięcy lat temu naszą planetę nawiedził wielki potop. Czyżby teraz miała nastąpić "powtórka z rozrywki"?

Redaktor Przemysław Średziński, autor artykułu, zasługuje aby wymienić go z nazwiska. Załoga Młodego Fizyka gratuluje Panu i prosi o nieustawanie w aktywności twórczej. Z radością będziemy cytować Pana częściej!




  • Z dniem dzisiejszym zakładamy ranking gwiazd "dziennikarstwa" "naukowego". Znajduje się on w zakładkach po prawej stronie ->

  • [Uzupełnienie 25.2.2007] Chcesz się dowiedzieć, co było nie tak w artykule z Dziennika? Sprawdź na stronach NASA i Pittsburgh Supercomputing Center, gdzie prowadzone są badania ruchów ziemskiego pola magnetycznego.
20:12, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (44) »
sobota, 17 lutego 2007
Dziś onet.pl donosi:

Subhash Kak, profesor Uniwersytetu Stanu Louisiana, zaproponował rozwiązanie paradoksu bliźniąt, jednej z największych łamigłówek współczesnej fizyki - donosi internetowe wydanie "International Journal of Theoretical Science". Paradoks bliźniąt rodzi się ze Szczególnej Teorii Względności, opracowanej przez Alberta Einsteina ponad 100 lat temu. Głosi ona, że dla obiektów będących w ruchu czas płynie wolniej. Ten efekt, zauważalny dopiero przy dużych prędkościach, został wielokrotnie potwierdzony doświadczalnie.

Do zobrazowania tego zjawiska naukowcy używają przykładu dwóch bliźniaków. Jeden z nich leci bardzo szybkim statkiem kosmicznym, drugi zaś pozostaje na Ziemi. "Jeśli bliźniak poleci do najbliżej gwiazdy, odległej od nas o 4,5 roku świetlnego, z prędkością stanowiącą 85 procent prędkości światła i gdy wróci na Ziemię, będzie 5 lat starszy. Ale bliźniak, który pozostał na Ziemi, będzie starszy o 10 lat!", wyjaśnia prof. Kak.

Paradoks rodzi się, gdy na cały problem spojrzymy nie z punktu widzenia bliźniaka na Ziemi, lecz tego, który podróżuje w kosmosie. Dla niego bowiem to Ziemia jest w ruchu, a więc to na Ziemi czas płynie wolniej. Obaj więc myślą, że gdy się spotkają, to ten drugi będzie młodszy. Który z nich ma rację?

To pytanie nurtowało już samego Einsteina. Ale ani on, ani żaden z innych naukowców zajmujących się tym problemem nie potrafili opracować zadowalającego wyjaśnienia. Wiele wskazuje na to, że prof. Kakowi udało się takie wyjaśnienie przedstawić.

"Rozwiązałem paradoks wprowadzając w ramach teorii względności nową zasadę, która definiuje ruch nie w odniesieniu do pojedynczych obiektów, jak np. dwóch bliźniaków, lecz w stosunku do odległych gwiazd" - powiedział prof. Kak.

To rozwiązanie może okazać się bardzo istotne dla naszego zrozumienia Teorii Względności, co ma ogromne znaczenie nie tylko dla przyszłych podróży międzygwiezdnych. Poprawki związane z teorią Einsteina muszą być uwzględniane np. przy tworzeniu systemów nawigacji satelitarnej.

Łatwo sprawdzić w googlach, że nic takiego jak "International Journal of Theoretical Science" nie istnieje, w każdym razie w wersji online.

Musimy też zmartwić profesora Kaka. Przystępne wyjaśnienie paradoksu bliźniąt można znaleźć np. w Wikipedii, albo tutaj (ładne rysunkowe objaśnienie bez wzorów). Oczywiście jest ono inne, niż myśli profesor.

Profesor Subhash Kak rzeczywiście istnieje. A oto jego artykuł o paradoksie bliźniąt (nie publikowany w żadnym recenzowanym czasopiśmie naukowym). Autor zdaje się nie rozumieć, o co chodzi opisywanym zjawisku. Oto fragment wstępu do artykułu:

There exist many different “resolutions” to the paradox. The most common of these invokes asymmetry as the twin who leaves the earth undergoes acceleration whereas the earthbound twin does not. Another explanation is based on the asymmetry in the Doppler-shifting of light pulses received by the twins from each other in the outward and inward journeys. Yet another explains the age difference to the switching of the inertial frames by the traveling twin. These various “resolutions” are not in consonance with each other.

The slowing down of all clocks and processes – including atomic vibrations – on the traveling twin cannot be laid on the periods of acceleration and turning around during the journey, since they can, in principle, be made as small as one desires. Furthermore, if there is a slowing down of the clock of the traveling twin on the complete trip, a component of this slowing down must have occurred on the outbound trip itself, making the paradox even more acute.
11:01, anuszka_ha3.agh.edu.pl , obalanie Einsteina
Link Komentarze (6) »
wtorek, 13 lutego 2007



Nieortodoksyjna nauka najurodzajniej kwitnie w śniegach Syberii.

Wiktor Stiepanowicz Griebiennikow, zmarły w 2001 roku entomolog z Akademii Rolniczej w Nowosybirsku, odkrył efekt antygrawitacji wytwarzanej przez pancerzyki chitynowe pewnych owadów syberyjskich.

Według uczonego, antygrawitacja - a także inne efekty, na przykład czasowa niewidzialność - powstaje dzięki regularnej strukturze mikroskopowej owadzich pancerzyków. W toku dalszych prac okazało się, że podobne własności mają wszelkie struktury przestrzenne przypominające plaster miodu, nawet te zbudowane sztucznie. Dzięki nim można również osiągnąć zahamowanie wzrostu bakterii, przyśpieszenie wzrostu roślin i liczne inne zaskakujące efekty. To ten właśnie fenomen sprawia, że organizm człowieka sypiającego zwykle na materacu z naturalnych włókien z trudem przyzwyczaja się do spania na materacu z gąbki.

Opierając się na swych odkryciach, Griebiennikow skonstruował latającą platformę antygrawitacyjną, którą - jak twierdził - z powodzeniem wykonywał długie loty nad Nowosybirskiem. Uczony napisał książkę, w przystępny sposób wyjaśniającą jego odkrycia i ilustrowaną własnoręcznymi - nota bene bardzo urokliwymi - rysunkami.

Rozdział z książki Griebiennikowa: wersja rosyjska, wersja angielska. Zachęcam do obejrzenia samych choćby ilustracji!



poniedziałek, 12 lutego 2007
Badaniem pól torsyjnych zajmowali się w Polsce również dr inż. A. Szelmanowski oraz dr inż. M. Witoś z Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych. Opublikowali pracę Możliwości optoelektronicznej detekcji promieniowania elektrotorsyjnego wytwarzanego za pomocą generatora Akimowa. Wyniki zostały zaprezentowane w 2002 roku na VII Konferencji Naukowej Czujniki Optoelektroniczne i Elektroniczne organizowanej przez Politechnikę Rzeszowską.

Pewne źródła twierdzą, że Szypow poprzez tychże lotników próbował nawiązać współpracę naukową z Łągiewką...
13:00, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Pola torsyjne
Link Komentarze (1) »
czwartek, 08 lutego 2007
Zderzak Łągiewki jest urządzeniem zgoła już mitycznym. Obrósł barwnym folklorem na grupie dyskusyjnej pl.sci.fizyka. Prawie wszystko na jego temat zawiera strona: www.jakubw.pl/zderzak.

Na zachętę - opinia naukowca-fizyka, którą pośród innych można znaleźć na stronie:

Pan Łągiewka zmajstrował ustrojstwo, o którym twierdzi, że działa wprost cudownie. Ono istotnie jakoś tam zapewne działa: Chroni konstrukcję samochodu przed skutkami zderzenia IMHO kosztem pasażerów samochodu, którzy doznają ciężkich obrażeń ciała na skutek przeciążeń - w tym sensie zderzak Łągiewki jest przeciwieństwem stref kontrolowanego zgniotu w "tradycyjnych" samochodach, które chronią pasażerów kosztem konstrukcji pojazdu.

Pan Lucjan Łągiewka i jego zwolennicy twierdzą jednak, że pasażerowie żadnych - a przynajmniej żadnych szkodliwych - przeciążeń nie doznają. Do tego pan Łągiewka dorobił uzasadnienie teoretyczne, oparte na zanegowaniu zasady zachowania pędu. To uzasadnienie jest jaskrawie OKDR [O Kant Dupy Rozbić - przyp. red.], jako że zawiera błędy na poziomie szkolnym, na które sam swego czasu zwróciłem uwagę. Jednak z czysto logicznego punktu widzenia _może_ być tak, że zderzak Łągiewki działa tak, jak autor podaje, choć sam wynalazca nie wie, dlaczego działa - zaproponowane uzasadnienie jest błędne, ale efekt doświadczalny prawdziwy, błędne natomiast jest nasze przekonanie, że efektu zniesienia przeciążeń nie ma. Ja osobiście w taką mozliwość nie wierzę, ale, podkreślam jeszcze raz, z logicznego punktu widzenia dopóki nie ma wiarygodnych, sprawdzalnych i powtarzalnych wyników pomiarów, dopóty sprawa jest otwarta. Ponieważ jednak to pan Łągiewka i jego zwolennicy twierdzą coś, z czym większość fizyków, pardon, scepów się nie zgadza, na panu Łągiewce i jego zwolennikach spoczywa ciężar przekonania nas, a więc spowodowania, iż jakaś wiarygodna instytucja przeprowadzi pomiary jak wyżej.



16:34, anuszka_ha3.agh.edu.pl , zderzak Łągiewki (EPAR)
Link Komentarze (37) »
wtorek, 06 lutego 2007
Osiągnięcia Szypowa i Akimowa zabłądziły również do Polski. Grupa naukowców z Akademii Medycznej w Poznaniu przeprowadziła serię badań nad wpływem pól torsyjnych na pewien typ białych krwinek. Profesor F. Jaroszyk opatentował nawet "urządzenie terapeutyczne" do naświetlania organizmów ludzi i zwierząt falami torsyjnymi - patent WYN: (21) 370099, (22) 15-09-2004 .

Balneologia Polska 1/ 2006

WPŁYW FAL TORSYJNYCH PRAWOSKRĘTNYCH NA WYBUCH ODDECHOWY GRANULOCYTÓW OBOJĘTNOCHŁONNYCH

HONORATA NAWROCKA (1), BARBARA PONIEDZIAŁEK(2), FELIKS JAROSZYK(1), KRZYSZTOF WIKTOROWICZ(2)
1 z Katedry Biofizyki Akademii Medycznej w Poznaniu, Kierownik Katedry: prof. zw. dr hab. F. Jaroszyk
2 z Katedry Biologii i Ochrony Środowiska Akademii Medycznej w Poznaniu, Kierownik Katedry: prof. dr hab. K. Wiktorowicz

Streszczenie
Zbadano wpływ fal torsyjnych prawoskrętnych (FTP) na pozamitochondrialny metabolizm tlenowy granulocytów (PTMG) obojętnochłonnych w stanie in vitro. Poddano również obserwacji zależność wielkości PTMG od odległości aplikatora fal torsyjnych w stosunku do badanych próbek krwi.
Do badań użyto krew stanowiącą materiał po rutynowych badaniach laboratoryjnych. Pole torsyjne (FTP) generowane było przez specjalny generator fal torsyjnych. Do oceny wybuchu oddechowego użyto DCFH-DA (dwuoctan 2'7' ć dichlorofluorescyny). Jako substancję aktywującą wykorzystano PMA (12-myristynian, 13-octan forbólu). Pomiaru fluorescencji dokonano techniką cytometrii przepływowej.
Różnica w wielkości wybuchu oddechowego w próbkach poddanych i niepoddanych działaniu FTP była istotna statystycznie przy odległości aplikatora 6,5 cm od próbek z krwią.
Wpływ pola torsyjnego prawoskrętnego objawiał się zwiększeniem produkcji reaktywnych form tlenu (ROS) przez granulocyty stymulowane PMA. Wpływ ten zaobserwowano jedynie przy odległości 6,5 cm, co sugeruje przyjęcie tezy "dwustożkowości" fal torsyjnych wytwarzanych w generatorze.

 

WPŁYW FAL TORSYJNYCH LEWOSKRĘTNYCH NA WYBUCH ODDECHOWY GRANULOCYTÓW OBOJĘTNOCHŁONNYCH

HONORATA NAWROCKA1, BARBARA PONIEDZIAŁEK2, FELIKS JAROSZYK1, KRZYSZTOF WiKTOROWICZ2
1 z Katedry Biofizyki Akademii Medycznej w Poznaniu Kierownik Katedry: prof. zw. dr hab. F. Jaroszyk
2 z Katedry Biologii i Ochrony Środowiska Akademii Medycznej w Poznaniu Kierownik Katedry: prof. dr hab. K. Wiktorowicz

Streszczenie
Badano wpływ fal torsyjnych lewoskrętnych (FTL) na pozamitochondrialny metabolizm tlenowy granulocytów (PMTG) obojętnochłonnych w stanie in vitro. Poddano również obserwacji zależność wielkości PMTG od odległości aplikatora fal torsyjnych w stosunku do badanych próbek krwi.
Do badań użyto krew stanowiącą materiał po rutynowych badaniach laboratoryjnych. Pole torsyjne (FTL) generowane było przez specjalny aplikator zwany też generatorem torsyjnym lewoskrętnym. Do oceny wybuchu oddechowego użyto DCFH-DA. Jako substancję aktywującą zastosowano PMA. Pomiaru fluorescencji dokonano techniką cytometrii przepływowej.
Różnica w wielkości wybuchu oddechowego w próbkach poddanych i niepoddanych działaniu FTL była istotna statystycznie tylko przy odległości aplikatora 12,5 cm od próbek z krwią.
Wpływ FTL sprowadzał się do zmniejszenia produkcji reaktywnych form tlenu (ROS) przez granulocyty niestymulowane PMA. Wpływ ten zaobserwowano jedynie przy odległości 12,5 cm, co sugeruje przyjęcie tezy "dwustożkowości" fal torsyjnych wytwarzanych w generatorze fal torsyjnych lewoskrętnych.


17:48, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Pola torsyjne
Link Komentarze (6) »
niedziela, 04 lutego 2007
W 1998 roku prezydium Rosyjskiej Akademii Nauk ustanowiło Komisję do Spraw Walki z Pseudonauką. Wydawać by się mogło, że powoływanie specjalnych instytucji do walki z zabobonem to w dzisiejszych czasach zbytnia gorliwość. Okazuje się jednak, że jest inaczej - kwestia pseudonauki silnie splata się z interesami państwa rosyjskiego.

Świadczy o tym raport z działalności Komisji, przedstawiony na posiedzeniu prezydium Rosyjskiej Akademii Nauk w dniu 27 maja 2003 roku. Autorem raportu jest Eduard P. Krugliakow. Dokument jest długi, niemniej bardzo ciekawy i zasługuje na przeczytanie w całości. Poniżej jednak przytoczę tylko fragmenty związane z działalnością Giennadija I. Szypowa.

Na początku raportu znajduje się wzmianka - którą też warto przytoczyć w tym kontekście - o "medycynie kwantowej", która, jak wspomnieliśmy, leży w obszarze zainteresowań badawczych Mariny A. Łobowej, wiernej towarzyszki Szypowa.

Komu zależy na wpędzeniu kraju w średniowiecze? Łatwo manipulować ludźmi nie umiejącymi myśleć krytycznie, nie zaznajomionymi z logiką. Jeśli nauka będzie hamowana (a w takim przypadku również i edukacja dozna uszczerbku), to zacznie się złoty wiek choćby dla biznesmenów zarabiających na sprzedaży kompletnie absurdalnych "przyrządów" potrafiących leczyć do 350(!) różnorodnych chorób - i dla skorumpowanych urzędników podtrzymujących przestępczy biznes.

Już dziś sytuacja na rynku urządzeń medycznych wygląda zupełnie nienormalnie. Nachalnie reklamowane są urządzenia medycyny kwantowej (...). Interesujące, że te "urządzenia" posiadają licencje Ministerstwa Zdrowia Rosji lub naczelnego lekarza kraju, tak że nieszczęśni chorzy ludzie są rabowani w majestacie prawa.

Gwoździem minionego sezonu został generator neutrin do leczenia nowotworów w dowolnym stadium. Autor tego "cuda" produkuje neutrina przy przechodzeniu fali akustycznej przez próżnię. Nawet dzieci w szkole powinny wiedzieć, że fala dźwiękowa przez próżnię w żaden sposób przejść nie może, lecz autor tej bredni, mieniący się profesorem, twardo obstaje przy swoim. (...) Po tym, jak bezwstydnie niektóre z tych urządzeń rozchodzą się po różnych regionach kraju, można oszacować rozmiary korupcji wysokich urzędników w służbie zdrowia.

Już tutaj wspomniano o korupcji jako zagrożeniu dla prawidłowego funkcjonowania państwa. Jest to jednak zaledwie łagodna przygrywka. Powróćmy w tym momencie do Szypowa. Jego silniki antygrawitacyjne opierają się na technologii "pól torsyjnych". Z raportu dowiadujemy się, że za Szypowem i jego pracami stoi ktoś jeszcze - niejaki Anatolij E. Akimow.

Spróbujmy wskazać na główne "punkty wzrostu" pseudonauki w naszym kraju. Przede wszystkim pozwolę sobie zacytować wyjątek z dokumentu, który 15 lat temu znalazł się na biurku szefa rządu ZSRR:

"Pozostawanie w tyle w dziedzinie teorii i praktyki pól spinorowych może mieć nieodwracalne skutki w takich dziedzinach obronności jak: metody i środki niezawodnego wykrywania broni strategicznej przeciwnika (międzykontynentalne rakiety balistyczne, nuklearne łodzie podwodne, samoloty itp.); zdalne, bezkontaktowe niszczenie broni strategicznej przeciwnika; ukryta, odporna na zniszczenie komunikacja z obiektami w kosmosie, na ziemi, pod ziemią, pod wodą; mobilne wyposażenie działające na zasadzie sterowania grawitacją; psychofizyczne i medyko-biologiczne oddziaływanie na wojska i ludność cywilną itp."

Łatwo sobie wyobrazić, co powinien poczuć premier. Mowa była o broni przewyższającej swą siłą broń jądrową. Nie dasz pieniędzy - będziesz miał "nieodwracalne skutki". Środki zostały przyznane - 500 milionów rubli. A przecież można było odmówić. Wystarczyłoby jedynie przeprowadzić ekspertyzę kwalifikacyjną.

Jedyna w swoim rodzaju ekspertyza została przeprowadzona w 1991 roku, gdy członek-korespondent Akademii Nauk ZSRR (dziś akademik) E. B. Aleksandrow z trybuny Zgromadzenia Ogólnego Akademii Nauk ZSRR zdemaskował aferę z polami torsyjnymi (do tego czasu pola spinorowe przeobraziły się w pola torsyjne). Po dyskusji na forum Wydziału Fizyki Ogólnej i Astronomii Akademii Nauk ZSRR oraz apelu do komitetu Rady Najwyższej ZSRR, ten ostatni przyjął uchwałę "O karygodnej praktyce finansowania badań pseudonaukowych ze źródeł państwowych". Zaraz potem Centrum Technologii Niekonwencjonalnych - założone przy Państwowym Komitecie Nauki i Techniki ZSRR dla realizacji "programu torsyjnego" - zostało rozwiązane. Dyrektor Centrum, A. E. Akimow - ojciec chrzestny całej tej afery - został zwolniony.

Wkrótce Akimow zorganizował małe przedsięwzięcie o szumnej nazwie "Międzynarodowy Instytut Fizyki Teoretycznej i Stosowanej" przy Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych. Od tego momentu "afera torsyjna" rośnie i roztacza coraz szersze kręgi. W latach 1992-1995 Akimow w niepojęty sposób otrzymuje finansowanie od Ministerstwa Nauki. W latach 1996-1997 Ministerstwo Obrony finansowało prace Akimowa nad mitycznymi torsyjnymi liniami telekomunikacyjnymi. Możliwe, że finansowanie trwało i dalej, lecz to już trudno stwierdzić: prace były utajnione. Sam w sobie fakt, że prawie 10 lat prowadzi się tajne prace nad nieznanym nauce światowej piątym typem oddziaływań, o którym wie tylko garstka wtajemniczonych, wygląda groteskowo i może mieć tylko jedno rozsądne wyjaśnienie: korupcja.

Interesujące, że dziś pan Akimow niepomny już jest swoich obietnic o superbroni torsyjnej. Obecnie jest mowa o unikalnych pokojowych technologiach torsyjnych. I tu od czasu do czasu bywa przyłapywany na kłamstwie. W 1996 roku na przykład oświadczył:

"Pierwszy latający talerz będzie wkrótce testowany w Naukowym Towarzystwie Produkcyjnym "Energia" [dziś: Korporacja Kosmiczno-Rakietowa "Energia"]. Zasada napędu pojazdu jest całkowicie nowa - nie używa ona siły reakcji. Jeśli testy odniosą sukces, to istnieje realna perspektywa przewrotu całego transportu [tak w tekście!] samochodów, pociągów itp. na nową zasadę, bez użycia silnika z wewnętrznym spalaniem." (Czystyj Mir, 4, 1996)

A oto komentarz pierwszego wiceprezesa, pierwszego zastępcy generalnego konstruktora KKR "Energia", W. P. Legostajewa:

"KKR "Energia" nie zajmował się, nie zajmuje i nie zamierza zajmować pracami nad latającymi talerzami działającymi na zasadzie pola torsyjnego".

Dlaczego tak drobiazgowo opisuję tę awanturę? Rzecz w tym, że choć w Oddziale Nauk Fizycznych Rosyjskiej Akademii Nauk nie ma ani jednego stronnika pana Akimowa, choć sekcja fizyki Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych surowo potępiła działalność Akimowa i jego kompana G. I. Szypowa, to "afera torsyjna" podbija coraz to nowe tereny. Pod nadzorem Akimowa pojawiło się kilka zamkniętych spółek akcyjnych, które w ostatnich latach zbierają żniwo nie tylko w kraju, ale i wychodzą na arenę międzynarodową. Spośród nieudanych operacji takich firm mogę wymienić próbę wdrożenia "technologii torsyjnych" w kombinacie "Norylski Nikiel" z obietnicą rocznych oszczędności w wysokości 250 milionów dolarów. O mało nie udała się próba oczyszczenia za pomocą generatorów torsyjnych rzeki Jauza. Lecz oto operacja oczyszczenia zatoki Gelendżyk powiodła się znakomicie. Poszły na to niemałe środki z budżetu. Sekret polegał na tym, że porównywano analizy z 1990 roku, czyli zanim akurat zamknięto odprowadzanie ścieków do zatoki - i siedem lat później, po "przetworzeniu" zatoki generatorami torsyjnymi o mocy około 100 miliwatów. Przy pomocy analogicznych generatorów udało się w 1998 roku nad Malezją "rozwiać" dym z pożarów lasów w Indonezji.

Moim zdaniem, te monstrualne afery mogły dojść do skutku tylko przy współudziale wysoko postawionych urzędników państwowych. Jedynie wsparciem wysokich protektorów da się wyjaśnić bezczelność panów Akimowa i Szypowa, usiłujących oczernić akademika E. B. Aleksandrowa w piśmie "Elektroswiaz". Najwidoczniej, życzliwością tychże protektorów należy tłumaczyć również niedawne śmiałe oświadczenie Akimowa o możliwościach "technologii torsyjnych":

"Za ich pomocą można otrzymać energię praktycznie z niczego, zamieniając wszystkie cieplne i atomowe elektrownie na energetykę alternatywną. Już pojawiły się i testowane są nowe rodzaje silników, nie spalających ani benzyny, ani gazu, ani innych rodzajów paliw węglowodorowych - a zatem nie zagrażające środowisku. W eksperymentach wykazano: nowe techniki łączności działają bez emitowania fal elektromagnetycznych, lecz na zupełnie innych zasadach, nie wymagając praktycznie żadnej tradycyjnej energii." (Intellektualnaja Sobstwiennost, 4, 2000).

Na kłamstwach i oszustwach można przyłapać Akimowa na każdym kroku, ale to oddzielny temat. Chciałbym jednak zauważyć, że obojętność i pobłażliwość wielu uczonych doprowadziły do opłakanych efektów. Mit o polach torsyjnych i torsyjnych technologiach znajduje podatny grunt w najbardziej nieoczekiwanych miejscach. Na przykład w Nowosybirsku, pod egidą akademika Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych W. P. Kaznaczejewa i doktora nauk medycznych A. W. Trofimowa pojawił się tak zwany Międzynarodowy Instytut Antropoekologii Kosmicznej, który niepojętym sposobem przeszedł procedurę państwowej akredytacji Ministerstwa Nauki. W tym oto instytucie znajduje się generator torsyjny i odbywają się badania "żywą substancją w polach torsyjnych". (...)

Pseudonauka rozwija dziś ogromne możliwości. Jest jasne, że całkowicie ją unicestwić - to zadanie nierealne. Jednakże - jeśli nasze plany uda się zrealizować - pseudonauka doświadczy bardzo dużych trudności, podobnie zresztą jak i nieuczciwi urzędnicy państwowi, budujący w sojuszu z nią swoje własne fortuny.



P.S. Nieraz mam wrażenie, że Rosja stanowi kosmos sam w sobie. Умом Россию не понять.





00:15, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Pola torsyjne
Link Komentarze (9) »
sobota, 03 lutego 2007
Studiując życie i twórczość Giennadija Iwanowicza Szypowa, musimy zacząć od jego barwnego życiorysu.

Początki kariery

Na przełomie lat 50. i 60. rozpoczął życie zawodowe jako - po kolei - elektryk, technik telewizyjny i radioinżynier. W 1961 roku wstąpił na Uniwersytet Moskiewski im. Łomonosowa, gdzie przez 6 lat studiował fizykę teoretyczną. Po otrzymaniu dyplomu magistra rok spędził sprawując tajemniczą funkcję "inżyniera wydziału konstrukcyjnego zasobów wysokointensywnych". Jednak już w 1968 roku szczęśliwie odnalazł się na stanowisku asystenta na Uniwersytecie Przyjaźni Narodów im. Patrice'a Lumumby. Do 1972 roku odbywał tam studia doktoranckie, zakończone otrzymaniem stopnia naukowego.

Jako doktor fizyki teoretycznej powrócił na Uniwersytet Moskiewski i przez następne 11 lat wykładał tam fizykę na wydziale chemii. W 1983 roku Szypow zmienił pracę. Niektóre źródła donoszą, że opuszczenie uniwersytetu było już związane z kwestią, dzięki której Szypow zyskał światową sławę:

Został stamtąd usunięty, gdyż uczył studentów elementów wymyślonej przez siebie teorii próżni, wyklętej przez oficjalną naukę.

Do dnia upadku Związku Radzieckiego Szypow pozostał jednak związany z państwowymi placówkami badawczymi: Instytutem Badawczym Nafty i Gazu im. Gubkina oraz Instytutem Problemów Nafty i Gazu Akademii Nauk ZSRR.


G. I. Szypow

Nowa era

W 1991 roku rozpadł się Związek Radziecki. Dla jego dotychczasowych obywateli nastała nowa era: dzikiego kapitalizmu połączonego z zalewem rynku przez hochsztaplerów i szemrane firmy z Zachodu. W tych burzliwych czasach zwłaszcza inteligencja i naukowcy mieli nieraz problemy z odnalezieniem się w rzeczywistości. Popadano w tarapaty finansowe, dawano się zwieść pozorami szybkiego zysku w podejrzanych interesach. Wiele było przypadków, gdy wykształceni, kulturalni Rosjanie dawali się oszukiwać jak dzieci zachodnim i rodzimym aferzystom. Bywało i tak, że rosyjski inteligent chował do kieszeni swój etos i świadomie wybierał drogę nieuczciwego biznesu. Zdarzali się również tacy, którzy - wcześniej starannie wykształceni i rozsądni - w obliczu epokowych wstrząsów zwyczajnie wariowali.

Nie jest łatwo stwierdzić, która z tych fałszywych dróg przypadła w udziale Szypowowi. Jedno jest pewne: od chwili upadku Związku Radzieckiego jego kariera wkroczyła na nowy tor i zaczęła rozwijać się w szaleńczym tempie:

W 1991 roku został Szypow głównym pracownikiem naukowym Interdyscyplinarnego Naukowo-Technicznego Centrum Technologii Niekonwencjonalnych. Rok później został akademikiem. Trzeba wiedzieć, że tytuł ten jest do dziś dnia w Rosji wysoce prestiżowy - przysługuje on członkowi którejś z sześciu państwowych Akademii Nauk. Jednak "akademia" w której znalazł się Szypow nie miała z nimi nic wspólnego - nazywała się ona: Akademią Nowej Świadomości.

W tym samym roku nasz bohater został prezesem Naukowo-Komercyjnej Spółki "Techniki Próżniowo-Inercyjne". Nie poprzestając na tym, w roku 1993 objął stanowisko szefa Laboratorium Próżni Fizycznej w Międzynarodowym Instytucie Fizyki Teoretycznej i Stosowanej. W kolejnym roku awansował na kierownika Zakładu Fizyki Teoretycznej w Interdyscyplinarnym Naukowo-Technicznego Centrum Technologii Niekonwencjonalnych.


Akademik

Od roku 1995 kolejne tytuły "akademika" zaczęły sypać się na głowę Szypowa niczym ulęgałki:

1995 — Akademik Międzynarodowej Akademii Bioenergotechnologii.
1996 — Akademik Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych. (Dla laików różnica pomiędzy nią a państwową Rosyjską Akademią Nauk sprowadza się do jednej litery, co niezmiernie irytuje laureata nagrody Nobla, Witalija Ginzburga - członków tej pierwszej określił on mianem: "жулики".)
1998 — Akademik Międzynarodowej Akademii Informatyzacji.

W tymże samym pracowitym roku 1998 Szypow został wiceprezesem Akademii Informacji i Fizyki Próżni oraz dyrektorem Centrum Naukowego Fizyki Próżni. Nie koniec na tym - Amerykański Instytut Biograficzny zaszczycił go włączeniem w liczbę 500 najbardziej wpływowych liderów XX wieku i nominacją do medalu honorowego, którym udekorowanych zostało 2000 najwybitniejszych ludzi Ziemi końca drugiego tysiąclecia. Wreszcie, instytut ów przyjął Szypowa w poczet swych członków i wybrał na Człowieka Roku 1998.

W roku 2000 Szypow nawiązał kontakty z Tajlandią. Został dyrektorem PV HI-TECH Co Ltd, projektu joint venture z EXIM Bank of Thailand (bank należący w całości do rządu Tajlandii i podlegający tajskiemu ministerstwu finansów), oraz z firmami HITECH Co. Ltd i ISTA Co.Ltd. W roku 2001 założył spółkę UVITOR, której został dyrektorem i "głównym naukowcem". Rok później - został honorowym doradcą TRATED, Tajsko-Rosyjskiego Stowarzyszenia dla Technologii i Rozwoju Gospodarczego.


Program życia

Giennadij Szypow już w 1988 roku sformułował program swojego życia: "Program Ogólnej Teorii Względności i Teorii Próżni Fizycznej". Realizując go krok po kroku, odkrył:
  • Zasadę Ogólnej Względności
  • Równania Próżni, reprezentujące zbiór:
  • geometryzowanych równań Heisenberga
  • geometryzowanych równań Einsteina
  • geometryzowanych równań Yanga-Millsa
Jak twierdzi, wyniki te doczekały się międzynarodowego uznania w postaci cytowań w: Skalsky V., Astrophysics and Space Science., 1990, v 166, p.159, a równania zostały nazwane imieniem autora.


M. A. Łobowa

Silniki antygrawitacyjne

Jak widać z naszkicowanego wyżej życiorysu, Szypow nie poprzestaje na czystej teorii i energicznie rozwija działalność komercyjną. Jego najmłodsze dziecko, firma UVITOR, zajmuje się produkcją 4-wymiarowych silników antygrawitacyjnych.

Pomysł narodził się w połowie lat 90., gdy Szypow spotkał Marinę Łobową (absolwentkę Uniwersytetu Przyjaźni Narodów im. Lumumby, praca magisterska: "Rozszerzanie ludzkich możliwości postrzegania, rozpoznawania i zapamiętywania", obecne zainteresowania badawcze: medycyna kwantowa). Razem postanowili otworzyć nowe horyzonty w dziedzinie niekonwencjonalnych napędów. W 1999 roku Łobowa, Szypow i 10 rosyjskich naukowców założyli laboratorium badawcze w Tajlandii. W ciągu następnego roku wykonano projekty i dokonano kilku udanych prób silników 4-wymiarowych. W 2002 roku powołano Tajsko-Rosyjskie Stowarzyszenie dla Technologii i Rozwoju Gospodarczego, które ma na celu zorganizowanie współpracy pomiędzy rosyjskimi i tajskimi naukowcami i biznesmenami. W ramach tej właśnie współpracy powstał projekt UVITOR (Universal Vacuum Inertial Torsion Technologies).

Jak twierdzi Szypow, projekt osiągnął obecnie trzecie stadium rozwoju, w którym - z punktu widzenia współczesnej fizyki - ruch układu napędowego wygląda jak gdyby kontrolował on znak (dodatni bądź ujemny) i wartość masy. Następnym etapem będzie kontrola masy w płaszczyźnie pionowej, pozwalająca na pionowy start pojazdów. W odróżnieniu do silników rakietowych, których wydajność to zaledwie 2%, wydajność silnika Szypowa może wynosić nawet nawet 90%. Badania nad podniesieniem wydajności prowadzone są w kooperacji z rosyjskim Państwowym Kosmicznym Centrum Naukowo-Produkcyjnym.



Na tym zakończymy pierwszy odcinek opowieści o akademiku Szypowie. W następnym odcinku zamieszczę nieznane zachodnim czytelnikom i naprawdę sensacyjne informacje o dokonaniach G. I. Szypowa na terenie Rosji.



17:17, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Pola torsyjne
Link Komentarze (10) »
czwartek, 01 lutego 2007
Władającym językiem rosyjskim polecam nasz rosyjski odpowiednik: konkretny.livejournal.com, poświęcony głównie pseudonaukowcom z Rosji. Skarbiec wiadomości nie znanych zachodnim czytelnikom. Wkrótce bliżej przedstawimy jego zawartość.

21:34, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (1) »
wtorek, 23 stycznia 2007

Prawdziwi fizyczni wariaci z reguly zajmuja sie fundamentalnymi teoriami fizycznymi (ogolna teoria wzglednosci, mechanika kwantowa, itp.) a raczej ich obalaniem. Czesto tez sa to amatorzy, ktorzy co najwyzej studiowali fizyke. Od tej reguly zdarzaja sie jednak wyjatki. Dr hab. Ryszard J. Radwanski z Akademii Pedagogicznej w Krakowie jest tego przykladem. Po pierwsze jest on fizykiem teoretykiem, ktory opublikowal naprawde wiele wartosciowych prac z fizyki ciala stalego. Po drugie, jak wspomniano wyzej, zajmuje sie on dziedzina fizyki z reguly omijana szerokim lukiem przez "klasycznych wariatow" obalajacych Einsteina czy tez Newtona.

Tym niemniej czesc jego obecnej pracy naukowej podpada pod cytowana juz na blogu "Mlodego Fizyka" definicje Gerarda 't Hoofta "HOW to BECOME a BAD THEORETICAL PHYSICIST " i to zarowno jesli chodzi o jej forme jaki i tresc. W szczegolnosci ciekawa jest jej forma:

  1. akcentowanie wlasnych, nieuzywanych przez innych, nazw Quantum Atomistic Solid State Theory ,
  2. zalozenie wlasnego prywatnego instytutu naukowego: Center for Solid State Physics (z adresem przy ul. Sw. Filipa, tlumaczonym na angielski (!) podczas podawania afiliacji do czasopism), czy tez
  3. dedykowanie swojej pracy [1] Papiezowi ("Dedicated to the Pope John Paul II, a man of freedom and truth in life and in Science").


Tej nieco ekscentrycznej formie uprawiania nauki towarzysza rownie niecodzienne wyniki naukowe np. w [1] :

  1. zarzuca innym, ze nie biora pod uwage wplywu pola krystalicznego na poziomy energetyczne w jonach tlenkow metali przejsciowych i twierdzi, ze tylko w jego pracy jest to opisane poprawnie -- tym niemniej spor rozbija sie o terminologie;
  2. z kolei nie pokazuje w przekonywujacy sposob (w porownaniu z obecnym wynikami teoretycznymi szeroko omowionymi np. w [2] ) w jaki sposob powstaje obserwowany porzadek dalekozasiegowy w wyniku oddzialywan pomiedzy elektronami zajmujacymi ww. poziomy energetyczne w jonach sieci krystalicznej.

W kazdym razie American Physical Society zatrudniajac ok. 40 recenzentow odrzucilo 20 z 20 prac wyslanych do prestizowych czasopism Physical Review B oraz Physical Review Letters w latach 1997-2000. Dla porownania: w tychze latach zaakceptowano 69% artykulow nadeslanych z roznych stron swiata do Phys. Rev. B. Dla Phys. Rev. Lett. liczba ta wynosila 36% (dane dla lat 1998-2000).

[1] R. J. Radwanski, Z. Ropka, "Electronic structure and magnetism of LaVO3 and LaMnO3", cond-mat/0505711 [jak dotad nie opublikowane w zadnym recenzowanym czasopismie].

[2] G. Khaliullin, "Orbital order and fluctuations in Mott insulators", cond-mat/0510025 , Prog. Theor. Phys. Suppl. 160, 155 (2005).

sobota, 20 stycznia 2007
Gazeta.pl podaje za Guardianem wspaniałą informację:

Gwiazdy chętnie udzielają naukowo brzmiących rad. Madonna mówi o "neutralizacji szkodliwego promieniowania", a Carol Caplin radzi "jak nie blokować systemu limfatycznego", by uniknąć raka piersi. Brytyjscy naukowcy, by odwieść gwiazdy od popełniania podobnych pseudonaukowych gaf, wydali dla nich specjalną broszurę, która tłumaczy, jak rzeczy się mają.

Fantastycznie! Popieralibyśmy tę inicjatywę z całej siły, gdyby nie to, że "sprostowania naukowców" są jeszcze bardziej bezsensowne, niż wypowiedzi gwiazd:

Madonna o odpadach nuklearnych

Twierdzenie: "Jednym z największych obecnych problemów na świecie są odpady nuklearne ... od jakiegoś czasu pracuję z grupą naukowców nad wynalezieniem sposobu neutralizacji szkodliwego promieniowania".

Werdykt: Nick Evans, radiochemik zajmujący się środowiskiem naturalnym na Uniwersytecie Loughborough: - Promieniowania radioaktywnego nie można zneutralizować, można je co najwyżej przenieść w inne miejsce, gdzie ulegnie ono rozkładowi we własnym tempie. Pojawia się ono w różnych formach: niektóre rodzaje promieniowania są w stanie przetrwać miliony lat, inne giną w ciągu kilku minut. Nie istnieją magiczne rozwiązania.

Bzdura ta wynikła oczywiście z bezmyślnego tłumaczenia z angielskiego na polski. Po angielsku "radioactivity" oznacza nie tylko "radioaktywność", ale również "substancję radioaktywną". Dokładniej, jest to chyba nie do końca poprawny językowo skrót myślowy stosowany przez naukowców (porównaj słownik).

A dziennikarzom przydałaby się również odpowiednia broszurka.


09:31, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (1) »
czwartek, 11 stycznia 2007
Szybko i bez trudu udało mi się wypożyczyć książkę prof. Zbigniewa Królickiego "Energia kształtów" (wyd. Ravi, 1995). Warto zwrócić uwagę, że w notce o autorze napisano: "Autor (...) zawodowo zajmuje się fizyką niskich temperatur". A więc jakiś związek z fizyką jest!

Proponuję kilka smakowitych fragmentów:

Neoenergia

Oddziaływanie różnych form geometrycznych i kształtów zaczyna interesować również współczesną naukę. W wielu pracowniach bada się i analizuje to oddziaływanie, nadając mu różne nazwy. Coraz częściej używa się jednak pojęcia "neoenergia", wprowadzonego przez amerykańskiego fizyka dr. S.V. Kinga w pracy Neoenergia i formy geometryczne.

Nazwa ta została zaproponowana w celu odróżnienia tej formy oddziaływania od elektryczności, magnetyzmu, światła itp. Czym jest zatem neoenergia?

Według doniesień jej badaczy, neoenergia ma cechy elektryczności, takie jak np.: przepływanie w formie prądu, niektóre właściwości pól magnetycznych, niektóre właściwości światła, jak. np. zdolność odbijania, oraz pewne właściwości ciepła. Jest jednak, z całą pewnością, niezależna od każdej z tych energii.

O promieniowaniu radiestezyjnym:

Promieniowanie to jest emitowane w postaci fali, której długość jest cechą indywidualną. W trakcie badania tego promieniowania stwierdzono, że te nieznane długości fali leżą w zakresie fal widma słonecznego.

(...) Okazało się również, że zakres widma słonecznego jest za wąski dla promieniowania kolorów radiestezyjnych. Dlatego też obok kolorów widma radiesteci posługują się jeszcze ultrafioletem, bielą, podczerwienią i kolorem czarnym. Wprowadzono również pojęcie zieleni negatywnej.

O pewnym interesującym zjawisku:

Rezonans kształtu

(...) Gerald Langham - genetyk i wykładowca botaniki na uniwersytecie Yale w Kaliforni.

(...) Nasiona, pomimo że były dobrze zachowane, kiełkowały słabo, a wyrastające z nich flance również były słabe. Któregoś dnia Langham ku swojemu zdumieniu stwierdził, że procent kiełkujących nasion jest znacznie większy, podobnie jak czas kiełkowania. Zaintrygowany tym faktem, zaczął szukać rozwiązania. Jedynym czynnikiem, który odróżniał nasiona lepiej kiełkujące od pozostałych, był sposób ich przechowywania, tzn. nie w kopertach, ale w butelkach. Langham zaczął eksperymenty, ale tylko w jednym przypadku uzyskał zadowalający rezultat - gdy kształt butelki był zbliżony do nasiona sezamu.

Wyniki swoich eksperymentów skonsultował ze specjalistami od laserów, którzy przyjęli je za coś zupełnie oczywistego. Z ich doświadczeń również wynikało, że podobne kształty wzmacniają się nawzajem.

(...) Langham zaproponował również pewne rozwiązania architektoniczne - by budowanym szpitalom nadawać kształty ludzkiego ciała. Szpitalom specjalistycznym - kształty odpowiednich organów.


Cała ksiażka traktuje głównie o piramidach i wahadełkach. Jest tam również podany niezawodny sposób na zaoszczędzenie nożyków do golenia: nożyk przechowywany pod niewielką piramidką i zwrócony w odpowiednią stronę świata pozostaje ostry 10 razy dłużej!

P.S. Książkę można wypożyczyć tutaj.
11:33, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (6) »
środa, 10 stycznia 2007
Prof. Zbigniew Królicki jest specjalistą od maszyn chłodniczych i odnawialnych źródeł energii. Nie jesteśmy kompetentni, aby oceniać jego działalność w macierzystej dziedzinie. Nie mamy więc powodów aby nie uważać go - jako kierownika Zakładu Chłodnictwa i Systemów Klimatyzacyjnych na Wydziale Mechaniczno-Energetycznym Politechniki Wrocławskiej - za solidnego fachowca w swoim zawodzie.

Profesor Królicki jest jednak również znany jako autor szeregu publikacji na temat radiestezji i psychotroniki. Szczególnie interesujące są jego prace dotyczące energii piramid. Książka "Energia kształtów" traktuje na przykład o następujących zagadnieniach:
  • Wymiana energii między kosmosem a ziemią
  • Specjalne uziemienie dla kobiet
  • Energia pierwotnego bytu
  • Oczyszczanie kanałów telepatycznych
  • Energetyczne oczyszczanie pomieszczeń
  • Czakry
  • Przekazanie życzeń kosmosowi
Profesor prowadzi wykłady nie tylko na Politechnice Wrocławskiej, lecz również w Studium Edukacji Ekologicznej. Wykłada tam między innymi fizykę radiestezji.

Był też głównym organizatorem I Międzynarodowego Sympozjum "Energie Piramid":

Piramidy są jedną z najbardziej fascynujących pozostałości po zamierzchłych cywilizacjach. Nawet w świetle ortodoksyjnej nauki uznawane są za prawdziwy "cud" sztuki budowlanej a dla wielu nowatorskich uczonych są inspiracją do fascynujących badań i refleksji. Celem Sympozjum jest zaprezentowanie dotychczasowego dorobku badań nad piramidami jako bryłami generującymi zjawiska natury fizycznej i chemicznej. Przedstawienie przykładów możliwości wykorzystania energii piramid w poprawianiu stanu zdrowia człowieka, dynamizowaniu wegetacji roślin itp.

Profesor Królicki prowadził tam następujące zajęcia:
  • "Telekineza a urządzenia piramidopodobne" - zajęcia praktyczne uczestników z wirnikiem psychtronicznym

  • Wykład "Energia kształtów, radiestezja a współczesna fizyka".
Jako ciekawostkę podamy, że w programie sympozjum były również:
  • "Relaksacja w piramidzie" - kompleksowa "kąpiel energetyczna" pod piramidą

  • Degustacja produktów żywnościowych poddanych stosownej energetyzacji pod piramidą. Porównywanie ich z takimi samymi nie poddanymi owej procedurze.
Więcej o wszechstronnej osobie profesora można przeczytać tutaj.

18:49, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla każdego
Link Komentarze (3) »
czwartek, 04 stycznia 2007
Kolega Paweł dostał wczoraj list od pewnego żydowskiego myśliciela, który pragnął podzielić się z nim swoimi refleksjami na temat budowy Wszechświata.

Paweł nie jest pierwszym adresatem tych przemyśleń. Autor wcześniej posłał podobnego emaila pewnemu belgijskiemu astronomowi, który w odpowiedzi nazwał go: not the first, ehm... lateral thinker to email me. Myślenie lateralne, wyjaśnia słownik, to myślenie wolne od ograniczeń i nawyków, uznanych wzorców. Polega na spojrzeniu na zadanie z różnych stron, przełamaniu przeszkód intelektualnych w poszukiwanu rozwiązania...

Oświecony mąż ma na nazwisko, nomen omen, Bar-Zohar czyli Syn Blasku - co dodatkowo przywodzi na myśl sfery wiedzy nie wszystkim śmiertelnikom dostępnej . Światu dał się poznać jako autor praktycznego programu do tworzenia tęczowych animowanych tabelek (cena: 25 $).


------- Treść oryginalnej wiadomości -------
Od: Dan Bar-Zohar
Do: [NASZ INSTYTUT]
Temat: The sun energy source is not nuclear fusion, but magnetic fields from the center of the Galaxy.
Data: Wed, 3 Jan 2007 18:37:41 +0200

Hello,

I would like to share with you my thoughts regarding a fundamental understanding in physics and astronomy. I hope it is close to your area of expertise and be interesting to you. The article below contradicts the usual explanation for the sun energy source as a fusion reactor and suggests that the sun is heated by magnetic fields from the Galactic center.

The article could be downloaded at:
http://www.pixelphase.com/sun/sun.pdf
http://www.tikunim.co.il/sun/sun.pdf
http://www.philica.com/display_article.php?article_id=65

Its title is:
The sun energy source is not nuclear fusion, but magnetic fields from the center of the Galaxy. The sun converts energy to mass and not mass to energy.

Abstract:
The sun energy source thought to be a nuclear fusion reactor inside the sun core. The sun is not heated by fusion reaction but by magnetic fields coming from the galactic center. The nuclear fusion is a by product of the magnetic fields heating. The changing magnetic fields from the galactic center induce electric currents inside the sun that heat the sun. The heat and the high kinetic energy of particles in the sun core, trigger high energy collisions that create the main constituents of matter, electron, proton and neutron. The collisions also fuse or nucleosynthesis heavier elements like deuterium, tritium, helium and lithium. This leads to the fact that the stars and galaxies constantly produce mass and energy. The article will explain the clockworks behinds the galaxies energy production. The galaxy energy and mass production cancel out the Big Bang theory and leads to a steady state cosmological model with large amount of new mass created that expand and accelerate the universe.

To contact me please use the following email:
danbz@isdn.co.il
dan@pixelphase.com
tikunim@tikunim.co.il

Or call me by skype: danbarzohar

Cordially yours,
Dan Bar-Zohar

10:49, anuszka_ha3.agh.edu.pl , nonsens dla konesera
Link Dodaj komentarz »
Zakładki:
Gwiazdy "dziennikarstwa" "naukowego"
Prawdziwi fizycy
Prawdziwi dziennikarze naukowi
Inne nasze projekty
Nasz rosyjski odpowiednik
Czytają nas
Niekoniecznie nonsensy
O mnie
Polecamy
Polecamy bramkę sms
Tagi
Zmiana statystyk...
We wrześniu 2009:
8165 użytkowników
9536 wizyt
17330 odsłon