Nonsensy z nauki polskiej i zagranicznej

"dziennikarstwo" "naukowe"

wtorek, 03 kwietnia 2012

Wirtualne Media piszą:

“Szósty zmysł” - Agora wchodzi w segment popularnonaukowy

Na rynku pojawił się właśnie kolejny tytuł popularnonaukowy. Agora wprowadziła właśnie do sprzedaży kwartalnik “Szósty zmysł”, którego tematem są niewyjaśnione zjawiska i zdarzenia. (...) “Szósty zmysł” to kolejny tytuł popularnonaukowy, który w przeciągu ostatnich miesięcy pojawił się na rynku.

Wirtualnym Mediom gratulujemy rozeznania w branży.

Sprawdziłam - Agora, na szczęście, nie uważa swojego nowego produktu za popularnonaukowy. Czytelnikom polecam natomiast smakowite szczegóły:

W pierwszym numerze czytelnicy znajdą tekst o telepatii i breatharianizmie - odżywaniu się energią świetlną, podpowiedzi, jak trafić szóstkę w lotto i jak żyć w rytmie kalendarza księżycowego, a także artykuł o tym, czy sprawdzą się przepowiednie o końcu naszej cywilizacji. Magazyn przedstawia także sylwetkę najsłynniejszego polskiego jasnowidza Stefana Ossowieckiego.

Dzięki vermiculusowi.

21:36, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (9) »
środa, 11 stycznia 2012

Bardzo polecam ten artykuł: Na łamach Tygodnika Powszechnego dr hab. Piotr Wasylczyk, fizyk z Uniwersytetu Warszawskiego, demaskuje niedawnego dętego newsa o Całunie Turyńskim. Powtarzały go równie ochoczo media katolickie jak i świeckie, bo akurat szło Boże Narodzenie.

„Naukowcy twierdzą, że Całun Turyński jest nadprzyrodzony (supernatural)” – ogłosił dziennik „The Independent” kilka dni przed Bożym Narodzeniem. Co właściwie odkryto?

O co chodziło w badaniach nad całunem, które nagłośniono w mediach? Okazuje się, że po prostu stwierdzono, iż takiego obrazu nie da się w pełni odtworzyć za pomocą lasera ultrafioletowego. Wyciąganie z tego wniosku, że człowiek w ogóle tego nie mógł stworzyć, jest kompletnie nielogiczne. Przecież jasne jest, że w średniowieczu nie mieli laserów. Również dla wierzących chrześcijan powinno być jasne, że Jezus niekoniecznie musiał jarzyć promieniowaniem UV, gdy zmartwychwstawał. Jest to kolejny przykład, jak dziennikarze epatują bezmyślnych ludzi magicznym zaklęciem: "naukowcy odkryli".

11:48, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (15) »
środa, 07 lipca 2010

Mam ogromy poślizg z przeglądaniem poczty do Młodego Fizyka. Dlatego list internauty Przema dość długo przeleżał się w skrzynce.

Przeczytałem i nie umarłem ze śmiechu, bo już dużo w życiu widziałem, ale dobiły mnie dwie ostatnie linijki tekstu.


Kliknij by powiększyć

Artykuł został później zmieniony przez onet, ale oryginał zachował się w pamięci google oraz wielu serwisów newsowych. Jest to przykład szczególnie twórczego tłumaczenia z angielskiego na polski.

18:56, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (15) »
wtorek, 13 października 2009

Nie wtrącając się w dyskusję o ociepleniu klimatu, bardzo polecam tekst z bloga Doskonale Szare o tym, jak się robi newsy naukowe w Polsce, a jak w cywilizacji.

Zresztą nawet w cywilizacji nie zawsze współpraca z mediami wychodzi:

Kliknij tu

 

16:24, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (69) »
piątek, 10 lipca 2009

"Użytkownicy równań są niebezpieczni dla demokracji." Nie chcę tu robić bloga publicystycznego, ale ten absurd zasługuje na reklamę: Prof. Janusz A. Majcherek, filozof z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie opublikował w Gazecie Wyborczej zdumiewający artykuł Specjaliści i manipulatorzy.

Profesor postuluje, żeby wbrew współczesnym trendom uczyć dzieci właśnie mniej, a nie więcej nauk przyrodniczych i ścisłych. Jego argumenty rozweseliły mnie nad wyraz:

...wierzą oni naiwnie, że wiedza rodzi się z gromadzenia i uogólniania danych faktograficznych, a jej kluczowymi dziedzinami są nauki przyrodnicze i ścisłe. Stosownie do tych wyobrażeń polska szkoła maltretuje uczniów wtłaczaniem im do głów niezliczonej liczby faktów, a przedmioty przyrodnicze górują ilościowo i zakresowo w planach nauczania nad humanistycznymi. Czy to nie jest aby jedną z przyczyn, dla których absolwenci mają dosyć wieloletniego wkuwania matematyki, fizyki i biologii, więc gdy tylko mogą swobodnie wybierać profil własnego kształcenia w szkołach wyższych, garną się do filozofii, psychologii czy socjologii, których w obowiązkowej edukacji szkolnej im skąpiono?

Ten argument jestem w stanie prof. Majcherkowi wybaczyć, bo pewnie miał trudne dzieciństwo.

Mówię to zupełnie poważnie: Jak wielu z nas, był on uczony w szkole przez złych nauczycieli, którzy przekonali go, że nauki ścisłe i przyrodnicze polegają na "gromadzeniu faktów" i ich "wkuwaniu"! Mnie też szkoła starała się usilnie do tego przekonać. Szczególne miejsce w mej pamięci zajmuje pani od biologii, która kazała nam wkuwać klasyfikację rybich ogonów.

Prof. Majcherek pisze jednak dalej zabawniejsze rzeczy:

...Ludzie wykształceni i ukształtowani w profilach techniczno-inżynierskich są bardziej skłonni do przyjmowania i powielania schematów mentalno-światopoglądowych, podatni na techniki manipulacji i inżynierię społeczną.

Użytkownicy równań, wzorów, regułek i algorytmów mają inklinację do wyobrażania sobie także życia społecznego jako podlegającego koniecznym prawom, mechanizmom i technikom, co czyni ich - zdaniem Marthy Nussbaum - niebezpiecznymi dla demokracji oraz pluralistycznego, otwartego społeczeństwa wolnych obywateli. "Kształcenie nastawione na technikę i biznes produkuje ludzi, którzy są konformistyczni, pokorni wobec władzy i nie myślą krytycznie o propagandzie, którą im podsuwają politycy. Nie potrafią też zrozumieć cierpienia i uczuć ludzi, którzy się od nich różnią".(...)

Ludzie o wąskospecjalistycznym wykształceniu techniczno-inżynierskim często są istotnie bardziej podatni na polityczną agitację i ideologiczne sugestie, wykazując się ignorancją w rozpoznawaniu ich bałamutności.

No faktycznie, zwłaszcza trening w logicznym myśleniu powoduje konformizm i brak krytycyzmu... A już pitolenie o "zrozumieniu cierpienia i uczuć" - to jest właśnie ta demagogia, którą najczęściej w polityce się wykorzystuje, aby oszukać wyborców, biorąc ich pod włos (źle rozumianego) humanizmu.

A teraz uwaga - najlepsze:

A jak ujawnił na tych łamach już w zeszłym roku Piotr Cieśliński ("Gazeta" z 1 października 2008 r.), rynkowa kariera wyrafinowanych instrumentów finansowych, których upowszechnienie doprowadziło do kryzysu amerykańskiego systemu bankowego i w rezultacie do załamania gospodarki światowej, była dziełem fizyków i matematyków opracowujących skomplikowane modele funkcjonowania tych derywatów. Powinno to dodatkowo dać do myślenia zwolennikom zwiększania obecności w polskim systemie kształcenia przedmiotów ścisłych jako mających przyczynić się do podniesienia poziomu polskiej gospodarki.

Dr hab. Paweł F. Góra z Instytutu Fizyki UJ nie przebierając w słowach komentuje to tak:

1) "ujawnił" - znaczy, fizycy i matematycy spiskują na zgubę ludzkości i trzeba ich niecne spiski ujawniać.

2) "skomplikowane modele funkcjonowania derywatywów" to jest żywcem, żywcem język Żolnierza Wolności, który w czasach procesu KOR w stanie wojennym pisał o Onyszkiewiczu (cytuję z pamięci), że "na zlecenie swoich mocodawcow z KOR rozwiązywał równania różniczkowe najwyższych rzędów".

Nie specjalizuję się w inżynierii finansowej. Rozumiem, że jakieś tam metody wyceny opcji nie wypaliły. Nie wiem, czy dlatego, że twórcy tych modeli sami nie znali ograniczeń stosowalności swoich modeli (to byłoby dziwne, ale powiedzmy, że możliwe). Czy raczej dlatego, że metod tych zaczęli używać ludzie nie umiejący się nimi posługiwać. Jak by nie było - teza prof. Majcherka jest tak absurdalna, że można się turlać ze śmiechu:

Nie kształćmy specjalistów od przedmiotów ścisłych, bo mistyczna wiedza, którą posiądą, zniszczy świat!

Lepiej nie mieć w Polsce ekonomistów w ogóle, to nie będą wymyślać ZŁA.
(To zupełnie jak z zakazem czytania Biblii swego czasu...)

A teraz trzymajcie się: prof. Majcherek otrzymał w 2003 roku nagrodę Kisiela za "walkę z populizmem"!!!

---

P.S. Po pewnym czasie przyszło mi do głowy coś jeszcze:  Napisałam wyżej o nieszczęśliwym dzieciństwie prof. Majcherka. Źli nauczyciele przekazali mu fałszywy obraz nauk ścisłych i przyrodniczych. I nagle włos podniósł mi się na głowie - przecież teraz to prof. Majcherek kształci nauczycieli!!!

---

P.S. (13.7.2009) Internauta Kwik odnalazł tekst, który ostatecznie rujnuje złudzenia optymistów. Nie, prof. Majcherek nie posłużył się ironią! Nie zrobił sobie inteligentnego żartu! To są jego najprawdziwsze poglądy. Wygłaszał je już 11 lat temu.

11:28, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (46) »
czwartek, 02 lipca 2009

Gazeta.pl zamieszcza artykuł z Polityki: "Fizykoterapia". Jak przystało na sezon ogórkowy, tekst wyciska łzy współczucia dla biednego bohatera. Już o nim pisałam, bo w mediach jego postać pojawia się regularnie. Biedny, biedny, nieszczęśliwy bohater jest mordercą. Skazanym w sumie na 37 lat więzienia.

Ciekawe, dlaczego aż tyle? Jedno jest pewne - w 1998 uciekł z więzienia i wlepiono mu dodatkowy wyrok. Ale za morderstwo dostawało się dawniej maksymalnie 25 lat. Czy za głupią ucieczkę Jan Kolano zasłużyłby na dodatkowe 12 lat? Niemożliwe. Musiał sobie nagrabić sporo więcej. I rzeczywiście, Rzeczpospolita podaje, że ucieczek było kilka, a podczas nich Jan Kolano handlował narkotykami. Oczywiście dziennikarzom podaje wersję, że "wziął cudzą winę na siebie".

Tymczasem współczująca pani redaktor Edyta Gietka opisuje przebieg morderstwa:

Tamtego dnia Kolano robił u szwagra na budowie, wypili we trzech litra, potem pojechał do tego kawalera naprawić pompę, bo poszły uszczelki. Naprawił i znów słuchał o świecie, popijając wino ze szlifowanego szkła. Ręczna robota. Ustawione pod światło robiły kolosalne wrażenie, jak światło załamywało się zjawiskowo. Po 28 latach, już jako fizyk, ocenia, że jego reakcja nie równała się akcji: przy pożegnaniu usłyszał trzask, to metalowa sprzączka od spodni tamtego mężczyzny uderzyła o podłogę, a oczy zrobiły mu się mgliste, oddech gorący. Udusił go rękami. Czy rzeczywiście ten człowiek się do niego przystawiał? A może to były alkoholowe omamy? To są wyższe rzeczy, Jaś nie jest kompetentny wypowiadać się. Jeszcze wrócił na drugi dzień po zapasy ze spiżarni. Skoro umarł, już mu się nie przyda, a siostrze i szwagrowi tak, bo mają małe dzieci.

Jakie to doprawdy wzruszające. Już zabijając człowieka Jan Kolano miał zadatki na fizyka! Zachwycał się załamaniem światła, a po latach analizował siły akcji i reakcji. W dodatku był dobrym człowiekiem - zabił, ale zadbał o małe dzieci szwagra. No i rzecz jasna miał wstrząsający powód do zabójstwa. Pani Edyta w stylu przedwojennych romansów dla kucharek opisuje, jak Jan Kolano o mało nie został zgwałcony przez kolegę... przy pożegnaniu. Nie bardzo to sobie wyobrażam, ale może ja się nie znam.

Jan Kolano nie tylko rewelacyjnie skutecznie przyciąga uwagę mediów. Musi mieć nad podziw rozwiniętą inteligencję emocjonalną, skoro potrafił wzruszyć swym losem kilku profesorów uniwersytetu, którzy wstawiali się za nim do władz. Nie mówiąc już o innych osobach, które dały się nabrać na pomoc biednemu więzionemu.

Artykuł jest tak sentymentalnie napisany, że idę o zakład: Jan Kolano miał wszystkie wzruszające koncepty od dawna w głowie i tylko podyktował je dziennikarce. Świadczą o tym fragmenty tekstu, gdzie pani redaktor przepisuje jak leci pseudonaukowy bełkot:

...dostał zgodę na komputer, żeby robić przestrzenne symulacje równań.

Jaś konstrukcję GPS ma w małym palcu. Otóż jego działanie wymaga precyzyjnego zastosowania mechaniki kwantowej i uwzględnienia teorii względności.

Mechanizm sztucznych mięśni oparł na działaniu pól magnetycznych, które cyfrowo sterują włóknami...

Lecz gwoździem programu jest współpraca z naukowcami. Nie myślcie sobie! "Prawdziwi naukowcy" zaprosili Jana Kolano na "prawdziwe naukowe sympozjum":

Janowi Kolano udzielono przepustki na prośbę naukowców. Chcą na Forum  Energetycznym we Wrocławiu przedyskutować w fachowym gronie to, co Kolano ma do  powiedzenia na temat zimnej fuzji.

Ten fachowy zjazd to Alternatywne Forum Energetyczne pod patronatem gazet: Nexus, Czwarty Wymiar i Crystal. Wśród uczestników sympozjum były takie osobistości jak Lucjan Łągiewka, wynalazca cudownego zderzaka.

Pozostaje jeszcze jedno pytanie...

Prof. Warczewski do Wysokiego Sądu: „Ostatnio Jan pogłębia temat zimnej fuzji. Zapytał mnie kilka dni temu o »współczynnik dyfuzji deuteru w palladzie«  i o »gradient gęstości deuteru w nim«. Chodzi tu o bardzo ważne pojęcia z  teorii zimnej fuzji, której zasadniczą ideą jest synteza jąder deuteru wewnątrz sieci krystalicznej palladu pod wpływem ciśnień tam panujących. Realizacja tych  planów, jak deklaruje Kolano, ma być rekompensatą za czyn sprzed 28 lat”.

Prof. Jerzy Warczewski z Uniwersytetu Śląskiego pisze o zimnej fuzji. Kilkakrotnie już ogłaszano sukces podobnych eksperymentów, a potem okazywało się, że nie da się ich powtórzyć. Prof. Warczewski zajmuje się fizyką kryształów i zapewne dlatego zainteresował go pomysł "syntezy jąder deuteru wewnątrz sieci krystalicznej palladu". Ale czy to ma sens? A już zwłaszcza, czy ma sens realizacja takiego projektu wspólnie z facetem siedzącym w więzieniu, który nie ma dostępu do literatury poza wykładami Feynmana? Przypuszczam, że wątpię.

Jan Kolano jest cynicznym oszustem, handlarzem narkotyków i mordercą, który znalazł sobie sposób na wzruszenie publiki, żeby wyjść na kolejną przepustkę. Może on i lubi fizykę (bez tego nie przeczytałby nawet wykładów Feynmana), ale to nie o to chodzi. Dziwię się tym wszystkim profesorom, że nie poznali się na jego pseudonaukowym bełkocie...

Edyta Gietka
10:10, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (71) »
środa, 01 lipca 2009

 

  1. Rozłóż gazetę, wyjmij stronę 11, wytnij kwadrat wokół krawędzi. Możesz go zafoliować, usztywnić, podkleić taśmą.

  2. Przyłóż kwadrat do brzucha, na wysokości pępka, kolorem do ciała.

  3. Przykładaj figurę 2 razy dziennie. Zacznij od 5 minut, stopniowo możesz wydłużać czas do 30 minut. Czas zależy od wrażliwości organizmu. Oceń, jaki jest najlepszy dla ciebie.

  4. Nie siadaj na kwadracie, bo możesz przeenergetyzować organizm. Nie noś go w kieszeni spodni, marynarki czy żakietu. Możesz go złożyć, nawet wielokrotnie, kolorem na zewnątrz, i nosić w torebce lub torbie.

  5. Kwadratu nie powinni stosować ludzie po przeszczepach i kobiety w ciąży. Nie wolno, stosując kwadrat, rezygnować z leków i wizyty u lekarza.

  6. Kwadrat dodaje sił witalnych fizycznych i psychicznych.

  7. Kwadrat zachowa w sobie energię do końca 2009 roku.

Nadesłane przez Przemo.

22:01, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (6) »
piątek, 19 czerwca 2009

Dr Tomasz Kopyciuk z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu napisał do mnie:

Chciałbym zgłosić do rubryki dziennikarstwo "naukowe" Iwonę Marciniak z "Głosu Koszalińskiego" za cykl artykułów o wróżkach wieszczących tsunami na Bałtyku.

Istotnie, już same tytuły przedstawiają sobą uroczą historię:

  • Nasze wybrzeże nawiedzi tsunami! Tak twierdzą wróżki

  • Tsunami na Bałtyku? Fachowcy mówią, że to możliwe!

  • Samorządy tsunami się nie boją i chcą wykorzystać je w celach promocyjnych. Wróżki ostrzegają przed huraganami i trąbami powietrznymi

  • Będzie tsunami w Kołobrzegu? Dzieci są przerażone! Prezydent Gromek i ksiądz uspokajają

  • Tsunami na Bałtyku? Bać się możemy tylko ludzkiej głupoty - stwierdza ksiądz

  • Tsunami na Bałtyku? Naukowcy twierdzą, że to możliwe i miało miejsce w przeszłości!

  • Czy będzie tsunami na Bałtyku? Obserwuj morze z gk24.pl

  • Dziś ma uderzyć tsunami! Samorządy bagatelizują ostrzeżenie wróżek. My, z pomocą kamer internetowych, przez cały dzień będziemy obserwować morze

  • W Kołobrzegu nie boją się przepowiedni wróżek. Tsunami ani widu, ani słychu (+ wideo)

  • Tsunami nie było, ale wróżka obstaje przy swoim. Miała kolejną wizję potwierdzającą pierwszą

  • Wróżki miały rację? Sejsmografy odnotowały w sobotę trzęsienie ziemi na Bałtyku!

Jak to pięknie można zrobić coś z niczego!

19:18, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (10) »
wtorek, 31 marca 2009

Akcja Gazety Wyborczej Szkoła Myślenia ma na celu nauczenie dzieci "myśleć jak naukowcy": "uważnej obserwacji, stawiania pytań, formułowania hipotez, planowania eksperymentu, analizowania wyników, wyciągania wniosków".

Pominęłam już nawet milczeniem pierwszy materiał, jaki pojawił się w ramach akcji. A był to wstępny test - "takimi zagadkami uczą w szkole myślenia" - który... no właśnie: był testem, czyli guzik miał wspólnego z myśleniem naukowym. W dodatku sprawdzał nie myślenie, a znajomość definicji.

Nie wchodziłam więcej na stronę akcji, żeby się nie denerwować. Ale dziś zaciekawił mnie link do zagadki Wywoływanie odcisków palców. Weszłam. Musiałam kilka razy przeczytać, żeby choć w przybliżeniu domyśleć się, o co chodzi.

Jeśli TO ma uczyć planowania eksperymentu, to ja czarno widzę przyszłość polskiej nauki za parę lat, gdy wychowankowie akcji dorosną!

Potrzebne

klej superglue, karton, żarówka w oprawce z kablem i wtyczką, szklanka gorącej wody (wrzątku), folia aluminiowa, taśma klejąca
, szklana próbka z odciskiem palca (może być małe lusterko)

Przebieg

- z folii aluminiowej uformuj małą miseczkę

- w kartonie wytnij otwór, w którym zamocujesz żarówkę
[Już myślałam, że chodzi o płaski kawałek kartonu...]

(żarówka będzie się świecić w środku!) [...a tu nie! Okazuje się, że chodzi o karton w sensie pudełko. Ścisłego wyrażania się toto nie uczy.]

- żarówkę oklej przezroczystą folią [Niech mi ktoś wyjaśni, po co. Żarówka z wtyczką, rozumiem, taka jak do zwykłej lampy. Więc folia chyba tylko po to, żeby zaczęła się palić lub przynajmniej topić. A przede wszystkim, dlaczego oblepiać folią przezroczystą? Poniżej będzie objaśnienie wyników doświadczenia, a zobaczycie o co chodzi. Ponadto przezroczystej folii w ogóle nie ma wymienionej w materiałach do doświadczenia, czyli niech żyje inteligentne planowanie eksperymentu.]

- po włożeniu próbki do kartonu, zamknij szczelnie karton

- do miseczki wyciśnij klej superglue

- miseczkę umieść na żarówce [Karton wciąż szczelnie zamknięty.]

- do kartonu włóż szklankę wrzątku [Karton nadal szczelnie zamknięty.]

- umieść w kartonie próbkę z odciskiem i zostaw ja tam na 10 minut. [To już rekord na miarę Davida Copperfielda: Do szczelnie zamkniętego kartonu włożyć próbkę, która już uprzednio została do niego włożona!]

Co się dzieje?

Zobacz odpowiedź...

Rozgrzany od żarówki klej zacznie parować, [I co ma z tym wspólnego folia owinięta wokół żarówki?? Niby że ma stabilizować miseczkę z klejem? Brak słowa wyjaśnienia. A przecież samą miseczkę można uformować tak, żeby się trzymała na żarówce. Dlaczego folia ma być przezroczysta? Jeśli na folii będzie leżeć miseczka, to tak czy tak się rozgrzeje, najwyżej wolniej. Aż zrobiłam doświadczenie z żarówką i teczką z grubego nieprzezroczystego plastiku. Bez przykładania do żarówki, od samego promieniowania podczerwonego plastik nagrzał się w kilka sekund, sprawdzałam od drugiej strony dłonią.]

a para ze szklanki z wodą spowoduje, że rozprowadzi się on po całym wnętrzu kartonu. [A bez pary wodnej nie rozprowadzi się?? Przecież klej potrafi śmierdzieć na cały pokój. Wyjaśnienie do dupy. Nie tłumaczy, po co ta para wodna. Ja dotąd nie wiem. Mogę się tylko domyślać, że pewnie parujący klej kondensuje na kropelkach wody, a te osiadają na szkle. Brawa za nauczanie analizowania wyników.]

Osiądzie między innymi na szkle z próbką i wywoła odciski palców. [A co to właściwie znaczy wywoła? No dobra, inteligentnie od początku domyślam się, że odciski staną się widoczne. Ale można by to opisać ściślej.]

Kiedy wyciągniemy próbkę, po wyschnięciu, możemy zdjąć odciski za pomocą taśmy klejącej. [Tylko po co? Jak będą na taśmie, to łatwo się zniszczą. Przykleić do kartki - nie będzie ich widać. Może do czarnej kartki? Dlaczego nie jest to wyjaśnione?]
Na stronie akcji Gazety wisi wielki baner z hasłem: "Szkoła myślenia rozgrzeje ci mózg". Faktycznie, nawet przegrzeje.
03:05, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 09 lutego 2009

Ani dziennikarstwo, ani naukowe.

Oto kandydaci:

1. Fakt leczy z soboty na niedzielę: Odpromiennik-energetyzator Faktu chroni przed "promieniowaniem infradźwiękowym".

2. Obalenie Einsteina: Wpadka rosyjskich agencji prasowych - konferencja prasowa zorganizowana dla pseudonaukowca.

3. Komórki powodują uwalnianie rtęci z plomb: news na stronie głównej gazeta.pl

4. Wykład Super Expressu o grawitacji na przykładzie biustu Kasi Figury

5. Jak zwykle wszystko przez naszych - Dziennik: "Wiemy, kto zniszczy świat. Machinę zagłady naprawią Polacy."

6. Znów przełożyli koniec świata: Dziennik o LHC

7. Za pięć lat koniec świata: Dziennik o "przebiegunowaniu"

8. Paradoks bliźniąt rozwiązany: Wpadka portalu onet.pl

9. Samobójczy zamach młotem na czarownice: Jak Gazeta Wyborcza gazeta.pl tępi zabobon

10. Więzień morderca buduje w celi elektrownię termojądrową: Metro

Wyniki sondy:


1. Fakt leczy z soboty na niedzielę

1. Fakt leczy z soboty na niedzielę1. Fakt leczy z soboty na niedzielę 21%
 
2. Obalenie Einsteina
2. Obalenie Einsteina2. Obalenie Einsteina 11%
 
3. Komórki powodują uwalnianie rtęci z plomb
3. Komórki powodują uwalnianie rtęci z plomb3. Komórki powodują uwalnianie rtęci z plomb 4%
 
4. Grawitacja na przykładzie biustu Kasi Figury
4. Grawitacja na przykładzie biustu Kasi Figury4. Grawitacja na przykładzie biustu Kasi Figury 9%
 
5. Jak zwykle wszystko przez naszych
5. Jak zwykle wszystko przez naszych5. Jak zwykle wszystko przez naszych 6%
 
6. Znów przełożyli koniec świata - LHC
6. Znów przełożyli koniec świata - LHC6. Znów przełożyli koniec świata - LHC 15%
 
7. Za pięć lat koniec świata - przebiegunowanie
7. Za pięć lat koniec świata - przebiegunowanie7. Za pięć lat koniec świata - przebiegunowanie 18%
 
8. Paradoks bliźniąt rozwiązany
8. Paradoks bliźniąt rozwiązany8. Paradoks bliźniąt rozwiązany 1%
 
9. Samobójczy zamach młotem na czarownice
9. Samobójczy zamach młotem na czarownice9. Samobójczy zamach młotem na czarownice 1%
 
10. Morderca buduje w celi elektrownię termojądrową
10. Morderca buduje w celi elektrownię termojądrową10. Morderca buduje w celi elektrownię termojądrową 13%
 
 
 wszystkich: 149
21:59, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (22) »

Znów jestem spóźniona, jeśli chodzi o newsy z Faktu. Przeczytałam o tym na blogu Pattern Recognition:

 

Odpromiennik-energetyzator
 

Już w sobotę tylko w Fakcie
Odpromiennik-energetyzator

Drodzy Czytelnicy. Specjalnie dla was mamy przygotowaną przez znakomitego radiestetę niespodziankę, która poprawi samopoczucie

Nad żyłą wodną, miejscem w głębi ziemi, przez które w specyficzny sposób przesącza się woda, powstaje zjonizowane dodatnio powietrze, a to zaburza układ cząsteczek wody w komórce ludzkiego ciała. Źle działają na nas infradźwięki, wibracje, niesłyszalne przez ucho dźwięki, które są skutkiem drgania wody. Niekorzystna dla ludzkiego organizmu energia potrafi docierać na piętra najwyższych nawet wieżowców. Mamy na to niedobre promieniowanie sposób.

(...)

Biało-czarna figura będzie emitować dobrą energię: energetyczne promieniowanie w kolorze białym, wypierając z przestrzeni energię złą.


odpromiennik Faktu

 

Po kupieniu w sobotę tego oto gadżetu, już w niedzielę wdzięczni czytelnicy zasypali redakcję listami.

Musiało to być w niedzielę, żeby gotowe były do druku na poniedziałek o pierwszej w nocy.

Odpromiennik działa!

Po tym, jak w sobotnim Fakcie opublikowaliśmy odpromiennik-energetyzator, z całej Polski docierały do nas sygnały od Czytelników, którym nasza figura pomogła uporać się ze zdrowotnymi dolegliwościami

(...)
Pan Sławomir Paszkiewicz (36 l.) z Bytomia kupił aż trzy gazety, bo potrzebował trzech odpromienników – do sypialni, żeby lepiej spać, pod komputer, by zneutralizować negatywne energie, jakie w ciągu dnia wytwarza jego monitor, oraz do kuchni. On też czuje się teraz dużo lepiej. Bóle głowy ustąpiły, a w nocy już nie przewraca się z boku na bok, tylko spokojnie śpi.

Nad tym artykułem musiało pracować wespół aż pięciu dziennikarzy: [MP, SAL, KB, WŁ, DG]

 

21:03, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (15) »
środa, 19 listopada 2008

Nasz stały korespondent, dr hab. Paweł F. Góra z UJ, napisał dziś: "Daj to do Młodego, proszęproszęproszęproszę."

 

Słyszałaś o promieniowaniu elektromagnetycznym zrobionym z metalu?
Historia jest taka:

Komórki powodują uwalnianie rtęci z plomb

Gazeta Wyborcza powołuje się na ten serwis: www.textually.org, gdzie jest piękny smaczek:
the metal in your mouth interferes with your cell phone's electro-magnetic radiation - which is made of similar material.

textually.org daje link do oryginalnego artykułu. Artykuł jest BARDZO badziewny. Piszą i o MRI, i o telefonach, metodologia jest niejasna, eksperyment, wedle mojej oceny, źle zaprojektowany, o żadnej ślepiej próbie nie ma mowy, zresztą opisany z błędami, tak, że w co najmniej jednym miejscu trzeba się domyślać, co poeta miał na myśli ("students who served as controls, sham exposed to
microwave radiation").
Próbka liczyła siedem (siedem) osób, grupa kontrolna tyleż, same kobiety (to dane z tekstu, dane z tabeli są inne).
Autorzy (9 osób, jeśli dobrze liczę) są z kilku uczelni z Iranu, artykuł opublikowany w piśmie pakistańskim, które nie podaje nawet nazwiska naczelnego redaktora i które - czy kogoś to dziwi? - nie jest na liście filadelfijskiej.

Stąd można pobrać bardziej czytelną wersje artykułu.

I takie coś trafia na stronę główną portalu GW i straszy ludzi!
Nie mam nic przeciwko Irańczykom, ale przeciwko histerycznemu dziennikarstwu naukowemu" mam wiele. A, jeszcze drobiazg: IIRC, wbrew temu co pisze GW, metaliczna rtęć *nie* jest toksyczna. Toksyczne są pary rtęci (wdychane) i sole rtęci (połykane).
P.S. Tekst był przez krótki czas na stronie głównej gazeta.pl. Potem zniknął. "Może ktoś w redakcji portalu się opamiętał. A może jakiś sponsor postraszył" - pisze Paweł.  Pobyt na stronie głównej był krótki, ale wystarczający,  za to nominować tekst na pierwsze miejsce w rankingu "dziennikarstwa" "naukowego". A myślałam, że biust Kasi Figury (dotychczasowy laureat) jest nie do pokonania. Skandal, jeżeli portal związany z największą gazetą w Polsce i uważający się za opiniotwórczy robi wielkiego newsa naukowego z publikacji w piśmie nie znajdującej się nawet na liście filadelfijskiej.

 

 
16:24, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (11) »
środa, 29 października 2008

Wy tam tropicie jakichś niszowych maniaków od inteligentnej wody, a "Super Express" czytają miliony ludzi...

- pisze dr Anna Droba z Zakładu Biofizyki SGGW.

Niestety, Z Czuba mnie ubiegło. Ale tak czy inaczej sprawę warto nagłośnić. Super Express porusza ambitny temat grawitacji:

...Ludzie nie mogą się oderwać od planety, Księżyc krąży wokół Ziemi, a inne planety wokół Słońca. Nie dziwi więc, że biust pani Katarzyny [Figury] nie wygrał w tej nierównej walce i jest coraz bliżej ziemi. Atut, z którego znana była aktorka, niestety jak całe ludzkie ciało jest poddany działaniu tej bezlitosnej siły.  

Grawitacja. To zjawisko występuje wtedy, gdy ciało większe przyciąga ciała o mniejszej masie. Nie byłoby to możliwe bez przyspieszenia ziemskiego, czyli siły grawitacyjnej, która wynosi 9.81m/s2.  Bez grawitacji przedmioty swobodnie krążyłyby w przestrzeni.

W ten sposób, w warunkach bezlitosnej i dramatycznej konkurencji, na czoło naszego rankingu "dziennikarstwa" "naukowego" wybija się Super Express. (Patrz zakładka z prawej.)

12:14, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (8) »
czwartek, 23 października 2008

"Wiemy, kto zniszczy świat. Machinę zagłady naprawią Polacy. Już wiadomo, kto uruchomi zderzacz hadronów, który może zniszczyć świat. Do zagłady mogą przyłożyć ręce polscy inżynierowie. Do Genewy pojedzie ekipa fizyków z krakowskiego oddziału Polskiej Akademii Nauk. Inżynierowie mają naprawić połączenie między elektromagnesami."

Tak pisze Dziennik, od zawsze przodujący w naszych rankingach "dziennikarstwa" "naukowego" (patrz kolumna z prawej).  Niniejszym na prowadzenie wybił się red. Andrzej Mężyński. Newsa zawdzięczam zawsze czujnemu stałemu korespondentowi Młodego Fizyka, dr hab. Pawłowi Górze.

21:45, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (1) »
środa, 27 sierpnia 2008

Racjonalista.pl czasem promuje udowadnianie twierdzeń metafizycznych za pomocą fizyki. Jako fizyk znajduję takie postępowanie wysoce nieracjonalnym...

W artykule Co za ulga: Wszechświat chyba pulsuje! autor cieszy się, że pojawiła się jakaś teoria alternatywna do Wielkiego Wybuchu. Dzięki temu, jego zdaniem, można z ulgą wykluczyć istnienie Pana Boga. Cytuje pewnego astrofizyka:

- Wychodzi na to, że Stary nie miał kompletnie nic do roboty przy majstrowaniu tego bajzlu

- i dodaje ironicznie: pewno mason! Mason, nie mason, jeżeli rozumie przez to, że fizyka właśnie udowodniła nieistnienie Boga, to wykroczył poza swoje kompetencje. I wcale nie dlatego, że np. teologia miałaby być nauką słuszną, czy w ogóle nauką. Być może Boga nie ma, a teologia to bzdura. Lecz problem jest w tym, że fizyka się Bogiem wcale nie zajmuje.

Tutaj można by chwilę dyskutować o przypadkach, gdy ludzie religijni wyobrażają sobie Boga jako coś udowadnialnego metodami fizyki. Czy fizyka nie może pokazać, że coś takiego nie istnieje? Np. człekokształtny pan przesuwający palcem planety? Może. Fizyka pokazała, że takiego pana z palcem rzeczywiście nie ma. Ale trzeba dobrze zrozumieć: w tym przypadku, postulując istnienie Boga jako bytu fizycznego, to teologia wykroczyła poza swoje kompetencje. Jeśli więc jakiś teolog mówi, że Wielki Wybuch jest dowodem na istnienie Boga, to wypowiada nonsens tego samego rodzaju, jak fizyk twierdzący, że brak Wielkiego Wybuchu jest dowodem na nieistnienie Boga.

 

07:35, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (8) »
wtorek, 26 sierpnia 2008

Czytelnicy prosili mnie o komentarz na temat portalu racjonalista.pl. Z punktu widzenia fizyka, mogę kompetentnie wypowiedzieć się o tych tekstach na ich witrynie, które zahaczają o fizykę.

Weźmy np. Wywiad z Vincentem Icke z cyklu "Bóg nie istnieje".

Profesor Vincent Icke jest znakomitym astrofizykiem, autorem kilku artykułów w prestiżowym piśmie Nature. W wywiadzie profesor dzieli się swoimi prywatnymi przemyśleniami na temat religii i istnienia Boga. Co tu nie gra?

W największej części, jak sądzę, winę ponosi redakcja racjonalisty.pl, która podciągnęła ten interesujący skądinąd wywiad pod tytuł "Bóg nie istnieje" - przy czym profesor Icke jako żywo niczego takiego nie stwierdza.

Drugi problem - nie wiem, czy przypisywać go Ickemu, czy pewnie bardziej redaktorom przeprowadzającym wywiad - polega na niebezpiecznym balansowaniu na granicy kompetencji. Na czym to polega: Otóż każdy fizyk ma prawo udzielać publicznie wypowiedzi, w których przedstawiałby swoje poglądy na rozmaite kwestie spoza fizyki. W tym, oczywiście, bez wyjątku - na religię. Przekroczeniem kompetencji jest jednak sugerowanie, że będąc autorytetem z fizyki może on bardziej autorytatywnie od innych ludzi wypowiadać się o kwestiach całkiem nie związanych z fizyką.


Drugi zabobon związany z autorytetem to przekonanie, że istnieją autorytety, że tak powiem, powszechne, to jest ludzie, którzy są autorytetami we wszystkich dziedzinach. Tak oczywiście nie jest. Każdy człowiek jest najwyżej autorytetem w jakiejś określonej dziedzinie, albo paru dziedzinach, ale nigdy we wszystkich. Einstein na przykład był niewątpliwie autorytetem w dziedzinie fizyki, ale bynajmniej nie w dziedzinie moralności, polityki albo religii. Niestety uznawanie takich powszechnych autorytetów jest zabobonem bardzo rozpowszechnionym. Kiedy na przykład grono profesorów uniwersyteckich podpisuje zbiorowo manifest polityczny, zakłada się, że czytelnicy będą ich uważali za autorytety w dziedzinie polityki, którymi oni oczywiście nic są a więc coś w rodzaju uznania autorytetu powszechnego uczonych. Bo ci profesorowie są zapewne autorytetami w dziedzinie rewolucji francuskiej, ceramiki chińskiej albo rachunku prawdopodobieństwa, ale nie w dziedzinie polityki i nadużywają przez takie oświadczenie swojego autorytetu.
Sto zabobonów, o. prof. Józef Maria Bocheński - logik, filozof, rektor Uniwersytetu we Fryburgu Szwajcarskim i - jak na złość - duchowny Kościoła katolickiego, który portal racjonalista.pl tak krytykuje za uleganie zabobonom...
11:41, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (12) »
sobota, 07 czerwca 2008

We wpisie Przesilenie grawitacyjne wyraziłam wątpliwość co do racjonalizmu środowiska zgromadzonego wokół portalu racjonalista.pl. Chodziło o pewną pseudonaukową książkę o "przesileniu grawitacyjnym". Jej autor w przedmowie do dzieła dziękuje za współpracę panu Mariuszowi Agnosiewiczowi, szefowi portalu...

Pan Agnosiewicz napisał na wiadomość o tym:

Niestety nie mam wpływu na to, że ktoś powołuje się na moją osobę do promowania teorii pseudonaukowych.

Jerzy Kijewski napisał duży tekst "Ateista" i to mu opublikowałem, później jeszcze parę, m.in. "Antypolska polityka papieży". Było to jeszcze na początku naszej "kariery", w roku 2001, kiedy nie miałem doświadczenia w odrzucaniu tekstów współpracujących autorów, którzy nagle nas czymś zaskakują.
Tak więc tekst "Księżyc i potop" opublikowałem wraz z polemiką dra Zbigniewa Kojro, pracownika naukowego Universität Leipzig.

(...) To ciekawe jednak, że Jerzy Kijewski uważa naszą współpracę za owocną, bo zakończyła się ona tym, że wywaliłem wszystkie teksty tego pana - jak się już nauczyłem tej niemiłej dla każdego redaktora sztuki.

Nie, nie piszę tego, aby się czepiać: Z jednej strony pan Agnosiewicz w 2001 roku nie miał w sobie na tyle racjonalizmu, aby odrzucić głupie teksty. Dał się zaskoczyć i zachował się irracjonalnie. Potem jednak teksty usunął, co mu się chwali. Errare humanum est i nie mam nic do ludzi, którzy popełniają błędy, a potem bez ściemniania się do nich przyznają.

Ale pan Agnosiewicz dziś, siedem lat później - nie mówi szczerze, że opublikował coś, na czym się nie znał. Co nie bardzo licowałoby z deklarowanym racjonalizmem. Zamiast tego tłumaczy się "brakiem doświadczenia w odrzucaniu tekstów". Chciałabym zwrócić uwagę, że jest zasadnicza różnica pomiędzy racjonalizmem a racjonalizowaniem sobie własnych błędów.

Bardzo podoba mi się natomiast tekst, który - jak pisze Agnosiewicz - był polemiką do artykułu o Księżycu. Napisał go dr Zbigniew Kojro, fizyk:

Promotor mojej pracy doktorskiej mawiał kiedyś: "Panie Zbyszku, istnieją w zasadzie tylko nauki ścisłe i nauki objawione. Do nauk ścisłych zaliczamy np. matematykę, fizykę, chemię, biologię, ..., a do nauk objawionych ekonomię, socjologię, teologię, ... ." To był oczywiście żart, ale w czasach komunistycznych ekonomia czy socjologia zajmowały się głównie różnego rodzaju objawieniami. Mój promotor mówił dalej: "W kręgu nauk objawionych działają również pojedynczo ludzie nawiedzeni tzn. ci, którzy doznali objawienia. To są mistrzowie spekulacji. Przychodzi taki czasem do Instytutu ze swoimi spekulacyjnymi tezami i zabiega usilnie o ich uznanie przez jakiś autorytet naukowy. Skaranie boskie z tymi nawiedzonymi. W każdej dziedzinie naukowej spekuluje się ale my fizycy jesteśmy w tej korzystnej sytuacji, że prędzej czy później musimy te nasze spekulacje matematycznie uzasadnić. I wie Pan, Panie Zbyszku, trzeba takiemu nawiedzonemu powiedzieć, że jego tezy są niezwykle ciekawe, tylko brakuje jeszcze matematycznego modelu, żeby to stanowiło zamkniętą całość, lub, jeśli spekulacje mają charakter matematyczny, że należałoby skonfrontować jego model z innymi, uznanymi wśród fizyków modelami. Można mu też zaproponować, żeby opublikował swoje tezy w jakimś czasopiśmie fizycznym, np. Physical Review. Gwarantuję Panu, że taki już więcej się nie pojawi."

Teoria układu planetarnego oraz niezwykle fascynująca teoria przesilenia grawitacyjnego, które prezentuje pan Jerzy Kijewski, wymagają jeszcze dołączenia matematycznych modeli. Uwzględnienie zasad zachowania energii, pędu i momentu pędu oraz powołanie się na teorię grawitacji Einsteina nadałoby tym teoriom odpowiedniego prestiżu. Tak uzupełnione teorie powinny być bezsprzecznie opublikowane w fachowym fizycznym czasopiśmie!

Teoria Jerzego Kijewskiego dotycząca przechwycenia przez Ziemię Księżyca około dwanaście tysięcy lat temu przychodzi w samą porę i nie da się jej przecenić. Wielu ludzi przypuszcza, a niektórzy są tego pewni, że Amerykanie wogóle nie byli na Księżycu a tylko zorganizowali (nie pierwszy zresztą raz) wielki medialny show. Badanie tzw. "gruntu księżycowego" daje zupełnie nieprawdopodobne wyniki. Skład "skał księżycowych" i ich wiek, 4,5 miliarda lat, są podobno takie same jak skał ziemskich. Autorzy tej wielkiej mistyfikacji, którzy badali w rzeczywistości próbki gruntu z pustyni w stanie Nevada, starają się nam wmówić, że Księżyc był towarzyszem Ziemi od samego początku jej istnienia. Nonsens! Teoria pana Kijewskiego powinna być bezzwłocznie opublikowana w fachowym piśmie!

Jeżeli znajdę kiedyś teorie pana Kijewskiego opublikowane w jakimś fachowym piśmie to będę mógł z nim dalej dyskutować na bardziej zaawansowanym poziomie - oczywiście, jeżeli będzie on tego chciał. Według mojego promotora, do takiej dyskusji nie powinno już dojść. Mam również wątpliwości czy dojdzie do takiej dyskusji w przyszłości ponieważ historycznie rzecz biorąc, żadna z prawd objawionych nie została dotychczas ani eksperymentalnie ani matematycznie potwierdzona.

Internauci z portalu pana Agnosiewicza poczuli się nieco rozżaleni z powodu tego, co napisałam:

"Młody fizyk" nie zadał sobie trudu sprawdzenia, czy kij którym chciał nam przyłożyć nie jest urojony...

Obawiam się, że moje wątpliwości w sprawie racjonalizmu ich portalu jednak nie do końca zostały rozwiane. Żeby nie być gołosłowną, postaram się w kolejnym wpisie pokazać, co mnie jako fizykowi nie podoba się w portalu racjonalista.pl.

17:34, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (15) »
czwartek, 15 maja 2008

Pewien "dziennikarz" "naukowy" z gazety Dziennik pisze dziś, że naukowcy z CERNu "znów przełożyli koniec świata". Ja raczej przełożyłabym tego dziennikarza. Przez kolano. I spuściła mu lanie za głupotę. Niestety nie dostanę go w swoje ręce, bo przezornie nie podał nazwiska ani pseudonimu.

"Dziennikarz" ów nie pisał tekstu w pośpiechu, o nie! - przygotował go na długo przed publikacją. Świadczy o tym stary tytuł, który można odnaleźć w adresie URL artykułu: "O północy skończy się świat". Ach, ileż musiał autor poświęcić czasu na zdobywanie cennych informacji!... W dodatku wiedząc, że gdy opublikuje artykuł o dziesiątej, to czytelnikom pozostanie tylko 14 godzin na przeczytanie go i docenienie jego kunsztu, zanim nadejdzie kataklizm. Cóż za misja, cóż za odpowiedzialność!

Jednak w międzyczasie nadeszła wiadomość, że data uruchomienia Wielkiego Zderzacza w CERNie została zmieniona. Końca świata dziś nie będzie. Pozostało zmienić tytuł. "Znów przełożyli koniec świata". Jedyna pociecha, że czytelnicy będą mieli więcej czasu, by delektować się artykułem.

To jednak jeszcze nie koniec Błękitnej Planety. O północy miała zacząć działać piekielna maszyna - dzieło naukowców, którzy marzą o podróżach w czasie. Badacze wierzą, że dzięki niej dowiedzą się, jak powstał wszechświat. Ale część straszy - wystarczy jeden fałszywy krok i szalone zderzanie materii przerodzi się w niekontrolowany łańcuch eksplozji. A Ziemia zamieni się w czarną dziurę. Na razie start akceleratora przesunięto na początek lipca.

I tak dalej, i w ten deseń. Ręce mi za bardzo opadają, żeby tutaj tłumaczyć idiotyzm całego artykułu. Dlatego niech zrobią to za mnie dwaj inni fizycy: W wersji krótkiej i wesołej - mgr Michał P. Heller z Instytutu Fizyki UJ, a w wersji dłuższej i dogłębnej - prof. Krzysztof Fiałkowski z tego samego Instytutu.

Jedyny komentarz, na który się osobiście zdobędę, będzie dotyczył ostatniego akapitu wiekopomnego tekstu. "Dziennikarz" nadmienia tam, że wyklęte słowo "akcelerator" pojawiało się już na kartach dzieł innych mistrzów:

Wielką panikę wzbudziła także słynna książka Dana Browna "Anioły i demony". Tam także jest mowa o akceleratorze.

To naprawdę straszne. Wymawianie słowa "akcelerator" powinno zostać w ogóle zakazane. Natomiast książka - we mnie wzbudziła szereg rozmaitych niekontrolowanych odruchów, ale akurat nie panikę. Dominującym odruchem było ciśnięcie książką o ścianę po przeczytaniu, że fizycy w CERN mają własny wahadłowiec, którym latają do Ameryki. A rządzi nimi żelazną ręką demoniczny starzec na wózku (na sto procent - dr. Strangelove ). W każdym razie odruchy owe nie pozwoliły mi na przeczytanie więcej niż kilku pierwszych stron.

 

Niniejszym nominuję anonimowego "dziennikarza" na pierwsze miejsce w naszym rankingu "dziennikarstwa" "naukowego". (Wejdź na stronę główną i patrz menu po prawej stronie.) Gazeta Dziennik zajmuje tam zaszczytne trzy pierwsze miejsca.

 

Wpis powstał dzięki alarmowi od naszego stałego korespondenta, dr. hab. Pawła Góry z Instytutu Fizyki UJ.

 

17:23, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (50) »
sobota, 27 października 2007
Dr Tomasz Witkowski, psycholog, dokonał ostatnio interesującej prowokacji. Choć jest ona głównie związana z psychologią - ociera się też o fizykę: mamy tam "pola superkwantowe", "pola morfogenetyczne" i - jakże mogłoby go zabraknąć - Einsteina.

O projekcie powiadomił nas sam autor:

Wielki ukłon dla "Młodych Fizyków". Z pewnością zainteresuje Was następująca historia:

W październiku tego roku w popularnonaukowym miesięczniku Charaktery ukazał się artykuł pt. Wiedza prosto z pola poświęcony nowej psychoterapii. Artykuł zawiera same kłamstwa i fantazje nie mające absolutnie żadnych podstaw naukowych. Mogę to stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, ponieważ jestem jego autorem, występującym pod pseudonimem Renata Aulagnier.

Na stronie projektu www.tomaszwitkowski.pl jest dział forum, gdzie gratulacji nie szczędzą zawodowi psychologowie, tacy jak Jacek Santorski i Ryszard Stocki.


Sprawę docenili też organizatorzy konferencji naukowej "Pogranicza nauki. Protonauka - paranauka - pseudonauka", którą już reklamowaliśmy. Dr Witkowski pisze:

24 października referat m. in. opisujący moją prowokację pt. Zamki na piasku: psychologiczne determinanty sukcesu i trwałości pseudonauki został umieszczony w programie konferencji Pogranicza nauki. Protonauka - paranauka - pseudonauka zorganizowanej przez Instytut Filozofii Przyrody i Nauk Przyrodniczych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego im. Jana Pawła II. Konferencja odbędzie się 15-16 listopada 2007 r. w Lublinie.
00:23, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 23 kwietnia 2007
Pewnego razu obiło mi się o uszy, że naukowcy udowodnili, iż blondyni są w zaniku... Właściwie ta wieść rozeszła się dość szeroko po świecie. Pisały o tym różne agencje prasowe, z BBC na czele. Według jednej wersji - odkrycia mieli dokonać jacyś niemieccy naukowcy, według innej - miał to stwierdzać raport Światowej Organizacji Zdrowia. Informacja głosiła, że ponieważ bycie blondynem jest kodowane w genie recesywnym, to gen ten już za 200 lat zaniknie u ludzkości.

Na szczęście okazało się, że to wszystko kaczka dziennikarska.

"Gen recesywny" - to wcale nie oznacza "gen zanikający w populacji" - jest to gen "słabszy", który da się "nadpisać" przez gen dominujący pochodzący od drugiego rodzica. Ale ten recesywny wciąż tam jest i jest przekazywany dzieciom. No chyba, że jego ekspresja ograniczałaby liczbę potomstwa - wtedy mógłby zanikać, ale w przypadku genu koloru włosów raczej nie ma o tym mowy.

A WHO zdementowało wiadomość o rzekomym raporcie.

Bardzo się cieszę, że to było oszustwo. Inaczej byłoby szkoda, bo ja wolę blondynów.
07:52, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (7) »
wtorek, 27 lutego 2007
Z tego co przysłał nam nasz wierny czytelnik Neratin wynika, że Dziennik, oprócz wyśmianego przez nas do cna red. Średzińskiego, niejednego jeszcze kwiatka hoduje na swej rabatce. Dziś zakwitnie nam red. Piotr Dębek, autor artykułu Komputer kwantowy - marzenie szpiegów i hakerów.

Neratin komentuje:

Moja propozycja do waszego bloga to artykuł 'Kanadyjczycy pokazali prototyp supermaszyny' Piotra Dębka. Przeczytałem go rano i trampki mi opadły...

Pierwsze cztery akapity zawierają przerażającą ilość bredni:

"Prototyp pierwszego komputera kwantowego przeznaczonego na sprzedaż zaprezentowała niedawno kanadyjska firma D-Wave Systems. Maszyna o nazwie Orion ma wprost niewyobrażalną moc obliczeniową, a do sklepów trafi już na początku przyszłego roku - pisze DZIENNIK."

Orion ma moc obliczeniową mniejszą od kalkulatora kieszonkowego. Nawet zakładając, że faktycznie robi to, co mówi D-Wave (niektórzy mają co do tego wątpliwości - i póki D-Wave czegoś nie opublikuje w recenzowanym czasopiśmie naukowym, tak pozostanie), jego 16 qubitów to za mało by zrobić cokolwiek sensownego.

D-Wave zapowiada natomiast, że pod koniec 2008 roku uda im się zwiększyć skalę do 1024 qubitów - i jeśli im się uda, to będzie to już interesujące.

"Komputer kwantowy w okamgnieniu rozwiąże równanie zbyt złożone dla dzisiejszego superkomputera."

Niektóre tak, niektóre nie.

"Dzięki temu, że potrafi on równocześnie sprawdzić wszystkie możliwe rozwiązania dowolnego równania, znalezienie skomplikowanego hasła potrwa sekundy."

Bzdura. Prawa mechaniki kwantowej powodują, że 'równoczesne sprawdzanie wszystkich możliwych rozwiązań' nie jest możliwe, co udowodnili Bennett, Brassard, Bernstein i Vazirani w 1996 roku: arxiv.org/abs/quant-ph/9701001

"Dzisiaj sprawdzenie wszystkich kombinacji zwykłego hasła bankowego (128-bitowego) za pomocą miliarda komputerów, z których każdy badałby miliard kombinacji na sekundę, zajęłoby więcej czasu, niż istnieje wszechświat. Nad złamaniem szyfrów 2048-bitowych, dostępnych nawet dla prywatnych osób, nawet nie warto się zastanawiać. Tymczasem komputer kwantowy poda pasujące rozwiązania niemal natychmiast."

Bzdura. Przy łamaniu haseł metodą siłową (korzystając z algorytmu Grovera - który jest w tym względzie optymalny, patrz dowód powyżej) komputer kwantowy radziłby sobie lepiej od klasycznego, ale 'tylko' z przyspieszeniem kwadratowym: czyli 128-bitowy jest dla komputera kwantowego trudny jak dla klasycznego 64-bitowy, 256-bitowy jak 128-bitowy, itd. Oznacza to oczywiście, że wystarczy zwiększyć długość klucza (2048 bitów wystarczy z nawiązką), by szyfr stał się nie do złamania przez komputer kwantowy metodą siłową.

"W praktyce oznacza to, że wraz z jego rozpowszechnieniem wszystkie hasła na świecie będą czytelne niczym otwarta księga. Uratują nas dostępne od kilku lat urządzenia do szyfrowania kwantowego, zabawki przeznaczone głównie dla bogatych instytucji finansowych."

Bzdura. Jedyne szyfry, które komputery kwantowe mogą efektywnie łamać, to te oparte o problem faktoryzacji (jak RSA) i logarytmu dyskretnego (jak ECC). Orion zresztą, z tego co wiem, nie potrafi na razie tego robić, bo nie znany jest adiabatyczny odpowiednik algorytmu Shora.

Szyfry takie jak DES, przy zwiększonej długości klucza, w dalszym ciągu są bezpieczne. Problemem jest natomiast stworzenie praktycznego protokołu z kluczem publicznym, który zastąpiłby RSA. Jednym z takich protokołów jest NTRU, który jest odporny na ataki kwantowe:
www.ntru.com/cryptolab/faqs.htm#twentyoneA

Co do reszty artykułu: faktycznie, jeśli D-Wave udało się to co twierdzą, że im się udało - to jest to wspaniałe osiągnięcie (sam im zresztą kibicuję). Szkoda jednak - nawet pomijając kwestię błędów merytorycznych i zerowego zrozumienia tematu - że pan Dębek nie zadał sobie trudu, by sprawdzić dlaczego środowisko informatyków kwantowych jest oględnie mówiąc sceptyczne wobec tych doniesień.

Dodam jeszcze komentarz redaktora meisnera, który też ma coś niecoś do
czynienia z problematyką komputerów kwantowych:

Jeśli faktycznie zrobili 16 kubitów to są faktycznie świetni. Jak rzucisz okiem na pracę http://arxiv.org/abs/cond-mat/0410161 to zobaczysz że liczba kubitów musi być << 100 (czyli w praktyce ~10), inaczej obecne pomysły na komputer kwantowy sie załamują... Zatem musieli wymyślić coś zupełnie nowego, szczególnie gdyby 1024 kubity miały okazać się prawdą . To byłby naprawdę przełom.

Artykuł w Dzienniku to stek bredni, komputery kwantowe są dużo szybsze bo mogą przetwarzać równolegle, i działają na liczbach rzeczywistych ale to nie są żadne cudowne i magiczne urządzenia...

Dla własnej weryfikacji tego artykułu polecam wykład
th.if.uj.edu.pl/~ufjacekd/KK-wyklad.pdf
21:05, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (4) »
wtorek, 20 lutego 2007
W gazecie Dziennik znajdujemy fantastyczny przykład "dziennikarstwa" "naukowego". Nosi on tytuł Niepokojące badania NASA. Naukowcy ostrzegają: Za pięć lat koniec świata i barwnie opowiada o przesuwaniu się biegunów magnetycznych Ziemi:

Co to znaczy? Według jednej z teorii na temat przebiegunowania, w 2012 roku ziemskie bieguny zamienią się miejscami. Miałoby to nastąpić po serii gwałtownych zaburzeń pola magnetycznego Słońca.

Od tego momentu autor chyba zaczyna mylić bieguny magnetyczne z geograficznymi. Oprócz tego pozostaje dla nas zagadką, skąd wiadomo, że gwałtowne zaburzenia na Słońcu nastąpią akurat w 2012... Dziennikarze jednak już przewidują dramatyczne skutki tychże:

Nie wiadomo jednak, co się stanie, jeśli bieguny gwałtownie zamienią się miejscami. Jeśli zajmie im to raptem kilka lub kilkanaście dni, może to skończyć się globalnym kataklizmem. Potężne tsunami zalewające całe kontynenty albo Warszawa w okolicach równika, palmy kokosowe za oknem oraz mieszkańcy Afryki, którzy musieliby się nauczyć żyć jak Eskimosi, w 40-stopniowym mrozie - tak wygląda czarny scenariusz.

"Teoretycznie jest to możliwe" - twierdzi prof. Demiański. "Aktywność Słońca jest dokładnie śledzona od 300 lat. To prawda, że stwierdzono czasowe wzrosty okresu aktywności naszej gwiazdy, jednak nigdy nie odstępowały one od normy".

Obawiam się, że profesor Demiański nie jest zachwycony sposobem w jaki go zacytowano, zwłaszcza że umieszczony został w dość osobliwym towarzystwie:

Tymczasem belgijski badacz i pisarz Patryk Geryl, który napisał książkę "Proroctwo Oriona na rok 2012", uważa, że dokładnie za pięć lat nasza planeta gwałtownie się przebiegunuje.

Powołuje się przy tym na zapiski starożytnych Majów, Egipcjan i Sumerów. Kalendarz Majów, plemienia uważanego za doskonałych astronomów, kończy się właśnie na roku 2012. Pojawia się nawet dokładna data - 21 grudnia. To wtedy ma dojść do kataklizmu, po którym Ziemia całkowicie zmieni swe oblicze.

Według autora książki, Słońce co 11,5 tysiąca lat przeżywa stan hiperaktywności. Z zapisków starożytnych Majów wynika, że ostatni raz miało to miejsce blisko 10 tysięcy lat przed naszą erą. To cykliczne zjawisko ma się powtórzyć właśnie w 2012 roku. Gdyby rzeczywiście tak się stało, Ziemia zamieniłaby się w gigantyczną cewkę elektromagnetyczną. A wtedy bieguny mogą "przeskoczyć" z miejsca na miejsce.

Co ciekawe, według geologów 11 tysięcy lat temu naszą planetę nawiedził wielki potop. Czyżby teraz miała nastąpić "powtórka z rozrywki"?

Redaktor Przemysław Średziński, autor artykułu, zasługuje aby wymienić go z nazwiska. Załoga Młodego Fizyka gratuluje Panu i prosi o nieustawanie w aktywności twórczej. Z radością będziemy cytować Pana częściej!




  • Z dniem dzisiejszym zakładamy ranking gwiazd "dziennikarstwa" "naukowego". Znajduje się on w zakładkach po prawej stronie ->

  • [Uzupełnienie 25.2.2007] Chcesz się dowiedzieć, co było nie tak w artykule z Dziennika? Sprawdź na stronach NASA i Pittsburgh Supercomputing Center, gdzie prowadzone są badania ruchów ziemskiego pola magnetycznego.
20:12, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (44) »
sobota, 20 stycznia 2007
Gazeta.pl podaje za Guardianem wspaniałą informację:

Gwiazdy chętnie udzielają naukowo brzmiących rad. Madonna mówi o "neutralizacji szkodliwego promieniowania", a Carol Caplin radzi "jak nie blokować systemu limfatycznego", by uniknąć raka piersi. Brytyjscy naukowcy, by odwieść gwiazdy od popełniania podobnych pseudonaukowych gaf, wydali dla nich specjalną broszurę, która tłumaczy, jak rzeczy się mają.

Fantastycznie! Popieralibyśmy tę inicjatywę z całej siły, gdyby nie to, że "sprostowania naukowców" są jeszcze bardziej bezsensowne, niż wypowiedzi gwiazd:

Madonna o odpadach nuklearnych

Twierdzenie: "Jednym z największych obecnych problemów na świecie są odpady nuklearne ... od jakiegoś czasu pracuję z grupą naukowców nad wynalezieniem sposobu neutralizacji szkodliwego promieniowania".

Werdykt: Nick Evans, radiochemik zajmujący się środowiskiem naturalnym na Uniwersytecie Loughborough: - Promieniowania radioaktywnego nie można zneutralizować, można je co najwyżej przenieść w inne miejsce, gdzie ulegnie ono rozkładowi we własnym tempie. Pojawia się ono w różnych formach: niektóre rodzaje promieniowania są w stanie przetrwać miliony lat, inne giną w ciągu kilku minut. Nie istnieją magiczne rozwiązania.

Bzdura ta wynikła oczywiście z bezmyślnego tłumaczenia z angielskiego na polski. Po angielsku "radioactivity" oznacza nie tylko "radioaktywność", ale również "substancję radioaktywną". Dokładniej, jest to chyba nie do końca poprawny językowo skrót myślowy stosowany przez naukowców (porównaj słownik).

A dziennikarzom przydałaby się również odpowiednia broszurka.


09:31, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 18 grudnia 2006
"Metro" - gazeta brukowa wydawana przez Agorę - opublikowała stek kłamstw pod tytułem Geniusz zza krat.

Lista bzdur:
  • "minielektrownia oparta na syntezie termojądrowej (wkrótce będzie zarejestrowana w Urzędzie Patentowym)" w celi więziennej.

  • "odrzutowy napęd fotonowy" w celi więziennej.

  • "Chciałem wynaleźć lek przeciwko AIDS. Początkowo miałem obiecujące wyniki i kilku naukowców zaczęło dopytywać o dalsze losy leku." Obiecujące wyniki w celi więziennej?

  • "Wybitny naukowiec", "profesor" Stefan Janta z Chorzowa, jest w rzeczywistości magistrem. (Patrz google.)

  • "Obecnie zagłębia się w pięciotomowym arcydziele dla ambitnych fizyków Feynmana wykłady z fizyki." - Najpierw stworzył elektrownię termojądrową, a potem zabrał się za wykłady Feynmana. To tak, jakby ktoś najpierw dostał Nobla z literatury, a później zaczął składać "Ala ma kota" z elementarza.

Na ogół będziemy tu raczej obśmiewać niż oburzać się. Ten jednak artykuł wcale mnie nie śmieszy. Uważam, że trzeba rzecz nazwać dosadniej:

1. Gazeta publikuje kłamstwa. Domyślnie przyjmuję, że dorosły człowiek, w dodatku taki, który zawodowo zajmuje się dostarczaniem informacji i jeszcze bierze za to pieniądze - pisze takie kłamstwa świadomie. Jeśli napisał je nieświadomie - tym gorzej dla niego, ale odpowiadać powinien jak za umyślne kłamstwo.

2. Morderca siedzący w więzieniu robi sobie za darmo dobrą opinię. Zapewne
zwolnią go przedterminowo dzięki temu, że było o nim w Metrze i Teleexpressie. Publikowanie kłamstw po to, żeby dogodzić jakiemuś zbrodniarzowi - to skandal i demoralizacja.

18:55, anuszka_ha3.agh.edu.pl , "dziennikarstwo" "naukowe"
Link Komentarze (5) »
Zakładki:
Gwiazdy "dziennikarstwa" "naukowego"
Prawdziwi fizycy
Prawdziwi dziennikarze naukowi
Inne nasze projekty
Nasz rosyjski odpowiednik
Czytają nas
Niekoniecznie nonsensy
O mnie
Polecamy
Polecamy bramkę sms
Tagi
Zmiana statystyk...
We wrześniu 2009:
8165 użytkowników
9536 wizyt
17330 odsłon